Szef Fed Ben Bernanke, przedstawiając w środę 21 lipca półroczny raport nt. polityki monetarnej na forum Komisji Bankowej Senatu USA, obok stosowanych od miesięcy fraz o umiarkowanym wzroście gospodarczym i niskiej inflacji, zwrócił uwagę na "wyjątkowo niepewne" perspektywy amerykańskiej gospodarki. W związku z tym Fed jest gotów podjąć dodatkowe działania wspierające gospodarkę, jeżeli tylko będzie taka potrzeba. Nie sprecyzował jednak jakie instrumenty bank centralny może wykorzystać. Bernanke dodał też, że obecne warunki gospodarcze uzasadniają utrzymywanie rekordowo niskich stóp procentowych przez "dłuższy czas".
Szef Fed odnosząc się do problemów krajów peryferyjnych Strefy Euro, borykających się z nadmiernym zadłużeniem stwierdził, że Europa w dość agresywny sposób rozwiązuje swe problemy, a jej kłopoty będą mieć wpływ na gospodarkę USA. Wyraził też przekonanie, że obecnie wysoki deficyt jest ważnym czynnikiem z punktu widzenia wsparcia wzrostu gospodarczego. Istotne jest natomiast to, żeby mieć wiarygodny plan jego redukcji w następnych latach. Zapytany natomiast o możliwość wystąpienia drugiego dna recesji stwierdził, że jakkolwiek występują zagrożenia (m.in. wysokie bezrobocie), to w dalszym ciągu oczekuje umiarkowanego ożywienia.
Wystąpienie szefa Fed zmroziło inwestorów. Przede wszystkim nie spodobało się zdanie o wyjątkowo niepewnych perspektywach amerykańskiej gospodarki. To obudziło, nie tak stare przecież, demony obaw o sytuację gospodarczą, które za sprawą sezonu publikacji wyników kwartalnych zeszły na drugi plan, ale o których systematycznie przypominała ciągnąca się od początku czerwca seria słabych danych makroekonomicznych z USA. Dlatego też silna wyprzedaż akcji na Wall Street w reakcji na słowa Bernanke była czymś zrozumiałym. Tak samo jak idąca z tym w parze ucieczka do obligacji i dolara.
W czwartek 22 lipca szef Fed przedstawi raport nt. polityki monetarnej, a następnie odpowie na pytania, przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów. Wystąpienie to rozpocznie się o godzinie 15:30.
Marcin R. Kiepas

