18:12 | GMT: 16:12 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Aktualności
13.02.18 10:49

Po solidnej przecenie w ubiegłym tygodniu, kiedy to amerykańska WTI zanurkowała o 9,6%, nowy tydzień nie przyniósł powiewu optymizmu. Pomimo lepszych nastrojów na rynkach akcji, ceny ropy nieznacznie w poniedziałek urosły. Wtorkowy dzień zaczynają jednak z większym impetem - kontrakty na Brent na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie kosztują ok. 63 USD za baryłkę, z kolei za kontrakty na baryłkę West Texas Intermediate na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku trzeba zapłacić ok. 59,50 dolarów.

Sytuacja na globalnych giełdach akcji poprawiła się po sporych przecenach w ubiegłym tygodniu – w pierwszy dzień tygodnia na parkietach w Europie i Stanach Zjednoczonych główne indeksy rosły o ponad 1%. Odbicie to jednak nie przyczyniło się do mocniejszego ruchu na wykresie „czarnego złota", które po zeszłotygodniowej przecenie wciąż czeka na przełomową sesję i solidne wzrosty.

To, co nie daje stronie popytowej impulsu do zakupów, to rosnąca produkcja ropy z łupków za oceanem. W piątek badająca tamtejszy rynek firma Baker Hughes poinformowała, że w ubiegłym tygodniu w najszybszym od roku tempie wzrosła liczba nowych odwiertów ropy z łupków – o kolejne 26. Tym samym w Stanach jest ich już 791, a to z kolei najwyżej od prawie 3 lat. Ponadto amerykański Departament Energii ocenia, że w marcu produkcja ropy z łupków będzie wyższa o 110 tys. baryłek dziennie. Już teraz produkcja surowca jest tam na rekordowych poziomach i wynosi ponad 10 mln baryłek dziennie.

Rosnąca podaż ropy ze strony USA powoduje, że starania krajów OPEC oraz innych znaczących eksporterów surowca, idą na marne. Od wielu miesięcy dostarczają mniejsze ilości ropy, aby doprowadzić do równowagi na rynkach paliw. Wiele wskazuje na to, że silna podaż ze strony Stanów Zjednoczonych w najbliższym czasie nie pozwoli na trwałe wzrosty cen „czarnego złota".

Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI

(ISBnews/ Superfund TFI)