00:04 | GMT: 23:04 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Blog Piotra Kuczyńskiego rss

Pourlopowy komentarz

  Po powrocie z dłuższego urlopu stwierdziłem, że powinienem zrobić małe résumé. Wydawało się, że to, co widzę prezentuje się dosyć klarownie, ale zaburzyła tę klarowność nieoczekiwana decyzja szwajcarskiego banku centralnego (SNB). O tym niżej.

   Zauważyć trzeba, że terrorystyczne ataki we Francji nie doprowadziły do spadków indeksów we Francji czy w Niemczech, krajach najbardziej narażonych na ataki fundamentalistów muzułmańskich. Mam wrażenie, że gracze nie doceniają tego problemu. Rodzi się w krajach z dużą społecznością muzułmańską coś na kształt wojny cywilizacji (wrażliwi intelektualiści bardzo nie lubią takich konkluzji). Akcja rodzi reakcję, a to może doprowadzić do potężnych zmian w rządach krajów europejskich i bardzo zaszkodzić rynkom finansowym. To jest jednak problem do osobnego omówienia.

  Na rynku surowcowym kontynuowana była w styczniu przecena ropy, do której doszlusowała przecena miedzi. Mocny dolar sprzyjał grze na przecenę tych dwóch surowców. Miedź wręcz ścigała się z ropą w byciu liderem spadków. Najbliższe wsparcie na ropie WTI jest dopiero w okolicach 35 USD. Spadki cen miedzi mogą niepokoić, bo jeśli rzeczywiście jak to się kiedyś mówiło „miedź ma doktorat z ekonomii” to spadki cen tego metalu źle wróżą koniunkturze gospodarczej.

  Na tle ropy i miedzi bardzo dobrze wyglądało złoto, które podtrzymało sygnał kupna. Wzrost ceny nie został zahamowany przez umocnienie dolara, a przecież cena złota jest bardzo mocno negatywnie skorelowana z dolarem. Spadała też szybko rentowność amerykańskich obligacji. Drożejące złoto i obligacje (spadek rentowności to wzrost ceny) sygnalizują, że rynki się boją i kapitały uciekają do bezpiecznej przystani, co dobrze bykom nie wróży.

  Rynek akcji w USA był od początku roku bardzo zmienny i nerwowy. Zły dla byków przełom roku po paru dniach zakończył się mocnymi zwyżkami indeksów, a potem indeksy znowu zaczęły spadać. Ściągały je w dół spadki cen surowców. Eksporterom amerykańskim nie mógł się też podobać silny dolar. W dniu pisania tekstu plusem było to, że wsparcie z 6. stycznia wytrzymało, ale indeksy oddaliły się od średniej 50. sesyjnej. Rynek był o krok od wygenerowania poważnego sygnału sprzedaży.

   Europejskie giełdy odłożyły na bok obawy o wybory w Grecji i dzięki czekaniu na decyzje ECB (22.01) były mocniejsze od amerykańskich. Poza tym słabnące euro pomaga europejskim eksporterom (szkodzi amerykańskim), co też graczom może się podobać. Posiedzenie ECB z pewnością będzie wielkim wydarzeniem. Niekoniecznie dobrym dla byków, bo jeśli Mario Draghi, prezes ECB da rynkom to, co one chcą, a indeksy nie będą chciały rosnąć to wynikiem będzie potężna przecena.

  Kurs EUR/USD od początku roku kontynuował mocny trend spadkowy z łatwością przebijając się przez poziom 1,20 USD i notując kolejne sześcioletnie minima. Wynikało to oczywiście przede wszystkim z oczekiwania na decyzje ECB, który będzie musiał pomóc europejskiej gospodarce. Decyzje SNB przyśpieszyły przecenę euro, bo gracze doszli do wniosku, że podejmowane są w panicznej obawie przed tym, co ECB zamierza.

  SNB obniżył 15. stycznia stopy depozytowe do – 0,75 proc. (z – 0,25 proc.). Nie to było jednak istotne. Bank zrezygnował z bronienie kursu EUR/CHF na poziomie 1,20 CHF. Wprowadził to w 2011 roku w celu przeciwdziałania umacnianiu franka. Powody takiego ruchu były zrozumiałe. SNB „wydrukował” 500 mld franków w celu zakupu innych walut w obronie poziomu 1,20 franków za euro. W 2013 roku stracił na tym 9 mld franków, a w 2014 roku jeszcze więcej. Musiał kiedyś ten proceder przerwać.

  Uważam jednak, że czas tej decyzji był bardzo źle dobrany – przed decyzjami ECB i przed wyborami w Grecji. Najwyraźniej bankowcy wpadli w panikę obawiając się konieczności wyprodukowania kolejnych setek miliardów CHF. Poza tym sposób przeprowadzenia takiej decyzji był wręcz kuriozalny. Banki centralne zazwyczaj przygotowują rynki na ważne decyzje. Wypowiedzi decydentów powodują, że rynki mają czas na dopasowanie się do nowych warunków.

   Banki zaskakują wtedy, kiedy chcą zaskoczyć – to zdecydowanie nie było celem SNB. Dwa dni przed decyzją wiceprezes SNB mówił o niewzruszalności poziomu 1,20 CHF – jak widać SNB nie tylko nikogo nie przygotował, ale nawet oszukał. Decyzja banku uderzyła nie tylko w spekulantów, a może nawet przede wszystkim nie w nich. Nie bez powodu indeks szwajcarskich akcji spadał nawet o kilkanaście procent. Eksporterzy w Szwajcarii zostali zaskoczeni i mocno to odczują. Bardzo mocno.

   Odczuli to też już oczywiście polscy kredytobiorcy walutowi. Kurs EUR/CHF spadł w okolice 1 franka za euro, a kurs CHF/PLN oscylował w przedziale 4,20 - 4,30 PLN. Mocno wzrosły również kursy EUR/PLN i USD/PLN (ten ostatni dąży ku szczytom wszech czasów). Po decyzji SNB załamały się też polskie indeksy, które były już na dobrej drodze do wypracowania trendu wzrostowego.

  Co prawda GPW po fatalnym grudniu rozpoczęła równie źle styczeń. Najwyraźniej to bardzo złe zachowanie wynikało nie tylko z tego powodu, że słabo zachowywały się inne giełdy. Rynek szykował się na zmniejszenie obowiązkowego poziomu posiadania akcji przez OFE z 75 na 55 procent portfela. Po kilku dniach sytuacja się jednak zmieniła, a indeksy wrysowały nawet tuż nad dolnym ograniczeniem długoterminowego trendu bocznego formację podwójnego dna, co należało traktować jako wstępny sygnał kupna.

  Decyzja SNB doprowadziła jednak do tego, że WIG20 wymazał dokładnie ten sygnał kupna. Szkodziły bykom przede wszystkim spadki cen akcji banków. To nie mogło dziwić, bo po pierwsze kredytobiorcy walutowi będą mieli jeszcze większe problemy ze spłatą kredytów, banki będą musiały tworzyć rezerwy a po drugie teraz z pewnością włączą się politycy. 600 tysięcy kredytobiorców do duży elektorat i z pewnością pojawią się pomysły, żeby ulżyć kredytobiorcom obciążając kosztami tej pomocy banki.

   Co może się dziać dalej? Dużo zależy od tego, co będzie się działo na świecie. Frank się „odblokował”, więc nadal będzie zastępnikiem złota w chwilach napięcia na rynkach lub w polityce. Jeśli na świecie będzie panował spokój to frank będzie tracił. Jeśli jednak pojawią się poważne problemy to frank będzie nadal zyskiwał.

   Kluczowe są teraz decyzje ECB (22.01) i wynik wyborów w Grecji (25.01). O zagrożeniu wynikającym z posiedzenie ECB pisałem wyżej. Jeśli chodzi o wybory parlamentarne w Grecji to Grecy oczywiście znowu są straszeni tym, co się stanie, jeśli wybory wygra SYRIZA, obiecuje się im obniżki podatków i różne inne cuda, więc zapewne wybiorą tak jak chcą tego rynki, ale gdyby tak się nie stało to możemy wejść w okres potężnego niepokoju zarówno na rynku walutowym jak i na rynku akcji.

  Jeśli wyniki tych wydarzeń nie zadowolą rynków to ucieczka do bezpiecznej przystani będzie franka umacniała. Jeśli nic złego się nie wydarzy to zakładam, że niedługo SNB będzie interweniował, co chwilowo doprowadzi EUR/CHF w okolice 1,10 CHF. To znaczy, że CHF/PLN ma szansę spaść w okolice 3,90 – 4,00 PLN. To uspokoiłoby sytuację, podniosło ceny akcji banków i umożliwiło wzrosty indeksów. Pozostaje czekać – za tydzień będziemy wiedzieli dużo więcej.

 

 

Popieram kampanię, o której niżej:

 

Kampania społeczna „Też chcemy być – też chcemy żyć…“

Pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich

 

 

W Polsce jest 5,5 mln osób niepełnosprawnych - mniej więcej tyle,  ile liczy Norwegia, czy Irlandia.

 

Ponad 60 proc z nich – tj. ok 3,3 mln - to osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Różnego stopnia!

 

Żadna inna grupa społeczna nie jest też obiektem tylu mitów, uprzedzeń i negatywnych stereotypów. Najlepszym tego przykładem sędziowski wyrok w „sprawie Radka“ (Radosława Agatowskiego), którego dopiero po interwencji ludzi dobrego serca udało się zwolnić z więzienia.

 

W 2012 r Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych. Ona dotyczy ich również!

 

        

                                               Fundacje „Promyk Słońca“ (www.promykslonca.pl) i

                                                           „Też chcemy być“ (www.tezchcemybyc.com.pl)

 

 

Zapraszam na zaprzyjaźniony ze mną portal: http://studioopinii.pl

 

 

 

Komentarze

1
14:27, 16 stycznia 2015
Sławomir Czyżyk pisze:

Panie Piotrze,

A mnie zastanawia ogólna słabość złotego do wszystkich walut. Czy rekordy CHF i USD nie są wynikiem oceny, bardzo krytycznej naszej gospodarki? Co prawda mamy wzrost ok 3% i perspektywy podobne, a stopy procentowe stosunkowo wysokie, tym nie mniej kursy walut świadczą o czymś zupełnie innym.

Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?

[Nie to tylko i wyłacznie wynik kursów krzyzowych na parach EUR/CHF i EUR/USD. PK]

2
14:37, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Żeby ułatwić Dorocie odpowiedź, wklejam ponownie:

Droga Doroto!

Piszesz:

"Przewodniczący Duda zachowuje się jak bandyta. "

Słuchaj Dziewczynko.... gratuluję nowej blogowej przyjaźni z tym Kolesiem bez honoru, który pozwala sobie w podobny sposób tak jak Ty nazywać ciężko pracujących górników terrorystami.....

Idźmy dalej Dziewczynko Twoim rozumowaniem.... całkowite roczne dochody górników bywają wyższe od przeciętnej krajowej o ok. 85%.... podaj mi proszę roczne dochody osób, którzy w ostatnich latach zarządzali kopalniami wliczając tych, którzy odeszli zgarniając odprawy i przyrównaj to do odpowiedniej średniej krajowej, następnie używając określeń w stylu "bandyta" mniej odwagę nazwać te osoby odpowiednio.

Każdy kto w życiu i na blogu świadomie pomija niewygodne dane, które są mu znane ale nie wygodne... jest Śmierdzącym Tchórzem. Kropka.

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.
 

3
14:48, 16 stycznia 2015
detoks pisze:

Do PK
@2
serio?
rozumiem że niespecjalnie sie lubicie z Dorotą ale puszczanie tego typu wypowiedzi tylko zaśmieca blog.
miałem zamiar napisać odpowiedź do Warszawiaka ale jest to poniżej progu nadającego sie do dyskusji.(nie moja odpowiedź, tylko to co pisze Warszawiak).

[Nie bardzo wiem, o co chodzi. Akceptowałem jak leci, bo mam dzisiaj bardzo mało czasu. PK]


@ Wpis
ze względu na kolege który ma kredyt we franku troche mi wszystkich frankowiczów żal.
ale ile człowiek sie naczytał cfaniaków którzy brali kredyt we franku że to niemożliwe żeby bardziej oplacało sie branie w złotówkach niż we franku bo frank nigdy nie będzie tak drogi, to moje.

4
14:55, 16 stycznia 2015
Max pisze:

@2
Kopalnie trzeba sprywatyzować jak najszybciej, a w całej Polsce wprowadzić zakaz finansowania związków zawodowych z kasy firmowej. Niech będą opłacani tylko i wyłącznie ze składek związkowych.

5
14:59, 16 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kuczynski-Helwecki-noz-w-plecy-7231947.html
Panie Piotrze !
Około 12 minuty mówi Pan o ratowaniu sytuacji banków dzięki poprawie sytuacji gospodarczej.
Moje wątpliwości:
"frankwoicze" ograniczą konsumpcje
dalsze osłabienie złotówki może również ograniczyć konsumpcję
Wniosek:
sytuacja około rynkowa nie sprzyja ożywieniu

[Wiem, że ogrniczą, ale o ile? Około 2-3 mld PLN? Trochę zaszkodzi, ale nie mocno. PK]

6
15:11, 16 stycznia 2015
Joker pisze:

Powoli z szafy wysypuja sie same trupy.
Tak to jest jak inwestuje sie lewarem 100:1, ulubiona metoda kolegi Warshawiaka;
Kaput juz sa:
FXCM,
Excel Markets,
OANDA,
Alpari

A mowilel, tylko praca czyni wolnym.

7
15:27, 16 stycznia 2015
Jarosław pisze:

@ Max 4

Ojtam, związki nie zgodzą się na prywatyzację i na składki "niepubliczne" ...

Mamy kapitalizm więc składki dla związkowców powinny pochodzić z podatków aby byli bezstronni ;)

8
17:06, 16 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Panie Warszawiak !
Weszło Panu S na DAX-a ?

9
17:10, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Joker!

Piszesz:

"Tak to jest jak inwestuje sie lewarem 100:1, ulubiona metoda kolegi Warshawiaka..."

Za przeproszeniem lewarem 1 : 294.... a o wyższości lewarowania nad Innymi czy Jokerowymi sposobami już pisałem.... dlatego dziwi mnie ponowna dzisiejsza wypowiedź na bakier.tv Pana Piotra na temat Forexu i ew. wysokich tam strat w porównaniu z klasycznym inwestowaniem czy spekulowaniem... napiszę po raz kolejny:

To od spekulanta i tylko i od spekulanta zależy wysokość strat i to on o tym decyduje. Kropka.

A teraz proszę mi wybaczyć ale odpaliły mi na DAX-ie zlecenia,o których już i na tym blogu informowałem i teraz zależy od nich czy nie tylko na tym blogu pozostanę Klapniętą Oponą czy nie jeden za nim coś bąknie w moim kierunku, to najpierw zdejmie beret.... ;-))))

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

10
17:35, 16 stycznia 2015
jacek pisze:

@Magnavox

Kredyty hipoteczne, zwane potocznie "frankowymi", są kredytami udzielanymi w ZŁOTYCH POLSKICH, a jedynie są indeksowane albo denominowane we frankach szwajcarskich. To jest ten sam mechanizm udzielania kredytu, co w przypadku kredytu w PLN, z tym, że oprocentowanie jest liczone nie od kwoty udzielonego kredytu, ale od kwoty kredytu przeliczonej na CHF. Tak naprawdę, spłata kredytu jest wykonywana za pomocą środków w PLN, nawet jeżeli kredytobiorca wpłaci ratę gotówką w walucie obcej wprost do kasy w banku. Bank sprzeda za niego CHF. Zresztą na początku banki nie chciały przyjmować CHF od kredytobiorców i trzeba je było do tego zmusić odpowiednią zmianą przepisów.


Mówiąc wprost, kredyt w CHF to produkt wiązany, czyli zwykły kredyt w PLN plus spekulacyjny zakład z bankiem co do wysokości płaconej raty. Można na tym teoretycznie wygrać, można przegrać.

Logicznie rzecz biorąc, nie powinno się ani dopłacać do kredytobiorcy gdy przegra zakład z bankiem (i kurs CHF wzrośnie) jak i nie należy rekompensować bankom strat, gdy kredytobiorca wygra (złoty się umocni). Rzecz jasna, banki raczej zawsze wygrają, więc państwa pozwalające bankom na spekulacje kredytami hipotecznymi raczej na pewno staną przed problemem uspokojenia wściekłych kredytobiorców.

Spekulacja na kredytach hipotecznym nie jest neutralna dla gospodarki, aczkolwiek nie należy demonizować jej skutków. Umocnienie się franka oczywiście radykalnie zwiększy ZYSKI sektora finansowego, tak samo jak zwiększy obciążenia po stronie kredytobiorców. Może to spowodować z jednej strony spadek popytu (większa część zarobków pójdzie na spłaty), a z drugiej strony spontaniczną chęć pozbycia się obciążeń, czyli tendencję do delewarowania się, co zmniejszy i tak mała podaż pieniądza i pogłębi obecną i przyszłą deflację. Z drugiej strony zwiększone zyski sektora bankowego nie przełożą się na większą akcję kredytową, bo banki już i tak maja nadmiar rezerw i kapitału. Uważam, że każde odchylenie, zarówno zwiększające jak zmniejszające zyski banków czy kredytobiorców, ma jakiś negatywny wpływ na gospodarkę.

Moim zdaniem, optymalnym rozwiązaniem byłoby obowiązkowe przewalutowanie wymuszone przez państwo, jednak z ZACHOWANIEM zysków banków. Taka operacja nie wymaga ponoszenia kosztów przez budżet, ani na rekompensowanie bankom straty (gdyby przewalutowano, jak to było proponowane, po kursie z dnia udzielenia kredytu lub innym korzystnym dla kredytobiorcy kursie), ani kosztów na dofinansowanie kredytobiorców (gdyby przewalutowano po obecnym lub jakimś innym, niekorzystnym dla nich kursie).

Nie sądzę jednak, by do tego doszło, z jednej strony z powodu chciwości banków (dobrowolnie nie zrzekną się perspektywy przyszłych zysków), a z drugiej strony chciwości kredytobiorców (nie pogodzą się ze fałszywą "stratą" pozornie "korzystnych" warunków, czyli z większymi ratami). Tak więc, prawdopodobnie wszystko zostanie po staremu.

Nieprawdą jest, że niczego w sprawie rozwiązania problemu nie robiono przez ostatnie lata. Podjęto taką, a nie inną, decyzję, ale w pełni świadomie. Wprowadzano rekomendacje. Praktycznie zlikwidowano możliwość udzielania nowych "frankowych" i innych kredytów spekulacyjnych. Uzasadnienie dlaczego rząd nie chciał przewalutować starych kredytów z CHF na PLN można sobie przeczytać np. tutaj:
http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=3EBB1A0F
 

11
17:43, 16 stycznia 2015
anonim pisze:

Jako zwolennik PiSu wklejam link

http://biznes.interia.pl/waluty/news/pis-przedstawil-propozycje-dla-frankowiczow,2078722,1023

i stwierdzam, że chyba ich pogieło.

Uważam, że nikt nie powinien w żaden sposób pomagać frankowiczom, jedynie co można zrobić to zlikwidować możliwość egzekucji długu przez bank z pominięciem sądu i wprowadzić np. zakaz natychmiastowej spłaty całości długu jeśli nie mamy pokrycia zabezpieczenia w nieruchomości (a większość nie ma), jeśli dłużnik na bieżąco reguluje swoje zobowiązania.

Problem frankowiczów rozwiąże sie sam jak nasza waluta przestanie się szmacić, jesteśmy gorsi o rubla no ale nie dziwota w Rosji chociaż mają prezydenta z jajami. Jak euro będzie na rozsądnym poziomie 3,0 - 3,5 złotego to wóczas i frank będzie na jakimś rozsądniejszym poziomie.
Kto tu jest idiotą rząd polski czy rząd szwajcarski? Rzad polski twierdzi, że dobrze jak waluta jest słaba a szwajcarski odwrotnie.

I jeszcze to:

http://stooq.pl/n/?f=939987

Jak by we francji postąpiono tak samo to nie byłoby żadnych problemów.

wig20.

jesteśmy w ciekawym miejscu, teoretycznie jesteśmy krok nad przepaścią i aż się prosi zrobić krok do przodu, ale jeśli z tego wyjdziemy to jest szansa co najmniej na 2500 i to jeszcze w tym kwartale, nie spodziewam się jednak wyżej niż 2600 do czerwca w bardzo sprzyjających okolicznościach.


 

12
18:48, 16 stycznia 2015
sen.halaer pisze:

@jacek czy ew. ktokolwiek inny*
Jeżeli natrafiłeś/natrafisz na wiarygodne źródło opisujące, co się dzieje w bilansach banków, które udzielały w Polsce kredytów fx w rezultacie zmian kursu waluty obcej - byłbym wdzięczny za info (nie, nie zamierzam pozwać banku, nie mam kredytu w chf, pytam z ciekawości). Jedyne info, które znalazłem, wyjaśniało, że banki się hedżują przeciw ryzykom kursowym (np. zajmując 1-dniowe pozycje długie na np. chf). Ale czy wynikało to z przepisów, procedur czy po prostu pozostawało w gestii decyzji menadżmentu?
Ktoś jest pod wodą - ktoś liczy zyski - bilans musi być na 0. Gdzie w takim razie spływają konfitury - nie sądzę, że w bankach zlokalizowanych w RP (zgaduję, że być może jakaś część). Zatem gdzie - w City czy na WallSt.? W mediach dużo piany, natomiast brak rzetelnego opisu całego procesu - jak zachodziły operacje. Tzn. gdzie to ląduje w bilansach.

*Za wszelkie info typu : pieniądze chf pożyczyły banki szwajcarskie z oszczędności ciężko pracujących Helwetów czy też, że to wszystko sprawka baniaków centralnych - z góry serdecznie : NIE, dziękuję.

13
19:00, 16 stycznia 2015
Jarek pisze:

Ok. to jeszcze raz .

Decyzja Szwajcarów i możliwe związki przyczynowo-skutkowe . Przyczyną gwałtownej wolty Helwetów jest racjonalny pogląd Pana Piotra wygłoszony wczoraj że popyt na franka był już tak duży że jego dodruk mógł przekroczyć wydajność maszyn drukarskich (: . Pytanie dla czego jest na niego tak olbrzymi popyt ? . Nie jest to chyba wiara w światowy wzrost gospodarczy czy hossę na giełdach, może był to zmasowany atak spekuły .. Pytanie czy po tych wydarzeniach polscy politycy zechcą pomagać frankowcom kosztem banków ?. Największą ekspozycję na te kredyty ma PKOBP też bank państwowy z którego budżet czerpie dobre dywidendy . Szkoda im będzie dusić kurę , więc jeżeli już to będzie to kosztem całego budżetu . Poza tym wniosek jest też taki że istnieje jednak jakaś granica dodruku pieniądza wytyczona przez strach drukujących którzy co tu dużo mówić przegrali ze spekulantami . Kto obstawił taki scenariusz jest genialny .

14
19:19, 16 stycznia 2015
Jarek pisze:

Panie Piotrze ogladałem pan na TVP . Spór który Pan toczył jest zupełnie bezcelowy . To co opowiadali ci goście to neoliberalny bełkot z rodzaju "niewidzialnej ręki rynku". ZUS im sie nie podoba ? niech się własnych matek zapytają co sądzą o tym sądzą . Emerytury to podstawa społeczeństwa obywatelskiego . Bismarck na emeryturach zbudował jedność i potęge niemiec . A jeżeli chodzi o pomoc dzieci na starość bo ktoś w tej dyskusji poruszył ten temat to w Bibli jest taki przypis

" Ani synowi, ani żonie, ani bratu, ani przyjacielowi nie dawaj władzy nad sobą za życia, nie oddawaj też twoich dostatków komu innemu, abyś pożałowawszy tego, nie musiał o nie prosić".
Amen .

[Niestety, ten człowiek zrobił dużą kasę, ale najwyraźniej jest myślowo z gatunku KNP ;-) Żadnej dyskusji z nim nie można było zrobic. PKP]

15
20:21, 16 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#9Warszawiak
"To od spekulanta i tylko i od spekulanta zależy wysokość strat i to on o tym decyduje. Kropka."
Nieprawda ! Proszę sobie poczytać w necie; po ruchu na franku padło kilka platform foreksowych i klienci którzy nawet mieli tam tylko cash albo zyskowne pozycje, mogą miec problem z odzyskaniem środków, wielu nie pozamykało SL i mają mega debety
https://fxtrade.oanda.com/community/forex-forum/topic/54010615/
Na mieście mówią :-) , że FXCM jest podobno winne klientom 225M $

16
21:11, 16 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Fakty dotyczące terrorystów związkowych - ciąg dalszy:

Paranoja związków zawodowych
Związki zawodowe szykują się do wojny z rządem premier Kopacz. Jednocześnie są przeciwne jakimkolwiek zmianom w swoich miejscach pracy. Według związkowców ma być tak jak jest, tyle że skądś mają się znaleźć pieniądze na utrzymanie nierentownych zakładów w czasach kryzysu. Firmy mają nadal być państwowe, a państwowi menadżerowie mają być lepsi, ale zarazem nisko opłacani. Jednocześnie wrogo patrzy się na prywatnych inwestorów. Nic dziwnego… u prywatnego związki nie maja wiele do powiedzenia.

Na środowej porannej konferencji prasowej Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność, ogłosił listę branż, które gotowe są włączyć się do strajków. Są to: górnictwo, energetyka, zbrojeniówka, kolejnictwo, służba zdrowia i poczta (ta państwowa, bo nie słychać, żeby do strajku mieli przyłączyć się pracownicy InPost). Ma to być odpowiedź na plany rządu premier Kopacz o likwidacji czterech kopalń zarządzanych przez Kompanię Węglową. Według przewodniczącego Dudy źle się w tych branżach dzieje, są to sektory źle zarządzane. I to od lat. Patrząc na listę od razu jednak nasuwa się refleksja.

Otóż tym, co łączy te branże są: uzwiązkowienie, a raczej przezwiązkowienie, oraz fakt, że są zarządzane przez nominowanych przez państwo menadżerów.
W górnictwie węgla kamiennego jest jednak źle. Największa w Polsce Kompania Węglowa to w stu procentach własność państwa i mimo kilku lepszych lat z niewielkimi zyskami, uzyskanymi dzięki wysokim cenom węgla, okazało się, że stoi teraz na skraju upadłości, gdy stawki na rynku spadły. Bokami robi też Jastrzębska Spółka Węglowa, gdzie państwo, mimo wprowadzenia spółki na giełdę, nie oddało zarządzania w prywatne ręce i nadal ma 55 proc. akcji.

Jak podawano pół roku temu, w JSW związkowców było o 21 proc. więcej niż pracowników spółki, bo wielu należało do więcej niż jednego związku. W czerwcu ub.r. działało w firmie 45 związków zawodowych, a koszt ich utrzymania - na firmie leży bowiem obowiązek utrzymania pracowników, którzy zajmują się tylko działalnością związkową oraz zapewnienie odpowiednich lokali dla związków - JSW szacowało na 11 mln rocznie. W znajdującej się na skraju bankructwa Kompanii Węglowej związków zawodowych jest aż 160! We wszystkich spółkach górniczych w województwie śląskim na etaty związkowe idzie kilkadziesiąt milionów rocznie. A „najlepsze” w uzwiązkowieniu jest PKP Cargo, gdzie w 2011 r. działało aż 283 organizacje pracownicze!

Z jednej strony mamy mianowanych przez państwo menadżerów, którzy według ustawy kominowej nie mogą zarabiać więcej niż sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia.
Z drugiej strony mamy związki zawodowe, które uważają, że firmy powinny je utrzymywać. Bez żadnego skrępowania wyciągają do spółek rękę po pieniądze, które im się „słusznie należą”. Na dodatek często wszczynają spory z zarządem z pozycji siły, paraliżując działanie przedsiębiorstw i narażając je na koszty, których gdy nadchodzi kryzys nie ma z czego spłacić.

Obie strony traktują własność przecież publiczną jak dojne krowy, które istnieją tylko po to, żeby dać im korzyści. Zapomina się przy tym dla pożytku kogo to całe przedsięwzięcie działa, czyli kto tu właściwie jest właścicielem. Otóż teoretycznie my wszyscy. Na systemie państwowy zarząd - związki zawodowe tracimy więc właśnie my wszyscy! Dodatkowo płacąc więcej, m.in. za prąd, niż moglibyśmy, kupując węgiel za granicą. Lepiej to sobie uświadomić.

Oczywiście związkowcy mają swoje racje - argumentują, że przez lata kopalnie wpłacały do Skarbu Państwa podatki, to teraz im się należy pomoc, kiedy ceny są niższe. Pytanie tylko czy górnicy nie korzystali w tym czasie z krajowych dróg, z lecznictwa czy nie pobierali emerytur? Na to przecież idą podatki.

Dopłata budżetowa (kwota przewyższająca składki) do górniczych emerytur to ok. 8 mld zł rocznie i nawet jeśli przyjmiemy, że do innych emerytur też się z budżetu dopłaca, to i tak proporcjonalnie dziura jest mniej więcej 4-miliardowa, tj. tyle dopłaca się więcej do górników niż do pracowników innych sektorów. 1/4 górników ma mniej niż 54 lata, a emerytury mają o wiele wyższe niż cała reszta, nie płacąc wcale wyższych składek.

Czy całe społeczeństwo nadal musi się składać na to, żeby elektrownia kupiła węgiel od polskiej kopalni, a nie tańszy węgiel z Australii czy Ukrainy? Dlaczego pięćdziesięciokilkuletni górnik, kiedy sił mu już brakuje do pracy na przodku, nie może zacząć pracować potem w sklepie spożywczym, skoro tego samego wymaga się od innych pięćdziesięciolatków? Tego nikt nie wyjaśnia. Być może dlatego, że płaczącą żonę górnika w telewizji widać, a tych, którzy muszą po przejściu na emeryturę w innych niż górnictwo branżach - pracować i finansować ten cały system, jakoś w telewizji nie pokazują.

Najlepszym sposobem na rozwiązanie dylematu kto traci, a kto zyskuje byłaby sprzedaż wszystkich państwowych zakładów na licytacji. Koniecznie w ten sposób, bo po pierwsze budżet państwa (a więc my, właściciele) otrzymałby największe możliwe środki, a po drugie inwestor miałby motywację do traktowania kupionego majątku z należytym szacunkiem - wszak kupił za najwyższą możliwą kwotę. Uniknęłoby się w ten sposób „inwestorów” dążących tylko do drenażu majątku.

Niestety, tego właśnie nie chcą związkowcy, a przynajmniej szefowie związków. Nie jest tajemnicą, że związki są silne głównie w firmach państwowych – w prywatnych nie mają wiele do powiedzenia. Celem politycznym działaczy związkowych jest więc utrzymanie status quo i żeby społeczeństwo cały czas się dokładało, gdy będzie taka potrzeba.

Całość: http://www.wykop.pl/ramka/2336704/paranoja-zwiazkow-zawodowych/

W kontekście powyższych FAKTÓW należy zadać to samo naiwne pytanie - kto ponosi odpowiedzialność za to, że węgiel z polskich kopalni jet taki drogi?? Przedstawiciele terrorystów śląskich twierdzą - że za horrendalne ceny polskiego węgla odpowiedzialny jest ................. węgiel :):):):):):):):):)

Filozof chłopski, który edukację ekonomiczną pobierał w portowej tawernie - twierdzi, że za tak wysoką cenę polskiego państwowego węgla odpowiedzialne są odprawy dla prezesów kopalni, bo górnicy z tymi horrendalnymi cenami nie mają nic, a nic wspólnego, oni przecież tylko uczciwie i ciężko pracują, za kromkę suchego chleba. A już na pewno z cenami najdroższego na świecie węgla, nie mają nic wspólnego związkowcy - którzy walczą jedynie o pomyślność braci górniczej - czyli aby tej braci suchego chleba nie zabrakło.
A pozostali - jak myślicie - co jest powodem wysokiej ceny węgla państwowego, przy której taniej można kupić taki sam węgiel w Australii włącznie z ceną frachtu, załadunku i rozładunku, oraz włącznie z kosztem transportu z portu do odbiorcy???????

HP

17
21:23, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#15 @Piotr

""To od spekulanta i tylko id spekulanta zależy wysokość strat i to on o tym decyduje. Kropka."

W dalszym ciągu tak twierdzę a jak zawsze od reguły są wyjątki ale one dotyczą wszystkich....... inwestorów też.... a jakie to są wyjątki, to możemy stworzyć taką listę, która każdemu się przyda a może Ty lub ktokolwiek ma gotowca... chętnie każdy z nas z taką listą się zapozna.....

Warszawiak.


 

18
21:46, 16 stycznia 2015
krzys pisze:

@jacek
Srodowiska opiniotworcze przekrzyczaly KNF i rzad. Akcja informacyjna nt ryzyk zwiazanych z kredytami walutowymi byla skutecznie zagluszona wszechobecna REKLAMA. Lata 2004-2008 to okres wysokich stop forowanych przez czlonkow politycznych RPP takich jak: MARJAN NOGA, ktorzy swoja polityka skutecznie napedzali RUN na kredyty walutowe.
PS.
Czy RZAD stanie na wysokosci zadania i zazegna rodzacy sie kryzys na hipotekach?
Czy wystarczyloby przymuszenie do przewalutowania na zlote? Po jakim kursie i z jakimi odszkodowaniami, ewentualnie kosztami obciazonoby kredytobiorcow na rzecz bankow? Oczywiscie tak, zeby interes panstwa, sprawiedliwosc, zaufanie do instytucji nie ucierpiala oraz aby nie traktowac gorzej osob trzecich...np: tych ktorzy brali na gorszych warunkachw zlotych?

19
22:00, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Poległem.

Warszawiak.

20
23:31, 16 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@sen 12

""".....co się dzieje w bilansach banków, które udzielały w Polsce kredytów fx w rezultacie zmian kursu waluty obcej - byłbym wdzięczny za info ..."""

Obawiam się, że kolega nie znajdzie takiego jednoznacznego info, bowiem rozliczenia banków udzielających kredyty walutowe były i są uzależnione głównie od źródła dostępu do kapitału.
Inaczej bowiem wygląda bilansowo rozliczenie finansowania transgranicznego (walutowego) od podmiotu dominującego w grupie - a inaczej rozliczenie zasobów własnych aktywów banku lub aktywów zewnętrznych zabezpieczanych np. swapem.

Tak samo różnie - będą zachowywać się bilanse banków, bowiem wraz z osłabieniem złotego rosły nie tylko należności banków w zł (z tytułu udzielonych kredytów CHF), ale również ich zobowiązania wobec deponentów i kontrahentów transakcji zawartych w celu zamknięcia pozycji walutowej wynikającej z udzielenia kredytów CHF.

W ogóle, to nie rozumiem o co ten lament związany z CHF?? Przecież bank udzielając kredyt denominowany w jakiejś walucie, nie gwarantował - ani niezmienności kursu wymiany, ani niezmienności wartości hipoteki. Ryzykował i kredytobiorca i bank - pierwszy tym że zmieni się kurs referencyjny - co spowoduje dla niego adekwatny wzrost obciążenia, a bank ryzykował tym - że w razie spadku wyceny hipotek - straci adekwatną wartość zabezpieczenia = wzrośnie adekwatnie ryzyko kredytowe dla banku = wzrośnie skala rezerw = adekwatnie zmaleje zysk.

""".....Za wszelkie info typu : pieniądze chf pożyczyły banki szwajcarskie z oszczędności ciężko pracujących Helwetów czy też, że to wszystko sprawka baniaków centralnych - z góry serdecznie : NIE, dziękuję......"""

No cóż, jak widzę kolega ma już gotową tezę, a szuka jedynie jej potwierdzenia bez względu na fakty. Jacek pewnie napisze - że kredyty w CHF to nic innego jak powietrze - tyle tylko że górskie :))))))))))))))
A fakty są takie, że w przypadku kredytów w CHF nie można generalnie powiedzieć że są jacyś wygrani i przegrani lub oszukani i oszukujący. To typowa populistyczna ściema dla ciemnego ludu lansowana głównie przez jeszcze głupszych polityków.
Jeśli strony transakcji ryzykują - to muszą ponosić KOSZTY tego ryzyka. A twierdzenie że jedna strona nie miała o ryzyku pojęcia jest tezą tak naciąganą, jak guma od kaleson. Tak może się tłumaczyć inwalida umysłowy, z całym szacunkiem dla ludzi faktycznie chorych.
Nie uwierzę nigdy w to, że ktoś zdrowy na ciele i umyśle, kto kompletnie nie zna się na finansach, zaciąga zobowiązanie na 30 lat na kwotę 0.5 mln i robi to w ciemno.

HP

21
06:42, 17 stycznia 2015
PIOTR pisze:

ciąg dalszy :
http://www.parkiet.com/artykul/1407371-Brokerzy-foreksowi-bankrutuja-przez-franka.html

22
07:45, 17 stycznia 2015
PIOTR pisze:

# 20 HP
"Jeśli strony transakcji ryzykują - to muszą ponosić KOSZTY tego ryzyka."
Zgadzam się z Kolegi wpisem z wyjątkiem zacytowanego przeze mnie wycinka. Otóż w Polsce praktycznie całe ryzyko jestt przerzucone na jedną stronę, w tym przypadku na kredytobiorcę ( np. Bankowy Nakaz Zapłaty lub Egzekucyjny). Kredytobiorca nie ma praktycznie żadnych narzędzi a bank i owszem.
Ale suma sumarum się zgadzam z Kolegą, a finał będzie taki, że i tak straty pokryją klienci a góra i tak skasuje sute premie, także o banki bym się nie martwił, bo są one na uprzywilejowanej pozycji ( jak zawsze i jak wszędzie).
P.S. Warszawiak
szkoda , że Pan poległ :-( myślę, że w obecnej sytuacji foreks należy sobie odpuścić przynajmniej do Draghiego ( 22 styczeń ), za duże "jazdy" i nawet jak ktoś ma "słuszną" pozycję to i tak może wywalić z rynku

23
09:52, 17 stycznia 2015
ryszard pisze:

Amnezja czy ...geny?
Podobno genów nie wybiera się, ale się je dziedziczy. Polacy pamiętają opinie ekonomicznych zamordystów z PZPR ( dzisiaj
przefarbowanych na bezdusznych neoliberałów) o protestujących przed laty na Śląsku górnikach. Strajkujących na kopalni
KWK "Wujek" zabijano bez sądu, negocjacji jak terrorystów. Rozsądek premier Kopacz nie dopuszcza nikogo z jej ekipy
nazwać górników terrorystami, na szczęście. Byłoby to więcej niż błędem....A opinie i blogowych głupków nazywających
górników terrorystami czy bandytami należy pominąć. Chyba jednak to ...geny.

24
10:14, 17 stycznia 2015
krak15 pisze:

#12 sen.halaer
Jeżeli .... jak można usłyszeć...... kredyt frankowy był technicznie kredytem złotówkowym, a tylko zależnym od kursu franka, to:
1. W momencie udzielania kredytu aktyw banku "kredyt" był wyliczany według aktualnego kursu.... i odpowiadająca mu wartość depozytu była taka sama.... i ta kwota depozytu została przelana deweloperowi.

2. Jeżeli umowa była tak skonstruowana, że podczas spłacania rat kapitałowych kredytu pozostała część do spłacenia przeliczana jest według aktualnego kursu (np. wzrost), to powoduje to zmianę wartości aktywu "kredyt" (części pozostałej do spłacenia)...... co, przy niezmienionej wartości pasywów powoduje zmianę (wzrost) kapitału własnego banku...... Oczywiście, spłata raty kapitałowej kredytu nie zmienia kapitału własnego.... bo albo maleje pozycja "kredyt" i jednocześnie o to samo maleje depozyt kredytobiorcy (spłata z depozytu)...... albo maleje pozycja "kredyt" i o to samo rośnie ilość gotówki w kasie (spłata gotówką).

3. Spłata odsetek, których wartość zależy zarówno od aktualnego kursu, po którym przelicza się wartość raty kapitałowej... jak i od aktualnej stopy procentowej w Szwajcarii..... zasila kapitał własny banku (w przypadku płatności zarówno z depozytu kredytobiorcy, jak i gotówką.. patrz wyżej).

4. Zabezpieczenia banków związane z ryzykiem kursowym, to osobny temat.... w którym nie czuję się kompentny.

Powyższe wywnioskowałem na podstawie wiedzy i docierających informacji..... mogę się mylić ;-)

P.S. kapitał własny = aktywa – pasywa

25
10:27, 17 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #20

Całkiem rozsądna wypowiedz, która udowadnia, że gdy zechcesz, to potrafisz coś sensownego napisać.


"[...] A twierdzenie że jedna strona nie miała o ryzyku pojęcia jest tezą tak naciąganą, jak guma od kaleson. Tak może się tłumaczyć inwalida umysłowy, z całym szacunkiem dla ludzi faktycznie chorych.
Nie uwierzę nigdy w to, że ktoś zdrowy na ciele i umyśle, kto kompletnie nie zna się na finansach, zaciąga zobowiązanie na 30 lat na kwotę 0.5 mln i robi to w ciemno."

Natomiast z cytowanym powyżej fragmentem nie mogę się zgodzić. Bank zatrudnia osoby posiadające wiedzę i kwalifikacje niedostępne dla większości swoich klientów, więc jest oczywiste, że bank posiada nad klientem znaczącą przewagę.

Bankowcy WIEDZĄ i potrafią to policzyć, że ryzyko udzielenia kredytu denominowanego we frankach jest z ich strony małe. Z drugiej strony kredytobiorcy po prostu nie dysponują WYSTARCZAJĄCA wiedzą by ocenić rzeczywiste ryzyko i prawdopodobne, ostateczne koszty.

To jest nie tyle oszustwo ze strony banku, co raczej wykorzystanie efektu asymetrii informacji. Kredytobiorcy nie są w żadnym razie głupi, tylko transakcja nie jest zawierana pomiędzy równoważnymi stronami.

Bank również wykorzystuje tu emocje i chciwość klienta. Bo czym jest propozycja kredytu w którym podkreśla się, że jest "tańszy" a przemilcza fakt ryzyka, ze ostatecznie będzie on o wiele droższy? Czy ludzie mają bankowców za idiotów, myślą, że świadomie i z premedytacja proponują wszystkim klientom kredyty frankowe aby zmniejszyć SWOJE zyski??? Musieli to wiedzieć i było to oczywiste, także dla kredytobiorców, że bank to nie instytucja dobroczynna. Na co więc liczyli kredytobiorcy, byli głupi, naiwni? Nie, oni po prostu się na tym nie znali, a bank ich niewiedzę wykorzystał, nie naruszając przecież istniejącego prawa.

Zawieranie umów kredytowych denominowanych we frankach jest przykładem niedoskonałości rynku spowodowanej asymetria informacji. Stiglitz dostał nagrodę Nobla za analizę tych problemów.

Podsumowując, strony umowy kredytowej bez wątpienia zawierały umowy w sytuacji gdy jedna z nich mogła ocenić ryzyko, a druga NIE MOGŁA tego zrobić. I nic tu nie mają do rzeczy ich zdolności intelektualne. Problem nie leży w ludziach i ich decyzjach, ale w naturalnej ASYMETRII rynku.


p.s.
Mam paru znajomych, "zdrowy na ciele i umyśle, kto kompletnie nie zna się na finansach", z którymi lata temu toczyłem długie spory na temat dlaczego ja zaciągam kredyt w PLN a oni CHF i których nigdy nie udało mi się przekonać. Prę lat temu było to jak rzucanie grochem o ścianę.

 

26
10:41, 17 stycznia 2015
Jarek pisze:

@16

Zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego jest trudne, utrzymanie państwa przyjaznego obywatelom kosztuje . Nigel Farage zakpił z Tuska - "cóżeś zrobił powiedział że 2 mln Polaków woli mój kraj od własnego". Pytanie jest zasadne bo w Polsce nie ma społeczeństwa obywatelskiego a państwo nie jest też przyjazne obywatelom .. Brak wystarczających osłon socjalnych , "status bezrobotny bez prawa do zasiłku" znany tylko w Polsce , oraz przede wszystkim brak pracy która umożliwiła coś więcej niż tylko przetrwanie do kolejnej wypłaty . To przyczyny emigracji tak wielkiej liczby ludzi. Stało się tak dlatego że związki zawodowe dość dawno temu zawierzyły rządzącym dając im osłonę . Neoliberałowie wykorzystali to w sposób Leninowski. Dla tego obecnie przychylnie odbieram utwardzanie związkowego stanowiska w obronie miejsc pracy . Mamy zbyt mało związków, a one same powinny działać radykalniej, dla naszego wspólnego dobra . Związki kosztują ale to jest niezbędny koszt demokracji . Nazywanie związków zawodowych "Terrorystami" należy do kanonu językowego neoliberałów których szczerze nie lubię . Zachowuję dystans do ludzi którzy przejmują ten bełkot i posługują się nim jak swoim własnym językiem powtarzając tezy i opinie wielokrotnie już "grane", irracjonalne, nudne i śmieszne . Można podjąć wysiłek intelektualny i spróbować dokonać analizy wydarzeń w oparciu o własne nie zapożyczone wnioski . To trudniejsze, ale daje większe zadowolenie jak każda praca wykonana samodzielnie .


 

27
10:55, 17 stycznia 2015
jacek pisze:

@krzys #18

"Srodowiska opiniotworcze przekrzyczaly KNF i rzad. [...]"

Zgadza się, tak było.

Moim zdaniem jeszcze nie trzeba wykonywać gwałtownych ruchów i lepiej poczekać na rozwój sytuacji. Gdyby jednak sytuacja się pogarszała, to jestem zwolennikiem przymusowego przewalutowania na PLN, ponieważ dalsze powiększanie zysków jest bankom niepotrzebne, a z drugiej strony miało by negatywny wpływ na gospodarkę. Uważam, że można przewalutowanie przeprowadzić BEZ odszkodowań i dobrać takie warunki, w których bank rezygnuje z części zysku (a kredyty nadal są dla banków zyskowne) i kredytobiorca godzi się na ponoszenie większych niż obiecane kosztów (które i tak by przecież musiał ponieść). Czyli rozwiązanie to zapewne nie odpowiadało by żadnej ze stron. :))

Istny raj dla "środowisk opiniotwórczych" do bicia piany, wiec może lepiej tego nie dotykać.
 

28
11:25, 17 stycznia 2015
jacek pisze:

@wszyscy

Na weekend w wolna chwilę proponuję krótką lekturę na temat MMT. Moim zdaniem bardzo dobrze napisany tekst z którego można się dużo dowiedzieć o spojrzeniu na obecną gospodarkę i jej problemy z punktu widzenia części nieortodoksyjnych ekonomistów.

http://www.renewal.org.uk/articles/modern-money-and-the-escape-from-austerity

"Modern monetary theory destroys the intellectual basis for austerity but needs a more robust political economy."
[MMT niszczy podstawę intelektualną dla polityki austerity, ale potrzebuje mocniejszej ekonomii politycznej.]

Polecam szczególnie tym, którzy traktują MMT jako stek bzdur i głupie bajki. Może zachęcę także tych, co to z definicji "nie czytają", ale mimo to maja zawsze coś do powiedzenia na temat, w którym są dumnymi ignorantami. Z czystej intelektualnej uczciwości powinniście przynajmniej wiedzieć co i kogo krytykujecie, by swoimi wypowiedziami nie wychodzić na walczącego jedynie z własnymi frustracjami i fantazjami.
 

29
12:41, 17 stycznia 2015
roman pisze:

Szanowny Panie Piotrze!
Jakie są Pana przewidywania co do czwartkowej decyzji EBC?
Według mnie przy obecnym osłabieniu euro EBC nie zdecyduje się na skup aktywów (bo i po co? aby jeszcze mocniej osłabić słabnące euro i niepotrzebnie psuć walutę?). Myślę, że decyzja SNB wyręczyła Draghiego. Czy ten tok rozumowania można uznać za poprawny?
Czy dopuszcza Pan taką możliwość, że ruch SNB był w jakiś sposób skonsultowany z EBC i czwartkowy ruch będzie częścią wspólnej układanki? W końcu przy tak mocno powiązanych mechanizmach gospodarczych ciągnięcie każdy w swoją stronę wydaje się być nieracjonalne.

[Proszę przypomnieć się w poniedziałek. PK]

 

30
13:20, 17 stycznia 2015
Joker pisze:

@9 17:10, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:
Joker!
Piszesz:
"Tak to jest jak inwestuje sie lewarem 100:1, ulubiona metoda kolegi Warshawiaka..."
Za przeproszeniem lewarem 1 : 294.... a o wyższości lewarowania nad Innymi czy Jokerowymi sposobami już pisałem.... dlatego dziwi mnie ponowna dzisiejsza wypowiedź na bakier.tv Pana Piotra na temat Forexu i ew. wysokich tam strat w porównaniu z klasycznym inwestowaniem czy spekulowaniem... napiszę po raz kolejny:

@19 22:00, 16 stycznia 2015
Warszawiak pisze:
Poległem.
Warszawiak.

hmm, lewar 1:294
hmmm, wystarczy 0.3% strat by wymazac dorobek zycia
Kolega Warshawiak w kwiecie zycia, a takie ryzyko podejmuje?

A u mnie? U mnie wszystko stabilnie. Nie schylam sie, jezeli nie wywale 1000% ponad spot Tak sobie przede "Jokerowymi sposobami " Taka juz Jokerowa dola.
http://www.ebay.com/itm/1-10-Ounce-999-Fine-Silver-Griffin-Bullion-Bank-Gryphon-Proof-Hallmark-Bar-Ingot-/291347022140?ssPageName=ADME:X:AAQ:US:1123
 

31
13:24, 17 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #16 (Biblioteka nr 6) #649 #592 #559 #534 #499

"Ludzkość przeżywa w tym momencie historyczny przełom, który możemy dostrzec w postępie dokonującym się na różnych polach. Trzeba pochwalić sukcesy przyczyniające się do poprawy warunków życia, na przykład w zakresie zdrowia, edukacji i komunikacji. Nie możemy jednak zapominać, że większość mężczyzn i kobiet w naszych czasach żyje codziennie w niedostatku, rodzącym fatalne konsekwencje. Powiększają się niektóre patologie. Lęk i rozpacz opanowują serce wielu osób, nawet w tak zwanych krajach bogatych. Często gaśnie radość życia, wzrasta brak szacunku i przemoc, nierówność społeczna staje się coraz bardziej oczywista. Trzeba walczyć, aby żyć, i to często żyć bez dostatecznego poszanowania swej godności (…). Podobnie jak przykazanie «nie zabijaj» stawia jasną granicę, by chronić wartość życia ludzkiego, tak dzisiaj musimy powiedzieć «nie» dla ekonomii wykluczenia i nierówności społecznej». Ta ekonomia zabija. Nie może tak być, że nie staje się wiadomością dnia fakt, iż z wyziębienia umiera starzec zmuszony, by żyć na ulicy, natomiast staje się nią spadek na giełdzie o dwa punkty. To jest wykluczenie. Nie można dłużej tolerować faktu, że wyrzuca się żywność, podczas gdy są ludzie cierpiący głód. To jest nierówność społeczna. Dzisiaj wszystko poddane jest prawom rywalizacji i prawu silniejszego, gdzie możny pożera słabszego. W następstwie tej sytuacji wielkie masy ludności są wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez dróg wyjścia. Samego człowieka uważa się za dobro konsumpcyjne, które można użyć, a potem wyrzucić. Daliśmy początek kulturze «odrzucenia», którą wręcz się promuje. Nie chodzi już tylko o zjawisko wyzysku i ucisku, ale o coś nowego: przez wykluczenie zraniona jest w samej swej istocie przynależność do społeczeństwa, w którym człowiek żyje, ponieważ nie jesteśmy w nim nawet na samym dole, na peryferiach czy pozbawieni władzy, ale poza nim. Wykluczeni nie są «wyzyskiwani», ale są odrzuceni, są «niepotrzebnymi resztkami»"

(papież Franciszek)


Elementarna uczciwość nakazuje człowiekowi bogacącemu się w obliczu nędzy innych ludzi zachować przynajmniej dyskretne milczenie. Natomiast atakowanie słabych i pokrzywdzonych, gdy bronią SWOJEGO interesu, to postawa pełna podłości, niezależnie od tego po której stronie sporu stajemy i jak oceniamy słuszność argumentów każdej ze stron. Dlatego nazywanie TERRORYSTAMI górników broniących swoich miejsc pracy to postawa moralna niegodna uczciwego człowieka, nawet wtedy, gdy jest on przekonany, że racje ma rząd, a nie strajkujący.

Miałeś szansę zrobić to raz czy dwa i zasłużyć jedynie na opinię dyskutanta ekspresyjnie wyrażającego swoje poglądy. Uparcie i wielokrotnie nazywając ich terrorystami przekroczyłeś granicę pomiędzy ekonomiczną dyskusją i przedstawianiem racji którejś ze stron konfliktu, a niemoralną postawą politycznego agitatora, z gruntu złą i godną napiętnowania.


 

32
13:24, 17 stycznia 2015
Ekonom pisze:

@10 jacek
po raz pierwszy muszę się z tobą zgodzić.
@14 Jarek
Chyba opatrznie zrozumiałeś Biblię. Nie oddawajcie pożytków oznacza nie dawajcie składek na ZUS byście nie musieli o nie prosić później czyli kiedy będziecie na emeryturze czyli dokłdnie odwrotnie niż twierdzisz. Kiedy Bismarck wprowadzał emerytury to średnia długość życia była około 55 lat czyli mało kto jej dożywał. Teraz to się po prostu nie bilansuje. Nie rozumiem też twierdzenia w przypisie, że niestety on zrobił dużą kasę. To chyba dobrze. Czy się mylę?
@16 HP
Nic dodać nic ująć.
@17 Warszawiak
Jako zwolennik socjalizmu i jackowych teorii podziękuj Draghiemu i jego drukarni za to, że popłynąłeś.
@18 krzys
każdy dorosły powinien być świadomy swoich działań i za nie odpowiadać a nie rząd. Był taki sam problem z frankiem kilka lat temu i był czas na reakcję. Dziś nikt nie może udawać, że nie wie o co chodzi z tym frankiem.
@20 HP
Znowu zgoda. Pełna.
@25 jacek
tu się muszę zgodzić mniej. Asymetria występuje zawsze ale nie zawsze w ten sposób. Pracownicy sprzedający kredyty w bankach to w dużej mierze tacy sami ignoranci jak ich klienci. Rotacja pracowników jest olbrzymia jak ich niewiedza. Kredyty frankowe ludzie brali nie dlatego, że była asymetria wiedzy ale głównie dlatego, że mieli większą zdolnośc kredytową we frankach i niższe raty. I to było głównym kryterium. Pracowałem wtedy w banku i wiem jak wyglądały rozmowy z klientami.

33
13:45, 17 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Jarek, /16/ Wszystko się to skończy, kiedy wyklęty prekariat ziemi powstanie i zacznie się domagać swoich praw. Krótki tekst filozofa na ten temat. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,17254499,Po_co_nam_demokracja_.html
Na razie trwa wielkie oszustwo, wyzysk, manipulacja, kant, wojny i totalna propaganda.

34
16:20, 17 stycznia 2015
_marcin pisze:

@PK #14
"Niestety, ten człowiek zrobił dużą kasę, ale najwyraźniej jest myślowo z gatunku KNP"
Właśnie dlatego zrobił.

[Odezwał się wielbiciel JKM ;-) Jak zwykle bezzsensownie. Jak rozumiem Buffet i Gates też kochają waszą ideologię. A ten człowiek to wieczny prezes w karuzeli nomenklatorowej. Widać to ideał KNP. Co wy biedacy zrobicie teraz po wyrzuceniu JKM? Pòjdziecie za nim i Wiplerem pewnie 😉. PK]

@jacek #25
"z którymi lata temu toczyłem długie spory na temat dlaczego ja zaciągam kredyt w PLN a oni CHF i których nigdy nie udało mi się przekonać"
Sęk w tym, że ci znajomi wciąż mogą być do przodu na swoim kredycie względem kredytu w PLN. Dlatego nie można im pomagać w żaden szczegółowy sposób, a jedynie wprowadzić w końcu zmiany, które zlikwidują uprzywilejowanie banków względem wszystkich kredytobiorców (likwidacja BTE, egzekucja kredytu ograniczona jedynie do kredytowanej hipoteki itp).

@Jarek #26
""status bezrobotny bez prawa do zasiłku" znany tylko w Polsce"
Należy wprowadzić genialne rozwiązanie z Białorusi:
http://www.mpolska24.pl/post/7718/na-bialorusi-chca-wprowadzic-podatek-od-bezrobocia
"Na Białorusi chcą wprowadzić podatek od bezrobocia,
dokładniej mówiąc podatek od pasożytnictwa, bo tak określiła to strona rządowa."
Szybki i prosty sposób na zlikwidowanie bezrobocia.

@jacek #31
"Nie można dłużej tolerować faktu, że wyrzuca się żywność, podczas gdy są ludzie cierpiący głód. To jest nierówność społeczna."
Dokładnie - trzeba zlikwidować biurokrację i socjalizm. Pamiętasz piekarza, którego zniszczono, bo oddawał do (chyba) domów dziecka niesprzedane pieczywo? Ostatnio słychać, że zapasy żywności w Caritas mogą się zacząć psuć, bo urzędasy wprowadziły kolejne debilne przepisy, które nie pozwalają tej niepaństwowej instytucji charytatywnej normalnie działać.
http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3715548,tony-jedzenia-zalegaja-bo-nie-mozna-go-rozdac,id,t.html?cookie=1
http://tv.rii.pl/index.php?H=7&HH=171
A Papież jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, nie w kwestii rozwiązań gospodarczych.

@33
Wrócił Gospodarz, wrócili i komuniści :))

[Panie Marcinie, jest Pan nie tylko zwolennikiem JKM, co pokazuje Pana potencję umysłową. Jest Pan też zwykłym trollem. PK]

35
16:39, 17 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Drogi Jokerze!

Siedzę sobie na stołeczku, więc pozwolisz Drogi Jokerze, że wstanę, zdejmę swój berecik, lekko się zegnę czy pochylę i trzymając swój berecik w rączkach... lekko go międoląc zapalę tak:

dzięki Twoim ostatnim wpisom dotarło do mnie, że jeżeli wartość pozycji jest równa depozytowi początkowemu, to wtedy dźwignia zastosowana jest równa dźwigni danej platformy, natomiast jeżeli w moim przypadku zmiana o 1% powodowała stratę równą wartości pozycji tzn że tak jak pisałeś dźwignię tą zmniejszyłem do 1:100 a inwestując tylko połowę swojego kapitału przeznaczonego na straty ta dźwignia zmalała do 1:50 a jeżeli tak, to warto było się wychylić i narazić, ponieważ cel swój osiągnąłem.... zrobiłem następny krok w swoim prawidłowym rozumowaniu....

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS.Nigdzie nie napisałem, że suma zainwestowana była dorobkiem mojego życia..... ;-))))
 

36
18:04, 17 stycznia 2015
Krzysztof Łucjan - DM W Investments pisze:

#6

FXCM nie jest kaput. Mieli samej gotówki na pokrycie strat, teraz mają dodatkowo kapitał obligacyjny. Powinni normalnie działać, co zresztą zachowanie kursu w piatęk po 80% przecenie potwierdziło

To tak aby być precyzyjnym :) ale oczywiście zaraz powinniśmy dowiedzieć się o bankructwach innych mniejszych podmiotów

37
18:11, 17 stycznia 2015
sen.halaer pisze:

@krak#24
Nie ma wątpliwości, że we wszystkich przypadkach, gdzie na koncie sprzedawcy (czy rachunku tzw.technicznym - czyli depozycie utworzonym przez udzielenie kredytu) nie lądował chf, bank udzielający kredytu fx nie potrzebował - przynajmniej z punktu widzenia logiki - żadnych pożyczek od banków szwajcarskich czy innych do "pozyskania waluty". Tymczasem można napotkać wiele wypowiedzi, w tym także osób podających się za "bankowców", że banki w PL tylko pośredniczyły - i same MUSIAŁY pożyczać franki. To pachnie ściemą i korporacyjnym PR-em. Co najwyżej, być może, gdzieś są zapisane (np. w rekomendacjach KNF?) wymagania równoważenia pozycji fx - kwestia gdzie?
Ergo - jakaś część wzrostu CHF musiała być uwzględniona w projekcji oceny rentowności kredytów fx - bo jaki byłby sens udzielać kredytów de facto pln po znacznie niższym od rynkowego oprocentowaniu?
Zysk, generowany przez wzrost kursu odnośnika wysokości spłat (wygranego zakładu) powinien być raczej w innej rubryce niż standardowy zysk z odsetek. Tymczasem (rzucając pobieżnie okiem, być może coś przeoczyłem) nie widać w bilansach banków z GPW jakiejś nadzwyczajnej pozycji (różnice kursowe?), która, przy powyższych założeniach i przy tej skali akcji powinna być raczej jasno widoczna. No chyba, że wymagany czy też stosowany jako standardowa procedura hedż po prostu zjada większość z tych nadzwyczajnych zysków.
PS. Każdy może mieć swoją własną "moralną" ocenę frankowiczów, ok. Natomiast należy pamiętać, że problem w skali makro mogą odczuć wszyscy - przy utrzymaniu się trendu spora część popytu wypadnie z gry (zwłaszcza przy założeniu, że banki zlokalizowane w PL nie zyskują na wzroście CHF - pieniądz trafi na - jak to niektórzy zwą - rachunek "anihilacyjny" - do niszczarki - przynajmniej w skali naszego kraju). (Problem oczywiście, mentalnie, nie istnieje dla tych, którzy myślą, że koncept znaczenia popytu wymyślił Keynes celem sabotażu wolnego rynku)..

38
19:03, 17 stycznia 2015
Joker pisze:

@36 18:04, 17 stycznia 2015
Krzysztof Łucjan - DM W Investments pisze:
#6
" FXCM nie jest kaput. Mieli samej gotówki na pokrycie strat, teraz mają dodatkowo kapitał obligacyjny. Powinni normalnie działać, co zresztą zachowanie kursu w piatęk po 80% przecenie potwierdziło

To tak aby być precyzyjnym :) ale oczywiście zaraz powinniśmy dowiedzieć się o bankructwach innych mniejszych podmiotów"

Byli kaput, tzw trup z szafy.
Wysypali sie, a uratowal ich bailout.
Nie dziwota, ze ich akcje wzrosly.
Teraz juz nawet FOREX jest TBTF.
Boze, w jakich czasach zyjemy.
http://www.cnbc.com/id/102343957#.

Jaki wniosek sie nasuwa? Tylko kupowac akcje trupow.
Z klapkami na oczach zarobisz
W Polsce tez mamy TBTF
-gornicy
-mundurowi
-zwiazkowcy
-wlasciciele hipotek w CHF
-bankierzy ( w przyszlosci)
Najlepsze akcje? To producenci wazeliny
 

39
19:37, 17 stycznia 2015
Jarek pisze:

@32
"nie oddawaj też twoich dostatków komu innemu" - cytat dotyczy osoby fizycznej nie instytucji Państwa. Zawierzę po 100 bardziej własnemu Państwu niż obietnicom najlepszego nawet Ekonoma . ZUS to państwo , państwo to ZUS. ZUS zbankrutuje wtedy kiedy upadnie Państwo . Kiedy upadnie Państwo to obietnice nalepszych prywatnych funduszy będą warte tyle co papier na którym je wydrukowano . Jeżeli chodzi o emerytury Państwowe system ten nie zawiód jeszcze nigdy . Nawet PRL honorował nabyte przed II wojną uprawnienia emerytalne .

40
19:52, 17 stycznia 2015
Joker pisze:

@jestem Charlie
@ale jaja
Chyba na ta manifstacje w Paryzu przyszlo wiecej politykow niz Paryzan
http://www.independent.co.uk/news/world/europe/paris-march-tv-wide-shots-reveal-a-different-perspective-on-world-leaders-at-largest-demonstration-in-frances-history-9972895.html

Przeciez to oczywiste, oni wszyscy boja sie ..............................................gilotyny. ale, przeciez to tylko kwestia czasu.

41
19:57, 17 stycznia 2015
Joker pisze:

Po co wojna z Rosja? Zeby zniszczyc kraj, wystarczy tylko urna
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17268588,Internauci_nawoluja__pokazmy_kraj_po_latach_rzadow.html#BoxNewsImg

42
20:16, 17 stycznia 2015
Naiwne pytania pisze:

@ 16 HP

"Czy całe społeczeństwo nadal musi się składać na to, żeby elektrownia kupiła węgiel od polskiej kopalni, a nie tańszy węgiel z Australii czy Ukrainy?"

Energia - podobnie jak jedzenie, vide dotacje do rolnictwa - jest rzecza zbyt powazna, by ja wydawac na pastwe niewidzialnej reki rynku. Twoje rozumowanie zaczyna sie od biezacego poziomu cen wegla (nawiasem mowiac zaleznych od ropy, zaleznej z kolei od cholera wie czego), ktory to poziom dyktuje podejmowanie decyzji o dlugoterminowych konsekwencjach. Jednak nielatwo jest wskrzesic raz zaorane kopalnie. Co wtedy sie stanie z elektrowniami w przypadku kolejnej wolty na swiatowych rynkach? Nie wydaje Ci sie, ze w kraju nad Wisla sensowne jest produkowanie energii elektrycznej w oparciu o krajowe zloza wegla? Prywaciaz wykopie caly wegiel w pare lat i szansa stabilnych dostaw wegla do elektrowni zniknie na zawsze. Propozycja importu wegla z Australii i przerabianie go na prad jest absurdalna. Wtedy chcac wieczorem podlaczyc telewizor do pradu nalezaloby rano sprawdzic poziom swiatowych cen wegla. A nuz w Australi ceny poszybowaly i statki nie doplyna? Chcesz sie czuc jak frankowy kredytobiorca? Co to w ogole jest za argument, ta cena? Przeciez nawet koncerny miedzynarodowe sie nia nie przejmuja i zdobywajac nowy rynek manipuluja cena i doprowadzaja konkurencje do bankructwa. Przeciez nawet Ty ignorujesz cene i np. potepiasz tansze od zlotownowych kredyty frankowe. Kierowanie sie biezaca cena jest dobre w handlu np. diamentami, albo akcjami na gieldzie, ale nie w branzach zwiazanych z szeroko pojeta "ciepla woda w kranie". Jasne ze w kopalniach jest bajzel i przekrety i terrorysci, ale prywatyzacja u nas i teraz to propozycja niepowazna. Na takie decyzje moze sobie pozwolic silny rzad japonski albo jemu podobny, ktory scisle wspolpracuje w kwestiach polityki gospodarczej panstwa z sektorem prywatnym. Ale uszy do gory, pieniadze w kopalniach sie skonczyly i rzad ma mocniejsza pozycje. I juz sie zabiera za "terrorystow" gorniczych, prywaciaz nie bedzie potrzebny.

@ 25 Jacek
"Bankowcy WIEDZĄ i potrafią to policzyć, że ryzyko udzielenia kredytu denominowanego we frankach jest z ich strony małe."

Poszedlbym dalej i powiedzial ze dla banku ryzyko jest zerowe, zadne. Banki calkowicie sie zabezpieczaly przed ryzykiem kursowym "zawierajac transakcje w celu zamkniecia otwartych pozycji walutowych", to quasi cytat z ciekawej odpowiedzi na interpelacje 22207 do ktorej link podales w 10. Czyli dla banku kurs franka jest zupelnie nieistoty, on na nim ani nie zarabia, ani nie traci. Kursem martwi sie wylacznie kredytobiorca. Gdyby kredytobiorca byl rownie cwany jak bank, to zaczalby szukac posady z pensja indeksowana w CHF. Ciekawe ilu klientow zawarloby umowe kredytowa slyszac przy biurku w banku "a wie pan, ze ryzyko kursowe ponosi wylacznie pan? Bank sie odpowiednio zabezpieczyl".

43
21:03, 17 stycznia 2015
Joker pisze:

@Jarek
"Jeżeli chodzi o emerytury Państwowe system ten nie zawiód jeszcze nigdy . Nawet PRL honorował nabyte przed II wojną uprawnienia emerytalne ."

Nigdy nie mow nigdy.
Ja na wlasne oczy widzialem w Rosji w 92r jak emeryci stracicli wszystko. Moj przyjaciel mial na koncie 20 000 tys rubli. Wtedy zarabialo sie 150 rubli miesiecznie. 20 000 rubli to byl analog 11 lat ciezkiego oszczedzania.
Pod koniec 1992r dolar byl juz po 1000 rubli.
Jego majatek byl wart......................................................$20. W 1993 roku dolar byl juz po 5000 rybli, wiec zostalo mu ..................$4.
Widziszsz finanse twojego panstwa oparte sa na dlugach. Dlugi rosna. W 1993 roku emerytura w Rosji wynosila ponizej $10.. Oni mieli surowce, wyszli z tego. Z jablkami duzo nie powalczysz na swiecie.

44
21:28, 17 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Joker dla Ciebie :-)
https://www.youtube.com/watch?v=QZ58RFKwSfw

45
21:33, 17 stycznia 2015
PIOTR pisze:

i jeszcze "wygaszanie "
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17268588,Internauci_nawoluja__pokazmy_kraj_po_latach_rzadow.html#BoxNewsImg
fenomen Polski : im więcej "wygaszanych" tym więcej urzędników

46
22:16, 17 stycznia 2015
marben pisze:

Jestem za pomocą kredytobiorcom CHF, taką sama jak pomaga się teraz w nierentownym górnictwie.

47
00:58, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Jarek 26

"""Dla tego obecnie przychylnie odbieram utwardzanie związkowego stanowiska w obronie miejsc pracy ..."""

To w takim razie musi kolega również bardziej przychylnie zaakceptować dalsze zwiększanie emigracji zarobkowej oraz dalsze poszerzanie szarej strefy zatrudnienia w Polsce. To są bowiem naturalne konsekwencje coraz większych kosztów utrzymywania nierentownych państwowych firm, które to koszty są finansowane przez coraz wyższe podatki reszty społeczeństwa.

I żeby było jasne - ja nie mam nic przeciw finansowaniu górników przez resztę społeczeństwa, jednak pod warunkiem że owo społeczeństwo świadomie się na to zgadza, jednocześnie zdając sobie sprawę ze stopniowego pogarszania własnej sytuacji materialnej obecnie i w nadchodzącej przyszłości. Cudów nie ma, jeśli rząd dopłaca do górników - czy innych grup terrorystycznych - to finansuje to kosztem pozostałych.

"""...Związki kosztują ale to jest niezbędny koszt demokracji ."""

Przykro mi bardzo, ale powyższej tezy nie potwierdzają fakty, a wręcz przeciwnie - zaprzeczają jej. Kopalnie prywatne funkcjonujące na tym samym Śląsku I NIE MAJĄCE ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH działają rentownie, górnicy zaś zamiast strajkować - pracują i są zadowoleni. Dodam jeszcze - że owe prywatne kopalnie działają na terenie państwa demokratycznego i w obszarze demokratycznej jurysdykcji. Jak więc widać wyraźnie - związki zawodowe w większości -to zorganizowane grupy terrorystyczne, wykorzystujące demokrację oraz pozostałych obywateli - do swoich partykularnych celów.

"""....Nazywanie związków zawodowych "Terrorystami" należy do kanonu językowego neoliberałów których szczerze nie lubię . ,,,,"""

JA nazywam związkowców "terrorystami", bowiem na duże "T" nie zasługują.
Cóż, może kolega nie lubić liberałów, jednak nikt nie zmusza kolegi, aby ze swoich podatków ich utrzymywał.
Ja również nie lubię związkowców - jednak państwo zmusza mnie abym płacił na utrzymanie tych terrorystycznych darmozjadów. I to jest zasadnicza różnica.
Jestem zatem ciekaw, jaką kolega miałby opinię - gdyby państwo zmuszało kolegę do płacenia co miesiąc na utrzymanie jednego neoliberała i jego rodziny???

Wyartykułowanie własnych wniosków własnym językiem w powyższym temacie, nie powinno sprawić koledze żadnej trudności intelektualnej, bez powtarzania dawno zgranego i przeterminowanego bełkotu socjalistycznego.

HP

@marben 46

"""....Jestem za pomocą kredytobiorcom CHF, taką sama jak pomaga się teraz w nierentownym górnictwie...."""

Ja również popieram takie stanowisko. Dlaczego pomaga się jednej grupie społecznej a innej nie?? Przecież to jest jawna dyskryminacja. Państwo powinno - a właściwie MA OBOWIĄZEK pomagać KAŻDEMU kto ma dowód osobisty oraz kilogramy problemów.

HP

48
08:01, 18 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Joker!

Pogubiłeś się w #43..... Jarek pisał o "emeryturach państwowych", Ty natomiast o wieloletnim prywatnym "ciężkim oszczędzaniu"; które z reguły nie jest zabezpieczone przed inflacją... o czym wielokrotnie na tym blogu pisałem.... napiszę ponownie:

Być Frankowiczem, to jest Pikuś w porównaniu z wieloletnim oszczędzaniem na emeryturę bez zabezpieczenia przed wysoką inflacją, dlatego proponowałem i proponuję, żeby każda firma, która takie oszczędzanie proponuje dobrowolnie oficjalnie taką informację podała, które z form oszczędzania takiego zabezpieczenia przed inflacją nie posiadają a jeżeli takiej informacji nie poda, to....

Warszawiak.

49
08:02, 18 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Górnicy!
Rodacy!

Gratuluję zwycięstwa, zwycięstwa jedności i solidarności, międzyludzkiej, pracowniczej i międzybranżowej, ponieważ właśnie ta jedność i solidarność była i jest niszczona przez tych jednokomórkowców neoliberalnych.

Jednak właśnie w imię tej jedności i solidarności Drodzy Górnicy proszę dobrowolnie zrezygnować z wszystkich podkreślam wszystkich bezpodstawnych przywilejów w tym przede wszystkim z wcześniejszej emerytury oraz dodatków w formie trzynastki, czternastki itp. itd. a w to miejsce żądać miesięcznych zarobków, które stanowiłyby 1/12 całkowitych ubiegłorocznych waszych zarobków, które powinny być wyższe nawet o 85% od średniej krajowej tak jak to podbno jest obecnie...

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

50
08:52, 18 stycznia 2015
PIOTRp pisze:

Nic z tego nie rozumiem. Najpierw było 70% poparcia dla górników, a teraz jak czytam wypowiedzi internautów to w zasadzie jakieś 9 na 10 jest opinii negatywnych w kwestii podpisania "porozumienia" . Obstawiam jednak, że te 70% to manipulacja.

51
09:00, 18 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Dla Jacka ( choć bez nadziei na nawrócenie ) cytat M.Thatcher "
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy".
z pozdrowieniami
P.S. w ramach podpisanego "porozumienia" z górnikami proponuje na zasadzie "urawniłowki", obciąć pensje budżetówce o 10%, i tymi zaoszczędzonymi pieniędzmi zapłacić im 13-tki, 14-tki i 15-tki oraz 5-letnie odprawy.

52
09:09, 18 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#49
Panie Warszawiak !
Dlaczego nazywa Pan ludzi, którzy bronią się przed złodziejami, "jednokomórkowymi liberałami " ? Czy jak na ulicy , ktoś Panu będzie chciał zakosić portfel a Pan się będzie przed tym bronił, da mu w łeb albo będzie Pan wzywał policję to będzie oznaczało, że jest Pan " jednokomórkowym liberałem " ?

53
10:36, 18 stycznia 2015
Jarek pisze:

@47
To fatalnie błędne wnioski.
Przyczyną emigracji zarobkowej nie jest siła zwiazków zawodowych a brak dobrze płatnej pracy czy brak pracy w ogóle.
Na tle tzw, "przywilejów górniczych" doskonale widać to co odebrano pracownikom innych branż . To co nazywamy dziś górniczymi przywilejami jeszcze 25 lat wstecz było dość powszechnie obowiązujące w innych branżach . Pracownicy partycypowali w zyskach własnych firm poprzez różnorakiego rodzaju wypłaty z zysku, nagrody i premie . To im (nam) odebrano . Obecnie firmy wolą wypłacić 100% zysku akcjonaiuszom w postaci dywidend niż np. przeznaczyć jego część na podwyżki pracownicze zupełnie bez szkody dla funkcjonowania firmy. To oczywiście wynika ze słabości lub zupełnego braku reperentacji pracowniczej w zakładach pracy . Brak związków zawodowych lub ich marginalizacja jest tego bezpośrednią przyczyną . Dla tego doradzam związkom twarde stanowisko i nasilenie działań .
Zupełnym nieporozumieniem jest już twierdzenie że jakaś kopalnia działa w Polsce bez reprezentacji związkowej . Proszę podać przykład takiej kopalni .
Socjalizm czy szerzej humanizm nie jest ani zgrany ani przeterminiowany . Przeżywa renesans nawet w kolebce libaralizmu, USA . Wprowadzenie Obamacare czy ostatnio uznanie praw do osiedlania się nielegalnych emigrantów jest tego jasnym przykładem . To kroki we własciwym kierunku .
Humanistyczne (lewicowe) podejście do zagadnień pracy i podziału zysków z niej, obowiazuje w krajach skandynawskich, Francji , beneluxie , RFN i innych których położenie pokazują nogami nasi emigrujący rodacy
Liberalizm (neoliberalizm) nie jest światu do niczego potrzebny .Został zupełnie zdewaluowany po krachu Lehman Brothers i konieczności dofinasowania prywatnych banków i funduszy z budżetów państw co doprowadziło do upaństwowienia strat i komercjalizacji zysków . Neoliberalizm jest błędnym ślepym zaułkiem z którego należy się wycofać niestety tracąc przy tym czas i marnotrawiąc energię .
Skokowa poprawa warunków pracy, wzrost płac nastąpił po powołaniu związków zawodowych . Jest to prawidłowość obowiązujaca na całym świecie , uznajmy zatem że związki zawodowe są niezbędnym i koniecznym elementem zrównoważonego rynku pracy .
Na koniec proszę o powstrzymanie rozszerzania repertuaru obelg . Zapewniam że nie przydaje to powagi świadczy raczej o pewnych brakach .
Dziękuję .

54
10:55, 18 stycznia 2015
Jarek pisze:

@49
Porozumienie rządu z górnikami jest wypadkową wielu przyczyn. Nie wynika ono jedynie z siły zwiazków ale też ze słabości rządzących . Wolę rządu osłabiają nadchodzące wybory . Jest ona wypadkową opinii zaplecza władzy jej oportunizmu i konformizmu, ponieważ rząd syty stanął na przeciw zdeterminowanych ludzi walczących o przetrwanie .
Stało się inaczej niż w sporze z lekarzami gdzie syty stanął na przeciw jeszcze bardziej najedzonego który chce już nie dużo ale bardzo dużo i ma z czego odpuścić . Nie narzekajmy szukajmy i budujmy formy dialogu społecznego który został przez władzę porzucony .

55
12:03, 18 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#53 jarek
Panie Jarku !
To nie oznacza, że podatnicy , którzy bronią się przed okradaniem na rzecz "uprzywilejowanych kast " są neoliberałami "Logika" przypinania łatki " neoliba" tym, którzy się buntują wobec jawnej niesprawiedliwości społecznej, jest nie fair. . Też uważam, że neoliberalizm to samo dobro dla jakiegoś 1% i samo zło dla pozostałych 99%. Jednak to nie zmienia mojego negatywnego podejścia do "porozumienia" ( celowo w cudzysłowiu ) z górnikami.

56
13:18, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Jarek 53

"""...To fatalnie błędne wnioski.
Przyczyną emigracji zarobkowej nie jest siła zwiazków zawodowych a brak dobrze płatnej pracy czy brak pracy w ogóle...."""

I znowu z przykrością muszę stwierdzić - że kolega błądzi. W Polsce nie ma dobrze płatnej pracy ponieważ 50% PŁACY BRUTTO ZABIERA PAŃSTWO, a zabiera aby dopłacić terrorystom związkowym.
I tego własnie nie potrafię zrozumieć - skąd bierze się w narodzie totalna niewiedza, którą bezlitośnie wykorzystują terroryści i biurokraci żerujący na tej pospolitej głupocie, bo inaczej tego nie da się nazwać w dobie internetu czyli powszechnego dostępu do wiedzy.

""....Zupełnym nieporozumieniem jest już twierdzenie że jakaś kopalnia działa w Polsce bez reprezentacji związkowej . Proszę podać przykład takiej kopalni . ...."""

Proszę łaskawie napisać, dlaczego w obecnym proteście związkowych terrorystów nie wzięła udziału reprezentacja pracownicza kopalni Silesia, Bogdanka czy Siltech??
Nie mieli kogo wysłać, czy może olewają swoich ziomali?? A może byli tak zajęci pracą, że nie mieli czasu i ochoty na okradanie innych???

"""...Socjalizm czy szerzej humanizm nie jest ani zgrany ani przeterminiowany . Przeżywa renesans nawet w kolebce libaralizmu, USA . Wprowadzenie Obamacare czy ostatnio uznanie praw do osiedlania się nielegalnych emigrantów jest tego jasnym przykładem . To kroki we własciwym kierunku ."""

:)))))))))))))))))))))), owszem, renesans socjalizmu zawsze zaczyna się i kończy w taki sam sposób: socjaliści zaczynają pod warunkiem że mają komu zabrać pieniądze, a kończą kiedy już nie mają komu zabierać (bo oczywiście sobie nie zabierają nigdy). to jest prawidłowość, która działa już od czasów Lenina. Wystarczy tylko trochę poczytać .

"""....Humanistyczne (lewicowe) podejście do zagadnień pracy i podziału zysków z niej, obowiazuje w krajach skandynawskich, Francji , beneluxie , RFN i innych których położenie pokazują nogami nasi emigrujący rodacy..."""

Kolego, nie jesteśmy na wiecu socjalistycznej międzynarodówki, więc zamiast pustych populistycznych haseł proponuję, aby kolega założył własną firmę (chyba że kolega się brzydzi pracą), oraz zatrudnił w końcu choć z dziesięciu bezrobotnych na umowę o pracę na czas nieokreślony z pełnym socjalem (bo to jest humanistyczne), oraz aby kolega zapewnił tym swoim pracownikom GODNĄ płacę, czyli co najmniej 4 tyś/m NETTO - bo przecież owi zatrudnieni mają chyba prawo żyć godnie wraz ze swoimi rodzinami.
Wtedy dopiero przyjmę kolegi hasła wiecowe - jako temat do rozważań. Nie inaczej.

"""...Liberalizm (neoliberalizm) nie jest światu do niczego potrzebny .Został zupełnie zdewaluowany po krachu Lehman Brothers i konieczności dofinasowania prywatnych banków i funduszy z budżetów państw co doprowadziło do upaństwowienia strat i komercjalizacji zysków ....."""

To błędne twierdzenie, bowiem w Polsce 70% zatrudnienia zapewnia liberalizm i prywatne firmy. Jeszcze raz powtórzę - radzę zejść do poziomu faktów, bo jak na razie kolega buja tylko i wyłącznie w utopii haseł wiecowych.

"""...Skokowa poprawa warunków pracy, wzrost płac nastąpił po powołaniu związków zawodowych . Jest to prawidłowość obowiązujaca na całym świecie , uznajmy zatem że związki zawodowe są niezbędnym i koniecznym elementem zrównoważonego rynku pracy ...."""

Ale z tym jak najbardziej się zgadzam. I zawsze tak jest - że złodziejom skokowo poprawia się byt po skoku na czyjąś kasę. Tyle tylko - że w analogiczny sposób pogarsza się byt okradzionych, o czym kolega łaskawie zapomniał już dopisać. Ale tu akurat się nie dziwię, bowiem jeszcze żaden socjalista lub inny wrażliwy lewicowo terrorysta związkowy nie zainteresował się losem okradanych w biały dzień pozostałych obywateli.

""....Na koniec proszę o powstrzymanie rozszerzania repertuaru obelg . Zapewniam że nie przydaje to powagi świadczy raczej o pewnych brakach ....."""

Jeśli dla kolegi obelgą jest nazywanie go socjalistą, no to cóż, mogę tylko współczuć poglądów. Ja nie czuję się obrażony, jeśli ktoś nazywa mnie liberałem - a wręcz przeciwnie. A wynika to pewnie stąd, że liberałowie w porównaniu do socjalistów nie mają się czego wstydzić, bowiem na swój chleb zarabiają swoją pracą, a nie terroryzują i nie okradają innych.

HP

57
13:50, 18 stycznia 2015
jacek pisze:

@PIOTR #51

"Dla Jacka ( choć bez nadziei na nawrócenie ) cytat M.Thatcher
'Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy' ".


Rzuciła także inną agitkę, że społeczeństwo nie istnieje, są tylko jednostki. Jeżeli ideologiczne hasełka którymi okłada się ignorantów i urabia masy traktujesz jako prawdę objawioną, twoja sprawa. Zastanów się jednak, kto tu z czego powinien się nawrócić.

To, ze społeczeństwo istnieje jest oczywistością, tak samo jak truizmem jest, że posiada cechy nie występujące na poziomie jednostki. To jest normalna cecha każdych organizmów złożonych, istnienie cech i procesów występujących wyłącznie na wyższym poziomie złożoności i NIE dających się opisać za pomocą interakcji elementów składowych, jest truizmem. Powie Ci to każdy naukowiec.

Podobnie jest ze zdaniem które Ty cytujesz. Zawiera dwie sprzeczne z obiektywnymi faktami tezy. Po pierwsze, ze nie ma pieniędzy publicznych, bo z prawnego punktu widzenia one oczywiście istnieją. Po drugie nieprawdą jest, że wszystkie te pieniądze pochodzą wyłącznie z podatków, ponieważ CZĘŚĆ tych pieniędzy jest KREOWANA przez rząd, to się nazywa deficyt i dług publiczny. To są NOWE pieniądze i nie są nikomu odebrane ani nigdy nie będą nikomu zwrócone (z definicji maja być rolowane w nieskończoność). To forma jawnego tworzenia PODAŻY pieniądza, zwykle państwa tworzą w ten sposób 1/3 całego pieniądza, nie jest to wiec jakaś marginalna ilość. W kontekście tych faktów (nawet jeżeli będziesz je dumnie ignorował, chwaląc się swoją niewiedzą i niechęcią do ich poznania), trudno uznać cytowane zdanie żelaznej damy za coś więcej, niż błyskotliwą agitkę dla mas.
 

58
14:00, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

W kolejnych wyborach będę głosował na Ewę Kopacz.

Już dawno nie mieliśmy w rządzie osoby, która potrafi czynić cuda, a premier Ewa potrafi. Zawarła z terrorystami
związkowymi porozumienie, które jest korzystne dla obu stron, pytanie jednak brzmi - jakie to są strony??? Oraz kto na owym porozumieniu zyskuje a kto traci??

Zadowoleni z porozumienia terroryści twierdzą: udało się porozumieć z rządem, żadna kopalnia nie zostanie zamknięta,
nikt nie zostanie zwolniony. Cóż, jest powód do zadowolenia dla strony terrorystów, to czego chcieli - dostali.

Strona rządowa pięknymi ustami premier Ewy również ogłasza sukces: ""- Chcę, by polskie górnictwo było ekonomicznie zdrowe, by dawało miejsca pracy. (...) Dzięki porozumieniu będą mieli zagwarantowane miejsce w tej rozwijającej się części zdrowej Kompanii Węglowej, tej Nowej Kompanii Węglowej, i nie ma nic złego w tym, że premier polskiego rządu chce chronić miejsca pracy - mówiła Kopacz w Radiu ZET. """

Z powyższego jasno wynika, że premier Ewa posiadła zdolność czynienia ekonomicznych cudów, co nie zdarza się często a nawet wcale. Na czym polega ów cud??

Jak wynika z opinii (bo samo porozumienie jest ściśle tajne łamane przez poufne) w sytuacji ekonomicznej polskiego górnictwa jako całego sektora NIE ZMIENIA SIĘ NIC. To znaczy - górnictwo dalej zostaje państwowe, nierentowne kopalnie nadal pozostają nierentowne, ilość organizacji terrorystyczno - związkowych pozostaje na dotychczasowym poziomie z możliwością rozwoju struktur :))))))) oraz zatrudnienie pozostaje nadal takie samo - o czym zapewniła sama premier.
Gdzie jest więc cud, na czym polega deal rządu ze związkami terrorystów, skoro jeszcze dwa tygodnie temu nierentowność kilku kopalń groziła zawaleniem całej branży?? Cuda panie cuda i dziwy :))))))))

Z przecieków informacji jakie można przeczytać wynika - że wszystkie nierentowne kopalnie zostaną "podłączone" pod inne państwowe spółki, które rentowne jeszcze są - to głównie spólki energetyczne.

Wygląda więc na to, że po realizacji dealu - to nie rząd będzie dopłacał do nierentownych państwowych kopalń i finasował terrorystów (bowiem rząd nie będzie już mógł robić tego oficjalnie zgodnie z dyrektywami UE), lecz płacić będą odbiorcy prądu (czyli jelenie - bo tego UE nie zabrania) - którego cena pewnie wzrośnie odpowiednio do potrzeb nierentownych organizacji. Zatem cud pani premier polega na tym - że do przywilejów górniczych terrorystów będą dopłacać wszyscy w cenach energii, w tym emeryci, bezrobotni, pracujący na umowach śmieciowych - którzy nigdy na swoje emerytury nie zapracują, bowiem zostają zmuszeni przez państwo do finansowania emerytur górniczych.
Brawo, brawo, brawo, magia godna Davida Copperfielda.

Patrząc na konstrukcję owego dealu nasuwa się analogia - do podobnego dealu jaki omawiali dżentelmeni w studiu nagrań u Sowy - panowie Belka i Sienkiewicz. Tam chodziło o ominięcie przepisów unijnych dotyczących zakazu finansowania rządu przez bank centralny, a w przypadku kopalń chodzi o ominięcie zakazu finasowania nierentownych firm państwowych - przez państwo z pieniędzy podatników. Ot, po prostu, mają w rządowym "back roomie" specjalistę dealera, który kopiuje metodę w zalezności od potrzeb.

W taki oto sposób - dożyliśmy czasów, kedy to cuda można oglądać i podziwiać na własne oczy, a nie tylko czytać o nich ze świętych ksiąg natchnionych autorów. Dożyliśmy czasów, kiedy to można się dowiedzieć - że mieszanie łyżeczką słodzi cherbatę: """...W sobotę w Katowicach strona rządowa i górnicze związki zawodowe podpisały porozumienie w sprawie planu naprawczego dla Kompanii Węglowej. Zgodnie z nim m.in. nie dojdzie do likwidacji kopalń KW; będą one restrukturyzowane, a niektóre z nich zostaną wcześniej podzielone. ....""""


Będę głosował na cudotwórcę premier Ewę - bo tylko cuda mogą nas uratować :):):):):):):):)

HP

59
14:19, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

KIEROWCY OBURZENI

"""....Przejazd Autostradą Wielkopolską z ceną jak na Zachodzie (...) - Wynika to z tego, że w przeciwieństwie do autostrad publicznych nasza nie jest w żaden sposób dotowana z budżetu państwa - podkreśla Kwiatkowska.
Opłaty za przejazd odcinka Autostrady Wielkopolskiej są też obciążone dodatkowym 23-procentowym podatkiem VAT, co w skali roku oznacza około 100 mln zł. Podobnego podatku nie płacą kierowcy poruszający się autostradami publicznymi. ...."""

No właśnie tego nie pojmuję - jak można być oburzonym na wzrost cen - skoro wcześniej ten wzrost cen się popiera twierdząc - że demokracja kosztuje, że związki zawodowych terrorystów kosztują, że należy utrzymywać państwowe nierentowne firmy za wszelką cenę, a owe koszty nie mają nic, a nic wspólnego z tym, że w Polsce są coraz wyższe podatki i coraz mniej pracy - jak napisał kolega socjalista Jarek.

Zatem kierowcy - nie oburzajcie się tylko płaczcie i płaćcie - bowiem utrzymanie socjalizmu kosztuje i to dużo, o czym przekonały się wszystkie państwa o ustroju socjalistycznym które zbankrutowały. Socjalizm jest naprawdę drogą fanaberią - głównie dla najbogatszych państw jak Kuwejt, Katar, czy USA.

HP

60
14:56, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Naiwne 42

""".....Energia - podobnie jak jedzenie, vide dotacje do rolnictwa - jest rzecza zbyt powazna, by ja wydawac na
pastwe niewidzialnej reki rynku. ....""""

Pytam więc po raz kolejny - dlaczego nierentowna kopalnia upaść nie może - a nierentowna piekarnia upaść może ???
Czyżby węgiel był bardziej człowiekowi do zycia potrzebny niż chleb???
To jest proste pytanie, wystarczy się tylko nieco wysilić i pomysleć.

"""....Jednak nielatwo jest wskrzesic raz zaorane kopalnie. ....""""

To może zamiast kopalnie zaorywać, najpierw obniżyć koszty wydobycia, aby ceny węgla mogły stać się rynkowe i aby
kopalnie mogły funkcjonować?? Czy według kolegi to raczej jest niemożliwe - aby w górnictwie mogli tego dokonać sami górnicy ??

"""...Co wtedy sie stanie z elektrowniami w przypadku kolejnej wolty na swiatowych rynkach?...."""

A co miałoby się stać?? A co dzieje się z rafineriami, które przeżywają wielokrotne wolty światowych rynków?? Z tego
co się orientuję - żadnej rafinerii nie grozi bankructwo - choć żadna rafineria nie prowadzi wydobycia na większą
skalę surowca z własnych złóż.

"""...Nie wydaje Ci sie, ze w kraju nad Wisla sensowne jest produkowanie energii elektrycznej w oparciu o krajowe
zloza wegla? ..."""

Jak sam kolega napisał - aby mogło to być SENSOWNE - to cena energii produkowanej z krajowego surowca musiałaby być
niższa niż z surowca zagranicznego. Jednak jest to niemożliwe - bowiem krajowy węgiel jest obecnie najdroższy na
świecie.
I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Otóż nie mam nic przeciw dotowaniu kopalni krajowych poprzez płacenie
wyższych rachunków za prąd, lecz wyższe rachunki powinni płacić TYLKO ci, którzy chcą dotować polskie kopalnie -
czyli na ten przykład - kolega. Ja wtedy płaciłbym za produkcję energii z surowca importowanego - czyli płaciłbym
mniej, a kolega płaciłby dwa razy tyle - bo lubi dotować polskie kopalnie. I wtedy dopiero byłoby sensownie.
Obecne praktyki z sensownoscią nie mają nic wspólnego.

""".... Propozycja importu wegla z Australii i przerabianie go na prad jest absurdalna. Wtedy chcac wieczorem
podlaczyc telewizor do pradu nalezaloby rano sprawdzic poziom swiatowych cen wegla....."""

Obawiam się, że to propozycje kolegi są absurdalne. Nigdy wieczorem ani rano nie zdarza mi się, aby sprawdzać
poziomu światowych cen ropy - w celu podjęcia niezwykle ważnej decyzji - czy zatankować paliwo do
samochodu - czy może pójść pieszo. A kolega sprawdza???
Po drugie - absurd polega również na tym, że jak ceny węgla ROSNĄ na światowych rynkach - to ceny w Polsce rosną
analogicznie - bowiem górnicy twierdzą - że węgiel musi być droższy bo takie są ceny rynkowe. Jednak jak na rynakch ceny SPADAJĄ, to w Polsce NIE. Może to kolega jakoś wyjaśnić logicznie - dlaczego w Polsce ceny węgla nie spadają i czyja to jest wina???

"""....Chcesz sie czuc jak frankowy kredytobiorca? ...."""

?????????????????????

"""....Co to w ogole jest za argument, ta cena? Przeciez nawet koncerny miedzynarodowe sie nia nie przejmuja...."""

To może jeszcze raz o CENACH. Rozumiem, że dla kolegi cena nie gra żadnej roli i dokonując zakupów czegokolwiek
wybiera kolega cenę najwyższą :):):):). OK, jeszcze raz powtórzę - NIE MAM NIC PRZECIW, poza tym - że nie chciałbym
być zmuszany do podobnie idiotycznych zachowań. Ja niestety tak jak kolega - nie kupuję i dla mnie cena jest jednym
ze składników decyzji zakupowej. Mam do tego po prostu PRAWO, choć może koledze wydawać się to dziwne.

"""".....Przeciez nawet Ty ignorujesz cene i np. potepiasz tansze od zlotownowych kredyty frankowe.....""""

:):):):):):):):), proszę wskazać ten fragment, w którym potępiam kredyty walutowe?? Co najwyżej potępiałem i nadal
potępiam głupotę kredytobiorców, a to jest zasadnicza różnica - przynajmniej dla mnie.

""""..... Jasne ze w kopalniach jest bajzel i przekrety i terrorysci, ale prywatyzacja u nas i teraz to propozycja
niepowazna. ...."""

Proszę więc wskazać poważną propozycję dla kopalń i przemysłu węglowego stojącego nad przepaścią. Przypomnę -
kopalnie uznane przez rząd za trwale nierentowne, po przejściu w prywatny zarząd nagle cudownie ozdrowiały, są
trwale rentowne nawet w czasach kryzysu surowcowego.

Reasumując - jeśli ktoś odrzuca prywatyzację przynajmniej części kopalń - to bardzo źle życzy całemu sektorowi,
bowiem będą one cały czas obciążeniem dla jeszcze rentownych państwowych zakładów i będą ciągnąć w dół całą branżę.
To jest po prostu podtrzymywanie przy życiu trupa przy pomocy sił, środków i sprzętu, który w innym miejscu dałby
sensowne efekty i rozwój. Proszę się więc nie dziwić - że Polska zamiast wydawać pieniądze na nowoczesne technologie
- topi miliardy w górnictwie, które i tak musi upaść przy takim zarządzaniu jak obecnie. To jest tylko kwestia
czasu. Zatem z całą świadomością kolega dąży do tego, aby Polska była nadal krajem zacofanym technologicznie, krajem
Call center i kopalni. Ja się z tym nie zgadzam - tak dla jasności.

"""...Ale uszy do gory, pieniadze w kopalniach sie skonczyly i rzad ma mocniejsza pozycje. I juz sie zabiera za
"terrorystow" gorniczych, prywaciaz nie bedzie potrzebny....."""

Takie myslenie to szczyt naiwności. Rząd nie ma mocniejszej pozycji - bo idą wybory więc obie strony (rząd i
związkowcy) mają wspólny interes do zrobienia, za który zapłacą jak zwykle podatnicy, a najwięcej zapłacą ci
najbardziej naiwni.
Rząd zawarł porozumienie z górnikami, które polega na tym - że żaden górnik nie zostanie zwolniony, kopalnie nadal
będą wydobywać po kosztach dotychczasowych. To jest zwykły przedwyborczy cyrk dla naiwnych. I tylko należy się
dziwić że ciągle w Polsce jest tylu naiwnych.

HP

61
15:16, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek

"""...Mam paru znajomych, "zdrowy na ciele i umyśle, kto kompletnie nie zna się na finansach", z którymi lata temu
toczyłem długie spory na temat dlaczego ja zaciągam kredyt w PLN a oni CHF i których nigdy nie udało mi się
przekonać. Prę lat temu było to jak rzucanie grochem o ścianę...."""

Jeśli ktoś bierze kredyt hipoteczny walutowy z 30- letnim okresem spłaty, to jest narażony na następujące ryzyka:
1. ryzyko kursowe
2. ryzyko utraty źródła dochodów
3. ryzyko deprecjacji wartości nieruchomości
4. ryzyko zmienności wszelkich innych warunków otoczenia w tym politycznych

Kredytobiorca biorący taki sam kredyt w rodzimej walucie - jest uwolniony jedynie od jednego z ryzyk - kursowego,
jednak nie jest uwolniony od poniesienia kosztu tego ryzyka. Czyli można napisać, że jego kredyt jest bezpieczniejszy o 25% - ale za to jest co najmniej o tyle samo % droższy. To niewielkie pocieszenie, zważywszy - że bank udzielając kredytu
w rodzimej walucie, już na samym początku zabezpiecza SWOJE ryzyko kursowe PLN - a koszt owego zabezpieczenia wliczony jest w koszt kredytu. Dlatego między innymi kredyty w CHF były tańsze - bo nie musiały być zabezpieczane kursowo, bowiem z definicji przy takim kredycie ryzyko zmiany kursu ponosi kredytobiorca (bank dostaje z powrotem tyle ile pożyczył nominalnie i wartościowo w odniesieniu do waluty referencyjnej). W kredytach PLN ryzyko kursowe również ponosi kredytobiorca, z tą różnicą, że koszt tego ryzyka jest z góry wliczony w koszt kredytu i kredytobiorca płaci go od początku w każdej racie.

Zatem reasumując - frankowcy mogą ponieść koszt ryzyka kursowego ale tylko wtedy kiedy ono wystąpi. Kredytobiorcy
złotowi ponoszą koszt ryzyka z góry, bez względu na to czy ono wystąpi czy nie. Zatem z tej perspektywy - licząc w
30 letnim horyzoncie czasowym, bardziej opłacalnym dla kredytobiorcy jest kredyt walutowy niż złotowy, choć ten pierwszy jest mniej przewidywalny i bardziej zmienny. Ale to trzeba liczyć w pełnym okresie rozliczenia - a nie po kilku latach.

""".....Bankowcy WIEDZĄ i potrafią to policzyć, że ryzyko udzielenia kredytu denominowanego we frankach jest z ich
strony małe. Z drugiej strony kredytobiorcy po prostu nie dysponują WYSTARCZAJĄCA wiedzą by ocenić rzeczywiste
ryzyko i prawdopodobne, ostateczne koszty.....""""

To prawda - kredyt denominowany nie obciąża banku ryzykiem - ale tylko kursowym. Pozostałe ryzyka jak najbardziej są aktualne. Jednak w przypadku kredytu walutowego - jest on tańszy od kredytu w PLN, a jest tańszy własnie dlatego, że ten drugi - ma już w cenie KOSZT ryzyka walutowego banku.

Po drugie - KAŻDY kredytobiorca przed podpisaniem umowy kredytowej może skorzystać z wiedzy doradcy, płacąc za to niewielką kwotę. Nikt jednak tego nie robi - bowiem każdy Polak jest najlepszym ekonomistą i finansistą na świecie i nikt nie
będzie Polaka uczył - co dla niego jest opłacalne i bezpieczne, a co nie. Na efekty takiego myślenia nie trzeba jednak długo czekać. Już są :)))

HP

62
15:33, 18 stycznia 2015
Jarek pisze:

@55
Czym że jest ta jawna niesprawiedliwość ?. Czy niesprawiedliwością jest to że górnik "ma więcej" niż ja ?. Nie oto chodzi byśmy odbierali innym ale oto aby nam oddano to co się nam należy . Przez 26 lat nowej polski zabrano naprawde wiele. Przy okazji rozmontowywania socjalizmu -ustroju politycznego sprytnie rozmontowano też i socjal - zdobycz świata pracy brzydko się wtedy kojarzący na zasadzie podobieństwa nazw . Walczmy o nie . To trudne, nieraz wymaga postawienia na szali własnej kariery czy miejsca pracy z którego utrzymuje się rodzinę . Spotykałem się z pracownikami którym wprost oświadczano że jak założą czy przystapią do związku zostaną zwolnieni . Mimo to działali . Dla mnie są bohaterowie naszych czasów . To im na miejscu prezydenta wręczałbym odznaczenia i podawał rękę , nie tym którzy stali się beneficjantami zmian, których ten system nagradza ale tym którzy z tymi zmianami muszą sie borykać na co dzień . Mam nadzieję że nadejdzie to szybciej niż mi się wydaje .

63
15:34, 18 stycznia 2015
anonim pisze:

HP # 47 pisze:

@Jarek 26

"""Dla tego obecnie przychylnie odbieram utwardzanie związkowego stanowiska w obronie miejsc pracy ..."""

To w takim razie musi kolega również bardziej przychylnie zaakceptować dalsze zwiększanie emigracji zarobkowej oraz dalsze poszerzanie szarej strefy zatrudnienia w Polsce. To są bowiem naturalne konsekwencje coraz większych kosztów utrzymywania nierentownych państwowych firm, które to koszty są finansowane przez coraz wyższe podatki reszty społeczeństwa.

I żeby było jasne - ja nie mam nic przeciw finansowaniu górników przez resztę społeczeństwa, jednak pod warunkiem że owo społeczeństwo świadomie się na to zgadza, jednocześnie zdając sobie sprawę ze stopniowego pogarszania własnej sytuacji materialnej obecnie i w nadchodzącej przyszłości. Cudów nie ma, jeśli rząd dopłaca do górników - czy innych grup terrorystycznych - to finansuje to kosztem pozostałych.

__________________

No masz rację tylko zapomniałeś wspomnieć o jeszcze większych pijawkach i terrorystach o sędziach i prokuratorach jest ich więcej niż górników nie wytwarzają żadnego dobra a wręcz przeciwnie i jeszcze okradają społęczeństwo i TY się na to godzisz?

Podzielam tutaj pogląd "#42 naiwne pytanie", że energetyka i kopalnie to nie jest byle jaka dziedzina gospodarki.

Ja proponuje aby na dotacje do górników złożyły się banki i sklepy wielkopowierzchniowe. Tam jest kilka łądnych miliardów do wzięcia. Należy zrezygnować z obowiazku posiadania konta i zmuszania pracownika do odbierania pensji z banku. ZUS powinien mieć obowiązek przyjmować gotówkę w kasie. Bank powinien mieć nałożony podatek w wysokości co najmniej 50 % na wypłąty pieniędzy do spółęk matek. Sklepy wielkopowierzchniowe powinny zacząć płącić podatek obrotowy i również każdy transfer pieniedzy poza RP obłożony dodatkowym podatkiem.
I tu spokojnie znajduje sie kilka - kilkadziesiąt miliardów złotych.

Wprowadziłbym od 2018 roku (aby był okres na przygotowanie) reformę emerytur i wprowadził emerytury społęczne czy jak to sie zwie dla wszystkich w wysokości 25 % średniej płacy po osiagnieciu wieku 65 lat.
Od roku 2018 nie byłoby innych emerytur, zostałby zachowany okres przejściowy dla tych co już mają emerytury dostawali by je w takiej wysokości jakiej mają, ale nie większej niż średnia krajowa i pod warunkiem 65 lat, wszyscy którzy teraz mają wiecej niż średnia krajowa dostaną mniej w ramach solidarności społecznej (czyli max średnia krajowa) i to do ruku 2030 potem już wszyscy dostają po równo.
Z tej grupy zostaną wyłączeni wszyscy ci co ZUS nie płącili czyli wojsko, policja, prokuratura, sędziowie oni dostaliby nie średnią krajową a jedynie 50% średniej bo nie dokłądali sie do ZUSu. I tylko jeśli mają 65 lat jeśli są na emeryturze i nie mają 65 lat to dostają jak wszyscy 25 % średniej.
Wprowadziłbym dodatkowe obostrzenie. Emerytury żadnej nie dostaną ludzie posiadający majątek powyżej 5 mln zł, bo to już wystarczy aby samemu spokojnie się nią zatroszczyć.
Po 2030 roku likwidujemy ZUS bo już nie ma nic do roboty, każdy dostaje równą emeryturę a jak ktoś chce wiecej to sobie odkłada, ma na to 15 lat od teraz.

Tak bym to widział ale niestety nic takiego nie powstanie chyba, że sie system całkiem zawali ale wówczas trzeba będzie zrobić reformę od jutra.

64
16:11, 18 stycznia 2015
Jarek pisze:

@56
Chwilami bawią mnie gry słowne prowadzone z gimnazjalistami szczególnie wtedy kiedy tak jak dziś mam trochę czasu by pisać .
Koszty pracy w Polsce według Destatis należą do najniższych w Unii Europejskiej przeciętny, całkowity koszt godziny pracy Polaka wynosi 31 złotych i tańsi od nas są tylko Łotysze, Litwini, Rumuni i Bułgarzy. Dane te dotyczą przedsiębiorstw prywatnych . Udział pozapłacowych kosztów wynosi w Polsce 20 procent. Średnia unijna to 31 procent.
O olbrzymich kosztach pracy (50%) stale powtarzają organizacje zrzeszające Polskich pracodawców a za nimi wyznawcy ekonomicznego liberalizmu którzy za nic mają prawdę , naukowe badania czy dane statystyczne . Oni "wiedzą" że jest 50 % .
Przy każdej z wymienionych przez Pana kopalń działają organizacje związkowe do których należy większość pracowników.
Dalej już mi się nie chce pisać bo trudno odpowiadać na słowa rzucone na wiatr, które jak on przychodzą nie wiadomo skąd i lecą nie wiadomo gdzie .

65
16:14, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@PIOTR 55

"""...Też uważam, że neoliberalizm to samo dobro dla jakiegoś 1% i samo zło dla pozostałych 99%...."""
-------------------------

"""...Liczby są nieubłagane. Jeśli weźmiemy je pod lupę, łatwiej dostrzeżemy skalę tego zjawiska. 31 grudnia 2011 r. ogółem w Polsce zatrudnionych było 13,9 mln ludzi. Według Głównego Urzędu Statystycznego ponad 3,15 mln z nich pracowało w szeroko rozumianym sektorze publicznym. ..."""

http://forsal.pl/artykuly/677624,praca_w_sektorze_publicznym_co_piaty_polak_pracuje_w_budzetowce.html

Wychodzi więc na to - że ci którzy zapewniają pracę i chleb dla 10 milionów = samo zło, zaś ci którzy zatrudniają jedynie 3 miliony = samo dobro.
Ciekawy punkt widzenia, jednak chyba kompletnie pozbawiony sensu.

# 50

""...Nic z tego nie rozumiem. Najpierw było 70% poparcia dla górników, a teraz jak czytam wypowiedzi internautów to w zasadzie jakieś 9 na 10 jest opinii negatywnych w kwestii podpisania "porozumienia" . Obstawiam jednak, że te 70% to manipulacja...."""

To proste - internauci kierują się prostą zasadą tłumu - dokopać rządowi Kopacz :))))). A dokopać mieli górnicy w kryterium ulicznym w Wa-wie. Jako że podpisanie "porozumienia" - znaczy dealu między grupą terrorystów a rządem - wyklucza górniczych terrorystów z dalszych akcji dokopywania Kopacz, internauci wyrazili słuszne niezadowolenie z "porozumienia" :):):):):)

@Wawiak

"""Górnicy! Rodacy!
Gratuluję zwycięstwa, zwycięstwa jedności i solidarności, międzyludzkiej, pracowniczej i międzybranżowej, ponieważ właśnie ta jedność i solidarność była i jest niszczona przez tych jednokomórkowców neoliberalnych...."""

Cóż, pozostaje mi tylko przyłączyć się do gratulacji: - Rodacy! Polacy! - nie zrzeszeni w organizacjach zawodowych terrorystów, gratuluję zwiększonych podatków, opłat za prąd, za autostrady, oraz za pozostałe towary oparte na energii - za które będziecie musieli więcej zapłacić. Gratuluję podwyżek akcyzy i pozostałych podatków w paliwach płynnych - a wszystko po to abyście mogli w końcu poczuć się jak prawdziwi Europejczycy płacąc za benzynę tyle co Niemiec, a za prąd nawet więcej. Gratuluję również wydłużonego wieku przejścia na emeryturę, który już niedługo wzrośnie do 72 lat, aby rząd miał pieniądze na wypłaty wcześniejszych emerytur dla górników, kolejarzy, mundurowych i pozostałych uprzywilejowanych grup.
Gratuluję wam, że wy lub wasze dzieci będą zmuszone poprzez brak pracy spowodowany coraz wyższymi podatkami - emigrować za pracą tam (GB), gdzie te podatki są relatywnie niższe, bowiem społeczeństwa tamtych państw zrozumiały już dawno, że dotowanie nierentownych kopalń to droga donikąd i owe kopalnie zlikwidowały pozostawiając tylko te, która są w stanie same się utrzymać ze swojej statutowej działalności.
Gratuluję wszystkim niezrzeszonym - czyli większości obywateli tego pieknegpo kraju nad Wisłą - że dają sie wykorzystywać przez grupki związkowych terrorystów i zastraszony rząd. Jeszcze raz GRATULUJĘ!!!
No i bierzcie się ostro do roboty - bo dealerzy którzy podpisali deal - czekają na kasę :))))))))))))))))))))))

HP

66
17:15, 18 stycznia 2015
ryszard pisze:

Górnicy i politycy --wspólne zawodowe cechy;-))
Dlatego nie dziwi mnie wzajemne zrozumienie obu stron ;-)))

http://www.pgsilesia.pl/pl/lista-ofert-pracy/94-gornik-rabunkarz

67
17:29, 18 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#61 #HP

Wracacie Piskorski do formy.... nikt tak na blogu łopatologicznie nie potrafi wyłożyć o kredytach jak WY...
Tak trzymać.

Warszawiak.
 

68
17:33, 18 stycznia 2015
ryszard pisze:

Politycy i górnicy.
Jedni fedrują na ścianie a drudzy a naszych kieszeniach z coraz większą wydajnością ;-)

69
18:18, 18 stycznia 2015
Ekonom pisze:

do Jarka
Sądząc po wpisach jesteś zadeklarowanym socjalistą. Trochę to dziwi bo ten system zbankrutował u nas w 1989 roku. Jesteś też trochę nie na czasie bo właśnie dziś kandydatka partii socjalistycznej na prezydenta p. Ogórek ogłosiła swój program, w którym to postuluje obniżkę podatków czyli coś dokładnie odwrotnego od tego co ty proponujesz. Nawet ona zrozumiala co nieco z ekonomii.
Co do ZUS to wystarczy stopa zastąpienia na poziomie 30 %, nie trzeba bankructwa.
@57 jacek
Mylisz sie znowu.
"To są NOWE pieniądze i nie są nikomu odebrane ani nigdy nie będą nikomu zwrócone (z definicji maja być rolowane w nieskończoność)"
To są bzdury, którymi chwalisz się codziennie.
Nigdzie nie ma takiej definicji!!!! Sa odbierane tym i przyszłym pokoleniom w podatkach. (W przeciwnym wypadku jest to klasyczna piramida finansowa.) Są zwracane w rytm jak maleją deficyty. Kilka dni temu Niemcy po raz pierwszy od 1969 roku zrównoważyły swój budżet. Czyżby nie znali twojej definicji? Popełnili taki błąd? Skończ ze swoją mmtowską agitką.

70
18:34, 18 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#62 jarek
"Czym że jest ta jawna niesprawiedliwość ?. Czy niesprawiedliwością jest to że górnik "ma więcej" niż ja ?"
Górnik ma więcej niż ja, ponieważ więcej mi zabiera.Im więcej mi zabiera tym on ma więcej a ja mniej. Dlaczego moja żona pracuje a żona górnika nie ? Ponieważ on ma więcej i jego żona pracować nie musi, a ja mam mniej bo mi więcej zabiera i moja żona musi też pracować oprócz mnie żeby utrzymać rodzinę. Czy teraz kolega zrozumiał , na czym polega ta (nie)"sparwiedliwość społeczna " ?
# HP 65
Albo ja się nie jasno wyraziłem, albo Pan mnie nie zrozumiał. Żeby była jasność:
- jestem zwolennikiem wolnego rynku
- jestem zwolennikiem niskich podatków i jak najmniejszego udziału Państwa w gospodarce
- mówiąc o współczesnym neolib. mam na myśli: politykę bańków centralnych , która niszczy klasę średnią, ostoję i fundament kapitalizmu. Chyba Kolega nie ma wątpliwości, że obecne rosnące dysproporcje w bogactwie są grożne ?
- co do "porozumienia" z górnikami wyraziłem się wyżej i w tej kwestii się nie różnimy

71
18:37, 18 stycznia 2015
Joker pisze:

@63 15:34, 18 stycznia 2015
anonim pisze:
"Tak bym to widział ale niestety nic takiego nie powstanie chyba, że sie system całkiem zawali ale wówczas trzeba będzie zrobić reformę od jutra"

Bez zawalenia system reform sa niemozliwe. Ludzie wyjda na ulice, bedzie sie przelewac krew. KAzdy doji matushke Polshe na swoje sposoby. Nikt nie ustapi. Tylko reset. Wtedy wszyscy beda grzeczni, bo skonczy sie kasa.
Reste mial nastopic po 89r. Sztucznie system utrzymano kredytami z Zachodu

72
18:46, 18 stycznia 2015
Ekonom pisze:

@70 Piotr
W kwestii wyjaśnienia.
Obecna polityka banków centralnych i rządów jest zaprzeczeniem idealów lilberalzmu.

73
18:52, 18 stycznia 2015
PIOTR pisze:

No to zaczęła się kampania wyborcza i wydawanie przez Państwo pieniędzy podatników.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Piechocinski-frankowicze-nie-zostana-na-lodzie-3272670.html

74
19:24, 18 stycznia 2015
Jarek pisze:

@70
Górnik nikomu niczego nie zabiera . Wpłaty netto górnictwa do budżetu państwa i samorządów są wyższe niż dotacje do niego . W 2009 wpłata ta wynosiła 6 miliardów 443,5 mln.
Z perspektywy 5 lat to sektor górniczy miał w poszczególnych latach wynik finansowy na poziomie: 2010 r. – 1,4 mld. zł zysku, 2011r. – 3 mld. zysku, 2012r. – 1,6 mld zysku, 2013r. strata 270 mln. zł., 2014r. strata ok. 1 mld. zł.
Kopalnie jako firmy państwowe mają ustawowy obowiązek odprowadzania corocznie zysku do budżetu państwa nie mogą kumulować zysku na czas gorszej koniunktury a jak mają stratę to mówi się, że trzeba do nich dopłacać.
Proszę nie powtarzać za liberałami że dopłaca Pan do górnictwa
Jeżeli chodzi o żony górnków to fragment ten traktuję jako żart. Skad wiemy ile żon górników pracuje lub nie i jaka jest tego przyczyna?

75
20:56, 18 stycznia 2015
kartownik pisze:

Oburzanie się na treść „historycznej umowy” pomiędzy premier Kopacz a ZZ górników jest całkowicie niepotrzebne. Ten dokument to tylko zbiór pobożnych życzeń i magicznych zaklęć dowodzący, że w życiu publicznym rozsądek i logika bardzo często nie są przymiotami osób na świeczniku. Podstawowy błąd jaki popełniono to pominięcie w tym dokumencie jednego problemu a mianowicie popytu na śląski węgiel W gospodarce rynkowej to błąd kardynalny nawet śmiertelny, ale wysokie negocjujące strony dobrze wiedziały, że nie da się stworzyć żadnego programu zadowalającego stronę związkową i uwzględniającego realia rynkowe. Więc te ostatnie po prostu zignorowano. A sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa i w najgrubszym zarycie wygląda tak:
W zeszłym roku nabywców nie znalazło ok. 10 mln ton węgla wydobytego przez śląskie kopalnie , bowiem taki jest przyrost zapasów na zwałach przykopalnianych i składowiskach przy elektrowniach w stosunku do roku poprzedniego. W tym roku będzie gorzej do Bogdanka zwiększy wydobycie o 2 mln ton i z powody nienormalnie ciepłej pierwszej połowy zimy spalono znacznie mniej węgla u małych i średnich odbiorców. Powiedzmy, że to w sumie 5 mln ton , Nie liczymy tu możliwego zwiększonego importu, zwiększonej produkcji przez OZE, zwiększonego udziału węgla brunatnego, palącej potrzeby zmniejszenia gór węgla na zwałach, prawdopodobnego zakazu używania polskiego zasiarczonego węgla u małych odbiorców i pewnie innych czynników. Jak by nie patrzył to minimum 30% śląskiego wydobycia, A ilość ta nie będzie się zmniejszać bo przecież brać górnicza musi mieć odpowiednie zarobki. Jak ktoś nie chce pojąć o co chodzi to taki super łopatologiczny przykład:
Powiedzmy że mamy 20 krów. Przychodzi 15 listopada i przez 5 miesięcy aż do 15 kwietnia musimy zwierzęta trzymać w oborze i karmić zgromadzonymi zapasami paszy. Jedna krowa zjada miesięcznie 100 kg paszy a my mamy zgromadzony zapas 5 ton i żadnej możliwości zdobycia większych ilości. Co możemy zrobić? Jedna z możliwości nasuwająca się natychmiast, to posłać do rzeźni 10 krów a pozostałe utrzymać przy życiu karmiąc je przez 5 zimowych miesięcy zgromadzonym zapasem. Druga możliwość to utrzymać przy życiu wszystkie krowy przez 2 miesiące . Ale w tym wypadku 15 stycznia pozostanie nam 1 tona paszy i będziemy zmuszeni posłać do rzeźni 7 zwierząt; jeśli chcemy by chociaż 3 dotrwały do wiosny. Jeżeli uprzemy się zachować całe stado to w środku zimy 1 lutego nie będziemy już mieli ani grama paszy i wszystkie krowy zdechną nam z głodu.
Tą paszą dla naszych kopalń jest popyt gospodarki na węgiel . To stąd dostają one pieniądze na płace, podatki, energie, części zamienne etc.
Albo więc natychmiast zamkniemy ponad 10 kopalń albo za 6-10 miesięcy czeka nas gigantyczny krach połączony z zagładą całego polskiego górnictwa. Od tego scenariusza nie ma ucieczki. Tymczasem nikt publicznie o tym nie chce mówić. Politycy stroniąc od spojrzenia na całą grozę sytuacji i przygotowują nieunikniony wybuch na gigantyczną skalę, akurat na wybory.
Gospodarka z tym krachem da sobie radę bo zaimportuje tańszy i lepszy węgiel .
Pomysły rozwiązania tego dylematu bez zamykania kopalń są na poziomie naiwnego magicznego myślenia.
Najbardziej lansowany pomysł. Włączymy kopalnie do koncernów energetycznych a one chcąc nie chcą wezmą je na utrzymanie, dofinansują i uczynią rentownymi. Po pierwsze są to spółki giełdowe i nie można tak po prostu nakazać im działań jawnie niekorzystnych finansowo. A nawet gdyby się to udało, do skutek będzie dla mędrców i ekspertów oficjalnie „zaskakujący”, choć pewnie indywidualnie po cichu, na użytek prywatny, część z nich go przewiduje. Otóż elektrownie dążąc do zminimalizowania strat będą kupowały węgiel wyłącznie w swoich kopalniach. Czyli cała luka popytowa przejdzie na kopalnie nie włączone do energetyki. A więc uratują się kosztem podatnika kopalnie KW a padną wszystkie z KHW i JSW. Co więcej elektrownie zanim wezmą na siebie ciężar utrzymania kopalń to zapewne zażądają restrukturyzacji czyli co najmniej przejścia z 5 dniowego na 6 dniowy tydzień pracy, a więc zwiększenia wydobycia o 20%, co już dokumentnie zabierze popyt (paszę!) dla kopalń nie włączonych do koncernów energetycznych.
Nie od rzeczy jest tu wspomnieć, że super hojne dla pracowników kopalń skutki podpisanego porozumienia wywołały wściekłość u części elektoratu PO a niezadowolenie u jeszcze większej ich części. Dalsze masowe dosypywanie pieniędzy z budżetu do górnictwa może okazać się politycznie niemożliwe. Górnicy zaczynają mieć w opinii publicznej „przechlapane”.
Więc zamiast uruchomić jedynie realistyczny program 10/20 czyli zamykamy definitywnie 10 kopalń aby na kilka lat uratować 20 rząd i związki przyjęły program : chronimy na kilka miesięcy 30 kopalń by je wszystkie zamknąć (gdy paszy nie stanie) za kilka miesięcy tuż przed wyborami. Wściekli będą podatnicy za niepotrzebne zmarnowanie grubych miliardów, wściekli będą górnicy ze zbankrutowanych kopalń a Polska przeżyje potężny wstrząs ekonomiczny, społeczny i polityczny. I tak skutki uniknięcia średniego trzęsienia ziemi obecnie spowodują gigantyczną katastrofę gdzieś w okolicach wyborów parlamentarnych . Super wysokich, jak na Polskę, emerytur górniczych z powodu szybko nadciągającego kryzysu demograficznego i tak nie uda się uratować na dłużej niż 10 lat.

76
22:06, 18 stycznia 2015
daras pisze:

#69 @Ekonom
"Kilka dni temu Niemcy po raz pierwszy od 1969 roku zrównoważyły swój budżet. Czyżby nie znali twojej definicji? Popełnili taki błąd?"
Z tego co wiem to pierwszy raz od 2WŚ ale spierał się nie będę. Jakim cudem osiagnęli taki sukces skoro nie słuchali Twoich zaleceń i nie równoważyli dotąd budżetu? Cud?
Zwracam Ci również uwagę, że Niemcy mają rekordową nadwyżkę w handlu zagr. co oznacza, że w ich gospodarce przybywa pieniądza. Niestety nei jest to droga dla wszystkich. Wszyscy nie mogą mieć nadwyżki eksportu nad importem.

77
22:19, 18 stycznia 2015
daras pisze:

#górnicy terroryści, przywileje

Posługując się takim językiem terrorystami można nazwać najbogatszą część społeczeństwa (a przynajmneij zdecydowanie większą jej część). Płace najlepiej zarabiających sa najmniej obciążone podatkami (ZUS). Poza tym maja niezliczone możliwości unikania podatków. Są to sposoby legalne (podatek dochodowy dla przedsiębiorców jest liniowy i niski) jak i nielegalne choć nie ścigane (np. tankowanie samochodów prywatnych "na firmę" - to tylko drobny przykład).
Jeśli ktos utrzymuje się z dywidend to w ogóle ma klawe (podatkowo) życie. Wykorzystują swoją pozycję społeczną do utrzymywania tych przywilejów. Często ludzie obrzydliwie bogaci i de facto nie pracujący (np. czerpią zyski z firm założonych przez rodziców) płacą mniejsze podatki od przysłowiowej kasjerki w Biedronce.
Czas się wziąć za tych terrorystów!

78
22:39, 18 stycznia 2015
karroryfer pisze:

@Max pisze:
@2
"Kopalnie trzeba sprywatyzować jak najszybciej, a w całej Polsce wprowadzić zakaz finansowania związków zawodowych z kasy firmowej. Niech będą opłacani tylko i wyłącznie ze składek związkowych."

Prywatyzować można i trzeba - tylko w pierwszej kolejnośći należy dobrze dobrać tych co prywatyzują. A obecna ekipa doprowadziłą ( bezczynnościa - co obiawia się też w innych dziedzinach - mi w szkolnictwie i zdrowiu) do obecnej zapaści.
Być może celowo zresztą.

PS. Prywatyzować należy przedsiębiorstwa ale nie rynek - tak jak w Warszawie wodociągi czy wcześniej prąd.

79
23:17, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@anonim 63

"""...No masz rację tylko zapomniałeś wspomnieć o jeszcze większych pijawkach i terrorystach o sędziach i prokuratorach jest ich więcej niż górników nie wytwarzają żadnego dobra a wręcz przeciwnie i jeszcze okradają społęczeństwo i TY się na to godzisz?..."""

Czy sędziów, prokuratorów można nazwać terrorystami?? Czy kolega zna fakty demolowania miasta przez bojówkarzy w osobach sędziów i prokuratorów?? Czy kolega zna przypadki gróźb kierowanych poprzez media w stronę rządu, lub atak sędziów przy pomocy kostki brukowej na policjantów ???
Ja nie znam, więc określenia "terroryści" używam tylko do tych, którzy dokonują wymuszenia rozbójniczego przy pomocy metod terrorystycznych - takich jak wyżej. Po ostatnich zamieszkach na Śląsku, dziesięciu policjantów jest w szpitalu - bowiem terroryści użyli bruku do ataku na służby porządkowe ochraniające budynek publiczny - czyli do ataku na struktury państwa.
Tak działają organizacje terrorystyczne - i w końcu najwyższy czas, aby jasno i otwartym tekstem o tym mówić i pisać.
Dość owijania w bawełnę i dość finansowania z pieniędzy publicznych - organizacji terrorystycznych.

@Jarek 64

""@56 Chwilami bawią mnie gry słowne prowadzone z gimnazjalistami szczególnie wtedy kiedy tak jak dziś mam trochę czasu by pisać .
Koszty pracy w Polsce według Destatis należą do najniższych w Unii Europejskiej...."""

Cały problem socjalistów jest taki - że wypowiadają się (sorry - prowadzą gry słowne :):):):)) nie mając pojęcia o czym mówią i piszą - lecz mają tę ideową pewność - że piszą słusznie i sprawiedliwie :))))).
Wszystkie dane dotyczące kosztów pracy podawane przez unijne statystyki nie wliczają do kosztów pracy KWOT WOLNYCH OD JAKIEGOKOLWIEK OPODATKOWANIA (gdzie podatek = ZERO), a kwoty zwolnione z opodatkowania w przeliczeniu na PLN sięgają od kilkunastu - do kilkudziesięciu tysięcy/ rocznego dochodu. Już wielokrotnie to było tu tłumaczone - linkowane i liczone. Zatem wszystkie porównania metodą UE wypadają dla PL świetnie - jednak bez uwzględnienia kwoty wolnej od podatku, która w PL jest na poziomie 3091zł/ROCZNIE - beka :))))). Nie wiem czy kolega ogarnia temat - z poziomu liceum (bo rzekomo na na takim poziomie ma kolega specjalizację), gdyby jednak były problemy - wytłumaczę łopatologicznie.

A tu dla kolegi - "special edition" - http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwota_wolna_od_podatku - z podziałem na państwa EU
I ta systemowa ignorancja dzieje się w dobie internetu - gdzie z największego zadupia można sobie kliknąć - i się dowiedzieć, choćby tylko dlatego aby nie pisać głupot.

Kolejną prawidłowością każdego socjalisty wiecowego - jest wręcz ideologiczny wstręt, do założenia własnej działalności - aby na FAKTACH, a nie statystykach, przekonać się - ile faktycznie w Polsce płaci się podatków - i dlaczego tak mało :)))))).

""...Przy każdej z wymienionych przez Pana kopalń działają organizacje związkowe do których należy większość pracowników. ...."""

Zadałem proste pytanie - dlaczego nie wsparli strajkiem swoich kolegów ze Śląska, ale widzę że złożoność pytania przekracza kolegi możliwości intelektualne - uniemożliwiając udzielenie logicznej odpowiedzi. Bywa - zwłaszcza w pewnych kręgach:):):):)

HP

80
23:44, 18 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@kartownik 75

"""...Ten dokument to tylko zbiór pobożnych życzeń i magicznych zaklęć dowodzący, że w życiu publicznym rozsądek i logika bardzo często nie są przymiotami osób na świeczniku. Podstawowy błąd jaki popełniono to pominięcie w tym dokumencie jednego problemu a mianowicie popytu na śląski węgiel ..."""

Przepraszam ale zapytam z ciekawości - kolega zna treść owego dokumentu??

"""... Po pierwsze są to spółki giełdowe i nie można tak po prostu nakazać im działań jawnie niekorzystnych finansowo. ..."""

Bo to nie będą JAWNE działania, zwłaszcza jak większościowym udziałowcem jest SP. Po prostu - nierentowne kopalnie będą dostarczać drogi węgiel energetyce - a energetyka podniesie ceny energii aby pokryć wzrost cen surowca. Rząd będzie zwolniony z dopłacania i w tym zakresie z podnoszenia podatków, bowiem podatkiem ukrytym będzie wzrost cen energii. A wiadomo przecież, że "ciemny lud" łyknie kit o wzroście cen ze względu na potężne inwestycje energetyki.

Tu nie można się przyczepić prawnie - o działanie właściciela na szkodę spółki - bowiem po takim dealu obie spółki wykażą rentowną działalność - która po połączeniu będzie wykazywana jako działalność grupy. Za całość zapłacą odbiorcy energii - co nie jest zakazane przez UE - a nie rząd z podatków - co zakazane jest.
To są typowe deale obchodzące dyrektywy unijne - identyczne jakie stosował Rostowski z OFE. Kreatywna księgowość.

""....Co więcej elektrownie zanim wezmą na siebie ciężar utrzymania kopalń to zapewne zażądają restrukturyzacji..."""

I tego akurat nie byłbym taki pewien. O restrukturyzacji w normalnych firmach decyduje właściciel, w państwowych firmach - właściciel nie ma wiele do powiedzenia, bowiem jest zastraszany przez terrorystów związkowych.
A w przypadku fuzji kopalń z energetyką - wspólnym właścicielem będzie SP - czyli nikt.

Z resztą się zgadzam.



 

81
00:07, 19 stycznia 2015
R pisze:

Dużo się pisze o górnikach i ich niecnym zachowaniu... ba nazywa się ich "terrorystami" (sic!)
Pragnę przypomnieć, że w podobnym tonie wypowiadano się swego czasu o stoczniowcach - efekt: na dzień dzisiejszy w Polsce przemysł stoczniowy praktycznie nie istnieje, to przeszłość, bez możliwości powrotu. Co ciekawe w takich państwach jak Niemcy czy Szwecja przemysł stoczniowy nadal funkcjonuje i wcale nie obyło się bez pomocy państwa.

Co do zamykania kopalń. Zamknąć i zaorać zawsze się zdąży, tylko czy to nie jest droga na skróty? Chyba niektórzy zapomnieli, że ten etap już w swojej niedalekiej przeszłości przerabialiśmy - reforma Buzka. Zamknięto niemałą ilość kopalń, a zatrudnienie zredukowano o blisko 50% (przy czym należy pamiętać o praktycznie całkowitej likwidacji kopalń w Zagłębiu Wałbrzyskim, a sam region zmarginalizowano). Możliwe, że przy tej okazji ktoś wspomni działania Margaret Thatcher. A i owszem warto tu wspomnieć działania "żelaznej damy". Protesty i strajki górnicze za jej panowania trwały bagatela... cały rok, przy czym nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Tyle tylko, że rząd Margaret do tej konfrontacji się należycie przygotował. Elektrownie, których produkcja energii była wtedy w dużym procencie również oparta na węglu, zabezpieczyły się w węgiel (w sumie ponoć na potrzeby elektrowni i innych zakładów zmagazynowano ok. 50 mln ton węgla, czyli więcej niż wynosiła roczna produkcja wszystkich czynnych brytyjskich kopalń). Efekty działania "żelaznej damy" są odczuwalne do dzisiaj. Spośród 170 kopalni węgla obecnie czynna pozostała... tylko jedna ;) Jeśli się nie mylę, to dwie inne miały zostać zamknięte do końca 2014 r. Zwalniani górnicy nie zostali pozostawieni samym sobie - każdy ze zwalnianych średnio miał otrzymać odprawy w wysokości ok. 1000 funtów za każdy rok pracy, a po osiągnięciu wieku 55 lat miał możliwość przejścia na emeryturę. Efekty dla państwa - obecnie GB musi sprowadzać węgiel z zagranicy w ilości bagatela 30 mln ton. Ktoś powie stać ich na to. Tak to prawda, ich na to było i jest stać, ale czy nas na to samo stać? Bez wątpienia górnictwo w Polsce musi przejść gruntowną reformę, nie pozorowaną, ale gruntowną przebudowę całego systemu, począwszy od organizacji pracy, inwestycje, po system wynagradzania i przywileje. Co mam na myśli? Chyba ten artykuł najlepiej pokaże co i dlaczego:

http://forsal.pl/artykuly/847372,gornik-z-30-letnim-stazem-tu-falszerstwo-goni-falszerstwo.html

Te fałszerstwa to nie wszystko, to wierzchołek góry lodowej. Przemysł górniczy i około górniczy opanowała niemal mafia i o zmiany tej sytuacji będzie bardzo trudno, ponieważ zbyt wielu straciłoby zbyt wiele...

Teraz co do tych "terrorystów"...
Bandytami a nawet terrorystami powinno nazywać się tych co napadli w sobotę w Gdańsku na pociąg. Górnicy walczą o miejsca pracy oraz byt swoich rodzin i to jest zrozumiałe. Czy słusznie? Jeśli ma ich spotkać to samo co stoczniowców czy górników z wałbrzyskiego, to jak najbardziej. Jednak problemy tej branży to nie wina samych górników lecz systemu, braku rzeczywistych reform i należytego zarządzania. Górnik jest od tego, żeby fedrować, a jego zwierzchnicy od tego, żeby skutecznie zarządzać ich zakładem pracy, a właściciel powinien to nadzorować i reagować, gdy tego wymaga sytuacja. Szczerze mówiąc, to przez wiele lat na Śląsku zabrakło praktycznie tego wszystkiego...

A teraz na koniec ciekawostka. Spośród 15 kopalni będących w Kompanii Węglowej 3 przynosiły jeszcze niedawno zyski (chodzi o I półrocze 2014 r.). A jeszcze ciekawsze jest to, że wśród tych trzech dwie to praktycznie najstarsze ze wszystkich kopalni będących w Kompanii - tak dla informacji, były to kopalnie KWK Marcel i KWK Ziemowit ;) A teraz pytanie dlaczego im się udawało być nad kreską, a innym już nie?

82
00:19, 19 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Jarek 74

"""...Górnik nikomu niczego nie zabiera . Wpłaty netto górnictwa do budżetu państwa i samorządów są wyższe niż dotacje do niego . W 2009 wpłata ta wynosiła 6 miliardów 443,5 mln....."""

To może kolega jeszcze poda - ile wynoszą wpłaty netto sektora prywatnego do budżetu państwa i samorządów - oraz ile wynoszą dotacje i zwolnienia (umorzenia) podatkowe państwa do tegoż prywatnego sektora???????
Może porównajmy - czy raczej nie?? :):):):)

"""...Z perspektywy 5 lat to sektor górniczy miał w poszczególnych latach wynik finansowy na poziomie: 2010 r. – 1,4 mld. zł zysku, 2011r. – 3 mld. zysku, 2012r. – 1,6 mld zysku, 2013r. strata 270 mln. zł., 2014r. strata ok. 1 mld. zł. Kopalnie jako firmy państwowe mają ustawowy obowiązek odprowadzania corocznie zysku do budżetu państwa nie mogą kumulować zysku na czas gorszej koniunktury a jak mają stratę to mówi się, że trzeba do nich dopłacać."""


Panie Jarku - bajkopisarzu :))))), dopłacanie do państwowych kopalni - licząc od 1990 (według raportu) - ma charakter CIĄGŁY, bowiem trzeba w rachunku ujmować WSZELKIE dopłaty włącznie z wielokrotnym UMARZANIEM SKŁADEK NA ZUS, oraz innych podatków. Jako bajkopisarz - powinien kolega mieć również styczność z twardymi faktami - oto one:

Dotacje i subwencje bezpośrednie do górnictwa węgla kamiennego w latach 1990-2012 = 69 mld PLN
Subsydia do emerytur i rent górniczych w tym samym okresie = 67 mld PLN
Razem = 136 mld PLN.

Źródło tab.1 http://www.greenpeace.org/poland/PageFiles/602721/Raport_GP_Ukryty_rachunek_za_wegiel.pdf

""Przeciętnie rzecz biorąc, średnioroczne wsparcie dla energetyki węglowej w latach 2005-2012 sięgało ok. 6 mld złotych rocznie (ok. 0,5% PKB). Z tego około 2/3 stanowiły dotacje finansowane z rachunków za energię (opłaty pokrywające koszty osierocone, przerzucane na odbiorców końcowych, koszty zielonych certyfikatów oraz uprawnień do emisji), natomiast resztę – wsparcie finansowane z innych źródeł (dotacje do krajowego górnictwa oraz fundusze europejskie).
Przykładowo, w latach 2010-2012 odbiorcy energii elektrycznej dopłacali w rachunkach ok. 33 zł za każdą MWh wyprodukowaną w elektrowniach węglowych, natomiast wsparcie ze środków publicznych – głównie z budżetu państwa – wynosiło ok. 13 zł/MWh.""

Proszę więc teraz szanownego pana bajkopisarza - aby porównał wysokość dopłat do górnictwa węgla kamiennego z przedstawionymi przez siebie "zyskami" tej samej branży - ciekawy jestem jaki wyjdzie wynik końcowy???? :):):):):):):)


HP

83
00:35, 19 stycznia 2015
R pisze:

@karroryfer, #79

"...Prywatyzować można i trzeba - tylko w pierwszej kolejnośći należy dobrze dobrać tych co prywatyzują. A obecna ekipa doprowadziłą ( bezczynnościa - co obiawia się też w innych dziedzinach - mi w szkolnictwie i zdrowiu) do obecnej zapaści..."

To prawda, zwłaszcza, że mamy pewne doświadczenia w tej materii, jak chociażby dokonania NFI.
Co do służby zdrowia również prawda, tylko, że wielu nie zauważa i nie dostrzega jednego faktu. Udajesz się do tzw. ośrodka zdrowia (sic!) a tu jak byk stoi Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej ;) To jak to jest publiczny czy niepubliczny... Płatnik bez wątpienia jest publiczny, ale usługa chyba już niezupełnie jest świadczona przez podmiot publiczny. W dodatku jak zostaną zaordynowane przez lekarza jakieś badania, to często bywa tak, że trzeba za nie zapłacić z własnej kieszeni... zaiste ciekawy mikst. Niby publiczny, ale zarazem usługa jak najbardziej komercyjna ;)

84
08:20, 19 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#79 HP
"Kolejną prawidłowością każdego socjalisty wiecowego - jest wręcz ideologiczny wstręt, do założenia własnej działalności - aby na FAKTACH, a nie statystykach, przekonać się - ile faktycznie w Polsce płaci się podatków - i dlaczego tak mało :))))))."
I to jest to ! Siedzieć przed komputerem i się mędrkować to faktycznie oni potrafią. Unikają empirii jak diabeł święconej wody . Mam swoje podejrzenia co do niektórych na tym forum, że brzydzą się prywatną działalnością.

85
08:51, 19 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/jak-oszukuja-w-kopalniach-spowiedz-gornika,2079166,4199
z dedykacją dla Jarka

86
09:44, 19 stycznia 2015
Hermes pisze:

@ Piotr

#79 HP
"Kolejną prawidłowością każdego socjalisty wiecowego - jest wręcz ideologiczny wstręt, do założenia własnej działalności - aby na FAKTACH, a nie statystykach, przekonać się - ile faktycznie w Polsce płaci się podatków - i dlaczego tak mało :))))))."
I to jest to ! Siedzieć przed komputerem i się mędrkować to faktycznie oni potrafią. Unikają empirii jak diabeł święconej wody . Mam swoje podejrzenia co do niektórych na tym forum, że brzydzą się prywatną działalnością.


Żaden z was nie prowadził działalności w Polsce i gdziekolwiek indziej i wyspisujecie po prostu propagandowe hasełka.
Podatki dla przedsiębiorców w Polsce są znikome.
MOŻNA MIEĆ KILKADZIESIĄT TYSIĘCY OBROTU MIESIĘCZNIE I NIC NIE ZPAŁACIĆ PODATKU DOCHODOWEGO
ANI CIT.

W POLSCE JEDYNYM PROBLEMEM JEST WYSOKOŚĆ PŁAC, ZBYT NISKA PODAŻ PIENIĄDZA I STOPIEŃ JEGO DOSTĘPNOŚCI ( za mały obrót bo za dużo oszczędzających)

PROBLEMEM PRZEDSIĘBIORCY JEST WYSOKOŚĆ MARŻY a nie podatki. A marza jest niska bo z powodów opisanych powyże.
Przedsiębiorcy mają milionowe obroty i znikomy zysk od którego odprowadzają często znikome podatki





 

87
09:45, 19 stycznia 2015
Maria pisze:

Panie Piotrze , od lat z uwaga śledzę Pana wypowiedzi (nie jestem ekonomistą) . Jako frankowicz mam spostrzeżenie, że pomimo spektakularnego wzrostu waluty, pamiętam też spektakularny historyczny jej spadek w granicach 2 zł . Przez okres 9 lat ( od 2006 roku) spłaciłam do banku kwotę o ok.60.000 mniejszą niż kredytobiorca złotówkowy w porównywalnym okresie( a policzyłam tylko srednie kursy waluty w latach 2006 do 2014).
W 2006 roku nikt nie potrafił przewidzieć ani historycznego wzrostu ani historycznego spadku w okresie 9 lat. Więc mam pytanie , czy przy takiej ilości zmiennych jest analityk który potrafi prognozować analogiczny okres? Obawiam się, że nie. Dlatego obawiam się, czy aby przypadkiem rządowa pomoc dla frankowiczów , nie stanie się w dłuższej perspektywie niedźwiedzią przysługą ? Proszę o komentarz w wolnej chwili :-)

[Nie ma coi komentować - ma Pani po prostu 100% racji :-). PK]

88
09:53, 19 stycznia 2015
ryszard pisze:

Skutki rabunkowej gospodarki złożem ( węglem) --tak za komuny jak i obecnie.
Np,:
1. Ok. 45 tysięcy Polaków corocznie umiera z powodu chorób związanych z zanieczyszczeniem środowiska.
2. Gigantyczne coroczne straty spowodowane tzw. szkodami górniczymi ( nierównomierne osiadanie terenu) tj,:
----naprawy infrastruktury technicznej ( sieci gazowe, wod-kan., elektryczne) i infrastruktury drogowej.
----uszkadzanie nieruchomości mieszkaniowych, łącznie z walącymi się budynkami ( katastrofy budowlane).
W Bytomiu każdego roku wali się kilka budynków, stwarzających zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców.
Skutki zerwania pega na CHF.
W roku wyborczym, to okazja dla polityków walczących o koryto do udzielenia pomocy "frankowcom". Już widać
propozycje PIS i nieudacznika Piechocińskiego z PSL w tym temacie. A jest o co walczyć. Inna sprawa, że banki
udzielające w Polsce kredyty nie biorą na siebie prawie żadnego ryzyka w porównaniu z bankami w krajach bardziej
cywilizowanych ( kredyty o stałej stopie procentowej, czy oddanie bankom kluczy od domu przez niewypłacalnych
NINJA i pozbycie się długów). Obrońcy banków manipulują porównując tylko raty spłacane przez kredytobiorców złotowych i tych w CHF. Pomijają istotę-- sumę zadłużenia. W przypadku kredytobiorcy zlotowego nigdy nie przewyższy ona kwoty z umowy, a w przypadku "frankowca" np. po dziesięciu latach spłacania kwota do spłaty jest większa niż
ta z umowy.

89
09:54, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#79 @HP

"Nie wiem czy kolega ogarnia temat - z poziomu liceum (bo rzekomo na na takim poziomie ma kolega specjalizację), gdyby jednak były problemy - wytłumaczę łopatologicznie."!

To ja poprosiłbym tak łopatologicznie.

Warszawiak

90
09:54, 19 stycznia 2015
Slyv pisze:

Przede wszystkim dziękuje za kolejny ciekawy wpis na blogu ktory sporo wyjasnia. Jednak nie moge zgodzic sie z jedna teza: "Poza tym sposób przeprowadzenia takiej decyzji był wręcz kuriozalny. Banki centralne zazwyczaj przygotowują rynki na ważne decyzje. Wypowiedzi decydentów powodują, że rynki mają czas na dopasowanie się do nowych warunków.".

Pomyslmy co by bylo gdyby SNB w jakis sposob zasugerowal np tydzien wczesniej ze moze zrezygnowac z bronienia kursu EUR/CHF. Natychmiastowo wszystkie wieksze banki i mnostwo innych instytucji i osob prywatnych wykupiloby na foreksie/bankach/kantorach i gdzie sie tylko da franki. Gdzies czytalem ze SNB drukowal po 1mld frankow dziennie, w tym wypadku musialby pewnie wydrukowac ze 10 jesli nie 100mld frankow. Dla porownania kapitalizacja szwajcarskiej gieldy to ok 1 biliona frankow. Nie jestem ekonomista ale czuje ze skutki tego bylyby o wiele gorsze niz decyzja z ktora mielismy do czynienia.
Nie bylo po prostu innego wyjscia jak zrobienie tego z zaskoczenia.

A propos gornikow i kopalni - czy mozna gdzies znalezc rzetelne zestawienia pokazujace ile dokladnie kopalnie wplacaja do budzetu panstwa w postaci podatkow/zusu a ile dostaja dofinansowania na pokrycie strat? To kluczowe w calej dyskusji o gornictwie a nie udalo mi sie nigdzie znalezc takiego zestawienia.

91
10:21, 19 stycznia 2015
Amino pisze:

Mam dziwne spostrzeżenie jak chodzi o kredyt FRANKOWY. Dla mnie ono jest w sumie szokujące i jeśli jest poprawne to powinno stanowić NIEKWESTIONOWANA PODSTWĘ to BARDZO SILNEGO przeredagoania tych Umów na korzyśc Kredytobiorców.
O co chodzi ?
Otóż poraziło mnie spostrzeżenie, że w kredytach fraknowych NIGDZIE DE FACTO frank...NIE WYSTĘPUJE !
Bank bowiem udziela kredytu fizycznie już w złotówkach, również w złotówkach spłacana jest rata. Frank służy JEDYNIE jako "wirtualny przelicznik".
Zauważmy, co jest moim zdaniem KLUCZEM tego rozumowania że bank w procesie udzielania kredytu sam NIE MUSI zaciągać zobowiązania we franku (NIE MUSI KUPOWAĆ FRANKA , bo wypłata jest w złotówkach!! ).
Tak więc kredyt frankowy jest DE FACTO kredytem ZŁOTÓWKOWYM !!!!
Co więcej - całość wzrostu raty kredytowej (na skutek wzrostu kursu franka)również "konsumuje" bank.
Ponieważ , jak wyżej napisałem, frank jest jedynie "wirtualnym przelicznikiem" a DOWOLNE, zebrane (ratami) przez bank kwoty NIE MUSZĄ być nigdzie przeznaczone na skupywanie franków (bo bank NIE kupił franków udzielając kredytu gdyż wyplacił złotówki!! ) - tak więc całość tych środkow to ZYSK BANKU!!
Nie ma więc powodu by bank nie zrezygnował z części WYSOKICH / ZAWYŻONYCH kursem franka wpłat złotówkowych. Bo w bieżacej sytuacji takie pieniądze to de facto NADZWYCZAJNY zysk banku (bank NIE MUSI kupować franków, a jedynie księguje !!WIRTUALNE ZAPISY!!, na wszystkich etapach umowy kredytowej).

[Błąd w rozumowaniu. Banki muszą mieć franki w swoich bilansach. Nie jest to zasada zgodnie z którą mają tylko złote, a dawały kredyty we frankach. PK

92
10:39, 19 stycznia 2015
Amino pisze:

Napewno jakieś franki mają , ale myślę że jest to ledwie UŁAMEK kwoty udzielanych kredytów, bo - powtórzę - banki DE FACTO NIE udzielają kredytów we frankach!!! (zarówno wypłacają jak i pobierają ZŁOTÓWKI
Co innego gdyby Kredytobiorca w momencie podpisania Umowy dostawał przelew FRANKOWY na konto. Ale ani On ani Deweloper NIE DOSTAJE FRANKÓW. Skoro bank NIE WYPŁACA frankow to również ich NIE KUPUJE !!!
(Lub kupuje jakieś symboliczne "lewarowe" ilości ).
To jest własnie swoisty "PRZEKRĘT"( lub genialność jak kto woli ) frankowych kredytów.
Lub , co dla nas ważniejsze - miejsce na "udzielenie Klientom swoistego 'rabatu' z tego faktu wynikajacego....
Śmieszne - przez wszystkie przypadki odmieniamy hasło "kredyt frankowy" - w domyśle mając za OCZYWISTE - że stoją za nim franki. A jednak - panie Piotrze gdy się zastanowić - lub poprostu odnieśc do tego CO JEST - to tych franków de facto jednak NIE MA .
Powtórzę - moim zdaniem bank NIE MUSI KUPOWAĆ FRANKÓW (lub kupuje jedynie jakieś "ułamkowe kwoty" , bardziej tytułem zabezpieczenia niespłacanych umów ) by udzielać kredytów frankowych na znanych nam zasadach.
A jeżeli tak, to naprawdę pole do negocjacji i zmiany warunkow tych umów jest wręcze REWOLUCYJNE.

 

 

 

93
10:58, 19 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/bogaci-coraz-bogatsi-1-proc-ludzkosci-bedzie-mial-wiecej-niz-reszta-swiata,507217.html
Ot ! Polityka bańków centralnych. Pewnie niesłusznie nazywam to "neoliberalizmem", ale jak to nazwać ? Bo ani to kapitalizm, ani socjalizm.

94
11:00, 19 stycznia 2015
Max pisze:

Taki cytat:

"Program restrukturyzacji górnictwa jest "niebywale wspaniałomyślny". "Gdy więc obserwujemy protesty związkowców z tak uprzywilejowanej grupy, należy czuć moralne oburzenie" - zaznacza. Ubolewa też nad faktem, że blokujący drogę obywatel byłby uznany za przestępcę, a czyniący to samo związkowiec jest patriotą, któremu przyklaskuje opozycja rządu.

Prowadzący wywiad Rafał Kalukin zauważa jednak, że protesty górników broniących swoich interesów są zrozumiałe. "Z faktu, że coś jest zrozumiałe, nie wynika, że jest usprawiedliwione" . A pytany o to, czy kiedykolwiek był na dole, w kopalni, odpowiada: "To jest jakiś nowy marksizm. Nie byłeś na dole to niczego nie zrozumiesz" - denerwuje się.
"Odrzucam mit wciąż jeszcze pokutujący wśród wielu intelektualistów, że tylko praca fizyczna jest wartościowa. Weźmy Karola Modzelewskiego, dla którego kapitalizm niezmiennie jest wrogiem i który wielbi tę swoją marksowską klasę robotniczą. A jeśli ktoś równie ciężko pracuje jako kupiec albo handlowiec, to jest już godnym pogardy kapitalistą?" - grzmi Balcerowicz. Kalukin kontruje - przecież Modzelewski jest coraz uważniej słuchany. "Jeśli ktoś już 50 lat temu wygłaszał opinie żałosne z intelektualnego punktu widzenia, to głosząc je nadal, staje się żałosny do kwadratu" - mówi ekonomista, krytycy kapitalizmu głoszą utopie i nie mają do zaproponowania nic w zamian. A nawet jeśli, sprowadza się to do "importu intelektualnej tandety z Zachodu". "Powtarzane w Polsce antykapitalistyczne kawałki są odgrzewanymi kotletami" - zaznacza ekonomista. I powtarza tezę, że "bycie antykapitalistą w kapitalizmie to lukratywne zajęcie".

Dodaje też, że antykapitalistyczne idee to "aberracja". "Dla ludzie rozpowszechniających je nie mam szacunku - ani za ich intelekt, ani za moralność" - kwituje."

95
11:10, 19 stycznia 2015
Amino pisze:

To jest Panie Piotrze naprawdę "PRZEKRET STULECIA". Ok ZŁE określenie. BIZNES STULECIA.
Jeszcze raz :
Bank NIE KUPUJE franków, bo po co ?
Ale oczywiście KSIĘGUJE, jak Pan słusznie zauważył dług /pasywa we frankach. Powiedzmy milion franków - taką udzielił pozyczke. Niech to bylo 2 mln pln.
I CO sie dzieje dalej....?
Klient spłaca raty, kurs franka rośnie do 4 pln.
ZAKSIĘGOWANE pasywa są spłacana ( w złotówkach, ale rata jest przeliczana na franki)...W końcu kredyt się splaci.
bankowi ten milion franków z pasywów ZNIKNĄŁ (został spłacony).
Ale w aktywach pojawiło się CZTERY miliony pln (uproszczenie rachunkowe ;) gdyby nagle wszystko zostało spłacone przy kursie 4pln za franka )
Tak czy siak bank , zauważmy NIGDZIE NIE PONIÓSŁ RYZYKA KURSOWGO, bo po jego stronie to było TYLKO KSIĘGOWANIE.
OK - jest druga strona medalu. Gdyby frank TANIAŁ - banki by tracily (w zlotówkach). Ale tak NIE JEST i nie ma powodu żeby ten NADZWYCZAJNY zysk wynikający z drożejącego franka konsumowały SAME.

 

[Nie ma Pan racji. Radze zapytac bankowca i nie fanrazjowaz😉 PK]

96
12:00, 19 stycznia 2015
jacek pisze:

@Amino #91

Masz zapewne na myśli kredyty hipoteczne denominowane lub indeksowany do franka szwajcarskiego. Te kredyty zostały udzielone w złotych, również są i będą nadal spłacane w złotych, jedynie rata spłaty i kapitał od którego jest ona obliczana, zależy od kursu CHF.

To, o czym piszesz, to nie żadne "odkrycie". Trzeba było czytać umowę i pytać. Kto chciał wiedzieć i rozumieć, ten się dowiedział. Reszta cieszyła się, że ma "taniej" niż w zwykłym kredycie złotówkowym, ponieważ nie brała pod uwagę, że wzrost kursu (bardzo prawdopodobny w perspektywie czasu kredytu) podniesie nie tylko kwotę raty, ale TAKŻE kwotę kapitału do spłaty, od którego jest ona liczona! Całkowity koszt MUSI być sumarycznie nie mniejszy niż tego "drogiego" kredytu PLN. Czy to nie oczywiste, że banki to nie Święty Mikołaj ???


 

97
12:01, 19 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz,

Czy mógłby Pan zerknąć na Chiny? http://www.bankier.pl/wiadomosc/Ostre-spadki-na-chinskiej-gieldzie-7232231.html

To tylko pretekst do chwilowej realizacji zysków po dużych wzrostach czy moze jednak cos poważniejszego?

Pozdrawiam,
M.
 

[Siedze u Prezydenta na debacie. Jutro rano w komentarzach wyjaśnię Chiny. Raczej początek korekty - podwójny szczyt. PK]

 

98
12:02, 19 stycznia 2015
daras pisze:

@Hermes #86
"Żaden z was nie prowadził działalności w Polsce i gdziekolwiek indziej i wyspisujecie po prostu propagandowe hasełka.
Podatki dla przedsiębiorców w Polsce są znikome.
MOŻNA MIEĆ KILKADZIESIĄT TYSIĘCY OBROTU MIESIĘCZNIE I NIC NIE ZPAŁACIĆ PODATKU DOCHODOWEGO
ANI CIT."

Bo jak "byznesmen" nie zapłaci grosza podatku to jest to "optymalizacja". Ale jak górnikowi umorzy się jakiś podatek to jest to złodziejstwo, komuna i terroryzm właściwie.

99
12:07, 19 stycznia 2015
ryszard pisze:

"CZERWONA LINIA" zadłużonych zadłużonych, zwłaszcza w CHF.
Pojawia się wtedy, gdy bieżąca wysokość kredytu przewyższa wartość nieruchomości. Po ponad 20% sprzed kilku dni
zwyżce kursu CHF i spadkowym długoterminowym trendzie na rynku nieruchomości mieszkaniowych, "czerwona linia"
pojawi się dla dużej rzeszy "frankowiczów". Dlatego nie rata kredytu dla nich jest najważniejsza, a powiększona kwota
długu do spłacenia wobec banków. Sytuacja "frankowiczów" jest bardzo zróżnicowana, zależna m. innymi od daty zawarcia umowy, a tym samym wysokości kursu CHF do PLN, zdolności kredytowej, czy wysokości wziętego kredytu w CHF. Ci co wzięli kredyt w pobliżu kursu 2 PLN za CHF na 30 lat w wysokości 100% wartości nieruchomości dołączą do współczesnych niewolników XXI w. Ponieważ nasz aktualny rząd jak i przyszły,nie ma i mieć nie będzie zdolności do przeprowadzenia koniecznych w Polsce reform, pętla na szyi zadłużonych będzie się zaciskać. Bez prawdziwych reform nie ma co liczyć na potrzebny większy niż 3-3,5% procent PKB, więc nie ma co liczyć na znaczne umocnienie złotówki do innych walut. Trzeba pamiętać, że od 2020r ( w praktyce od 2023r) Polska odsunięta będzie od unijnego cyca, a będzie płatnikiem netto do UE. W dłuższym okresie dołączą do "frankowiczów" kredytobiorcy złotowi, biorący kredyty przy rekordowo niskich stopach procentowych, gdy raty im mocno wzrosną przy stopach np.6 % w dłuższym okresie.

100
12:37, 19 stycznia 2015
ryszard pisze:

Złe perspektywy dla naszej waluty w tym i przyszłym roku. Także dla euro.

"Według raportu UniCredit w ubiegłym tygodniu z funduszy rynków wschodzących odpłynęło netto 1,07 mld USD. Jak widać odpływ przybiera na sile. W poprzednim tygodniu ujemne saldo wyniosło 476 mln USD."

Rynki ustawiają się już pod decyzję EBC ( w czwartek), głosowanie 25 bm. w Grecji, a zwłaszcza pod zapowiadaną podwyżkę stóp procentowych przez FED. NBP nie będzie interweniował, bo wie, że w starciu z koniem ( forex) jest za słaby. Szykuje się bliska korekta na parze USD/PLN ale po korekcie dalsze wzrosty. Na horyzoncie pojawi się parytet USD=EUR w 2016--2017r. Złotówka gwałtownie osłabi się w okresie opuszczania Europy przez zagranicznych inwestorów, patrz 10-letni wykres USD/PLN a zwłaszcza 30-letni wykres głównej pary USD/EUR

 

101
12:38, 19 stycznia 2015
Amino pisze:

Jeżeli NIE MAM racji to proszę mi pokazać - W KTÓRYM MIEJSCU ?

[Nie mam czasu na takie dyskusje - jak już napisałem - proszę skontaktować sie z kimś z banków to Panu wyjaśni. PK]


Lub inaczej : czy bank RZECZYWIŚIE pod każdy kredyt hipoteczny KUPUJE odpowiadającą mu ilość franków i REALNIE ją trzyma do czasu aż konkretny kredyt nie zostanie spłacony (umarza w miarę spłacania, dokładniej) ?
Czy banki /polskie/ FIZYCZNIE trzymają taka górę franków ?
Jakos nie chce mi sie w to wierzyć.....
A jeżeli NIE KUPUJE to osiąga nadzwyczajny zysk ze wzrostu kursu (bo Kredytobiorca spłaca więcej złotówek których Bank nikomu NIE MUSI oddawać /nie musi kupować droższych franków /....)
Ciekawe.

102
12:44, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Piotrze!
Panie Amino!

Pan Piotr pisze:

"[Błąd w rozumowaniu. Banki muszą mieć franki w swoich bilansach. Nie jest to zasada zgodnie z którą mają tylko złote, a dawały kredyty we frankach. PK"

Czy tzw Frankowicz chociaż przez chwilę miał fizycznie w ręku walizeczkę czy torebeczkę franków...? jeżeli nie miał, tzn że to nie Amino a Pan, Szanowny Panie Piotrze robi błąd w rozumowaniu...

[Też radze zapoznać sie z tym jak działają bnki, a potem takie cuda wypisywać. PK]



"Nie ma więc powodu by bank nie zrezygnował z części WYSOKICH / ZAWYŻONYCH kursem franka wpłat złotówkowych."

Powód jest, ponieważ bank również ryzykował, że wykres frankowy poleci w odwrotną stronę.... a jakie było prawdopodobieństwo w chwili zawierania umowy, że frank straci lub zyska na swojej wartości, to może wypowie się blogowy autorytet bankowo-kredytowy.... Kolega Piskorski, którego b. serdecznie pozdrawiam.....

Warszawiak.

103
12:59, 19 stycznia 2015
jacek pisze:

@daras #98

"Bo jak 'byznesmen' nie zapłaci grosza podatku to jest to 'optymalizacja'. Ale jak górnikowi umorzy się jakiś podatek to jest to złodziejstwo, komuna i terroryzm właściwie."


Typowa filozofia Kalego, nieprawdaż? Normalna i zrozumiała gdy wygłasza ją ktoś, kto jest rentierem lub kapitalistą na którego tyra prekariat, bo w końcu ma prawo bronić swojego interesu. Ale mistrzostwem inżynierii społecznej jest to, jak udało się wklepać do głowy ten język i światopogląd ofiarom systemu tak, by same broniły interesów elity, która zapewnia im ten neoliberalny "raj".

104
13:00, 19 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz,

Dziękuje. Debata w sprawie franka? Jeśli jakas telewizja rejestruje spotkanie to prosze dać znać, moze uda się zobaczyć wieczorem w TV albom w sieci.


[Nie, w sprawie systemu emerytalnego III filara. PK]


Jeszcze krótki żart - jest jedno rozwiazanie, które zamyka problem górnictwa i franka.
Wystarczy oddać władze opozycji. Nowy rząd otworzy zamkniete kopalnie, ale zrobi to w nowej formule - będa to kopalnie złota.
Bedzie duzo opłacalnej pracy w górnictwie, niestety cięższej bo złoto cięższe a złoty bedzie miał takie pokrycie w złocie, ze frank bedzie po 10 groszy :-)

Pozdrawiam,
M.
 

105
13:10, 19 stycznia 2015
_dorota pisze:

Zanim rozkręci się na dobre festiwal pomysłów opozycji na ratowanie kredytobiorców frankowych - spójrzmy kilka lat wstecz:
http://www.pis.org.pl/article.php?id=4415

@ _marcin
Co teraz dzieje się w KNP? Czy to prawda, że JKM zakłada jakąś nową partię? Co na to wszystko członkowie KNP?

@ Gospodarz
Gratuluję lewicy kandydatki na prezydenta :) Leszek Miller postanowił umrzeć w ramionach pięknej kobiety i chwała mu za to (tzn. chwała za wyprowadzenie sztandaru, uznanie za styl i towarzystwo).

A mówiąc poważnie: zapaść lewicy w Polsce jest zjawiskiem (jednak) niepokojącym. Nie żywię żadnej sympatii dla tej formacji, ale mimo wszystko środowiska lewicowe potrzebne są dla pewnego balansu światopoglądowego w państwie. Chociażby dla utrzymania rozdziału Kościoła od państwa.
Z tego punktu widzenia kabaretowy koniec polskiej lewicy nie cieszy.

PS. Zauważył Pan - doktor Ogórek postuluje np. obniżenie podatków.

[Obniżenie podatków i drogę do utworzenia prawdziwej mafii w wieku do 25 lat. Jakiś obłęd, mocno podejrzewam, że to p. Szewko za tym stoi. Ja nie lubię jak kogoś flekują na dzień dobry, więc na razie nic nie mówię, ale te dwie propozycje rzucają już poważny cień na kandydatkę. A SLD to nie jest lewica. W Polsce partii lewicowej nie ma. PK]

106
13:18, 19 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Amino
Krótko, bo nie mam czasu głębiej kopać:

"Bankom nie wolno mieć otwartej pozycji walutowej, czyli finansować kredytów w jednej walucie np. depozytami w innej. Żeby udzielić kredytu we frankach, bank musiał wcześniej je pożyczyć od kogoś innego – zagranicznego właściciela albo innej instytucji finansowej z zagranicy. Wprawdzie marża odsetkowa na kredytach w CHF nierzadko była wyższa niż w przypadku złotowych, a przez kilka lat dodatkowego zarobku dostarczał spread walutowy (bank wypłacał kredyt po swoim kursie sprzedaży walut, a spłaty przyjmował po kursie kupna – różnice bywały dość znaczące), ale nieprawdą jest, że banki zarabiają dzięki temu, że w miarę jak frank się umacnia, wartość kredytu rośnie. Dla banku to raczej kłopot, bo musi zgromadzić więcej depozytów w złotych, by wymienić je na franki"
http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/834697,skutki-frankowego-szalenstwa.html

[Dziękuję p. Doroto za wyjaśnienie Amino o co chodzi. PK]

107
13:24, 19 stycznia 2015
jacek pisze:

@Amino #95

"[...] oczywiście KSIĘGUJE, jak Pan słusznie zauważył dług /pasywa we frankach. Powiedzmy milion franków"


Nie. Bank udzielając kredytu hipotecznego księguje w pasywach i aktywach kwotę w PLN, a nie w CHF. Faktyczna kwota udzielonego kredytu się NIE ZMIENIA i tak samo do faktycznej spłaty pozostaje cały czas TA SAMA kwota w PLN.

Kredytobiorca płaci jedynie ratę zależną od kursu CHF obliczoną od kwoty początkowej przeliczanej na CHF. Nie zmienia się kwota kredytu, tylko obliczona przez bank kwota kapitału do spłaty. Różnica pomiędzy FAKTYCZNĄ początkową kwotą kredytu a obliczona na podstawie kursu franka kwotą kapitału do spłaty jest zyskiem banku, To jest TEN element, którego większość nie rozumie.

Nie szukaj tu żadnego przekrętu albo oszustwa. Wszystko jest zgodne z prawem, zgodnie z neoliberalną zasadą, że skoro coś nie jest zabronione, (a biorący kredyt MÓGŁ to zrozumieć) to nie ma oszustwa.
 

108
13:57, 19 stycznia 2015
Max pisze:

Amino i inni obrońcy frankowiczów.
Przypominam jeszcze raz, że w 2011 roku kurs franka był dokładnie taki jak teraz, a momentami wyższy i nie było tragedii. Mało tego bank centralny Szwajcarii w bezsensownej operacji obrony franka usztywnił go do euro na 1.20, czyli dokładnie odwrotnie niż teraz. Wtedy to frankowicze zyskali 20 % i jakoś nie słyszałem wołania żeby ratować kredytobiorców złotowych, albo żeby oddali nadwyżkę. Więc o co chodzi teraz?

109
14:50, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

Pisze Pan:

"Siedze u Prezydenta na debacie."

Czy przypadkiem ta debata nie dotyczy:

"Emerytalna debata u prezydenta. "Jak zapewnić godziwe dochody na starość""

a jeżeli tak czy podziela Pan, Panie Piotrze dumę Szanownego Pana Prezydenta:

"Jak podkreślił prezydent Bronisław Komorowski, konieczne jest kontynuowanie prac nad zmianami w polskim systemie emerytalnym. Przypomniał, że system ten został głęboko przebudowany w 1999 r. - Zawsze będę to podkreślał z dumą, że to był rząd, w którym także ja byłem ministrem - dodał."

A z czego ta duma wynika...? z tego, że stopa zastąpienia została zmniejszona o więcej niż połowę...?

"Szukamy różnych rozwiązań"

i co Szanowne zaproszone Towarzystwo znalazło oprócz tego, ze jedynym rozwiązaniem jest to, że chcąc mieć wyższą stopę zastąpienia każdy ale to każdy musi przeznaczyć większy % swoich zarobków na "składki" emerytalne a to czy my nazwiemy II , III czy X (dziesiątym) filarem to jest nieistotne.... ale żeby to było możliwe, to muszą być wyższe zarobki. Kropka.

Czy na tej debacie zabierał Pan, Panie Piotrze głos a jeżeli tak to czy Pana wypowiedzieć można znaleźć gdzieś w internecie.... a jeżeli nie to proszę się z nami podzielić jakie były i są Pana propozycje w tym temacie...

Serdecznie pozdrawiam, Pana Prezydenta również, Warszawiak.

PS.
http://www.polskieradio.pl/42/3165/Artykul/1355967,Emerytalna-debata-u-prezydenta-Jak-zapewnic-godziwe-dochody-na-starosc

[Tak, to była ta debata (była, bo skończyła sie po 14.00. Co do dumy twórców reformy to jak wiadomo od lat ja mam inne zdanie, wiec po co ta prowokacja? PK]

110
15:07, 19 stycznia 2015
ryszard pisze:

Wyścigi o elektorat...
"Zdaniem lidera Sojuszu Lewicy Demokratycznej przewalutowanie kredytów powinno się odbyć według kursu "sprzed roku, czy półtora roku". - To powinien być kurs z takich normalnych, dopuszczalnych granic walutowych. Prowizja, która wynika ze spreadu powinna być albo zwrócona, albo o tą kwotę powinien być zmniejszony kredyt – mówił były premier w audycji Moniki Olejnik „Gość Radia ZET”."
Czekam na propozycję PO w tej sprawie ;-)) Licytacja trwa.

[Kompletnie oszaleli. Gdyby nie decyzja SNB sprzed 3 lat to taki kurs pewnie widzielibyśmy juz rok temu. A ponieważ byłoby to stopniowe to byłoby to jak z gotowaną żabą. nie podniósłby się krzyk. PK]

111
15:10, 19 stycznia 2015
Hermes pisze:

@ Daras

Tu nawet nie chodzi o "optymalizację" podatkową czy uciekanie w raje podatkowe. Ten przywilej mają w zasadzie najwięksi.
Ja mówię tutaj o zwykłych przedsiębiorcach. Większość z nich może miec po kilkadziesiąt tysięcy obrotu miesięcznie i nie może wypracować zysku do opodatkowania bo w Polsce

1. Konsument jest słaby bo ma niskie płace o niskiej sile nabywczej
2 Czynsze od wynajmu są zbyt wysokie
3 Za dużo ludzioszczędza za mało kupuje
4 Niewłaściwa lub zbyt mała jest redystrybucja pieniądza
5 Koszty pracy są dość wysokie ale to najmniejszy problem w porównaniu z pozostałymi

Można zmniejszyć podatki lub zmniejszyć koszty pracy pod jednym warunkiem - WIELKOŚĆ I SIŁA NABYWCZA PŁAC ORAZ OBRÓT PIENIĘŻNY powinien być dużo większy niź obecnie. Do zwiększenia obrotu potrzebny jest większa dostępność pieniądza dla wykluczonych

112
16:08, 19 stycznia 2015
arturj23 pisze:

Panie Piotrze czy i na ile szwajcarski bank pozwoli na brak interwencji na rynku? Czy uderzy w rynek 700 - 900 mld CHF gdy gospodarka będzie dogorywać na tyle ze uderzy w warstwy średnie. I czy w Chinach definitywnie zakończy się dźwignia na pożyczone za kredyt akcje. I czy obowiązuje w Chinach zakaz "krótkiej sprzedaży"

[1. Nie pozwoli. 2. Nie zakończy się dźwignia. 3. Nie wiem. PK]

113
16:13, 19 stycznia 2015
Max pisze:

@103 jacek
Nie pleć bzdur. Optymalizacja podatku jest normalną praktyką zgodną z prawem, powiem więcej bardzo pożądaną z punktu widzenia osiąganego zysku. Darowanie, wymuszanie i inne tego typu praktyki to mocne naginanie (łamanie) prawa i zdrowego rozsądku. Wyobrażalne tylko w socjalistycznych głowach.

114
16:31, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

"....wiec po co ta prowokacja? PK]"

To nie była prowokacja Drogi Panie Piotrze, to była nadzieja, że mój wpis dojdzie przed końcem tej debaty i Pan, Panie Piotrze będzie tak uprzejmy i zadana to pytanie wprost Panu Prezydentowi a jeżeli takie pytanie nie zostało zadane, to ja Warszawiak zresztą takie pytanie zadaję:

Z czego Pan, Panie Prezydencie Komorowski jest tak dumny.... uprzejmie się pytam, mając tym razem nadzieję, że uzyskam odpowiedź chociaż od Pana Prezydenta doradcy Prof. Tomasza Nałęcza.

Warszawiak.
 

115
16:43, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Dorota!

Napisz swoimi słowami to co wkleiłaś w #106, ponieważ nie za bardzo łapię..... oczywiście tylko wtedy jak nie masz stracha, że Kolega Piskorski rozjedzie Cię czołgiem.....

Warszawiak.

116
17:16, 19 stycznia 2015
_marcin pisze:

@_dorota #105

[ciach. O KNP może4 Pan porozmawiać z p. Dorotą na priva. PK]


@Warszawiak #109
Sprzeciw przeciwko reformie emerytalnej czy postulatom, aby istniała jedna, wspólna dla wszystkich emerytura państwowa (nieopodatkowane +-1000 zł) lub zupełna dowolność w kwestii zabezpieczenia na przyszłość wynika z zacietrzewienia ideologicznego. Człowiek ma być zależny od państwa i kropka.
Pamiętamy pełne obłudy hasła, że zadłużenie Polski bierze się z powodu transferów do OFE. Radykalnie zmniejszono te transfery, znacjonalizowano bez odszkodowania połowę zgromadzonych przez OFE aktywów i czy doprowadziło to do zmniejszenia zadłużenia Polski i zmniejszenia jego przyrastania? Oczywiście, że nie, bo przyczyną rosnącego zadłużenia nie były transfery do OFE.

@Hermes #111
Rozumiem, że chciałbyś stanąć na czele komisji państwowej, która:
1. Podniesie płace konsumentom,
2. Będzie regulować wysokość czynszów w każdej nieruchomości pod wynajem,
3. Zakaże oszczędzania lub będzie ustalać kto, ile i za ile może oszczędzać,
4. Podniesie podatki, aby urzędnicy mogli więcej dzielić,
5. Obniży koszta pracy chociaż stoi to w sprzeczności z pkt. 4 (durni ludzie jak dostaną do ręki pieniądze to będą jeszcze więcej oszczędzać zgodnie ze stwierdzeniem z pkt. 3 :))

A tak na zakończenie:
http://wyborcza.pl/1,75248,17264325,Nie_zlozyli_jednego_druku__Urzad_Skarbowy_zajal_im.html
"Urząd Skarbowy wszedł im na hipotekę domu, samochodu, zabiera też część emerytury. I wcale nie dlatego, że nie zapłacili podatku. Powodem jest nie złożenie jednego druku."
Niektórych urzędników powinno się wysłać do Państwa Islamskiego.

117
17:16, 19 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Trochę o ekonomii i trochę o polityce. Razem mieszanka wybuchowa. Jerzy Domański w PRZEGLĄDZIE o górnikach;
"Roszczeniowi górnicy ogłupiani przez cynicznych związkowców nie potrafią docenić łaskawości rządu, który zamiast ich wyrzucić na bezrobocie jak wcześniej tysiące innych, proponuje im wysokie odprawy. Z nieznanych rządowi powodów górnicy, zamiast wziąć te pieniądze, wolą pracować. I desperackimi strajkami próbują obronić swoje miejsca pracy, czyli kopalnie. Ich zachowanie jest tak odległe od standardów obowiązujących w świecie polityki i wśród ludzi mających synekury urzędnicze z nadania politycznego, że jeden z rządowych negocjatorów uznał zachowanie górników za pajacowanie. Bo jak to? Nie wziąć takiej kasy? Przecież on i jemu podobni z nomenklatury partyjnej wzięliby te odprawy w trymiga. W końcu partie żywicielki, czyli PO i PSL, mają jeszcze wiele stanowisk do obsadzenia. A nawet coraz więcej. Bo im bliżej wyborów, tym hamulców mniej. Po 25 latach nowej Polski jedno z pewnością można powiedzieć: wszystko może się zmienić, ale nie nomenklaturowy system dzielenia przez partie łupów wyborczych.

Od siedmiu lat rządzą Polską partie, które w tej jednej dziedzinie reprezentują poziom wręcz mistrzowski. Niestety, dotyczy to tylko skali łupienia państwa i załatwiania interesów własnych środowisk. Na przykładzie Kompanii Węglowej widać to jak w soczewce. Na karuzeli stanowisk wymieniały się tam ekipy Platformy, którą na Śląsku od lat rządzi Tomasz Tomczykiewicz, jedna z najbardziej kuriozalnych postaci w polskiej polityce, z ekipami PSL. Nieudolność, skrajna niekompetencja, za to niebotyczne zarobki. Tak przez wiele lat wyglądała polityka rządu wobec górnictwa. Piszę rządu, bo wszyscy ci hurtowi nominaci trafili na Śląsk z polecenia kolejnych wicepremierów gospodarki, ministrów i wiceministrów skarbu, dyrektorów generalnych i dyrektorów departamentów. A wszyscy mieli duże potrzeby kadrowe. Czytaj: zatrudnieniowe. Jechali więc ludzie do pracy, na której kompletnie się nie znali, i zarządzali, jak umieli. Czyli marnie, ale drogo.

Czy w jakimś innym kraju premier lub wicepremier obroniłby swoją posadę, gdyby doprowadził do takiej sytuacji, jaką teraz mamy w Kompanii Węglowej?

Jakiej trzeba bezczelności, by powiedzieć, że górnicy mogą protestować, bo nie biorą odpowiedzialności za państwo. Faktycznie, rząd PO-PSL w wielu sprawach dowiódł tej odpowiedzialności. Widać to. A nawet czuć zapach tych sukcesów.

Jeden z liderów węgierskich wyleciał z polityki, bo wyciekło nagranie, w którym powiedział, że on i jego partia kłamali na okrągło, kłamali w dzień i kłamali w nocy. U nas nic nie musi wyciekać z tajnych nagrań. My te kłamstwa słyszymy na okrągło w rządowych mediach. Z trybuny sejmowej. Na spotkaniach z górnikami, lekarzami, rolnikami, kolejarzami, nauczycielami. Czy trzeba wymieniać dalej? Biedny jest kraj zarządzany przez takich liderów. A najbiedniejsze jest społeczeństwo, które ich wybrało, bo uwierzyło w piękne obiecanki."
 

118
18:24, 19 stycznia 2015
roman pisze:

Panie Piotrze, przypominam sie.

"roman pisze:
Szanowny Panie Piotrze!
Jakie są Pana przewidywania co do czwartkowej decyzji EBC?
Według mnie przy obecnym osłabieniu euro EBC nie zdecyduje się na skup aktywów (bo i po co? aby jeszcze mocniej osłabić słabnące euro i niepotrzebnie psuć walutę?). Myślę, że decyzja SNB wyręczyła Draghiego. Czy ten tok rozumowania można uznać za poprawny?
Czy dopuszcza Pan taką możliwość, że ruch SNB był w jakiś sposób skonsultowany z EBC i czwartkowy ruch będzie częścią wspólnej układanki? W końcu przy tak mocno powiązanych mechanizmach gospodarczych ciągnięcie każdy w swoją stronę wydaje się być nieracjonalne.

[Proszę przypomnieć się w poniedziałek. PK]"

[W dzisiejszym komentarzu ranomopisałem sytuację. PK]

119
18:31, 19 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #113

"Nie pleć bzdur. Optymalizacja podatku jest normalną praktyką zgodną [...]"


Zacytuję Ci jeszcze raz #103:

"Ale mistrzostwem inżynierii społecznej jest to, jak udało się wklepać do głowy ten język i światopogląd ofiarom systemu tak, by same broniły interesów elity, która zapewnia im ten neoliberalny 'raj'. "


Zgłosiłeś się, zaprotestowałeś i bronisz.
Więc ten komentarz był o tobie.
 

120
19:17, 19 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

Jestem w trakcie słuchania dzisiejszej debaty u Pana Prezydenta i wysłuchałem jej pierwszą godzinę, pozostało mi jeszcze ponad dwie godziny, dlatego postanowiłem już teraz podzielić się ze wszystkimi tą informacją, żeby mieli również możliwość z tą debatą się zapoznać a Pana, Panie Piotrze prosić o ocenę tej debaty....

ja ze swojej strony muszę stwierdzić, że jako b. czynny uczestnik dotychczasowych blogowych dyskusji emerytalnych, debata ta jest nudnawa albo b. nudnawa i niewiele wnosząca do naszej blogowej dyskusji... mam nadzieję, że w następnych godzinach tej debaty dyskusja się ożywi i osiągnie odpowiedni i konkretny poziom adekwatny do miejsca, w którym się znajduje....

https://www.prezydent.pl/aktualnosci/transmisja

debata zaczyna się od ok 22 minuty nagrania.

Warszawiak.

[Còż, fascynująca nie była 😉. PK]

121
19:18, 19 stycznia 2015
Amino pisze:

@Dorota 106, @ Jacek 107
Żeby udzielić kredytu we frankach, bank musiał wcześniej je pożyczyć od kogoś innego – zagranicznego właściciela albo innej instytucji finansowej z zagranicy"
" Różnica pomiędzy FAKTYCZNĄ początkową kwotą kredytu a obliczona na podstawie kursu franka kwotą kapitału do spłaty jest zyskiem banku,"

Żebyśmy się dobrze zrozumieli : mi nie chodzi o jakiś "przekręt" ani sam nie mam kredytu we frankach ;) tylko CZY JEST sensowna możliwość "podzielenia się kłopotem" , a może zyskiem ? pomiędzy Stronami.
Jeżel ibank pożycza od kogoś franki ,jak pisze Dorota - to pola manewru w sumie nie ma . Zbierając raty - po prostu je oddaje...
Z kolei to co pisze Jacek - sugeruje co innego : a właściwie NIC nie sugeruje a propos pokrycia środków przez bank...
Właściwie jest sprzeczne z odpowiedzią Doroty, bo ona de facto wyklucza ten dodatkowy zysk.
Z tym że jakoś nie mogę uwierzyć że nasze banki mają górę pożyczonych franków (od kogoś) ???
Jeżeli rzeczywiście mają pełne pokrycie w fizycznie pożyczonych frankach to za chwilę ICH sytuacja może być BARDZO nieciekawa...
Jeżeli jednak jest to pokrycie "cząstkowe" (przypominam, że kredyt jako taki w całości "obsługiwany jest" przez złotówki i równie dobrze banki mogły by nie mieć ANI JEDNEGO franka zabezpieczenia !
REALNE zabezpieczenie frankiem jest tak naprawdę tylko "niedzwiedzią przysługą" dla Kredytobiorcy....Cóż.
Pewni jesteście, że banki zaciągnęły kredyt zewnętrzny na 100% pokrycia franka ???
...a gdyby jednak nie :) to byłby to dodatkowy zysk (o którym pisze w moim cytacie Jacek) , którym można by się "jakoś podzielić" z Kredytobiorcą....

122
21:30, 19 stycznia 2015
kartownik pisze:

Nasza ukochana Pani Premier pojechała na Ukrainę ofiarować 100 mln euro na wieczne nieoddanie a tymczasem dzisiaj podało się do dymisji 4 wiceprezesów Kompanii Węglowej. Wygląda na to, że już w dwa dni po ogłoszeniu „historycznego” i horrendalnie kosztownego programu uzdrowienia firma zaczyna się rozłazić jak rzadkie g…. Wprawdzie to bardzo niepoprawne politycznie ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że obie polskie próby postawienia na czele rządu niewiasty nie były udane. Może czas ma trzecią odsłonę. Właśnie rozbłysła nam gwiazda Pani Ogórek. Każdy musi przyznać, że bije poprzedniczki urodą, więc choćby z tego powodu zasługuje na swoją szanse. Gorsza do rządzenia też nie będzie. Nie da się.
Trzeba przyznać, że Kopaczowa ma trochę pecha. Wyrzucenie 100 mln euro w kilka dni po wyrzuceniu kilku mld złotych na bezsensowne i nieskuteczne potrzymanie górniczych miejsc pracy i niemal nazajutrz po kryzysie na franku gdy okazało się, że Polska jest drugim najbardziej zadłużonym w tej walucie krajem a polskie rodziny zapłacą dodatkowo w ciągu kilkunastu najbliższych lat ok. 7 mld euro w spłatach kredytów na rzecz zagranicznych właścicieli „polskich” banków tworzy razem dosyć piorunująca dawkę informacji gospodarczych.

123
21:39, 19 stycznia 2015
Ted pisze:

@HP
Dzięki za świetne komentarze naszej polskiej rzeczywistości i tłumaczenie w obrazowy i logiczny sposób na czym polega ekonomia . Szkoda tylko że trafiają do nielicznej grupy czytelników forum . Opisy mechanizmów działania grup zawodowych ,słusznie nazywanych przez Pana terrorystami , powinny trafić do tych , którzy na nasze forum nigdy nie zajrzą . Mam wrażenie że po 25 latach wolności cofnęliśmy się w rozwoju , jesteśmy w większości ignorantami ekonomicznymi ,a stopień rozumienia biznesu jest na poziomie żenującym .
Większość pracujących nie myśli że codziennie ze swoich prywatnych , nieraz ciężko zarobionych pieniędzy , płaci na funkcjonowanie państwa .Jak ma zapłacić 1 zł więcej za masło to zastanawia się czy warto , a jak codziennie płaci podatek na ZUS to spoko , ile płacę 20 zł ? 30? mało kogo to interesuje !!! A że to najzwyklejsza piramida finansowa ??

Przedsiębiorcy którym się chce ryzykować swoje prywatne pieniądze w biznesie , tworzą miejsca pracy , bardzo poszukiwane dobro - ale dla większości to przestępcy i kombinatorzy .

Wszechobecny egoizm i brak nawyku działań wspólnych powoduje fatalną selekcję negatywną elit , wszędzie .
Bezkarność i kompletny paraliż wymiaru sprawiedliwości prowadzi do degeneracji systemów państwa i samorządów .I to się dzieje na naszych oczach .

Jestem niemal pewien , mimo że nie znam się zupełnie na górnictwie , że na handlu węglem powstały fortuny i że jest to mega biznes .
Ale jak to u nas , NIKT powyżej górników nie jest zainteresowany porządkiem i transparentnością w branży , po co ? .
Podobnie jest w szpitalach , w policji , w wojsku , na kolei itd. .
Bardziej zagmatwane struktury , przepływy , przepisy prawa to miodzio dla naszych "elit" .

Moim zdaniem jedyne wyjście z tej sytuacji to sensowna edukacja młodych obywateli - tylko że na przeszkodzie stoją potężni : ZNP i KK .Trzeba by sprowadzić parę tysięcy nauczycieli z Norwegii i Szwecji .

124
22:45, 19 stycznia 2015
Hermes pisze:

@ Marcin 116

Wystarczyłoby tylko zwiększyć podaż pieniądza ewentualnie jego dostępność resztę wyregulowałby wolny rynek łącznie z urealnieniem cen czynszów za wynajem i przzekierunkowaniem z oszczędzania na konsumpcję i inwestycje

125
23:22, 19 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Węgiel jest dotowany mocniej niż OZE

W latach 1990-2012 dotacje dla górnictwa i energetyki węglowej wyniosły 170 mld zł. W ostatnich latach samą energetykę opartą na węglu państwo dotuje kwotą rzędu 6 mld zł rocznie - wynika z najnowszego raportu Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych.

WISE oszacował całość dotacji dla górnictwa i energetyki opartej na węglu w okresie 1990-2012 na ok. 170 mld zł według cen z 2010 r. To 15 razy więcej niż skumulowane dotacje do OZE w tym okresie. "Gdybyśmy dodali do tego rachunku skumulowane koszty zewnętrzne w postaci gorszego stanu zdrowia, większej absencji chorobowej i śmiertelności, to podniósłby się on co najmniej o kolejne 700 mld" – stwierdzono w raporcie. W latach 1990 oraz 2003 dotacje do górnictwa sięgały 2 proc. PKB, a regularne wsparcie dla sektora było niewiele niższe od wydatków publicznych na naukę ogółem - podkreśla się w raporcie.

Według szacunków WISE w 2012 r. przeciętny podatnik wsparł sektor górniczy kwotą ponad 100 zł, z czego ok. 90 kosztował go górniczy system emerytalny. Natomiast w przeciętnym rachunku za energię elektryczną podatnik dopłacił ok. 100 zł dla elektroenergetyki węglowej. Koszty zewnętrzne dla przeciętnego podatnika oszacowano na 900 zł.

Wśród najważniejszych rodzajów wsparcia dla górnictwa węgla w latach 1990-2012 wymienia się umorzenia najróżniejszych publicznych zobowiązań przedsiębiorstw górniczych, bądź dotacje na ten cel, koszty osierocone po upadłych kopalniach oraz dotacje do rent i emerytur górniczych. "W przeciwieństwie do emerytur w powszechnym systemie emerytalnym - nie są dziś, ani nie będą w przyszłości w pełni pokrywane ze składek samych górników, ale dotowane przez ogół społeczeństwa z podatków ogólnych oraz długu publicznego" - zauważa WISE. Autorzy zwracają uwagę, że obecnie każda złotówka, wpłacana przez górnika do ZUS zwiększa zobowiązania emerytalne wobec niego nawet o 1,8 zł, a ponadto górnik pobiera świadczenia dłużej niż uczestnik systemu powszechnego i przechodzi na emeryturę średnio w wieku 48 lat. "Z tych dodatkowych powodów, państwo do każdej złotówki wpłaconej do ZUS przez górnika dokłada nie 80 groszy - co wynikałoby tylko z dotowania składki - lecz - wedle naszych szacunków dla 2013 roku - 152 grosze" - podkreśla WISE. "Jest to faktyczna, choć ukryta przed opinią publiczną, dotacja do sektora wydobywczego, finansowana z podatków ogólnych" - stwierdza się w raporcie.

Raport konkluduje, że wraz ze wzrostem kosztów pracy, rozwojem OZE oraz polityką klimatyczną polskie górnictwo będzie w coraz trudniejszej sytuacji i albo będzie musiało głęboko się restrukturyzować, m.in. zamknąć wiele kopalń, albo całe społeczeństwo dalej będzie ponosić coraz większe koszty subsydiów. "Koszty te już dziś wykazują wyraźną tendencję rosnącą, podczas gdy straty górnictwa nie maleją" - zauważają autorzy raportu.

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1100339.html

HP

126
23:45, 19 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Amino 121

"""....Pewni jesteście, że banki zaciągnęły kredyt zewnętrzny na 100% pokrycia franka ???
...a gdyby jednak nie :) to byłby to dodatkowy zysk (o którym pisze w moim cytacie Jacek) , którym można by się "jakoś podzielić" z Kredytobiorcą....""""

A czy stratą - bank też miałby się podzielić z kredytobiorcą według kolegi, czy raczej już niekoniecznie?? :))))

Kolego, udzielanie kredytu, to dla banku jest najzwyklejsza działalność - taka sama jak dla piekarni - wypiek pieczywa. Czy idąc do piekarni po bułki, składa kolega piekarzowi propozycję, aby podzielił się z kolegą swoim zyskiem - bo akurat kolega w tym miesiącu nie dostał premii?????????
Proszę łaskawie wskazać ten punkt w umowie kredytowej, w której strony zgadzają się na dzielenie się swoimi zyskami??
Niechże kolega ostudzi emocje i w końcu zacznie myśleć.

HP

127
01:04, 20 stycznia 2015
Joker pisze:

@socjalistyczna utopia
Cos na pocieszenie Waszych kobiet, w Argentynie od 20 dni nie mozna nigdzie kupic tamponow:
http://www.reuters.com/article/2015/01/16/us-argentina-economy-imports-idUSKBN0KP2A920150116

128
03:01, 20 stycznia 2015
karroryfer pisze:

@HP

"""...Górnik nikomu niczego nie zabiera . Wpłaty netto górnictwa do budżetu państwa i samorządów są wyższe niż dotacje do niego . W 2009 wpłata ta wynosiła 6 miliardów 443,5 mln....."""

To może kolega jeszcze poda - ile wynoszą wpłaty netto sektora prywatnego do budżetu państwa i samorządów - oraz ile wynoszą dotacje i zwolnienia (umorzenia) podatkowe państwa do tegoż prywatnego sektora???????
Może porównajmy - czy raczej nie?? :):):):)

To ja może podam ( z grubsza oczywiście)
Podatek dochodowy od osób prawnych 29 379 649
http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/5641951/2013+r.

Czyli cały sektor zapłacił w podatkach tylko 1/10 dochodów budżetu i jednocześnie 5 razy mniej ! niż wpływy z grabienia obywateli VATem !
Ja jestem liberałęm tylko coraz bardziej nie lubię tego słowa bo nie wiem dlaczego w PL nazywa się liberałami agentów obcego ( w większości ) kapitału.
( to że kapitał ma tożsamość narodową wyjaśniło dostatecznie wiele wojen ) .

129
07:44, 20 stycznia 2015
Amino pisze:

@HP 126
Mi naprawdę obce są w temacie frankowym emocje. Jak już , to Kolega chyba się nimi wykazuje bardziej ;)
Chodzi mi poprostu o znalezienie w miarę bezbolesnego dla Stron wybrnięcia z kłopotu...
Jeżeli na chwilę ZAPOMNIMY o...franku to obiektywnie : bank wyplacił Kredytobiorcy pewną ilość ZŁOTÓWEK, również złotówki zbiera i ich (wg zastosowanych algorytmów, że tak powiem) jest zdecydowanie WIĘCEJ. Więc "od strony złotówkowej" - bank "zbiera" zdecydowanie więcej. Z punktu widzenia Kredytobiorcy - ZA DUŻO.
/ I tu naprawdę nie chodzi, że to jest dla niego niewygodne, moralne/niemoralne/ ,sprawiedliwe czy oszukańcze tylko przy poziomie 5-6 pln/chf te kredyty będą MASOWO niesplacane, a przy 8-10 nie będzie spłacał prawie NIKT.
JAK wtedy banki oddadzą franki zaciągnięte pod zabezpieczenie ?? Tu naprawdę nikt nikomu łaski nie robi.../
Jeżeli, jak pisze Dorota - banki zaciągają kredyt we frankach na PEŁNE pokrycie udzielonych kredytów to pola manewru bez STRATY dla banku nie ma. Jeśli jednak ich FRANKOWE zobowiązanie jest CZĘŚCIOWE - to JEST miejsce na "inżynierię kursowo-kredytową" (że tak powiem) , żeby Kredytobiorcom ulżyć....
Bez urazy - NIE TAKIE rzeczy FED wyczyniał, a przed kryzysem 2008 GS , LB i inni....
A czy bank jeśli zyskiem to i STRATĄ powinien sie z Klientem dzielić...?
Niekoniecznie :)
Ale to pytanie jest w sumie dobre, a odpowiedź na nie - nieoczywista....

130
08:15, 20 stycznia 2015
Max pisze:

@119 jacek
Najpierw trzeba rozumieć znaczenie słów, a dopiero potem należy brać się za ich komentowanie. Masz z tym spory problem.
"Optymalizacja podatkowa – oznacza podejmowanie działań zgodnych z regulacjami prawnymi, w ramach których przedsiębiorstwo wykorzystuje dostępne środki do obniżenia obciążenia podatkowego, które powstałoby bez ich zastosowania."
Stosowana od zawsze w cywilizowanych krajach.
Wymuszanie (rabunek) pieniędzy publicznych, utrzymywanie nierentownych zakładów możliwe tylko w socjalizmie.

131
08:38, 20 stycznia 2015
macko pisze:

Trzeci akapit od góry padł ofiarą autokorekty w MSWord, powinno być "ścigała":
"Miedź wręcz ściągała się z ropą w byciu liderem spadków"

[Dzięki. PK]

 

132
08:45, 20 stycznia 2015
Max pisze:

jackowa logika

http://forsal.pl/artykuly/847763,kiedy-przyszli-po-gornikow-felieton-rafal-wos.html

133
09:00, 20 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!!

Wysłuchałem nagrania debaty u Pana Prezydenta do końca jednak z oceną tej debaty i propozycji jakie padły podczas tej debaty wstrzymam się do czasu ukazania się Pana, Panie Piotrze felietonu na ten temat, zakładając, że taki felieton się ukaże.... ponieważ zawsze się ukazywał i był bardzo istotnym i konstruktywnym głosem w dyskusji nad zmianami w systemie emerytalnym.

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

[Nie będę na ten temat pisał. Niech pojaiw się jakaś konkretna propozycja ustawy od Prezydenta (jeśli się pojawi). Wtedy się tym zajmę. PK]

134
10:25, 20 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Max, 132, "Woś: Prekariuszom się nie poprawi tylko dlatego, że górnikom się pogorszy"

Woś łamie wszelkie zasady logiki i ostro demagogicznie zaczyna od pastora Niemollera - zaznaczając przy tym, że nie widzi żadnych odniesień :) Potem jest już tylko głupiej.

No cóż, proponuję przyjąć jakiś sezon ochronny na Wosia, komentarze pod tekstem rozjeżdżają go wystarczająco. Dziwne jednak, że Forsal coś tak głupawego publikuje. A sam Woś chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że internet nie zapomina. W każdej nastęnej dyskusji ktoś mu wyciągnie ten przykład bezsensu.

@ Warszawiak, kredyty frankowe.
Zrozumiałam cytowany fragment w ten sposób, że bank powinien mieć pokrycie walutowe dla udzielanych kredytów. Kredyty w jednej walucie a depozyty w innej to byłaby po prostu długa i krótka pozycja w różnych walutach. Czyli spekulowanie.

135
11:12, 20 stycznia 2015
Amino pisze:

@ Warszawiak, @Dorota
Ciekawe . Z tego cytatu :
http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/834697,skutki-frankowego-szalenstwa.html

faktycznie jednoznacznie wynika, że Bank POWINIEN mieć PEŁNE pokrycie walutowe na udzielone frankowe (specjalnie NIE piszę "we frankach") kredyty. Jeżeli tak stanowi Prawo Bankowe i pilnuje tego KNF to pewnie tak jest. Chociaż jakoś nie chce mi sie wierzyć, że polskie banki trzymają GÓRĘ pożyczonych franków.
Z drugiej strony kiedy DE FACTO udziela sie kredytu w złotówkach i w złotówkach zbiera raty to ww procedura NIE MA sensu.
W zupełności wystarczyłoby w momencie udzienia kredytu utworzyć rezerwę w złotówkach "z wirtualnym przeliczeniem na franki". No bo skoro NIE MA POTRZEBY KOMUKOLWIEK franków oddawać (Kredytobiorca NIE dostaje franków do ręki!, więc Bank ich NIE WYPŁACA! ) to PO CO je trzymać jako zabezpieczenie ?
Ciekawostka : jeżeli bank NIE WYPŁACA Klientowi franków i NIE ZBIERA rat we frankach to właściwie mamy do czynienia z kredytem ZŁOTÓWKOWYM !WALORYZOWANYM! frankiem.
Tu by można chyba rozkręcić niezłą "burzę prawną". : Wyobraźmy sobie, że kupujemy w sklepie lodówkę (na umowie) a sklep nam dostarcza....mrożonki :) Jakiś warunek (naszych oczekiwań) to mniej więcej spelnia ale lodówką napewno NIE JEST.
Ale tak czy siak, pomijając powyższe wywody , ważne jest CO NAPRAWDĘ Banki jako zabezpieczenie trzymają.
Gdyby NIE MIAŁY tych nieszczęsnych franków, to Kredytobiorcy byliby w sumie...uratowani :)

136
11:16, 20 stycznia 2015
jacek pisze:

@Amino #121

a) Kredyty indeksowane lub denominowane we frankach szwajcarskich zostały udzielone w PLN i są zwracane w PLN.

b) Wzrost nominalnej, przeliczonej na PLN kwoty kredytu, może stanowić dla banku pewien problem, ponieważ bank musi posiadać kapitał, który jest obliczany proporcjonalnie do posiadanych zobowiązań, w tym przypadku od kwoty udzielonych kredytów (zabezpieczenie na ryzyko ich nie spłacenia). Teoretycznie gdy rośnie kurs to rosną wymagania kapitałowe, jednak banki polskie posiadają obecnie w sumie około dwa razy więcej kapitału niż wymagane minimum, więc wzrost kursu nie powinien stanowić dla nich problemu.

c) Bank udzielając kredytu KREUJE NOWY pieniądz (tutaj PLN), a nie pożycza cudzy. Bank komercyjny nie potrzebowałby franków NAWET wtedy, gdyby udzielał kredytu fizycznie w CHF (tj. musiał by mieć fizycznie niewielką procentowo ich ilość) . Tym bardziej nie potrzebuje franków gdy wypłaca kwotę kredytu PLN i rozlicza raty spłaty w PLN.

d) Banki najprawdopodobniej nie mają żadnych „ekstra zysków”, którymi mogły by się dzielić. Oczywiście, trzeba znać dokładnie sytuację konkretnego banku by odpowiedzieć z całą pewnością czy bank zyskuje więcej na kredytach denominowanych. Jednak zdrowy rozsądek podpowiada, że rentowność kredytów denominowanych nie może się znacząco różnić od rentowności zwykłych kredytów. Mało prawdopodobne są jakieś kolosalne zyski.

e) Kredyty denominowane w walutach obcych stanowią obecnie ok 160 mld PLN, co stanowi połowę kwoty wszystkich kredytów. Rzecz jasna w bankach Polacy nie mają 40 mld franków szwajcarskich, tylko PLN na kontach.

Przeczytaj:
http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/bankowosc/kredyty-walutowe-uderza-takze-w-polskie-banki/

137
11:33, 20 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Dorota!

Piszesz:

"Zrozumiałam cytowany fragment w ten sposób, że bank powinien mieć pokrycie walutowe dla udzielanych kredytów. Kredyty w jednej walucie a depozyty w innej to byłaby po prostu długa i krótka pozycja w różnych walutach. Czyli spekulowanie."

Tak w rzeczywistości jak wiesz, to nie chodzi o Twoje zrozumienie lub o moje tego zrozumienia brak... tu chodzi o fakty i dopóki takie fakty i dowody na blogu nie zostaną przedstawione, to zawsze będzie podejrzenie i będzie pachniało instrumentami pochodnymi a jeżeli faktycznie tak jest.... to wiesz.....

Warszawiak.

PS. Jeżeli Pan na razie nie będzie pisał na ten temat, to ja również nie zamierzam tracić czasu na to....

138
11:46, 20 stycznia 2015
Max pisze:

Mam jutro spotkanie w kopalni Silesia z górnikami. Przypomnę, że to ci, co wyłożyli własne pieniądze, znaleźli inwestora, zrezygnowali z wszystkich przywilejów górniczych (13, 14, 15, barbórkowe, ołówkowe, deputaty, emerytury) i teraz pracują ciężko, żeby utrzymać rentowność firmy. Ich firmy.
Mam im wyjaśnić dlaczego mają teraz płacić na ich kolegów górników z państwowych kopalni, którzy są nierentowni i mają wszystkie przywileje.
Jak im to wytłumaczyć?

139
12:18, 20 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Max, 138
Zastosuj "argumentum per Dudam" ;) - powiedz im, że wiesz, jak się nazywają i gdzie mieszkają, więc w razie czego nic ich nie ochroni. W razie, gdyby chcieli się buntować przeciw dudowej sprawiedliwości społecznej.

Możesz też oznajmić im, że Kolorz nie dał się w c...a zrobić, więc oni zostaną zrobieni w c...a. Ktoś musi (ponieść koszty).
Jak widzisz, możliwości perswazji jest wiele.

140
12:34, 20 stycznia 2015
Max pisze:

@139 Dorota
Dzięki. Mam nadzieję, że przeżyję.:)

141
12:36, 20 stycznia 2015
R pisze:

@Max, #138

Max, nie wprowadzaj w błąd. Przywileje w tej kopalni nadal są, ale skrojone na miarę i nie dla każdego. Oto słowa jednego z pracowników (górnika) tej kopalni:

"... jest barbórka jest wypłacany węgiel nie ma 14 są bony na świeta i co 3 miesiące jakaś niewielka premia z tzw zysku..... "

Zacytowałem bez poprawek. Jak się spotkasz z tymi górnikami, to się dopytaj, jakie przywileje zniknęły a jakie nadal funkcjonują i na jakiej zasadzie.

Tutaj inny artykuł, w którym jest mowa dlaczego im się powiodło:

http://natemat.pl/118931,jak-gornicy-ze-slaska-sprywatyzowali-swoja-kopalnie-4-lata-terapii-kapitalizmu-dzis-maja-zyski

Dlaczego inni nie palą się do tego? Bo to wymaga gigantycznych nakładów finansowych, ponieważ należałoby poczynić konkretne inwestycje i usprawnić organizację pracy... W Silesii mieli szczęście, że znalazło się kilku ludzi co chcieli i wiedzieli jak do tego się zabrać. Zaryzykowali, ale się im udało!

W swoim poście #81 zapytałem się dlaczego np. KWK Marcel w I połowie 2014 r. była nad kreską, pomimo, że to jedna z najstarszych kopalni. Powód jest prozaiczny, efektywność podniesiono np. realizując upadową ;) Generalnie w KW większość kopalń jest chronicznie niedoinwestowana, przejadało się kasę, a nic konkretnego się nie robiło. To jednak nie jest wina górnika z przodka... Reszta bez zmian, tak jak napisałem w #81.
A i jeszcze jedno, niektórzy myśleli, że w 2002 r. to koniec reform, że wystarczy redukcja na poziomie prawie 50%... Buzek zaczął pewien proces, ale nikt go tak prawdę powiedziawszy nie kontynuował. Przez resztę czasu działania były tylko doraźne, od jednej do kolejnej zawieruchy z górnikami. Tak się nie da... a zwłaszcza, że warunki się zmieniają i to dosyć dynamicznie.

142
14:05, 20 stycznia 2015
Jarosz pisze:

Dorota # 134

Max, 132, "Woś: Prekariuszom się nie poprawi tylko dlatego, że górnikom się pogorszy"

Jak nie, jak wszystkich prekariuszy zatrudnimy w budżetówce to górnikom z czasem się pogorszy ;)
 

143
14:09, 20 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #130

"Najpierw trzeba rozumieć znaczenie słów, a dopiero potem należy brać się za ich komentowanie. Masz z tym spory problem."

Właśnie! Po raz drugi TY odpowiadasz nie na temat. Mój komentarz NIE BYŁ O OPTYMALIZACJI. Poproś jakiegoś kolegę by Ci wytłumaczył to, co napisałem, bo mnie się już nie chce.

p.s.
Zachowujesz się jak alkoholik, który próbuje udowodnić, że nie pije, bo wypiera problem ze swojej głowy. Ale i tak pewno tego nie zrozumiałeś i nie wiesz dlaczego tak napisałem.Trudno. Skoro nie rozumiesz, to znaczy, że miałem rację a Ty jesteś przykładem.
 

144
14:26, 20 stycznia 2015
Amino pisze:

Ot taki komentarz z Money.pl :

"Banki nie pozyczały żadnych franków!!! Banki denominowały wyłącznie kredyty w złotówkach do franka. Dzieki temu złodziejskiemu zagraniu mogą teraz żądać spłaty według kursu CHF. Z tego względu ustalenie sztywnego kursu nie będzie żadną stratą banku a jedynie rezygnacją z niebotycznych, niczym nieuprawnionych zysków. "

Właściwie trudno sie nie zgodzić... Z tym że pamietajmy : zależy CO one stosowały jako zabezpieczenie tych kredytów. Jeżeli FIZYCZNIE franki, jak sugeruje Dorota, to wtedy inna bajka. Ale jeżeli NIE - to jak wyżej...

[Widzę, że żadne informacje tłumaczące jaki jest stan faktyczny, które już tutaj dwie trafiły, Pana nie przekonują i woli Pan cytować niemądre komentarzyki okraszone wyktrzyknikami. Proszę  PONOWNIE i dokładnie przeczytać poniższe i zrezygnować ze swojej niemądrej taktyki.

http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/bankowosc/kredyty-walutowe-uderza-takze-w-polskie-banki/

 

http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/834697,skutki-frankowego-szalenstwa.html

 

PK]

145
14:35, 20 stycznia 2015
Max pisze:

@143 jacek
Co tu rozumieć?
Na to:
"Bo jak 'byznesmen' nie zapłaci grosza podatku to jest to 'optymalizacja'. Ale jak górnikowi umorzy się jakiś podatek to jest to złodziejstwo, komuna i terroryzm właściwie."
Napisałeś:
"Typowa filozofia Kalego, nieprawdaż? Normalna i zrozumiała gdy wygłasza ją ktoś, kto jest rentierem lub kapitalistą na którego tyra prekariat, bo w końcu ma prawo bronić swojego interesu"

To bronisz tego co napisał Daras w @ 98 czy nie?

146
15:50, 20 stycznia 2015
R pisze:

A tutaj parę słów jak jest na kolei:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,130496,title,Zwiazkowiec-o-prezesach-PKP-kolesiostwo-przywileje-mnozenie-stanowisk,wid,17192125,wiadomosc.html

Niby nic nowego... nikt nie widzi problemu...
Czy to tylko problem, że to niby niczyje bo państwowe? Związki zawodowe są be, bo ogłaszają to publicznie? Czy potrzebny jest nowy strajk, żeby lecieć na złamanie karku i gasić kolejny pożar?

147
16:02, 20 stycznia 2015
Max pisze:

@146
"Związki zawodowe są be"
Są bo chcą utrzymywać skansen socjalistyczny.
Prywatyzować i nie będzie problemu.

148
16:34, 20 stycznia 2015
arturj23 pisze:

Ja większości z was nie rozumiem najlepiej by było wcale wprowadzić gospodarkę planową i zarządzaną odgórnie zlikwidować giełdy towarowe walutowe i itp.. Na całej globalnej wiosce?
Wiem i każdy dorastający młody człowiek na czym polega gospodarka wolnorynkowa i kapitalizm.
Mieszkam na Warmii i Mazurach i tona węgla kosztuje 800 zł
warzywa Cukinie 10 - 16 zł za kg krajowa w tym okresie czasu.
Papryka po ok 14- 16 zł za kilogram krajowa. Nikt mi nie wmówi ze to cena kosztu transportu pracowników podatku
Wielkie firmy spedycyjne wlewają paliwo bez akcyzy i vat'u z przemytu.

Kwestia franka SNB zrobi dosłownie wszystko jak zachwieje się rodzinny przemysł farmaceutyczny czy spożywczy Amerykanie korporacje weszły by i przejęły miejsce po firmach szwajcarskich. To głupie i nieprzemyślane ze strony ich banku myślą ze wygrają wojnę z spekulantami a prawda jest taka ze żaden kraj nie wygra. Banki są zakładnikami spekulantów i długo nimi będą, dopóki będzie wiara w papierowy pieniądz.

149
17:57, 20 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Max 138

"""...Mam jutro spotkanie w kopalni Silesia z górnikami. (...)
Mam im wyjaśnić dlaczego mają teraz płacić na ich kolegów górników z państwowych kopalni, którzy są nierentowni i mają wszystkie przywileje.
Jak im to wytłumaczyć? ...."""

@_dorota: """...Zastosuj "argumentum per Dudam" ;) - powiedz im, że wiesz, jak się nazywają i gdzie mieszkają, więc w razie czego nic ich nie ochroni. ...."""

:):):):):):):), lub może niech kolega rzuci w ich kierunku kostką brukową z napisem "Solidarność". To głupi żart oczywiście. Ale przebywając w tych oparach absurdu i głupoty, każdemu może się zdarzyć.

Cóż może kolega im wytłumaczyć?? Że zostali zrobieni w ciula jak miliony pozostałych uczciwie płacących podatki???
Że państwo ma w doopie obywateli z wyjątkiem zorganizowanych grup terrorystów, z którymi musi się dogadać??
Że państwo ma gdzieś pracowników pojedynczej kopalni, choćby nie wiem jak była rentowna, a będzie chuchał i dmuchał na te, gdzie roi się od przekrętów - bo rząd pomaga ZAWSZE silniejszym i większym grupom nacisku??
Trzeba ludziom mówić przede wszystkim prawdę, jeśli jeszcze sami do niej nie doszli.

@Ted

"""... Opisy mechanizmów działania grup zawodowych ,słusznie nazywanych przez Pana terrorystami , powinny trafić do
tych , którzy na nasze forum nigdy nie zajrzą . ...."""

Bo i po co mieliby tu zaglądać?? Przecież oni świetnie o wszystkim wiedzą, a jedyne co ich interesuje, to aby barany
potulnie płacące (podatnicy), płaciły nadal.
Aby układ terroryści - rząd, funkcjonował nadal. To przecież jest układ mafijny - wspierający się wzajemnie. Kiedy
trzeba - rząd udaje że restrukturyzuje, a górnicy udają że restrukturyzację wprowadzają, poprzez podniesienie sobie
socjalu i wypłat. A rząd w zamian, dostanie poparcie w wyborach. Za deal zapłacą barany, opodatkowane bandyckimi
podatkami, o których nawet większość nie ma pojęcia.

A później się ludziska dziwują - jak to jest, że całe życie płacił taki jeleń podatki, płacił ZUS, płacił składkę
zdrowotną, a na starość nie ma gdzie i za co się leczyć, ani za co żyć na emeryturze. A jak baran miał pecha i przed
emeryturą stracił pracę - to ląduje na bezrobociu bez prawa do zasiłku, choć przez całe życie państwo zabierało mu
na fundusz świadczeń pracowniczych.

No niestety, tak działa państwo oparte na strukturze mafijnej - wyciska jak cytrynę tych słabszych - i dzieli się
łupem z najsilniejszymi.

http://rybitzky.salon24.pl/626993,wielkie-oszustwo-ws-gornikow-juz-23-12-wszystko-bylo-ustalone
http://www.gloszabrza24.pl/wydarzenia/7493
http://wpolityce.pl/polityka/158704-czy-abw-wie-za-duzo-kolejne-afery-moga-wstrzasnac-gielda-nasz-wywiad-z-januszem
-szewczakiem
http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,13896,gornikow-letni-przekret-pod-grusza.html
http://mlodygornik.natemat.pl/108921,gornictwo-to-obecnie-kopalnia-problemow

Takich opisów przeketów w śląskiej organizacji mafijno - terrorystycznej jest na pęczki. I każdy, kto nie jest
internautą specjalnej troski, może sobie informacje znaleźć.

HP

150
18:02, 20 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #145

"Co tu rozumieć?"

Określenie "filozofia Kalego" pochodzi z klasycznej książki w "Pustyni i w Puszczy" i odnosi się do opisanego tam specyficznego sposobu rozumienia dobra i zła, jakie przypisywane jest w książce prymitywnym mieszkańcom Afryki. Sprawdź w sieci albo przeczytaj książkę, to się dowiesz. W przepadku poglądów ekonomicznych sformułowanie "filozofia Kalego" odnosi się do osób prezentujących silnie emocjonalny i stronniczy stosunek do działań innych osób i przypisujących pewnym postawom czy działaniom pozytywny lub negatywny charakter nie ze względu na samo działanie, ale ze względu na to KTO to robi. Sformułowanie "filozofia Kalego" odnosi się, co również jest ważne, w szczególności do osób które robią to nieświadomie, NIE ROZUMIEJĄC, że nie są obiektywne.

Przykładem stosowania takiej "filozofii Kalego" jest nazywanie jakiegoś wymuszenia ekonomicznego:

a) negatywnym "terroryzmem", gdy robią to związki zawodowe, lub
b) pozytywną "optymalizacją", gdy robią to właściciele.

Na dokładkę próba "tłumaczenia" dlaczego wymuszenie ze strony właściciela (ten "dobry", czyli gdy Kali zabrać krowy) jest w porządku, a wymuszenie ze strony związków zawodowych (ten "zły", co Kalemu zabrać krowy), przeciwnie, jest godne potępienia, jedynie świadczy, że dana osoba, "broniąca" swojej oceny, jest nieświadoma, że wartościuje działanie przez pryzmat tego KTO je robi, a nie czym dane działanie jest i jakie ma skutki.

Tak więc, we wszystkich moich wpisach na ten temat, w całości zgadzam się z tym, co napisał Daras w #98, a mianowicie, że dominuje w dyskusji na temat górnictwa "filozofia Kalego", i dyskutanci tak właśnie prezentują swoje stanowisko, np. stosując epitet "terrorysta", co pokazuje, że brak im niezbędnego dystansu i właściwej oceny. To dyskwalifikuje ich, jako racjonalnych dyskutantów.

Przy okazji, nie ma najmniejszego znaczenia, czy optymalizacja podatkowa albo obrona interesu pracowniczego jest dobra czy zła, bo oba te działania są tak samo legalne, zgodne z prawem, całkiem normalne, oczekiwane, zgodne z interesem danej grupy, itd.

Niestety, to że nie zrozumiałeś o czym były te uwagi, bo myślisz, że coś tam "bronię", i CZEPIASZ się jakiejś tam optymalizacji, której przecież ani nikt nie atakuje, ani nie broni, świadczy jedynie, że tak samo jak Kalii z książki dla dzieci, nie jesteś świadomy własnego braku obiektywizmu. I zapewne tak samo jak Kalemu z książki, nie da Ci się tego wytłumaczyć, bo nie dorosłeś i nie nabrałeś jeszcze dystansu.


Wracaj więc lepiej do gorliwego tępienia socjalu.
Powodzenia.

 

151
19:01, 20 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Jeszcze raz, łopatologicznie tłumaczę wrażliwym lewicowo i zdziwionym, dlaczego w Polsce pracownik tak mało zarabia
"na rękę".

Umowa o pracę.
Na umowie o pracę określa się kwotę brutto wynagrodzenia pracownika. Cała kwota brutto - czyli kwota którą
pracodawca przeznacza na wypłatę - jest kosztem uzyskania przychodu pracodawcy w miesiącu należnym (przepracowanym) pod warunkiem, że wynagrodzenie zostanie wypłacone w terminie określonym przez przepisy Kodeksu pracy. Czyli mówiąc po ludzku - cała kwota wypłaty pracownika jest kosztem pracodawcy - który państwo w genialny sposób opodatkowuje.
Z tej kwoty są potrącane składki ZUS i podatek dochodowy. To co pozostanie po potrąceniach to wynagrodzenie netto
wypłacane pracownikowi.

Przykład

Koszty jakie ponosi pracodawca przy zatrudnianiu pracownika na podstawie umowy o pracę z wynagrodzeniem równym
minimalnej – obecnie 1600,00 zł brutto ( przy normalnych kosztach uzyskania – 111,25 zł )

Kwota brutto- 1.600,00zł
Kwota kosztów uzyskania-111,25 zł
Kwota do opodatkowania-1269,00 zł
Zaliczona zaliczka na podatek- 182,09 zł
Zaliczka na podatek odprowadzona do US -75,00 zł
Składka zdrowotna naliczona – 9,00% – 124,26 zł
Składka rentowa (Ubezpieczony) – 1,50% – 24,00 zł
Składka rentowa (Płatnik) – 6,50% – 104,00 zł
Składka emerytalna (Ubezpieczony) – 9,76% – 156,16 zł
Składka emerytalna (Płatnik) – 9,76% – 156,16 zł
Składka chorobowa (Ubezpieczony) – 2,45% – 39,20 zł
Składka wypadkowa (Płatnik) – 1,93% – 30,88 zł
Składka na FP (Płatnik) – 2,45% – 39,20 zł
Składka na FGŚP (Płatnik) – 0,10% – 1,60 zł

Kwota netto – 1.181,38 zł.

Pracodawca finansuje część składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oraz składkę wypadkową , Fundusz Pracy i
składkę na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Przy wynagrodzeniu 1600,00 zł brutto będzie to:
składka na ubezpieczenie emerytalne w wysokości 9,76% *1600,00 zł = 156,16 zł
składka na ubezpieczenie rentowe w wysokości 6,50% *1600,00 zł = 104,00 zł
składka na ubezpieczenie wypadkowe w wysokości 1,93% * 1600,00= 30,88 zł
składka na Fundusz Pracy-1600,00 * 2,45% = 39,20 zł
składka na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych -1600,00 zł * 0,10% = 1,60 zł
Suma dodatkowych obciążeń to 331,84 zł

Koszt całkowity płacy pracownika: czyli brutto pracownika 1.600 + 331,84 (koszty wypłaty pracownika finansowane przez pracodawcę) = 1.931,84 zł
http://blog.ifirma.pl/2012/03/calkowite-koszty-pracodawcy-zwiazane-z-wynagrodzeniem-pracownika/

Łopatologia: jeśli pracodawca płaci pracownikowi 1.931,84, to pracownik dostaje NA RĘKĘ (czyli netto) 1.181,38, a
pozostałe 750,46 zł zabiera państwo (haracz stanowi 39% płacy pracownika). Państwo, te zabrane pieniądze dokłada do emerytur górniczych, oraz 13-stek, 14-stek i 15-stek, nagród barbórkowych, zasiłków "ołówkowych", opłat za mieszkania zakładowe braci górniczej, oraz opłacenie działalności 300 śląskich organizacji terrorystycznych eufemistycznie nazwanych "związkami zawodowymi" - aby ładnie brzmiało dla "ciemnego ludu". Oprócz tego państwo finansuje również z tych zabranych pieniędzy - kilometrówki posłów podróżników, opłaca biura poselskie których nikt nigdy na oczy nie widział, oraz pokrywa koszty przelotów posłów do Hiszpanii i z powrotem, w celu wypicia wódki przy fontannie - bo przecież w Hiszpanii wszyscy się bawią :):):):):):), a przecież ktoś Polskę musi godnie w zabawie reprezentować.

Oczywiście owe 39% - to nie koniec narzutu na płace, to nie koniec rozboju. Państwo dalej zabiera - bo przecież najnowsze limuzyny od BMW dużo kosztują, a dzieje się to praktycznie przy KAŻDYCH zakupach, w postaci 23% VAT, oraz akcyzy (zestawienie opłat - http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/927897/Stawki+2014 ), co pomniejsza płacę netto o kolejne ok. 30%.
Jeśli bowiem produkt zawiera ok. 30% podatków pośrednich (a w wielu produktach takich jak paliwa płynne podatki stanowią ok. 50%), to kupujący nabywa jedynie 70% (lub analogicznie 50%) produktu, płacąc cenę jak za 100%.
Oznacza to wprost - że siła nabywcza płacy netto w sklepie jest pomniejszana o kolejne 30 - 50% - czyli tyle państwo ZABIERA od wypłaty NETTO każdemu zatrudnionemu na umowę o pracę i kupującemu w Polskich sklepach.

Jeśli więc zsumujemy haracz bezpośredni na płace w wysokości 39%, oraz haracz pośredni - ale nie do uniknięcia w
wys.30%, to matematyka podpowiada że państwo zabiera każdemu zatrudnionemu na umowę o pracę ok. 70% jego zarobków - czyli ekwiwalentu, który otrzymał za swoją pracę wykonaną w 100%..

Zatem gdyby pracownik nie będący górnikiem chciał zarabiać GODNIE, czyli gdzieś w granicach na początek ok. 4.000 zł
NETTO, to pracodawca musiałby wyłożyć ok. 8.000 zł. Zatem praca sprzątaczki kosztowałaby zamawiającego taką usługę - ok. 9.000 zł/m (1 tyś - zysk brutto pracodawcy), gdyby zamawiający chciał mieć sprzątaczkę na wyłączność do
codziennej pracy.
Pytam grzecznie - kto zdrowy na ciele i umyśle wyłoży 8 tysięcy miesięcznie na sprzątaczkę, babysitter, ogrodnika czy dozorcę ??

Jeśli pracownicy chcą więcej zarabiać, to już dziś powinni zastrajkować blokując wszystkie drogi i tory oraz
lotniska (czyli starymi sprawdzonymi metodami terrorystycznymi) i domagać się od rządu zmniejszenia haraczu co
najmniej o połowę. Wtedy zamożność pracowników skokowo się poprawi. Gdyby jednak naciski na państwo przyniosły
lepszy skutek, w postaci zmniejszenia haraczu łącznie do 20%, wtedy można się spodziewać masowych powrotów z emigracji, oraz eksplozji wzrostu gospodarczego, który mógłby w porywach dochodzić do 8-10%/r

Gdyby jednak wrażliwi socjaldemokraci dalej nie mogli zrozumieć dlaczego pracownik w Polsce mało zarabia netto, to
pozostaje tylko założyć swoją własną firmę, zatrudnić pracowników na umowę o pracę oraz wypłacać im godnie - czyli
chociaż 4 tyś/m netto. I od razu wszystko stanie się jasne :):):):):):):)

HP

152
19:02, 20 stycznia 2015
R pisze:

@Max

Chyba za mało w życiu widziałeś i doświadczyłeś.
A tak a propos, po jakie licho jedziesz do Silesii, żeby górnikom, którym udało się bez twojej pomocy porzucić ten skansen socjalistyczny, robić wodę z mózgu? W dodatku jedziesz do nich słabo przygotowany. Piszesz, że nie mają żadnych przywilejów, ale czy aby na pewno? Kogo ty oszukujesz? Może samego siebie!? Jedź do tych co ostatnio strajkowali, tam się wykaż, bo przecież tam jest problem, ich trzeba uświadamiać, przekonywać, że chcą za dużo, że powinni ten skansen jak najszybciej porzucić ;) Jak z nimi skończysz, proponuję wizytę w hipermarketach i tam przekonywać pracowników jak dobrze im się powodzi, jak dobrze się pracuje i wreszcie jak dobrze nie mieć związków... To jest dopiero pole do wyżycia, wręcz rola życia ;)

153
19:17, 20 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek 136

"""...c) Bank udzielając kredytu KREUJE NOWY pieniądz (tutaj PLN), a nie pożycza cudzy. ....""""
(...)
Żeby udzielić kredytu we frankach, bank musiał wcześniej je pożyczyć od kogoś innego – zagranicznego właściciela albo innej instytucji finansowej z zagranicy.
http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/834697,skutki-frankowego-szalenstwa.html

Cóż, świat alternatywny jacka mknie nadal z szybkością kosmiczną :):):):):)

""".....d) Banki najprawdopodobniej nie mają żadnych „ekstra zysków”, którymi mogły by się dzielić. ..."""

Banki miały zyski "ekstra" - zarabiały dodatkowo na spreadach. Jednak już od dłuższego czasu nie zarabiają.

"""e) .....Rzecz jasna w bankach Polacy nie mają 40 mld franków szwajcarskich, tylko PLN na kontach....."""

Polacy nie mają na kontach ani franków, ani PLN, mają jedynie zapis informacji na temat tego co mają w banku.

HP

154
19:25, 20 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin

Proponowałem Ci, abyś zanim zaczniesz opowiadać swoje fantazje na temat projektu gwarancji pracy, zapoznał się wcześniej z tym projektem, ale widzę, że nadal go nie znasz. Dlatego wypisujesz bzdury wyssane z palca, zupełnie nie na temat.

Dlatego, by nie toczyć jałowych sporów z kimś, kto NIE WIE co komentuje, oraz o co się spiera, nie mam wyboru i sam muszę Ci to wytłumaczyć.

W krajach OECD jest obecnie oficjalnie 48 milionów bezrobotnych. Do tego należy doliczyć przynajmniej drugie tyle osób zatrudnionych na część etatu, wolontariat i nie ujmowane w statystykach osoby już nie poszukujące pracy. Jednym słowem wykorzystujemy jedynie 2/3 dostępnej siły roboczej. Ten stan jest namacalnym dowodem marnotrawstwa i nieefektywności obecnego systemu (obojętnie jak go sobie nazwiesz).

Wszystkie te osoby nie zatrudnione do niczego, są oczywiście utrzymywane przez pozostałe pracujące osoby. Wszyscy tracimy także i to, co te osoby MOGŁYBY wyprodukować, ale tego obecnie nie robią (a dokładniej, to, co gospodarka może dostarczyć, ale nie produkuje, bo nie ma kto tego kupić).

Ta 1/3 populacji w wieku zdolnym do wykonywania pracy, pełni pożyteczną rolę rezerwy siły pracowniczej. Gospodarka krajów OECD pracuje na zwolnionych obrotach, nie wykorzystując dostępnych zasobów. Mamy nadmiar mocy produkcyjnych (wykorzystujemy średnio rzędu 70%) oraz nadmiar siły roboczej. Brakuje natomiast popytu, który mógłby zagospodarować wolne zasoby, a przyczyną takiego stanu rzeczy są utrzymujące się niskie płace (niskie dochody i malejący dług prywatny co ze stagnacja długu publicznego daje spadającą podaż pieniądza).

Niskie płace utrzymują się DZIĘKI nierównowadze na rynku pracy. TRWAŁY, systemowy nadmiar siły roboczej nigdy sam się nie zlikwiduje, ponieważ z jednej strony w obecnym systemie brak jest mechanizmów które mogły by samoistnie doprowadzić do równowagi (ani teoretycznie ani praktycznie - nigdy i nigdzie to się nie stało bez ingerencji w rynek), a z drugiej strony dominujące obecnie elity świadomie przeciwdziałają równoważeniu rynku pracy, co sprzyja ich prywatnym interesom, kosztem interesów ogółu.

Celem programu gwarancji pracy jest tak naprawdę przywrócenie rozwoju gospodarczego poprzez aktywizację obecnie bezczynnej 1/3 populacji. Cel ten chce się osiągnąć ingerując w ŹRÓDŁO problemów, czyli nierównowagę na rynku pracy, nierównowagę skutkującą PRESJĄ na konkurencyjne obniżanie płacy i spiralę płace-popyt-zatrudnienie w dół. To właśnie PŁACE powinny docelowo wzrosnąć, gdyż PRACA ma przestać być dostępna za półdarmo, a mieć prawdziwą cenę rynkową.

W programie gwarancji pracy NIE CHODZI o nowe, efektywne, zyskowne miejsca pracy, ale o zmianę FORMY utrzymywania rezerwowej armii pracowników. Celem programu ma być uniemożliwienie SZANTAŻU płacowego stosowanego przez pracodawców względem pracowników w sytuacji trwałej nierównowagi rynku pracy, czyli braku alternatywnych miejsc pracy.

Dlatego oferowana praca ani nie musi, ani nie powinna być, w żadnym względzie konkurencyjna w stosunku do pracy oferowanej przez rynek!! Oferowana płaca MUSI być niższa, a praca MUSI być nieciekawa, aby pracownikom zatrudnionym w ramach programu gwarancji pracy zawsze opłacało się szukać zwykłego zatrudnienia na rynku pracy, a proponowane miejsca pracy NIE WYPIERAŁY prywatnej inicjatywy. Jedyne co powinno się zmienić w stosunku do obecnej sytuacji, to usuniecie szantażu związanego z brakiem środków do życia po utracie pracy (nie tylko pieniędzy, ale świadczeń, praw, składek, itd.).

Twórcy programu gwarancji pracy wierzą (a ja podzielam ten pogląd), że dzięki takiej polityce, to RYNEK (a nie urzędnicy !!!) stworzy nowe miejsca pracy, gdy wzrośnie popyt i płace. Czyli reasumując, to NIE MIEJSCA PRACY stworzone przez program gwarancji pracy są rozwiązaniem, one są jedynie przejściowym ŚRODKIEM do usunięcia nierównowagi na rynku pracy. Program gwarancji pracy ma stworzyć presję płacową i DZIĘKI temu umożliwić realizacje celów inflacyjnych, których nie daje się jak pokazuje praktyka osiągnąć jedynie polityką pieniężną i fiskalną (tylko podażą pieniądza i podatkami).

Dlatego, nie widzę problemu nawet w kopaniu i zasypywaniu dołów, gdy nie będzie już żadnego miejsca do zamiatania, zbierania śmieci, pilnowania parków, przeprowadzania dzieci przez ulicę, itd.

Jeszcze raz: Celem jest zmuszenie gospodarki do tworzenia miejsc pracy poprzez wywołanie oddolnej presji płacowej. Sztuczne miejsca pracy to tylko środek, który ma zmusić pracodawców do zwiększenia płac, poprzez zrównoważenie rynku pracy i urealnienie ceny pracy. Do zmuszenia pracodawców NIE SĄ POTRZEBNE WYŻSZE NIŻ TO ONI OFERUJĄ PŁACE !!! Wystarczy bezpieczeństwo socjalne i sam fakt ISTNIENIA alternatywy.


Gwarancja pracy uderza w interes obecnych elit, ponieważ potencjalnie wytrąca im z ręki podstawową broń w walce o większe zyski i spokój społeczny, czyli niskie koszty pracy i strach przed wykluczeniem. Kalecki wyjaśnił dlaczego pracodawcy bronią wysokiego bezrobocia pomimo, że per saldo zyskaliby na ogólnym wzroście płac, zatrudnienia i produkcji.

Oczekuję walki i obrony wysokiego bezrobocia aż do samego końca. Moim zdaniem neoliberalne elity oraz politycy zgodzą się na absolutnie wszystko, byle tylko uniknąć likwidacji bezrobocia, zgodzą się na pensję obywatelską, na podwyższenie zasiłków, programy imigracji pracowników z biednych krajów, podwyższanie w nieskończoność wieku emerytalnego, cokolwiek, byle nie na pełne zatrudnienie.

Natomiast Ty, jeżeli naprawdę szczerze masz na sercu interes gospodarki jako całości, to nie powinieneś przecież protestować przeciwko programowi gwarancji pracy z definicji NIEKONKURENCYJNEJ w stosunku do płac w sektorze prywatnym. Jeżeli uważasz, że to nie zadziała, to tym bardziej, czego się boisz ??? Wystarczy pozwolić to zrobić za obecne i tak już wydawane środki. Jeżeli MIMO TO dalej protestujesz, to oznacza, że prawdziwą motywacją jest raczej obrona interesu wąskiej grupy, KOSZTEM reszty społeczeństwa, a więc i twoim także.

 

155
19:34, 20 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Rodacy!

Wklejam Wam:

DODATKOWY SYSTEM EMERYTALNY W POLSCE – DIAGNOZA I REKOMENDACJE ZMIAN

Raport opracowany przez zespół
pod kierunkiem Joanny Ruteckiej
w składzie:
Kamila Bielawska
Ryszard Petru
Sylwia Pieńkowska-Kamieniecka
Marek Szczepański
Maciej Żukowski

http://tep.org.pl/wp-content/uploads/2015/01/Raport-DSE-Towarzystwo-Ekonomistów-Polskich-13.pdf

na Waszym miejscu Drodzy Rodacy nie czekałbym tak jak Pan Piotr:

"Niech pojawi się jakaś konkretna propozycja ustawy od Prezydenta (jeśli się pojawi). Wtedy się tym zajmę. PK]

ponieważ wtedy będzie zbyt mało czasu, żeby cokolwiek zmienić i znów zostaniecie niedoinformowani jak ostatnio w 1999 roku...
W Waszym interesie jest, żeby z tymi materiałami się zapoznać i sprawdzić czy nie próbuje się Was wprowadzić w błąd lub mówić Wam tylko półprawdy.....

A teraz będzie test na prawdomówność Pana Macieja Zukowskiego - członka w/w zespołu, który podczas debaty u Pana Prezydenta... "patrząc głęboko w oczy Panu Prezydentowi", informował Go i całą Polskę o wysokości składki emerytalnej w Polsce, że:

"..... b. wysoka składka, to jest jedna z najwyższych składek na świecie, składka 19,52% tylko na emerytury, to jest zdecydowanie więcej niż np. w Niemczech...."

Czyżby....? Panie Zukowski... nie zaglądało się na blog Pana Kuczyńskiego, ale to Pana nie usprawiedliwia....... dlatego grzecznie Panu proponuję, żeby Pan Szanowny wysłał do Pana Prezydenta pismo, w którym Pan Go poinformuje o wysokości składki emerytalnej w Niemczech i jak to się ma do składki emerytalnej w Polsce i dlaczego w ostatnich latach ta składka w Niemczech została nieznacznie zmieniona..... jeżeli Szanowny Pan takiego sprostowania czy wyjaśnienia nie dokona, to wystawi Pan Szanowny na utratę wiarygodności całego zespołu.... czego z całego serca Panu nie życzę...

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.
 

156
20:40, 20 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#151 @HP

Drogi Kolego Piskorski!

Jeżeli na blogu zadaje się pytanie czy Wasza łopatologia została zrozumiana, to przyzwoitość nakazuje odpowiedzieć czy zrozumiało się i przyjęło się do wiadomości, to co zostało do Was i Wam podobnych skierowane a jeżeli tak, to proszę o wypowiedź w tym temacie:

"
21:27, 01 listopada 2014

Warszawiak pisze:


Wszyscy a szczególnie Ci myślący i umiejący analizować.....przykładowo:

Piskorski, Magnavox, Kot!

Znudziło mi się czekanie na Marcinka.... dlatego żeby zakończyć temat "Gwiazdowski contra Woś" proponuję Panom przeanalizowanie wypowiedzi Pana Gwiazdowskiego dot. całkowitych kosztów pracy w Polsce w stosunku do reszty krajów OECD.....

Pan Woś pisał:

".... w roku 2010 koszt pracy (czyli wszystko to, co pracodawca musi zapłacić żeby zatrudnić pracownika) sięgał w Polsce 10,40 dol. za godzinę. Czyli jednak bardzo mało. Taniej było tylko w Meksyku....."

a na to Pan Profesor Gwiazdowski walnął tak:

"Mamy „patologiczny rynek pracy” – pisze Woś. Tu zgoda. Tylko dlaczego? Bo praca jest „za tania” – twierdzi. Nie wyjaśnia tylko w porównaniu do czego i dlaczego? Więc przyjrzyjmy się dokładniej. Płacę za pracę pracownika 3.500 zł. Może to i mało, ale on otrzymuje z tego na rękę dużo mniej – 2.100. (Większość pracujących tyle właśnie zarabia, choć statystyczne średnie wynagrodzenie netto podawane przez GUS wynosi 2.800 zł.) Jakbym zatrudnił go w Londynie płacąc 660 funtów (równowartość 3.500 zł na połowę października 2014 roku) to on otrzymałby netto… 660 funtów. Dokładnie. Nie zapłaciłby ani podatku dochodowego, ani składek ubezpieczeniowych. Jego zobowiązania podatkowe z tytułu podjęcia pracy wynoszą 0%! Owszem w Wielkiej Brytanii koszty utrzymania są wyższe. Ale nie o tyle procent ile w Polsce rząd zabiera mu z jego wynagrodzenia! Miesięcznie zabiera mu 1.400 zł (prawie 265 funtów) czyli 40% tego co zapłacił pracodawca i 65% tego co otrzymał netto pracownik. To rząd ograbia pracowników. Bo pamiętajmy jeszcze, że jak pracownik wyda zarobione 2.100 to w cenie kupowanych towarów i usług zapłaci podatek VAT (stawka podstawowa 23%), ewentualnie akcyzę i cło oraz wszystkie inne podatki, które zapłacić musiał wytwórca, które rzutują na cenę tego co sprzedaje! Zbierze się tego ze 350 zł. To znaczy, że za swoją pracę wycenioną przez rynek na 3.500 zł, pracownik może nabyć dobra warte netto 1.750! Połowę wartości jego pracy przejmuje rząd!"

Czy mogliby Panowie przeanalizować ten tekst.... czy Panowie podpisaliby się pod tym tekstem... i co najważniejsze czy Panom też pachnie tu manipulacją delikatnie pisząc a jak tak, to w których miejscach Pan Gwiazdowski puszcza czytelników i dziecinnego Pana Wosia też w maliny...

http://forsal.pl/artykuly/831644,wos-chwala-bogu-papiez-nie-stracil-wiary.html

gdzie Pan Rafał "całuje Papieża po rękach i za wszystko przeprasza".... zapomniał biedak, że gra w lidze okręgowej....

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak."
 

157
20:41, 20 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Drogi Kolego Piskorski!

c.d.
Tu jest dalszy ciąg na ten sam temat.... skierowany do Pana Piechowiaka, który ręwnież odwaga chyba nie grzeszy a będąc redaktorem, to.... Was Kolego Piskorski tu nie wymieniałem z powodu Waszego poprzedniego tchórzostwa... jednak teraz te słowa oficjalnie i do Was kieruje:


786
09:10, 11 grudnia 2014
Warszawiak pisze:
List otwarta do Głównego Ekonomisty Bankier.pl Pana Łukasza Piechowiaka! nr 2

Drogi Panie Łukaszu!

W omawianym artykule pisze Pan jednoznacznie i z całą stanowczością o wyższości angielskiego systemu podatkowego (PIT) nad polskim systemem a jeżeli tak, to pozwolę sobie na dodanie kilku faktów.

W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii często podwyższano kwotę wolną od podatków:

2009/2010 - 6475 funtów (GBP)
2010/2011 - 6475
2011/2012 - 7475
2012/2013 - 8105
2013/2014 - 9440

Pomimo podwyższania kwoty wolnej od podatków wpływy z podatków dochodowych w tych latach tez rosły:

2009 - 141mld funtów
2010 - 146
2011 - 158
2012 - 155
2013 - 155
2014 - 167

Czy to był cud....? nie, ponieważ w WB podwyższając kwotę wolną od podatku przeważnie równocześnie obniżano progi podatkowe:

2009/2010 - do 37400 funtów (20%)
2010/2011 - 37400
2011/2012 - 35400
2012/2013 - 34370
2013/2014 - 32010

W omawianych latach kwota wolna od podatku została podwyższona o trochę więcej niż 3000 funtów natomiast próg podatkowy zmalał o więcej niż 5000 funtów a to jednoznacznie wynika, że na wzrost kwoty z wpływów podatkowych miało znaczący wpływ zwiększone obciążenie osób lepiej zarabiających ale czy tak jak Szanowny Pan, Panie Łukaszu pisze "sporo zarabiających", Pan sobie raczy żartować Drogi Panie Łukaszu, w WB dotychczas było tak, że osoba zarabiająca więcej niż 41450 funtów rocznie, co stanowiło ok. 1,6 średnich zarobków krajowych od wszystkiego tego co zarobiła więcej płaciła podatek w wys. 40% natomiast w Polsce w analogicznym przypadku w dalszym ciągu tylko 18%. Pan, Panie Łukaszu twierdził o wyższości systemu w WB podatkowego nad polskim systemem a jeżeli tak, to napiszę krótko:

W Polsce należy natychmiast podwyższyć kwotę wolną od podatku do wysokości analogicznej jak w WB i obniżyć również analogicznie próg podatkowy lub podwyższyć stopę podatkową z 32% do .... tzn odpowiednio do tego jak została podwyższona kwota wolna od podatku a to tak, żeby "straty" wynikające z podwyższenia kwoty wolnej od podatku były zrównoważone.

Nie pytam się czy Pan, Panie Łukaszu zgadza się z tymi faktami. fakty należy przyjąć do wiadomości a jeżeli tak, to proszę tylko Szanownego Pana o informację na blogu Pana Piotra, bankier.pl czy podczas jutrzejszego spotkania z Panem Piotrem na bankier.tv o tym, czy zapoznał się z tymi faktami i czy przyjął Pan te fakty do wiadomości.

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

158
21:23, 20 stycznia 2015
Jarosz pisze:

Co do Mamonia Wosia...


''Wokół więc trzeszczą giełdy, walą się rynki i trwa wielkie poszukiwanie nowego pokryzysowego ładu gospodarczego Roswelta, a ten ciągle socjalizm i socjalizm. Jakby pożar benzyną chciał gasić''

Czy podatki powinny być niskie, czy może jednak…wysokie... 95 % od zysku od dzieła pisanego socjalisty Wosia z Wiedzy O Śpołeczeństwie...?

Najważniejsze czy Panom i Paniom też pachnie tu manipulacją delikatnie pisząc a jak tak, to w których miejscach Pan Gwiazdowski puszcza czytelników i dziecinnego Pana Wosia też w maliny...lub jeżyny...znaczy w las WOŚ-ia...

159
21:48, 20 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek 154

"""...Gwarancja pracy uderza w interes obecnych elit, ponieważ potencjalnie wytrąca im z ręki podstawową broń w walce o większe zyski i spokój społeczny, czyli niskie koszty pracy i strach przed wykluczeniem. Kalecki wyjaśnił dlaczego pracodawcy bronią wysokiego bezrobocia pomimo, że per saldo zyskaliby na ogólnym wzroście płac, zatrudnienia i produkcji....."""

Jacku drogi (używam przymiotnika "drogi" - bo nie ma nic droższego od poczucia humoru :)))) - który u ciebie zwłaszcza cenię) , gdybyś był tak uprzejmy i uzasadnił liczbowo - jakim cudem elita zarabia na bezrobociu (lub niskich kosztach pracy) - które de facto zmniejszają popyt i ograniczają owym "elytom" rynek odbiorców - czyli ograniczają im produkcję i zyski??
Czy mógłbyś jakoś logicznie uzasadnić teorię spiskową swojego autorstwa????

"""...Czyli reasumując, to NIE MIEJSCA PRACY stworzone przez program gwarancji pracy są rozwiązaniem, one są jedynie przejściowym ŚRODKIEM do usunięcia nierównowagi na rynku pracy. Program gwarancji pracy ma stworzyć presję płacową i DZIĘKI temu umożliwić realizacje celów inflacyjnych, ...."""

Wytłumacz jacku proszę - dlaczego presji płacowej oddolnej na rynku pracy nie tworzą zasiłki dla bezrobotnych, które przecież są wypłacane?? Dlaczego owej presji płacowej nie tworzyły i nie tworzą wielomiesięczne (a dla górników nawet wieloletnie) odprawy, które powodują że pieniądze płyną na rynek w zamian za .............. nic.
Przecież zgodnie z twoją utopijną doktryną, w którą wierzysz - te pieniądze wpompowane na rynek przy pomocy bezrobotnych już dawno powinny spowodować wzrost popytu, który powinien już dawno przełożyć się na utworzenie nowych miejsc pracy - zgodnie z równaniem Fishera lub równaniem Moslera. Jeśli górnik a jeszcze lepiej kilka tysięcy górników, którzy otrzymają odprawy - będzie kupować i konsumować przez dwa lata - to powinno to spowodować w końcu utworzenie samoistne dla nich nowych miejsc pracy - bowiem będzie cały czas działać ODDOLNA presja płacowa na rynek.
Czegóż więc obawiają się górnicy??? Jak sądzisz?? Może nie znają tej nowoczesnej i odkrywczej teorii MMT???
Może powinieneś się udać na Śląsk z jakimś odczytem, prelekcją, może jakaś prezentacja w PP przekonałaby niedowiarków??

No i jeszcze jedno - napisałeś - ""reasumując, to NIE MIEJSCA PRACY stworzone przez program gwarancji pracy są rozwiązaniem, one są jedynie przejściowym ŚRODKIEM do usunięcia nierównowagi na rynku pracy...."""

Wyjaśnij nam - co rozumiesz pod pojęciem "nierównowaga rynku pracy" - i kiedy według ciebie jest równowaga oraz dlaczego tak uważasz??
Doprecyzuję pytanie - czy uważasz, że równowaga na rynku pracy jest wtedy - jak wszyscy zarabiają pieniądze bez względu na to co robią - czy może wtedy, kiedy wszyscy wykonują pracę, której efekty są potrzebne innym i na które występuje zapotrzebowanie wszystkich??

HP

160
22:51, 20 stycznia 2015
spekulancik pisze:

#157 [Warszawiak]
Bądźmy konsekwentni i pójdźmy dalej. Wprowadźmy progi podatkowe dla zarabiających na spekulacjach + wolna kwota od podatku.

161
23:52, 20 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Co jakiś czas natykam się na różne wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Finansów, z których wynika, że podatek dochodowy płacony przez Polaków, jest niższy niż w innych krajach europejskich. Jest to kłamstwo, które służy wyłącznie temu, żeby poddani, dojeni przez fiskusa w sposób niemiłosierny, za bardzo nie protestowali. Smutne przy tym jest, że to kłamstwo jest powtarzane przez główne media, które działają tu albo z wyrachowania (agenci służb ulokowani w różnych redakcjach), albo z głupoty (jako tzw. pożyteczni idioci). Zanim pokażę przykłady, świadczące o kłamliwości twierdzeń o niskich podatkach w Polsce, jeden abstrakcyjny przykład.

Wyobraźmy sobie, że w Polsce obowiązuje progresywny podatek dochodowy według następującej skali: kwota wolna od podatku – do 1 mln zł, przedział od 1 mln zł do 10 mln zł – stawka 55%, przedział od 10 mln zł do 100 mln zł – stawka 75%, przedział ponad 100 mln zł – stawka 95%. Można sformułować dwie opinie:
(1) w Polsce są najwyższe podatki na świecie, w żadnym innym kraju stawki podatkowe nie są tak wysokie,
(2) w Polsce są najniższe podatki na świecie, 99,9% podatników nie płaci podatku wcale.

O żadnej z tych opinii nie można powiedzieć, że jest całkowicie fałszywa, chociaż każdy czuje, że ta pierwsza jest zmanipulowana. I to właśnie wykorzystują przedstawiciele Rządu i Ministerstwa Finansów (oraz pożyteczni idioci), manipulując informacjami. A przeciętny odbiorca, gdy usłyszy jakąś informację w Wiadomościach, Faktach i Wydarzeniach, a później przeczyta w różnych gazetach i portalach, to raczej nie ma wątpliwości, że to jest obiektywny obraz rzeczywistości. Dr Goebbels czułby się usatysfakcjonowany.

Ciekawe jest także przyjrzenie się, jaką część płacy zabiera fiskus tym osobom, które zarabiają średnią dla danego kraju i ile pozostaje im nominalnie w kieszeni. Płaca podana jest w PLN.
http://janadamski.eu/wp-content/uploads/2014/11/Podatki_10.jpg

Wnioski z powyższych danych są takie, że podatki płacone przez Polaków należą do najwyższych w Europie oraz, że pazerność fiskusa jest nakierowana głównie na ludzi najmniej zarabiających (kwota wolna od podatku jest u nas najniższa w Europie). Ponieważ najmniej zarabiają przeważnie ludzie młodzi, zaczynający dopiero swoje samodzielne życie, zatem to oni najboleśniej odczuwają wrogość swojego państwa. Więc emigrują. A rzut oka na pierwszą tabelę podpowiada kierunki emigracji: Wielka Brytania i Irlandia.

Polska jest też jedynym krajem w Europie, a może nawet na świecie, gdzie fiskus konfiskuje aż 26,3% ustawowej płacy minimalnej! Jeśli w jakimś kraju istnieje ustawowa płaca minimalna, to zwykle jest bardzo nisko opodatkowana.

Patrząc na średnie płace Szwajcarów, Luksemburczyków, czy Duńczyków można tylko westchnąć z zazdrością. Ale patrząc na średnie płace Irlandczyków (też godne westchnięcia) warto mieć na uwadze, że 30 lat temu Irlandia była najbiedniejszym krajem Wspólnoty Europejskiej, w dodatku przeżywającym kryzys. Zdesperowany rząd zdecydował się wówczas na reformę prawa pracy, obniżenie podatków, radykalne obcięcie transferów socjalnych i prywatyzację niewydolnych państwowych przedsiębiorstw i banków. Warto też pamiętać, że 20 lat temu Słowacja była w tyle za Bułgarią i Rumunią, i bardzo daleko w tyle za Węgrami, w dodatku w kryzysie po okresie rządów Vladimira Meciara. Wówczas rząd Mikulasa Dzurindy zdecydował się na reformę prawa pracy, obniżenie podatków, radykalne obcięcie transferów socjalnych i prywatyzację niewydolnych państwowych przedsiębiorstw. Skutki może nie były tak spektakularne jak w Irlandii, ale wprowadziły Słowację do pierwszej ligi w regionie.

http://janadamski.eu/2014/11/podatki-w-polsce-na-tle-ue/

HP

162
00:09, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Największe podatki na świecie płacą obywatele Europy Zachodniej – wynika z najnowszego raportu KPMG.

W Polsce obowiązuje jedna z najwyższych stawek efektywnej stopy podatku dochodowego w regionie Środkowo-Wschodniej Europy. Bliżej nam raczej do Europy Zachodniej, gdzie płaci się najwyższe stawki podatkowe na świecie, niż Europy Wschodniej, gdzie należą one do najniższych (obok Bliskiego Wschodu).

Polskie realia podatkowe

Realia podatkowe danego państwa najlepiej obrazuje efektywna stopa podatkowa, tj. stosunek kwoty należnego podatku do wartości podstawy opodatkowania. "I tak, dla dochodu 100 tys. dolarów brutto rocznie, efektywna stopa podatku dochodowego powiększonego o obowiązkowe koszty ubezpieczeń społecznych ponoszonych przez pracownika wynosi w Polsce 35,3 proc.,(dane z 2012, obecnie 39%) co plasuje ją na 70 pozycji wśród 114 zbadanych krajów (uszeregowanych od najniższych obciążeń podatkowych)", czytamy w komentarzu KPMG do raportu.

"Praktycznie wszystkie kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej mogą pochwalić się niższą stawką efektywnego podatku dochodowego i ubezpieczeń społecznych niż Polska. Przykładowo, u naszych najbliższych sąsiadów – na Słowacji i w Czechach stawka ta wynosi ok. 25 proc." – mówi Andrzej Marczak, Partner i Szef zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.

Według raportu KPMG, najwyższe stawki podatków osobistych spośród wszystkich analizowanych regionów świata nadal obowiązują w Europie Zachodniej (46,1 proc.), następnie w Afryce Zachodniej (40 proc.), Australii i Nowej Zelandii (39 proc.) oraz w Europie Północnej (36,5 proc.).

Najniższe stawki najwyższego progu podatku dochodowego mają kraje Bliskiego Wschodu. Wynika to z faktu, że w niektórych z nich podatku osobistego w ogóle się nie płaci.
Niskie stawki podatków osobistych obowiązują także w Europie Wschodniej (16,7 proc.). W tym regionie często występują niskie podatki liniowe. Spośród 9 krajów regionu Europy środkowo-Wschodniej tylko w Polsce i na Ukrainie utrzymywany jest system progresywnego opodatkowania.

http://www.wykop.pl/ramka/1319295/polacy-placa-najwyzsze-podatki-w-europie-srodkowo-wschodniej/

HP

163
00:24, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Rząd przegrał mecz ze związkowcami 3:0. Zapłacimy za to 6 mld złotych

Porozumienie między związkami zawodowymi i rządem w sprawie Kompani Węglowej jest zaskakująco złe. Rząd poszedł na daleko idące ustępstwa wobec związkowców, nie zyskując w zasadzie niczego poza spokojem społecznym.
(...)
Dziś wiadomo tyle, że żadnych zwolnień nie będzie bo wszyscy pracownicy KW dostali gwarancje zatrudnienia, program odejść będzie dobrowolny i jeszcze bardziej hojny niż zapowiadano (robotnik dostanie na do widzenia równowartość 15 pensji). I żadna kopalnia nie zostanie zlikwidowana. Rząd przerżnął mecz ze związkowcami 0:3.
(...)
Po co w takim razie cztery kopalnie trafią do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) skoro ta nie będzie ich restrukturyzować? Wszystko wskazuje na to, że kopalnie wejdą do SRK na krótko po to, żeby ominąć unijny zakaz pomocy publicznej i żeby rząd mógł je dofinansować.

Pozostałe kopalnie trafią do nowej spółki. Spłata długów Kompanii Węglowej (około 4,2 mld zł) spadnie na podatników. W sumie za tak zwany plan restrukturyzacji KW zapłacimy około 6 mld zł. Korzyści z tego wydatku dostrzec nie sposób.

***

Informacja o kompromisie ucieszyła górników i rząd, ale resztę podatników już niekoniecznie. Jeśli nierentowne kopalnie nie zostaną zrestrukturyzowane lub nawet zamknięte, dopłacać będziemy my.

ps. to nie koniec "meczu" rząd - związkowcy, zapowiada się niebawem dogrywka. Zmiany faworyta nie przewiduję, związkowcy dostaną wszystko o co grzecznie poproszą, a nawet więcej i bez proszenia. W ministerstwie finansów trwają już intensywne prace nad zmianą ordynacji podatkowej. Inteligentni powinni się domyślać - w jakim kierunku przebiegać będą zmiany w podatkach :):):):):):):)

HP

164
00:32, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Witamy w Polsce, górnicy..............

Rząd szacuje, że program restrukturyzacji kopalń Kompanii Węglowej będzie kosztował 2 mld zł. To bajka. Realny koszt będzie znacznie wyższy. Długi Kompanii sięgają 4,5 mld zł i szybko rosną i ktoś będzie je musiał spłacić. Koszty restrukturyzacji czy dalszego dopłacania do nierentownych kopalń który poniosą elektrownie i tak przerzucą na swoich klientów.

Gdyby Kompania Węglowa była firmą prywatną to z 4,5 mld zł długów i miliardowymi stratami w minionym roku już dawno ogłosiłaby upadłość, a jej pracownicy musieliby walczyć o kilka zaległych wynagrodzeń w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Rząd zafundował pracownikom bankruta wyjątkowo łagodne powitanie w realiach gospodarczych, i wyjątkowo niesprawiedliwe wobec tysięcy pracowników – podatników z innych branż, brutalnie i beż żadnych osłon i przywilejów emerytalnych zwalnianych z pracy jak Polska długa i szeroka.

Górnicy zareagowali jednak w swoim stylu. Szef Solidarności w najgorszej z najgorszych kopalń KW – Brzeszcze – ogłosił właśnie, że gdyby jego firmą zarządzał ktoś z głową na karku miałaby przed sobą minimum 40 lat zyskownego fedrowania. Więcej, decyzja o jej zamknięciu ma podłoże polityczne. We wszystkich przeznaczonych do zamknięcia kopalniach-bankrutach rozpoczęły się protesty. Związkowcy grożą, że jeśli rząd nie zrezygnuje z planów zamknięcia kopalń KW wybuchnie konflikt społeczny na niespotykaną skalę.

Jestem z nimi. Na ratowanie górniczego skansenu podatnicy wydali w ciągu ostatnich 20 lat 100 mld zł. Kilka razy więcej niż na badania i rozwój. Już wystarczy. Jeśli górnicy chcą fedrować w Brzeszczu i jej podobnych kopalniach, trzeba im to umożliwić. I sprzedać bankrutów szefom związków zawodowych za symboliczną złotówkę. Niech rozkwitają pod nowym, prywatnym właścicielem.


ps. autor chyba ma racje :):):):):):):):)

HP

165
00:41, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

„Biedni górnicy”, gdy rozgorzała dyskusja o kopalniach... schowali swoją listę płac. Ze wstydu?

6800 zł miesięcznie dla robotnika i 9022 zł miesięcznie dla inżyniera – to dowód na biedę wśród polskich górników.
Jeszcze niedawno taką tezę lansował Związek Zawodowy Pracowników Dołowych. Na swoich stronach opublikował nawet szczegółowe zestawienie średnich płac w Kompanii Węglowej. To dane przygotowane przez księgowość Kompanii Węglowej - zgodne z metodyką Głównego Urzędu Statystycznego, a więc brutto i ze wszelkimi dodatkami.
(...)
Tymczasem związek opublikował dane jako dowód na zubożenie górniczych rodzin. Teraz, gdy rozgorzała dyskusja o trudnej sytuacji Kompanii Węglowej, związkowcy zdjęli listę ze swoich stron. Zamiast tego widnieje tam list otwarty do premier Kopacz.
W relacjach telewizyjnych pojawiali się górnicy twierdzący, że za trudną i ryzykowną pracę otrzymują bardzo mało, mniej niż - 2 tys. na rękę. Powstał nawet fanpage na Facebooku, na którym pracownicy kopalni publikują swoje „paski” z wyjątkowo niskimi płacami.

Trudno w to uwierzyć. Jeden z pracowników działu finansowego Kompanii Węglowej wyjaśnił rozbieżność: – Górnicy faktycznie nie orientują się jak dużo środków otrzymują w dodatkowych świadczeniach dofinansowaniu dojazdów, bonach itp. Tylko rozliczenie deputatu węglowego to ponad 2400 zł. Do średniego wynagrodzenia dolicza się też nagrody okresowe – powiedział.
http://natemat.pl/129957,biedni-gornicy-schowali-swoja-liste-plac-ze-wstydu

ps. cóż, górnicy zarabiają mało, a nawet koszmarnie mało, dlatego z takim heroizmem walczą o utrzymanie tego stanu dłużej :))))

HP

166
01:01, 21 stycznia 2015
daras pisze:

#Liberalizm a "górniczy terroryzm".

Dziwię sie liberałom z tego forum, którzy idą w zaparte i akceptują wszelkie przywileje podatkowe ludzi zamożnych i atakuja z wściekłością próbę wywalczenia podobnych przywilejów przez ludzi dużo biedniejszych, ciężko pracujących na swój kawałek chleba. Dlaczego, pytam po raz kolejny, osoba osiagająca dochody z dywidendy nie płaci podatku ZUS, a podatek dochodowy płaci w/g stawki zryczałtowanej 19%. Tymczasem ciężko pracującej przysłowiowej kasjerce z Biedronki lub wypruwającemu żyły górnikowi zabiera się połowę pensji? Dlaczego, gdy górnikowi uda się uzyskać zwolnienie z podatku ZUS (nie wnikam w tej chwili czy to dobrze czy źle - chodzi o zasadę) to budzi to wściekłość t.zw. liberałów, taką samą wściekłość jaką wzbudziłaby pewnie próba uzusowienia dywidendy?
Gdzie równość wobec prawa, podstawowej zasady liberalizmu????
"Liberałowie", co się z wami dzieje?

167
01:04, 21 stycznia 2015
daras pisze:

"W Polsce należy natychmiast podwyższyć kwotę wolną od podatku do wysokości analogicznej jak w WB i obniżyć również analogicznie próg podatkowy lub podwyższyć stopę podatkową z 32% do .... tzn odpowiednio do tego jak została podwyższona kwota wolna od podatku a to tak, żeby "straty" wynikające z podwyższenia kwoty wolnej od podatku były zrównoważone."

Święte słowa Panie Warszawiak. Powtarzam to od dawna.
Dodatkowo postuluję likwidację podatku ZUS i stosowne zwiekszenie podatku dochodowego (aby pokryć różnicę).

168
08:18, 21 stycznia 2015
Doris pisze:

@krzys, Ryszard
Przy odbiciu dobieram dalej S zgodnie z prognozą na I kwartał 2015 zamieszczoną w grudniu 2014.Jak jest wasza ocena obecnej sytuacji.
Pozdrawiam życząc sukcesów :)

169
08:27, 21 stycznia 2015
mall pisze:

@HP#151: brzydko zmanipulowałeś obliczenia. Owe 30% podatków pośrednich dokładasz dodatkowo do 39% wypłaty netto co jest błędem bowiem owe podatki pośrednie zawierają się w tej kwocie. Ponadto, skoro już tak drobiazgowo liczysz, nagle z 4000 PLN robi Ci się 8000 PLN co daje 100% narzutu zamiast 69%. Pomijam wartościujące określenia, które zaciemniają odbiór. Ty tak specjalnie?

170
08:52, 21 stycznia 2015
konsumator pisze:

Ciekawe batalie w sądach przed nami:
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/840187,wyrok-sadu-kredyt-we-frankach-wart-tyle-ile-klient-dostal-w-zlotych.html

171
09:20, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@150 jacek
Jest dokładnie jak opisałeś. Czyli mylisz się całkowicie. Nie rozumiesz pojęcia optymalizacja, a doskonale rozumiesz pojęcie rabowanie.
Hubert
Marnujesz czas (choć to doceniam) w tłumaczeniu spraw oczywistych takim osobom jak jacek czy daras. Wystarczy poczytać jacka w @154 żeby zrozumieć, że ma mentalność socjalisty tylko w nowym mmtowskim wydaniu. Co gorsza chyba nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
@154 jacek
"Jeżeli uważasz, że to nie zadziała, to tym bardziej, czego się boisz ??? Wystarczy pozwolić to zrobić za obecne i tak już wydawane środki. :
Tak właśnie działał socjalizm i upadł gdybyś nie zauważył.
@166 daras
Nie ma Zusu od dywidendy bo dywidendy otrzymuje się w wyniku zakupu akcji, który to zakup odbywa się za wcześniej zarobione i uzusowione środki. Czyli już raz opodatkowane. Zrozumiał towarzysz?

172
09:23, 21 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/narada-ws-frankowiczow-szesc-rzeczy-ktore-musisz-wiedziec,507831.html
To są jakieś jaja ???!!! Ci co mają/mieli kredyt w PLN i płacili więcej od frankowiczów teraz jeszcze, mimo że dostali wcześniej w plecy , będą musieli "zarobionych" frankowiczów wspierać ze swoich podatków.!!! Banki przez ostatnie 25 lat tyle zarobiły, że jak trochę poniosą kosztów to i tak będą "tłuste". Jak widzę prywatyzowanie zysków i upublicznianie strat to mnie szlag trafia

173
09:34, 21 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Daras, 166
"Dlaczego, pytam po raz kolejny, osoba osiagająca dochody z dywidendy nie płaci podatku ZUS"

Masz chyba gorszy dzień, bo takiej bzdury jeszcze u Ciebie bie widziałam. Czy dochody z dywidendy w jakikolwiek sposób zwiększą emeryturę, czy mają z nią w ogóle jakiś związek? ZUS od dochodów z dywidendy? Poważnie? To może "podatek ZUS" płacić też przy sprzedaży mieszkania?

Naprawdę nie rozróżniasz dochodów z pracy i kapitału?
Nie rozumiesz, że pieniądze zainwestowane w akcje (które dają dochód z dywidendy) zostały już raz kiedyś opodatkowane? Kapitał to już jest kwota po opodatkowaniu. To, co zostaje netto obywatelowi.

PS. Przy okazji wyszła ciekawa rzecz: ludzie postrzegają płatności dla ZUS zupełnie nie łącząc tego z emeryturą. Postrzegają je jako kolejny "podatek", który się płaci i który przepada. Dlatego "podatkiem ZUS" chcieliby obłożyć wszystko - i stąd ta pokraczna nazwa "podatek ZUS".

Wielkie pomieszanie w głowach.

174
09:37, 21 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Strona dla ludzi, którzy nie rozumieją tzw. nowoczesnej ekonomii :-)
https://1polska.pl/

175
09:56, 21 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Wszyscy!

Chciałbym żebyśmy na blogu operowali wyrażeniami precyzyjnymi, dlatego przypominam, że mamy dwa rodzaje stopy zastąpienia:

- stopa zastąpienia brutto

- stopa zastąpienia netto

definicja, przykłady i wysokość tych stóp w krajach OECD w 2012 roku są tu:

http://rynekpracy.pl/dla_mediow_1.php/wpis.261

Zakładam, że średnia stopa zastąpienia brutto w Polsce spadnie do ok. 30 - 35% tzn będzie mniejsza o ok połowę od obecnej średniej w krajach OECD a tzn jeżeli byśmy chcieli osiągnąć tą średnią, która moim zdaniem nie jest wygórowana, to zakładając, że Państwo czy pracodawca niewiele nam dołoży, to powinniśmy przez cały okres naszego zatrudnienia dodatkowo oszczędzać ok. 15% swojego brutto a tzn że ok 150% tego co jest nam potrącane z brutto na emerytury.... czy to jest możliwe....? nie!

Wniosek!
Każdy ale to każdy kto nie operuje przyszłą stopą zastąpienia po wprowadzeniu następnej reformy emerytalnej jest.... dupkiem!

Serdecznie pozdrawiam, Wasz Warszawiak..

PS. Dorota, zachowujesz się jak Twoi Kumple lub jak jakaś Kierowniczka Magla lub Pralni..... nie podejmując tematów zawartych w #156 i #157.... jesteś żałosna....

176
10:56, 21 stycznia 2015
_dorota pisze:

Na szczęście są ludzie, którzy publicznie mówią to, co myśli milcząca (jeszcze) większość:

"- Górnicy dostają z ZUS trzy razy więcej niż inni Polacy. W czym ta reszta Polski jest gorsza? - pyta na Facebooku prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz. Krytykuje w ten sposób górnicze protesty i porozumienie z rządem. Wskazuje też, że inne sektory gospodarki nie są traktowane z równie wielką troską, dając przykład fabryki nici ze swojego miasta.

Tyszkiewicz opublikował przedwczoraj na swoim facebookowym profilu długi i emocjonalny wpis, w którym wyraża wściekłość z powodu roszczeniowej postawy górników i uległości władz. Dołączył do tego galerię przedstawiającą ruiny upadłego zakładu NFN "Odra". Opuszczony kompleks hal i placów straszy, a prezydent przypomina o masowych zwolnieniach oraz byłych pracownikach z 40-letnim stażem, otrzymujących głodowe emerytury, dodając, że państwo nie dołożyło wówczas żadnych starań, by uratować fabrykę.

Wg Tyszkiewicza górnicy są w Polsce traktowani w szczególny sposób, a ich przywileje nie mogą się równać z sytuacją innych grup zawodowych. - Czym się różni bankrutujący właściciel i kierowca TIR-a, któremu komornik licytuje ciężarówkę i zabiera jego dzieciom telewizor, od operatora górniczego taśmociągu? - pyta.

Prezydent Nowej Soli postuluje likwidację nierentownych kopalń bądź ich prywatyzację i restrukturyzację, twierdząc, że byłoby to dla państwa najkorzystniejsze rozwiązanie. Argumentuje, że prywatne zakłady, np. Bogdanka czy Silesia, zabrane spod państwowej kurateli, prosperują świetnie i - w przeciwieństwie do innych - nie notują strat, zaś nieskończone subwencje budżetowe prowadzą donikąd.

Tyszkiewicz ostrzega również, że serwilistyczna polityka rządzących wobec górników może kiedyś spowodować przykre konsekwencje w postaci sprzeciwu reszty obywateli, których "cierpliwość się wyczerpie i reszta Polski wyjdzie na ulice".

To nie pierwsza tak zdecydowana opinia włodarza Nowej Soli na temat przemysłu górniczego. We wrześniu, także na Facebooku, pytał: "Czy dzieci górników mają inne żołądki niż dzieci pracowników upadłych zakładów Odry czy Dozametu? Dlaczego żyjemy w kraju, w którym są równi i równiejsi?", nawiązując do decyzji rządu o przyznaniu 100-milionowej dotacji dla upadającej kopalni Kazimierz-Juliusz. Z kolei kilka dni temu starł się o to w studiu Polsatu z posłem PiS Andrzejem Jaworskim"

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17282426,_Chory_system_naszym_kosztem____prezydent_Tyszkiewicz.html

177
11:16, 21 stycznia 2015
ryszard pisze:

"Franciszkanie" z PO.
"Najwięcej „frankowiczów”, bo aż 42, to członkowie Platformy Obywatelskiej. Łącznie posłowie tej formacji winni są różnym bankom ponad 4 mln franków." Koalicja "pokrzywdzonych" powiększa się. Trzeba "franciszkanów" bronić, wszak wybory
blisko.
Skarbnik PO tak się przejął partyjnymi problemami, że "nawalił" się jak menel i trafił pijak do ..izby wytrzeźwień. Partyjni koledzy
są wyrozumiali i dotąd jest on "nietykalny". Wraz z zaprzyjaźnionymi mediami poszukują pijaków w innych ugrupowaniach.
 

178
11:23, 21 stycznia 2015
ryszard pisze:

Polityczny błąd premier Kopacz.
To oczywista oczywistość. Ilość jej doradców nie przekłada się na jakość. Kontynuacja polityki picu i fotomontażu wyczerpuje się.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17286576,_FT___Utrzymanie_nierentownych_kopalni_uderza_w_wiarygodnosc.html#Czolk

179
11:45, 21 stycznia 2015
daras pisze:

#171 @Max
"Nie ma Zusu od dywidendy bo dywidendy otrzymuje się w wyniku zakupu akcji, który to zakup odbywa się za wcześniej zarobione i uzusowione środki. Czyli już raz opodatkowane. Zrozumiał towarzysz?"
Tłumaczenie kompletnie nielogiczne. Co ma piernik do wiatraka? Przecież ja nie proponuję uzusowienia posiadanego majątku, nie zaproponowałem tu nawet uzusowienia zysku osiągniętego na spekulacji akcjami/udziałami tylko pytam dlaczego dochód z dywidendy jest traktowany w sposób uprzywilejowany w stosunku do dochodu uzyskanego z pracy rąk? No, dlaczego liberale, ci to nie doskwiera? Dlaczego tak łatwo akceptujesz nadawanie wybrańcom takich przywilejów? Dlaczego odwracasz się od podstawowego postulatu liberalizmu: równości wobec prawa?
Możesz również przeanalizować opodatkowanie (z ZUSem włącznie) przedsiębiorcy i osób utrzymujących się z umowy o pracę. W szczególnym przypadku mogą robić to samo i zarabiać brutto tyle samo ale przedsiębiorca ma ten przywilej, że może wybrać sobie podatek liniowy. Widzisz te przywileje i nie grzmisz?
Mógłbyś też zauważyć, że ciężko spotkać osobę prowadzącą działalność, która nie tankuje samochodu "na firmę" nawet wtedy gdy jedzie na wczasy. Ba, rzadko kiedy jedzie na te wczasy samochodem prywatnym a nie firmowym. Dlaczego nie nawołujesz do ścigania tych oszukujących budżet państwa "terrorystów"? To właśnie przez nich praca kasjerki w Biedronce jest obłożona takimi gigantycznymi podatkami. Ktoś płaci, żeby nie płacić mógł ktoś.

180
11:52, 21 stycznia 2015
ryszard pisze:

Let's get ready to rumble !!!
Nadchodzi 22 i 25 stycznia 2015r. Kto jak kto, ale Goldman Sachs zna już chyba decyzję EBC, wszak szef EBC terminował w tym banku. Teraz zajmuje odpowiednią pozycję na rynkach. Ciężką ma robotę ;-))). Jak mawiał prezes G.S Lloyd Blankfein " Wykonuję dzieło Boże" ( "I'm doing God's work" ) Ma tupet.

181
12:02, 21 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#177 Ryszrad
Eee tam ! To, że posłowie są zadłużeni we frankach a rząd chce im pomóc to na pewno przypadek :-)

182
12:03, 21 stycznia 2015
daras pisze:

@Dorota
"Naprawdę nie rozróżniasz dochodów z pracy i kapitału?"
Tylko zwracam uwagę (po raz kolejny), że osoby pracujące na umowę o pracę i płącące PITY, ZUSY są najbardziej prześladowaną grupą w Polsce. W dodatku to prześladowanie jest procentowo tym większe im mniej taka osoba zarabia. W Polsce przecież podatek jest tak naprawdę degresywny.
Wkurza mnie też jak łatwo poucza się, wyzywa (np. od terrorystów), tę najbardziej gnębioną część społeczeństwa. Nic dziwnego, że mamy już 2-3 milionową emigrację.
A tak przy okazji: dlaczego uważasz, że to praca ma być najbardziej opodatkowana?
"Podatek ZUS"
Oczywiście, że tak. Jest to podatek na obecnych emerytów. Taki mamy system.

183
12:11, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@daras # 179

Tłumaczenie tego Max-owi to strata czasu, to człowiek o mentalności Kalego. Nie zrozumie, dlaczego "jak Kali kraść krowy" to wcale nie jest dobrze. Być może nawet szczerze nie dostrzega swojej stronniczości. Jest niczym partyjny beton za komuny, doprowadził by kraj do upadku, a ludzi do nędzy, byle jego ideologia zwyciężyła i byle pokonać mityczny "socjalizm".

184
12:14, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@179 daras
Socjalistą może zostać tylko wyjątkowy cynik albo ktoś kto nie rozumie mechanizmów gospodarczych. Ty jak widzę należysz do tej drugiej grupy. O dywidendzie pisałem i nie będę wracał do tematu bo to jak widać na nic. Płaca kasjerki obłożona jest wysokimi podatkami bo trzeba m.i.n. utrzymywać licznych darmozjadów z państwowych bankrutujących zakładów jak też tych co oszukują na podatkach (nie mylić z optymalizacją). Co do przedsiębiorców to załóż firmę i posmakuj tego chleba. A najlepiej zatrudnij paru pracowników. Zapewniam cię, że szybko przejdziesz na liberalną stronę.

185
12:18, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@183 jacek
To co proponujesz to czysta komuna (kopanie rowów i ich zasypywanie). Socjalizm doprowadził kraj do upadku dlatego wszędzie gdzie mogę to się mu przeciwstawiam. Ale czy prekariat to kiedyś zrozumie?

186
13:04, 21 stycznia 2015
daras pisze:

@Jacek
"Nie zrozumie, dlaczego "jak Kali kraść krowy" to wcale nie jest dobrze. Być może nawet szczerze nie dostrzega swojej stronniczości."
Myślę, że nie dostrzega. I to jest najdziwniejsze. Bo poglądy można mieć różne - nie stanowi to dla mnie problemu. Ale brak chęci spojrzenia na całość z dystansu, błądzenie w pewnej zamkniętej matrycy pojęć jak w czarnej dziurze jest beznadziejne.

@Max
Nie masz pojęcia co robię i nie mam zamiaru tu o tym pisać. Socjalistą na pewno nie jestem choć nie obraża mnie to określenie. Piłsudski też był z PPS więc jak dla mnie może być. Ty na pewno nie jesteś liberałem. Chyba, że jakimś "neo" lub "pseudo" - ale na tym się nie znam.

187
13:19, 21 stycznia 2015
krzys pisze:

@Doris #174
Jestem po przeciwnej stronie. Dobieram 5L 2270. Oczekuje wzrostow po gwaltownej wyprzedazy bankow: glownie na PKO. Dywidenda z PKO wisi na wlosku, beda zbierac na rolke obligacji "frankonskich":)....i franek juz jest w cenie bankow.
Na dodatek "franciszkanie" PO sobie pomoga przynajmniej obietnicami....oby nie przegieli:):) obiecanki powinny pomagac!
Jutro zaczna "drakonskie" QE = eksperyment, ktory ma wpompowac w banki jeszcze wiecej pieniadza aby napedzic ZYSKI he he he he biedniejacym: bankierom, rentierom, inwestorom czyli podadza na stol ambrozje nienasyconym BOSKIM ISTOTOM:-) (wg teoretykow neo-liberalizmu).
Jak tu nie zagrac pod wzrost? Rynek jest wyprzedany a EPOL na dolnej bandzie szykuje sie do podbicia:
http://stockcharts.com/h-sc/ui?s=EPOL

Dla wielbicieli LB. Kto kreuje inflacje? Prezydent Turcji uwaza, ze wysokie stopy!!!
"Obecny prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan, jest natomiast znanym zwolennikiem zerowych stop procentowych. Jego zdaniem, ich wprowadzenie pozytywnie wpłynęłoby na stan tureckiej gospodarki, doprowadzając do obniżenia - utrzymującej się na poziomie powyżej 8% - inflacji."

188
13:46, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@186 daras
"Chyba, że jakimś "neo" lub "pseudo" - ale na tym się nie znam."
Zaręczam, że nie tylko na tym. Nie wiesz nawet dlaczego nie płaci się zusu od dywidendy i jeszcze się oburzasz. To trochę dyskwalifikuje na blogu ekonomicznym, nie uważasz?
@187 krzys
Drukowanie pieniędzy pod każdą postacią to zaprzeczenie liberalizmu. Takie trudne?

189
13:47, 21 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

List otwarty do Szanownego Pana Ryszarda Peru oraz pozostałych członków zespołu pod kierunkiem Joanny Ruteckiej
w składzie:

Kamila Bielawska
Ryszard Petru
Sylwia Pieńkowska-Kamieniecka
Marek Szczepański
Maciej Żukowski

którzy opracowali Raport

DODATKOWY SYSTEM EMERYTALNY W POLSCE – DIAGNOZA I REKOMENDACJE ZMIAN

W raporcie już na pierwszych stronach pisze:;

"Ważne jest aby skutkiem tej debaty był powszechny, efektywny i bezpieczny
system dobrowolnego oszczędzania na emeryturę."

Ośmielam się twierdzić, że systemem efektywnym i bezpiecznym jest system wynikający z pierwszego filara, dzięki między innymi dlatego, że jego coroczna waloryzacja uwzględnia inflację i nie tylko a jeżeli tak, to zasadnym jest następujące pytanie:

Czy dotychczasowe dodatkowe i dobrowolne oszczędzanie w II i III filarze w stylu PPE, IKE i IKZE są zabezpieczone przed inflacją, szczególnie przed wysoką inflacją włącznie z hiperinflacją... prawdopodobnie nie a jeżeli nie, to czy w swoim Raporcie, w trakcie którego jestem czytania, jest poruszany ten problem i propozycje wynikające z tego Raportu ten problem uwzględniają też?

Warszawiak.

PS.Pytanie to zadałbym bezpośrednio Towarzystwu Ekonomistów Polskich, niestety prawdopodobnie przez nieuwagę na tych stronach nie podano adresu email, pod który można byłoby wszelkie zapytania i postulaty tego raportu wysyłać... a szkoda...
Panie Piotrze, podobno TEP zależy na dyskusji na temat tego Raportu, tak informowano na debacie u Pana Prezydenta Pana Prezydenta, jednak jeżeli na Pana blog nikt z TEP nie zagląda to proszę przy okazji przykładowo podczas czy przed spotkaniem np. EKG na TOKFM wręczyć przedstawicielom TEP to zapytanie.... będą zapewne następne też.....
 

190
13:56, 21 stycznia 2015
krzys pisze:

@Max #188
Drukowanie jest RATUNKIEM dla niesprawdzonej, zaklamanej i szalejacej teorii NEO-liberalizmu:) To oczywiste:)
ZYSKI na dla BOSKICH ISTOT musza byc zawsze i w kazdych warunkach! hmm.... i wyrazone w DOLARACH;)

191
14:11, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@190 krzys
Liberalizm to wolność i odpowiedzialność. Nie ma tu miejsca na dotowanie upadających firm (osób czy państw), a temu służy nadmierne drukowanie. To przeciwległy biegun.

192
14:14, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@187 krzys
Nie pchaj się na długo, bo koniec socjalistycznego eksperymentu drukowania już bliski. No i potężna wyprzedaż. Czyli rekomenduję S. Sprzedawaj fakty.

193
14:22, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@189 Warszawiak
"Ośmielam się twierdzić, że systemem efektywnym i bezpiecznym jest system wynikający z pierwszego filara, dzięki między innymi dlatego, że jego coroczna waloryzacja uwzględnia inflację i nie tylko"

Ośmielam się twierdzić, że nie jest ani efektywny ani bezpieczny i powoli zmierza ku przepaści. Nie tylko ze względu na demografię.

194
14:28, 21 stycznia 2015
krzys pisze:

@Max #192
Sprzedaz nastapi wtedy, gdy zaprzestana tego NEO-liberalnego experymentu = QE przy zerowych stopach!
NEOLIBERALIZM to wolnosc drukowania w walutach uprzywilejowanych krajow G7.
PS.
Reszta Swiata tkwi w historycznym liberalizmie:) takze TY moj drogi zapozniony o 100 lat czlowieku.
Dlaczego nie cofniesz swojego umyslu o 300lat? Zacznij stawiac naprzeciw siebie Merkantylizm i Liberalizm.

195
14:38, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@194 krzys
Drukowanie to dotowanie. Nieefektywne w każdym przypadku. Można to rozumieć bądź nie. Przekonasz się wkrótce na swoich pieniądzach zwłaszcza na L. Wtedy pogadamy.

196
14:55, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #159

"[…] gdybyś był tak uprzejmy i uzasadnił […]”

Kalecki. Poszukaj i sam sobie przeczytaj.

197
14:56, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #159

"dlaczego presji płacowej oddolnej na rynku pracy nie tworzą zasiłki dla bezrobotnych, które przecież […]"

Oczywiście, że tworzą. Jednak nie tyle tworzą "presję", ale "wsparcie", czyli wyznaczają dolny próg proponowanej płacy. Bez zasiłków i innych form wsparcia osób nie posiadających pracy, płaca minimalna ustabilizowała by się na poziomie śmierci głodowej. Z całą pewnością o tym wiesz.

Nie udawaj też naiwniaka, co nie rozumie różnicy pomiędzy "byciem zatrudnionym" a "byciem na zasiłku". Jak naprawdę nie kumasz, to porozmawiaj z jakimś prawdziwym bezrobotnym w realu.


"Czegóż więc obawiają się górnicy??? "

Kpisz sobie czy jesteś jedyną osobą na świecie, która nie wie? Dzisiaj walczą o przeżycie, bo WIEDZĄ, że NIE DOSTANĄ pracy gdy zostaną zwolnieni.
 

198
15:19, 21 stycznia 2015
_dorota pisze:

"Dzisiaj walczą o przeżycie, bo WIEDZĄ, że NIE DOSTANĄ pracy gdy zostaną zwolnieni"
No tak. wszyscy pracownicy pozostałych branż mają zagwarantowaną inną pracę, kiedy zostają zwolnieni. Tylko górnicy nie.

@ Daras
Jeżeli upierasz się przy pojęciu "podatek ZUS", to chyba nie bardzo jest o czym rozmawiać.

199
15:20, 21 stycznia 2015
Max pisze:

@196
Ten Kalecki?
Michał Kalecki nie doradzał, jak poprawić kapitalizm. Uważał, że to system zły, który trzeba zastąpić socjalizmem. Do takich wniosków doszedł nie na skutek lektur filozofów i ekonomistów marksistowskich (choć zapewne czytał "Kapitał" Marksa, a ekonomiczne prace Róży Luksemburg wywarły na nim duże wrażenie), lecz obserwacji ówczesnej Polski, pogrążonej jak niemal cały świat w głębokim kryzysie. Na antykapitalistyczną postawę Kaleckiego miały też zapewne wpływ osobiste losy. O ile John Maynard Keynes, do którego Kalecki jest porównywany, pochodził z zamożnej rodziny i całe jego życie było pasmem sukcesów zawodowych i materialnych, o tyle Kalecki bardzo wcześnie musiał zarabiać na siebie. Był samoukiem. Nigdy nie skończył wyższych studiów.
Jednocześnie samodzielnie studiował prace ekonomistów i zaczął współpracować z fachowymi czasopismami: "Przeglądem Gospodarczym", "Przemysłem i Handlem". Pisał o działalności wielkich koncernów, koniunkturze na poszczególnych rynkach i w gospodarce światowej. W każdym numerze "Przeglądu Socjalistycznego", pisma PPS, pod pseudonimem Henryk Braun pisał o międzynarodowych stosunkach gospodarczych, kryzysie światowym i niebezpieczeństwie faszyzmu. Jego artykuły nie pozostawiają cienia wątpliwości co do głębokiej niechęci Kaleckiego do ustroju kapitalistycznego.
Lewicowe poglądy umocniło małżeństwo z Adelą Szternfeld, która działała w Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom - przybudówce Kominternu. Jej starsza siostra, Franka, była działaczką komunistyczną, brat, Ary Szternfeld, w późniejszych latach światowej sławy pionier kosmonautyki, wyjechał do ZSRR i dostał tam obywatelstwo
Wrócił do Polski, która w połowie lat 50. przechodziła krótki okres odwilży. Z tytułem radcy Urzędu Rady Ministrów został w październiku 1956 roku wiceprzewodniczącym "Komisji dla okazania pomocy we właściwym rozwijaniu inicjatyw załóg w dziedzinie zarządzania zakładami", bardziej znanej jako "Komisja Jaroszewicza". Działała kilka tygodni, została zastąpiona przez Radę Ekonomiczną. Jej przewodniczącym został Oskar Lange, ale faktycznym szefem był profesor Czesław Bobrowski, a Kalecki jednym z kilku wiceprzewodniczących.
Rada miała wypracować model funkcjonowania gospodarki socjalistycznej, opiniować plany, proponować szczegółowe rozwiązania.

Hmm...

200
15:29, 21 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#Max
Jak dla mnie jakakolwiek próba usprawiedliwiania polityki bańków centralnych jest po prostu głupia. Ani to socjalizm, ani kapitalizm, ani liberalizm. Raczej to jaka forma "kapitalizmu kompradorskiego" ( za Michalkiewiczem) , a mi bardziej pasuje "korporacjonizm". Przecież to nawet moja Babcia ( dziś dzień Babci ! ) widzi, że luzowanie, QE czy kak zwał tak zwał, jest chore i degenerujące. Moim zdaniem nie ma sensu tłumaczyć rzeczy oczywistych tłumaczyć. Szkoda "nerwa" :-)

201
16:16, 21 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

Szuka Pan problemu gdzieś na dole, wśród szeregowych górników, niemądrze twierdząc, ze za dużo zarabiają.
Za sytuacje w polskim górnictwie odpowiada rząd(y) i zarządy kopalń i kompanii, generalnie kadra kierownicza wyższego szczebla a nie pracownicy, którzy maja b. ograniczony wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Przedsiębiorstwo nie musi być prywatne żeby dobrze funkcjonowało. Dla związków zawodowych tez jest miejsce. W Niemczech są potężne w superfirmach. Problemem jest mentalność ludzi i podejście. Ludzi, którzy odpowiadają za te przedsiębiorstwa. Piechociński w weekend wprost powiedział jaki był stosunek Tuska do problemu kopalń – ‘chciał to bagno odsunąć od siebie’. Szkoda, ze wcześniej nie został emigrantem.

Poniżej przykład doskonale funkcjonującego przedsiębiorstwa – ekspansja jest ogromna, dużo kupują/kupowali od lat w Polsce, kupili sporo spółek kolejowych na śląsku za pół darmo, miedzy innymi spółki obsługujące kopalnie. Każdy chyba często widzi samochody transportowe z Logo DB Schenker.
Przykład z innej branży, ale takiej, która u nas jest również w opłakanym stanie.

Deutsche Bahn is the 100% government-owned holding company of the German national railway group. It directly
holds 100% of the business units, such as DB Netze Stations (train stations), DB Netze Track (the track network),
and DB Netze Energy (its energy division). Deutsche Bahn's wholly-owned subsidiary DB Mobility Logistics AG (DB
ML; not rated), owns and operates the entire rolling stock in the freight, logistics, and passenger transport
businesses, and accounted for about 93% of group revenues and 64% of its EBIT in 2011.
Strengths:
Very high likelihood of extraordinary government support in an event of
financial distress.
Ongoing support from the Federal Republic of Germany through investment
grants.
Leading passenger rail operator in Germany and major logistics services
provider worldwide.

W sumie 9 spółek DB, całość w 100% państwowa. Doskonale dają sobie rade na polskim rynku….

Rząd nic nie zrobił w sprawie kopalń, nic sensownego, planu nie było. Kopalnia Makoszowy już kilka lat temu była rozważana jako potencjalnie jedna z pierwszych do wygaszenia – głównie chodziło o trudne złoża – kosztowne złoża.
Jakimś cudem jednak znalazły się pieniądze na grube remonty w ostatnich latach, nie chodzi o odmalowanie łaźni ale np. gruntowne remonty szybów wentylacyjnych i inne. Zainwestowano grube miliony po to żeby teraz zdecydować o wygaszeniu kopalni. Niefrasobliwość czy może ktoś zarobił na przetargach remontowych albo zarobi kupując majątek za grosze.

Złodziejstwo i kombinatorstwo jest tam wszechobecne, ale nie chodzi o górników wynoszących węgiel w kieszeni albo kombinujących by przyjść do pracy w nd a nie pn i mieć większą dniówkę.

Tam obok siebie pracują górnicy z kilku różnych firm. Outsourcing jest bardziej popularny niż na zachodzie Europy. Górnicy przechodzą do prywatnych firm, które później świadczą usługi na rzecz kopalni – takich przykładów jest mnóstwo.
Stąd w cenie węgla mamy jeszcze marże wielu firm zewnętrznych. Jak wyglądają przetargi nie będę pisał, ale myślę, ze łatwo sobie wyobrazić… Węglem żywi się sporo prywatnych spółek, w tym DB Schenker (np. remonty taboru)

Rząd i zarządy z kompanii – do nich trzeba kierować żale, szeregowi górnicy (czy średniego szczebla) nie podejmują decyzji i nie oni ponoszą odpowiedzialność. Związki zawodowe to wymówka – w Niemczech są ogromne, silne i można z nimi współpracować. Premier albo wicepremier/minister zdecydował by nic nie robić przez lata i zarządy i to oni są odpowiedzialni ale oczywiście odpowiedzialności nie poniosą. Nawet w przypadkach gdy niegospodarność była oczywista.

Moim zdaniem problemem jest mentalność kadry i polityków i ona się nie zmieni, trzeba wymienić ludzi. Skończy się sprzedażą, oby znalazł się polski kapitał…

Zaglądanie szeregowym górnikom w pasek jest słabe. Proszę spojrzeć na problem z góry.

W nadchodzących wyborach zagłosuje na opozycje, która otworzy kopalnie złota ;-) :)
Pozdrawiam,
M.

202
16:57, 21 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Magnavox
Sie haben Recht.

203
16:58, 21 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/EBC-chce-drukowac-50-mld-euro-miesiecznie-3274615.html
na pewno to pomoże europejskiej gospodarce.... jak umarłemu kadzidło

204
17:01, 21 stycznia 2015
_marcin pisze:

@jacek #136
"Bank udzielając kredytu KREUJE NOWY pieniądz (tutaj PLN), a nie pożycza cudzy. Bank komercyjny nie potrzebowałby franków NAWET wtedy, gdyby udzielał kredytu fizycznie w CHF (tj. musiał by mieć fizycznie niewielką procentowo ich ilość) . "
Twierdzisz, że polski bank może przelewać kredytobiorcy franki, których nie posiada? Że polski bank ot tak sobie tworzy franki? Ba, fizycznie sobie te franki drukuje jeżeli ma je wypłacić kredytobiorcy w okienku? :D
Czy ktoś ma rakietę, którą można będzie jackowi dostarczać pożywienie na orbitę, po której on orbituje? ;)

@jacek #154
Dziękuję, że po raz kolejny przedstawiłeś swoje utopijne wizje inspirowane PRLem. To właśnie je skrytykowałem w #589.
Tak z ciekawości - ile wg Ciebie miałaby na dzień dzisiejszy wynosić płaca kopacza i zasypywacza dołów i dlaczego uważasz, że nauczyciel, inżynier albo socjolog;) byłby nią zainteresowany? Dlaczego obecni bezrobotni byliby nią zainteresowani skoro część z nich nie jest zainteresowana nawet pracą w przysłowiowej Biedronce?

Nie odpowiedziałeś mi na pytanie czy z pracy gwarantowanej można by zwolnić "pracownika", który nie pojawia się w pracy, bo mu się nie chce, a to jego zniechęcenie wynika m.in. z tego, że widzi całkowity bezsens kopania, a następnie zasypywania dołu (a ludzie, których ma przeprowadzać przez ulicę patrzą na niego jak na idiotę). Albo takiego, który pojawia się w pracy, ale zamiast kopać doł to śpi albo gra w karty :))

I w jaki sposób ta praca płatna dużo poniżej płacy minimalnej (aby nie być dla niej konkurencją) stwarzałaby presję płacową, skoro dziś takiej presji nie stwarza zasiłek dla bezrobotnych? Czy pracodawca zapłaci kasjerce albo programiście 2x więcej niż teraz tylko dlatego, że będzie istnieć państwowy system syzyfowej, bezsensownej "pracy" płatny - zgaduję - 1000 zł bruto? :))

@_dorota #173
Składka na ZUS nie jest podatkiem? O_o W jaki sposób łączysz wysokość płaconego ZUSu z emeryturą skoro większość tych pieniędzy jest od razu wydana na emerytury obecnych emerytów (i jeszcze do tego budżet dokłada)?! Łączysz to w taki sposób, że będziesz mieć w ZUSie ładne zestawienie ile przez całe zawodowe życie wpłaciłaś do ZUSu? To za kilkadziesiąt lat nie będzie miało żadnego znaczenia, bo prędzej czy później zostanie wprowadzona emerytura obywatelska, równa dla wszystkich.
Miałabyś rację, gdyby 100% niskiej składki szedł na prywatne ubezpieczenia emerytalne, które by w coś sensownego inwestowały, a tak to jest to kolejny podatek.

@daras #166 i #182
Dlatego należy zlikwidować podatek dochodowy. Jest skomplikowany, nierówny, kosztowny w egzekucji, umożliwia i skłania do kombinowania oraz daje władzy informację, kto gdzie i ile zarabia (totalitaryzm).

ps. http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,132748,14400594,Janusz_Filipiak__Milioner_ma_wygladac_na_milionera.html
Rozmowa kapitalisty z kom... ok, z socjalistą :))

205
17:04, 21 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Zamieszczam cytat ważnej postaci na polskiej scenie politycznej: "W 2015 roku mamy Polskę nierówności społecznej, mamy Polskę braku perspektyw, Polskę wykluczeń, umów śmieciowych, masowej emigracji młodzieży, gigantycznego zadłużenia, gigantycznych, wieloletnich kolejek do lekarzy, obowiązkowej pracy do 67. roku życia, Polskę, gdzie wybieramy parlamentarzystów nie do reprezentowania naszych interesów, ale wybieramy przedstawicieli zaklinowanych, zacietrzewionych plemion, które wciągnęły nasz kraj w destrukcyjną zacietrzewioną retorykę". Siąść i płakać lub uciekać gdzie pieprze rośnie. Po 25 latach wolności.

206
17:13, 21 stycznia 2015
daras pisze:

@Magnavox #201
Jest więcej przykładów np: Deutsche Post AG, zatrudnia 400000 pracowników, notowana na giełdzie ale kontrolowana przez rząd, jest właścicielem m.in. DHL - ciężarówki z takim logo też pewnie każdy widział.
Niemieckie spółki komunalne też przejmują rynek usług w polskich miastach (Stadtwerke Leipzig GmbH).

207
18:26, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Magnavox 201

"""...Szuka Pan problemu gdzieś na dole, wśród szeregowych górników, niemądrze twierdząc, ze za dużo zarabiają...."""

Cóż, może moje niemądre twierdzenia - jak kolega raczył stwierdzić - powstały, bo naczytałem się równie lub nawet bardziej niemądrych zwierzeń niemądrego górnika z 30-lenim stażem :

Jak oszukują w kopalniach - spowiedź górnika.
Tu oszustwa są na porządku dziennym. Nie mówi się o tym, bo ręka rękę myje - opowiada górnik, który przepracował pod ziemią 30 lat.

Gdzie leży problem?

- Mówi się, że górnicy wymagają szczególnego traktowania, bo wykonują ciężką pracę. Stąd wcześniejsze emerytury, które tak drażnią społeczeństwo. Ale czasy się zmieniły, inne są dziś warunki pracy pod ziemią i wcześniejsze emerytury nie powinny być udzielane w takim zakresie jak obecnie.

A co z przekonaniem, że zawód górnika jest szczególnie niebezpieczny?

- W trudnych i szkodliwych warunkach pracuje najwyżej 20 proc. załogi kopalni. Jeśli zatrudnia ona 3 tys. osób, to najwyżej 600 z nich zasługuje na przywileje. To ludzie pracujący bezpośrednio przy produkcji, na przodkach i ścianach. I jeszcze bym dyskutował z tym, że wszyscy oni pracują wyjątkowo ciężko.

I praca pod ziemią nie jest wystarczającym argumentem, by odejść na wcześniejszą emeryturę?

- Do czego służy wcześniejsza emerytura? Kiedyś myślałem, że skoro nie wypłaca jej pracodawca, lecz społeczeństwo - czyli ZUS - to dlatego, że średnia długość życia osób objętych świadczeniem jest krótsza niż przeciętna w społeczeństwie. Tymczasem w przypadku górników nie ma takiego zjawiska albo dawno nie było badane i nie wiemy, czy górnicy żyją krócej, a jeżeli tak, to o ile.
- Z kolei problem warunków szkodliwych rozwiązali w jakimś zakresie Niemcy i Czesi. Tam młodzi górnicy idą pracować w miejsca, gdzie jest to ciężkie i szkodliwe dla zdrowia. I tak pracują maksimum 15 lat. Po tym czasie przechodzą na inne stanowiska i w efekcie pracują trochę dłużej niż polscy górnicy. Przy właściwym zarządzaniu zasobami ludzkimi można by u nas na bardzo wielu stanowiskach robotniczych i kierowniczych podnieść wiek emerytalny, i to dość znacznie. Praca pod ziemią wydawców materiałów wybuchowych, elektryków w rozdzielniach, ślusarzy przy pompach głównych, dysponentów kołowego transportu podziemnego, wydawców narzędzi w komorach czy sygnalistów jest pracą, którą mogłyby wykonywać kobiety drobnej budowy - bo ani szkodliwa, ani ciężka.
- System emerytur górniczych jest niedostosowany do zmieniającej się rzeczywistości. To zwykłe rozdawnictwo. Na dodatek wszyscy wymienieni, jeżeli są ratownikami, to ponad 90 proc. czasu zawodowego poświęcają swojej pracy, a ta pozostała, malutka część angażu poświęcona jest na akcje profilaktyczne, ćwiczenia czy badania zdrowia. Ale to daje im przelicznik emerytalny 1,8 przez cały czas zatrudnienia. Podobnie jest z dołowymi pracownikami biurowca. O prawdziwych akcjach nie będę mówił, bo oby ich nie było nigdy. W nich zazwyczaj biorą udział ratownicy będący na stałe zatrudnieni w stacji ratowniczej.

Związkowcy twierdzą, że w zasadzie większość pracujących w kopalni spełnia kryterium, o którym mówił kiedyś Donald Tusk w drugim exposé, że pracują przy wydobyciu. A dla reszty nie opłaca się zmieniać systemu.
- To zastanówmy się nad prostą rzeczą: czy człowiek, który pięć razy w miesiącu zjeżdża na dół - i to nie do ciężkiej pracy fizycznej, tylko żeby pobyć pod ziemią - może w wieku 50 lat odchodzić na emeryturę. Przywileje powinny być dla tej części załogi, która pracuje na przodkach i na ścianach. Reszta podpina się pod ich ciężką pracę. A tych pozostałych jest dużo za dużo.

Kto taki?

- Wypadałoby zacząć od dyrektora kopalni i jego zastępców technicznych, którzy też mają prawo do emerytury w wieku 50 lat. Kolejni to dyspozytorzy kopalni, sprawujący z powierzchni nadzór, dyspozytorzy metanometrii, odpowiadający za wentylację w kopalni, także pracujący na powierzchni. Obowiązki realizują w biurach, jak urzędnicy. Z tego co pamiętam, dyspozytor kopalni ma pięć obowiązkowych zjazdów w miesiącu. Często nie rusza się z miejsca, ale jego dyskietka jest na dole.

Czyli oszustwa są na porządku dziennym?

- Przede wszystkim oszustwa zjazdowe. Często jest tak, że zjazd z dyskietką szefa zalicza podwładny. Jeśli chodzi o osoby od dozoru wyższego w górę, to ich zjazd musi być wpisany w książkę zjazdów. Tu też często szef mówi do podwładnego: załatw mi wpis. A jak się wyciągnie książki zjazdów z paru lat i wie, gdzie szukać, to wystarczy porównać podpisy, by zobaczyć, że się różnią. Jak się zna system, oszustwa można wykryć. A tak - fałszerstwo goni fałszerstwo.

- Są całe grupy, które można o to podejrzewać. Pozwolę sobie wymienić stanowiska, na których najczęściej do nich dochodzi. Dział normowania, który ustala normy produkcji, teoretycznie robią to pod ziemią, w praktyce zazwyczaj w biurze. Kolejni to pracownicy działu płac, którzy siedzą w biurze i dołu nie widzą jak rok długi, a potem według dokumentów okazuje się, że niemal codziennie byli pod ziemią. Ale nikt nic nie piśnie. Bo to oni zarządzają finansami pracowników, nawet tych, którzy liczą dniówki, i podają dane do ZUS. Następne w kolejce to działy przygotowania produkcji i mierniczo-geologiczny. Są wśród nich tacy, co jeżdżą pod ziemię często, ale są i tacy, co prawie w ogóle.

Ręka rękę myje?
- Dokładnie. Idźmy dalej. Przepisy mówią, że na powierzchni w stacji ratowniczej musi być mechanik stacji ratowniczej. Jeśli spojrzymy na statystykę zjazdów, to się okaże, że na powierzchni nie było ani jednego mechanika, bo wszyscy mają odbity w tym czasie zjazd na dół - przecież żaden z nich nie może stracić na pensji, dodatkach za pracę w warunkach szkodliwych ani na przeliczniku do emerytury, a w rzeczywistości ma pracę miłą, czystą i przyjemną. Mechanik, tak jak wszyscy ratownicy, ma przelicznik 1,8, czyli przy wyliczaniu emerytury rok jego pracy na powierzchni w stacji liczy się jak rok i osiem miesięcy.

- Dalej - dział kontrolingu, czyli monitorowania kosztów produkcji. Przynajmniej w niektórych kopalniach to pracownicy na etatach dołowych. Oni, jeżeli zjeżdżają na dół, to tylko w sobotę i w niedzielę, by sobie dorobić do pensji. W dni nieprodukcyjne istnieje obowiązek kontroli wyrobisk, zwykle trwa to ok. czterech godzin, a szychta zaliczona jest cała. Etaty dołowe mają też maszyniści wyciągowi - stale na powierzchni, sygnaliści szybowi, wielu z nich stale na powierzchni, inspektorzy techniczni - podobnie. Lista jest bardzo długa.

- Wspominałem wcześniej o dyrektorze kopalni - on może odejść na emeryturę w wieku 50 lat i przy 25-letnim stażu jako pracownik dołowy, tak jak każdy inny od wyższego dozoru ruchu w górę. Zanim został dyrektorem, coś tego stażu zwykle ma, ale nie aż tyle, żeby mu praca zaszkodziła warunkami. Jako dyrektor faktycznie na dół zjeżdża dwa-trzy razy w roku jak na wycieczkę - do odbiorów ścian albo jak są rzeczywiście jakieś bardzo duże problemy, żeby się z nimi zapoznać.

To dlaczego nie udało się do tej pory ograniczyć przywilejów emerytalnych?

- Bo gdyby dyrekcja poszła na piętnowanie tego typu zachowań, musiałaby również zmienić swoje. To proste, prawda? A drugi powód jest taki, że wydają cudze pieniądze. Dyrektor, inspektorzy inwestycji, związkowcy, nadsztygarzy działów pozaprodukcyjnych. Oczywiście nie wszyscy są oszustami, ale moim zdaniem większość z tych wymienionych kombinuje na lewo i prawo. Mają dniówki dołowe, nie jeżdżąc na dół.

-Wszyscy, bez względu na stanowisko, dbają o to, by móc odejść na wcześniejszą emeryturę - najlepiej, jak się uda, to ratowniczą. Po 30 latach pracy na stanowisku dołowym i jako ratownik, ma się ponad 50 lat stażu przeliczeniowego do emerytury. Ma się też znacznie wyższą emeryturę.

Czyli jaką?

- 5,5 do 6 tys. zł na rękę. I wiem o przypadku, że facet w wieku 20 lat poszedł do ratownictwa. I jak odchodził na emeryturę, to się okazało, że ma 50 lat życia i 55 lat stażu zawodowego. Choć nie było w tym żadnych szwindli. To patologia, ale wynikająca z przepisów. Warto przypomnieć, że kierownictwo kopalni - od głównego inżyniera w górę - także mają przeliczniki emerytalne 1,8, choć czy dotyczy to wszystkich, tego nie jestem pewien. Podczas akcji pełnią funkcję kierowników akcji ratowniczej w sztabie na powierzchni. Funkcja bardzo ważna i odpowiedzialna, ale czy szkodliwa?

Może nie muszą wcale zjeżdżać pod ziemię, żeby ciężko pracować i dostawać za to rekompensatę?

- Moim zdaniem połowa załogi kopalni ma lżejszą pracę niż ktoś pracujący na kasie w markecie. I to zarówno, jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, jak i o szkodliwość warunków pracy.

Jak to? Praca pod ziemią nie jest szkodliwa?
- Dziennikarze, którzy o tym piszą, powinni pojechać do kopalni na podszybie, na przekopy, gdzie się kompletnie nic nie dzieje. Gdzie dysponent przewozu kołowego, podziemny zawiadowca stacji, może siedzieć prawie cała dniówkę w kapciach na swoim stanowisku, i tylko odbierać telefony. Musimy pamiętać , że dół to często 100 km wyrobisk. To małe miasto. A w każdym mieście zawsze jedni pracują ciężko, inni lekko - i tak samo jest pod ziemią. Na dużej części stanowisk wysiłek fizyczny jest mniejszy niż na tej kasie w sklepie. Dlatego jak ktoś jest pracownikiem dołowym, to nie znaczy, że wieku 43 lat nie jest w stanie pracować. Mówię o 43 latach, bo w ramach pakietu osłonowego przygotowanego przez rząd górnicy mają dostać 24-miesięczne odprawy czy 4-letnie urlopy i niektórzy pewnie odejdą w takim wieku. Rząd wpompuje pieniądze w ludzi. Jakaś garstka się będzie cieszyć, bo siądzie z pilotem w domu lub znajdzie inną pracę. Reszta przeżyje osobistą tragedię, a dla regionu to będzie tragedia totalna. Tak jak było w wałbrzyskim w latach 90.

To co zrobić?

- Nie jestem ekspertem od uzdrawiania górnictwa, ale wiem, że trzeba usunąć patologie. Na dole ludzie są często zdegustowani tym, co się dzieje na górze. Dużo górników pracujących pod ziemią to prości ludzie z bardzo roszczeniowym podejściem do życia. Ale ci inteligentniejsi widzą, jakie są nadużycia.

Skoro oszukiwanie jest takie powszechne, dlaczego o tym nie słychać?

- Bo zmowa jest wygodna dla wielu ludzi. Od lat jest możliwość identyfikacji pracowników pod ziemią. Gdyby wprowadzono takie systemy, oszustwa nie byłyby takie łatwe. Niestety, nie ma chęci do wdrożenia takich rozwiązań. A przecież większość górnictwa to firmy państwowe lub z udziałem państwa. A ZUS jest czyj? Też państwowy i gdyby miał dostęp do identyfikacji pracowników na dole, to większość załogi nie miałaby wcześniejszej emerytury albo byłyby one niższe. I ZUS tyle by nie wydawał na świadczenia. Górnictwo jest chore od środka, chora jest sytuacja na kopalniach, tam się dzieje tyle złych rzeczy, że nic dziwnego, że kopalnie upadają. Mówię tak dużo o sprawach pracowniczych, bo koszty pracy to 60 proc. ceny węgla. Jasne, prościej jest zamknąć kopalnie i zwolnić ludzi, ale może lepiej byłoby płacić im tylko za to, co robią uczciwie.

Czyli mniej?

- Na pewno mniej, bo wielu nie zasługuje na tyle, ile dostają. Jeśli ktoś świadomie bierze nienależne mu świadczenia finansowe, to po prostu kradnie. Powtórzę w tym miejscu, że nie mam na myśli wszystkich pracowników kopalni. Wielu z nich bardzo ciężko pracuje, jedni fizycznie, a inni umysłowo, ale ciężko i uczciwie. Szkoda tylko, że jest ich mniejszość.

Związki zawodowe to też problem?

- Potężny. To w dużej części populistyczne organizacje. Nie jestem im jednak całkowicie przeciwny - powinien być obrońca pracujących, bo niekontrolowany pracodawca jest skłonny do nadużyć. Ale mówimy o jednej, góra dwóch organizacjach w jednej firmie, a nie o ponad 40. Dużo związkowców, których znałem, to nie osoby chętne do pracy, tylko do działania związkowego, do krzyczenia czy robienia zadymy. Do bronienia wszystkich i wszędzie. W efekcie na kopalni praktycznie nie ma szans, by zwolnić złego pracownika, a bez takiej możliwości nie można zbudować normalnie funkcjonującej firmy. Ludzie mają po 150-200 dni chorobowego w roku z różnymi symbolami chorób i nie da się ich zwolnić, bo związki staną murem za pracownikiem, który jest ich członkiem. A przecież jak jest taki chorowity, to nie powinien pracować pod ziemią. Niektórych takich cherlawych znałem, na zwolnieniach kręcili własny biznes.

A inne słabości branży?

- Na kopalniach jest tyle patologii, że to, iż funkcjonują, to istny cud. Mogę jeszcze opowiedzieć o czasie pracy górników. Przepisy mówią, że czas pracy górnika to 7,5 godziny od zjazdu do wyjazdu, a jeśli temperatura na stanowisku pracy jest powyżej 28 stopni, to 6 godzin. Pod ziemią jest 100 km wyrobisk, a górnik musi dotrzeć na stanowisko. I górnik z pierwszej zmiany zwykle zjeżdża na dół między 6 a 6.30, spóźnialscy zjeżdżają często o 6.50. Na stanowisko docierają, często na piechotę, po ósmej, nawet pół do dziewiątej. Taki górnik usiądzie, coś zje, bo się już zmęczył drogą. Popracuje trzy godziny i zbiera się do wyjścia. A jak pracuje w wyższej temperaturze, wyjdzie wcześniej. Już o 12 ma prawo do wyjazdu, ale żeby zdążyć, o 11 musi być pod szybem. Więc o 10.30 składa narzędzia.

A co z planem restrukturyzacji?

- Powtórzy się sytuacja sprzed lat. Związki zawodowe nie zgodzą się i będzie awantura. Jak dojdzie do reformy w proponowanym kształcie, to będzie rok, dwa lata spokoju, a potem kolejne kopalnie trzeba będzie likwidować. I tak się będzie wygaszać górnictwo. Bo reformy prowadzone z zewnątrz nie przynoszą rezultatów. Zobaczmy, co się dzieje w kopalni Brzeszcze. Słyszałem, jak jeden z górników się skarżył: niedawno wyremontowali nam łaźnie, zrobili nowy zakład przeróbczy, a teraz mamy iść do likwidacji. To absurdalne, bo to tak, jakbym wyremontował własne mieszkanie, by je potem podpalić. Ale pokazuje brak odpowiedzialności osób, które zajmują się górnictwem.

Grzegorz Osiecki
http://biznes.interia.pl/news/jak-oszukuja-w-kopalniach-spowiedz-gornika,2079166

W podsumowaniu zadam proste pytanie. Skoro twierdzi kolega - że ""zaglądanie szeregowym górnikom w pasek jest słabe", skoro twierdzi kolega że: """...Za sytuacje w polskim górnictwie odpowiada rząd(y) i zarządy kopalń i kompanii, generalnie kadra kierownicza wyższego szczebla a nie pracownicy,..""" ------ to dlaczego głównie pracownicy szeregowi biorą udział w akcjach terrorystycznych, nie pozwalając na dokonanie GRUNTOWNYCH ZMIAN w górnictwie????????

Chyba nie chce kolega mnie przekonywać - że w strajkach, burdach, głodówkach, blokadach dróg, obrzucaniu policjantów brukiem - biorą udział dyrektorzy kopalń wraz z wyższą kadrą inżynierską??
Gdyby nie poparcie szeregowych górników - to pan Duda i pozostali działacze związkowi - mogliby sobie ponegocjować co najwyżej z miską ustępową.

Jeśli szeregowi górnicy mając pełną świadomość gdzie są największe nieprawidłowości (a wynika że mają) - jednocześnie biorą czynny udział w organizacjach przestępczych, które dokonują z ich udziałem i za ich przyzwoleniem rozbójniczych wymuszeń na reszcie społeczeństwa - blokując jednocześnie WSZELKIE zmiany na lepsze - to według mojej oceny, społeczeństwo ma prawo, a nawet obowiązek podjąć wszelkie działania (w tym z użyciem siły) aby takim praktykom się przeciwstawić, skoro państwo jest tak słabe, że nie potrafi, nie może lub co najgorsze - nie chce, stanąć w obronie słabszych - bo niezrzeszonych w żadnych organizacjach.
Państwo nie zostało powołane w celu ochrony górniczych interesów, ani żadnych innych organizacji terrorystycznych.

HP

208
18:27, 21 stycznia 2015
Ted pisze:

@HP 151

Koszt całkowity płacy pracownika: czyli brutto pracownika 1.600 + 331,84 (koszty wypłaty pracownika finansowane przez pracodawcę) = 1.931,84 zł

W Pańskim przykładzie trzeba dodać do kosztu osobowego obowiązujący płatny urlop pracowniczy w wymiarze 26 dni roboczych( dominujaca liczba dni ) podzielony przez 11 miesięcy pracy .
Dodatkowo trzeba wspomnieć 33 dni płatnego przez pracodawcę chorobowego - to jest dla mnie najbardziej kuriozalny wymysł jakiegoś komunisty . Po co płacimy składkę w podatku na ZUS ?? Uśredniona liczba dni chorobowego rocznie przez przepracowane miesiące to kolejny składnik kosztowy wynagrodzenia .

W moim wcześniejszym poście ubolewałem że Pańskich świetnych tekstów niektórzy nie czytają , miałem na myśli rzesze pracowników i innych np. czytelników tabloidów itp.
Tabelę składników obciążeń płac i dalszy wywód o obciążeniach podatkowych powinien być publikowany powszechnie w celu masowego uświadamiania obywateli , codziennie aż zajarzą .

209
18:42, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@daras 166

"""...Dlaczego, pytam po raz kolejny, osoba osiagająca dochody z dywidendy nie płaci podatku ZUS, a podatek
dochodowy płaci w/g stawki zryczałtowanej 19%....."""

To może koledze wrażliwemu wyjaśnię ten problem bez emocji, bo widzę że z tego powodu nie może kolega spać po nocach :))))).
Po pierwsze ZUS nie jest podatkiem tylko składką. Różnica jest taka - jak między szczaniem w piwnicy a laniem w Szczawnicy. Na pozór to samo - jednak zupełnie co innego oznacza. Podatek jest skierowany do budżetu i dysponuje nim rząd, zaś składki są skierowane do kas celowych (kasy emerytalnej, kasy NFZ, kasy KRUS itd.), którymi rząd nie może dysponować.
Po drugie dywidenda jest wypłacana z ZYSKU NETTO, a składka ZUS stanowi koszt uzyskania przychodu dla firmy
wypłacającej dywidendę - i jest odliczana wcześniej - czyli od zysku brutto. Zatem gdyby dywidendy (czyli zysk netto) były oskładkowane ZUSem - to oznaczłoby płacenie składki po raz drugi. Osobiście nie mam nic przeciw temu - aby WSZYSCY płacili na ZUS nawet przy zakupie biletu okresowego, lub przy korzystaniu z miejskiej toalety. Nie mam również nic na przeciw, aby ozusować każdą kilowatogodzinę zużywanej energii, każdy m3 zużywanego gazu, oraz każdy litr tankowanego paliwa - słowem - ozusować całą konsumpcję bez wyjątku, włącznie z zasiłkami dla bezdomnych oraz składkami na kościelną tacę - pod warunkiem, że kolega musiałby płacić również, bez żadnych zwolnień, wykluczeń oraz umorzeń. Górnicy musieliby płacić również, bez względu na to - czy mają zysk czy stratę.
Po trzecie - rozumiem, że kolega jest zaniepokojony zryczałtowaną wysokością 19% podatku od dywidend. Ja też uważam
że jest to podatek bandycko wysoki, zważywszy fakt, że w przypadku braku zysku netto, a tym bardziej STRATY - państwo nie partycypuje w niej analogicznie - czyli nie pokrywa udziałowcowi 19% owej straty - a powinno. Dlatego też podatek ten wcale nie musi wynosić 19%, spokojnie można płacić 10% a nawet 9%. Wszystko zależy od tego w jakim kraju ma siedzibę płatnik dywidendy. Po to jest właśnie optymalizacja podatkowa.

Gdyby kolega miał jeszcze jakieś dręczące go po nocach pytania i wątpliwości, to chętnie pomogę :):):):):)
Bo nic mnie tak nie martwi - jak depresja socjaldemokraty.


HP

210
18:50, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #159

"Wyjaśnij nam - co rozumiesz pod pojęciem ‘nierównowaga rynku pracy’ - i kiedy według ciebie jest równowaga oraz dlaczego tak uważasz??
Doprecyzuję pytanie - czy uważasz, że równowaga na rynku pracy jest wtedy - jak wszyscy zarabiają pieniądze bez względu na to co robią - czy może wtedy, kiedy wszyscy wykonują pracę, której efekty są potrzebne innym i na które występuje zapotrzebowanie wszystkich?? "


Zabawne, że często właśnie osoby gorliwie popierające wymarzony "wolny rynek", kompletnie nie rozumieją jego działania. Moim zdaniem dzieje się tak, ponieważ filozofia Kalego przesłania im racjonalne myślenie i rzutuje na postrzeganie świata. Dla nich "wolny rynek" ma być DLA NICH wolny, ale nie dla INNYCH. Klasycznym przykładem takiego myślenia jest stosunek do asymetrii rynku pracy.

Zacytuję popularną definicję: "Wolny rynek – rodzaj rynku, na którym wymiana dóbr dokonuje się w wyniku dobrowolnie zawieranych transakcji pomiędzy kupującymi a sprzedającymi przy dobrowolnie ustalonej przez nich cenie. Na wolnym rynku kupujący i sprzedający nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów zewnętrznych (np. władzy publicznej), a warunki transakcji – w szczególności cena – zależą jedynie od ich obopólnej zgody. [wiki] "

Rynek pracy nie znajduje się w równowadze, ani do niej nie dąży, ponieważ dla większości uczestników:
a) nie spełnia warunków wolnego rynku, a to dlatego, że:
i. wymiana dobra (pracy) nie ma charakteru dobrowolnego,
ii. ustalenie ceny nie ma charakteru dobrowolnego,
iii. sprzedający pracę w przeciwieństwie do kupującego podlega ograniczeniom i przymusowi,
iiii. obopólna zgoda do zawarcia transakcji ma charakter iluzoryczny

b) ponieważ rynek pracy nie ma charakteru wolnego rynku, brak jest typowego mechanizmu osiągnięcia równowagi poprzez dostosowanie cen i DLATEGO znajduje się trwale poza optimum (obecnie jest przesunięty maksymalnie w stronę ekstremalnego bezrobocia i niskich cen pracy).

Mówiąc łopatologicznie, jeżeli kupuję pietruszkę i wydaje mi się ona za droga, to mogę albo kupić sobie marchewkę, albo ewentualnie niczego nie kupić. Mam wybór i to dzięki temu pietruszka nie kosztuje tyle, co lekarstwa na raka. Rynek pracy tak nie działa, ponieważ zwykle ludzie nie mogą przestać jeść, mieszkać i przestać płacić rachunki, gdy nie odpowiada im oferowana niska płaca. Dlatego, gdy pojawia się znaczące bezrobocie, to cena pracy spada do poziomu kosztów minimum egzystencji, gdyż pojawia się PRZYMUS AKCEPTACJI DOWOLNIE NISKIEJ CENY za pracę.

A więc cenę pracy NIE ustala KONKURENCJA pomiędzy pracodawcami, ale przymus fizyczny podjęcia pracy na EWIDENTNIE niekorzystnych dla jednej ze stron warunkach.


p.s.
W pełni POPIERAM twoją tezę, że cechą równowagi na rynku pracy jest: "kiedy wszyscy wykonują pracę, której efekty są potrzebne innym i na które występuje zapotrzebowanie wszystkich". Bezwzględnie TAK.

Najlepszym dowodem osiągnięcia stanu, że tak właśnie alokowane są zasoby, jest to, że dobra są produkowane i sprzedawane za CENĘ wystarczającą do pokrycia kosztów PŁACY oferowanej w warunkach KONKURENCJI pomiędzy pracodawcami o pozyskanie pracownika. Natomiast dostępność pracowników, których płaca jest zaniżona na skutek szantażu bezrobociem, prowadzi do produkowania dóbr, które nie były by opłacalne po KONKURENCYJNEJ cenie pracy, czyli jest to klasyczny przykład błędnej alokacji zasobów wynikającej z nierynkowej (zaniżonej) ceny pracy.

Żaden prawdziwy liberał nie może mieć innych poglądów na rynek pracy niż te, które opisałem. Nie można przecież być zwolennikiem wolnego rynku, a jednocześnie wykluczać z wolności rynek pracy. Można popierać obecną nierównowagę na "rynku pracy" JEDYNIE stosując filozofię Kalego, to znaczy propagować "wolny rynek" tylko tam, gdzie przynosi NAM prywatne zyski, oraz bronić się przed nim tam, gdzie szkodzi naszym prywatnym interesom.

 

211
19:11, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@mall 169

"""...@HP#151: brzydko zmanipulowałeś obliczenia. Owe 30% podatków pośrednich dokładasz dodatkowo do 39% wypłaty
netto co jest błędem bowiem owe podatki pośrednie zawierają się w tej kwocie....."""

Oj, zapowiada się długie żeglowanie :)))).
Gdyby kolega miał świadomość (której jak widzę nie posiada), co to są podatki pośrednie i jak są naliczane, to
pewnie kolega nie napisałby tego, co napisał.

To może dla przypomnienia wszystkim, którzy owej wiedzy nie posiadają - Podatek pośredni – danina publiczna płacona w pieniądzu, przymusowa, bezzwrotna, niezwiązana, zasilająca budżet państwa. Do podatków pośrednich zaliczamy: podatek akcyzowy, VAT i podatek od gier losowych.
Nazwa „pośredni” wywodzi się od sposobu jego pobierania. Podatek ten płacony jest nie bezpośrednio w urzędzie
skarbowym, tylko przy nabywaniu dobra (np. podatek VAT wliczony jest w cenę wielu artykułów – np. samochodów) lub
usługi (podatek od gier jest już wliczony w cenę jaką musimy zapłacić by móc uczestniczyć w grze losowej np. poprzez
kupienie losu na loterii).

Zatem jak już łopatologicznie wyjaśnia to Wiki - podatki pośrednie nie są zawarte ani w "tej" kwocie (jak raczył
kolega napisać) ani w kwocie innej. Podatki pośrednie zawarte są w produktach (usługach) i płacone WYŁĄCZNIE przez
odbiorcę końcowego w chwili zakupu, oraz odprowadzane do fiskusa przez sprzedawcę. Jako że zakupu w sklepie dokonuje się środkami NETTO - czyli już raz opodatkowanymi, każdy kolejny podatek sumuje się z poprzednimi - ZMNIEJSZAJĄC FAKTYCZNĄ SIŁĘ NABYWCZĄ ZAROBKÓW, bowiem każdy podatek bez wyjątku zmniejsza tą siłę.

Kolega sobie to wydrukuje w jedynie słusznym kolorze - na czerwono, oprawi w ramkę i powiesi w miejscu uczęszczanym. Szybciej się przyswoi.

"""....Ponadto, skoro już tak drobiazgowo liczysz, nagle z 4000 PLN robi Ci się 8000 PLN co daje 100% narzutu
zamiast 69%. Pomijam wartościujące określenia, które zaciemniają odbiór. Ty tak specjalnie?...."""

Proponuję jeszcze raz zapoznać się z komentowanym przykładem, gdyby jednak nie dało to spodziewanych rezultatów, to
podpowiem - 4.000 zł w RĘCE pracownika = ok. 8.000 zł koszt dla pracodawcy, a w wielu przypadkach nawet większy, jesli się okaże że pracownik jest chorowity. I to nie jest 100% narzutu, jak łaskawie kolega raczył napisać, a bardziej coś około 50%, bowiem 50% z 8.000 = 4.000. Dodam dla wyjaśnienia - że to nie pracownik płaci pracodawcy (co usprawiedliwiałoby kolegi twierdzenie o 100% narzucie) lecz jest dokładnie odwrotnie - dlatego narzut podatków na koszty płacowe pracodawcy= 50%.
Przypuszczam że kolega nie miał dość długo styczności z królową nauk, więc radziłbym nawiązać z nią bliższą znajomość :):):):):):)

Gdyby i to nie chciało się koledze w głowie pomieścić, to tak jak już wielokrotnie proponowałem wrażliwym
socjaldemokratom wykazującym obrzydzenie do własnej działalności oraz do liczb - aby się jednak przełamać i założyć
własną firmę. Wtedy wszystko i bez żadnego tłumaczenia stanie się jasne. To będzie takie uderzenie jasności, od
której niektórzy tracą przytomność :):):):):):):), i .............. nie tylko to.

HP

212
19:14, 21 stycznia 2015
dafdahgf pisze:

"Prognoza EUR/USD na najbliższe lata:
Linia szyi wspomnianej formacji głowy i ramion została przełamana w grudniu ubiegłego roku co przyniosło efekt dynamicznego umacniania się dolara do euro. Kurs po przekroczeniu poziomu 1.22 gwałtownie spadł w ciągu miesiąca do obecnego poziomu 1.17. Obecnie najbliższym wsparciem jest linia trendu poprowadzona przez dołki z roku 1985, 2000 i 2001 która wypada w okolicach 1.15 (zielona linia). Poziom ten powinien być respektowany, co oznacza że w najbliższym czasie czeka nas korekta spadków. Powinna ona zmierzać w kierunku 1.22 gdzie wypada wspomniana linia szyi. Po przetestowaniu jej powinniśmy wrócić do gwałtownych i długoterminowych spadków!
Jeśli proporcje z lat 80-tych i 90-tych zostaną zachowane skala spadku będzie ogromna, a kurs EUR/USD powinien się zatrzymać dopiero na poziomie 0.80 w roku 2017 lub 2018!"

[ciach. Reklama. PK]

213
20:17, 21 stycznia 2015
R pisze:

@Magnavox, #201

Magnavox, niestety masz rację, a o wielu sprawach woli się milczeć. Już wcześniej o tym wspominałem, że kto inny powinien być najpierw rozliczony, a nawet pociągnięty do odpowiedzialności, chociażby za działalność na szkodę spółki.
Otoczenie węgla to prawdziwe eldorado dla wielu firm i co ciekawe, to z wyjątkiem państwowego przewoźnika, niemal cała reszta to firmy prywatne. Swego czasu głośno było o przypadku sprzedaży przez firmę prywatną starego kombajnu pochodzącego z demontażu (z przeznaczeniem na złom), który miał z powrotem wrócić na dół do kopalni jako nowy - oczywiście po stosownym odmalowaniu ;) Sprawa się jednak rypła, kiedy wkroczyło do akcji ABW.

"... Rząd nic nie zrobił w sprawie kopalń, nic sensownego, planu nie było. Kopalnia Makoszowy już kilka lat temu była rozważana jako potencjalnie jedna z pierwszych do wygaszenia – głównie chodziło o trudne złoża – kosztowne złoża.
Jakimś cudem jednak znalazły się pieniądze na grube remonty w ostatnich latach, nie chodzi o odmalowanie łaźni ale np. gruntowne remonty szybów wentylacyjnych i inne. Zainwestowano grube miliony po to żeby teraz zdecydować o wygaszeniu kopalni. Niefrasobliwość czy może ktoś zarobił na przetargach remontowych albo zarobi kupując majątek za grosze..."

Ta sytuacja wcale nie jest nowa, a przypadek KWK Makoszowy jako żywo przypomina tą z KWK Niwka-Modrzejów z czasów reformy Jerzego Buzka. Najpierw olbrzymie nakłady przeznaczono na uruchomienie nowej ściany... a później wszystko poszło do piachu. Oto fragment wywiadu z Jerzym Buzkiem z 2008 r.:

"...Janusz Lewanda: Panie Premierze, przez wielu Zagłębiaków nie jest Pan postrzegany najlepiej. Utożsamia się Pana z likwidacją zagłębiowskiego górnictwa a zwłaszcza kopalni „Niwka - Modrzejów”, która powinna, w opinii wielu ludzi, pracować nadal. Tuż przed zamknięciem kopalni, kosztem 14 mln przygotowano do eksploatacji ścianę, w której było i jest do dzisiaj 6 mln ton węgla. Czy znał Pan okoliczności zamknięcia kopalni „Niwka - Modrzejów”?

Poseł Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek: Nie znałem tych okoliczności, ale jak każdy premier, ponoszę odpowiedzialność za wszystkie decyzje, mimo że nie mogłem o wszystkich wiedzieć i nie ja je podejmowałem. O przypadku kopalni „Niwka - Modrzejów” dowiedziałem się po fakcie. Być może jest to jeden z dwóch czy trzech przypadków, w których zbyt pochopnie podjęto decyzję o likwidacji kopalni. Proszę jednak o zrozumienie - na 22 kopalnie, które zamknięto dwa - trzy przypadki być może błędnej decyzji są w pewien sposób usprawiedliwione..."

W ten sposób mamy sprawę załatwioną i wyjaśnioną...
Tylko zastanawia dlaczego nadzór właścicielski nie wyciągnął z tego faktu żadnego wniosku. No, ale przecież zawsze łatwiej powiedzieć, że to wina górników. To idiotyczne uogólnienie...


@HP, #207

Link do spowiedzi tego górnika podałem w poście #81, ale jak widzę mało kto się tym zainteresował. Z tego co pamiętam, to nie tylko była tam poruszana sprawa oszustw. Ale, ale... oszustw dopuszczali się przede wszystkim pracownicy tzw. funkcyjni a nie szeregowi górnicy - to tak na marginesie.

214
20:52, 21 stycznia 2015
Amino pisze:

@dafdahgf 212
Dolar umacnia się do Euro przede wszystkim fundamentalnie. To jest w sumie coś podobnego jak dawniej rozjeżdżała się gospodarka komunistyczna od kapitalistycznej - centralizacja , biurokracja vs wolny rynek : tu dodatkowo tanie surowce, wysokie technologie po stronie usa.
Z drugiej str dolar od "niepamiętnych czasów" słabnie względem Franka. Stawiam że ten proces się utrzyma o ile frank nie wypadnie z roli "waluty na ciężkie czasy".
Wniosek z tego taki, że Euro powinno PODWÓJNIE szybko tanieć względem CHF (eur / usd -- usd / chf ) .
O ILE polska gospodarka nie będzie się umacniać względem Eurolandu, (na co się chwilowo nie zanosi, ale zobaczymy...) to złotówkę względem franka dopiero ciężkie czasy czekają....

215
21:27, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin #204

"Twierdzisz, że polski bank może przelewać kredytobiorcy franki, których nie posiada?"


Ja tak twierdzę????
Naucz się przynajmniej czytać, bo na czytanie ze rozumieniem, to jeszcze chyba za wcześnie w twoim przypadku.
 

216
21:30, 21 stycznia 2015
krzys pisze:

@Amino
DOLAR umacnia sie, bo usiaki wracaja z kasa do domu z peryferiow.....to jest FUNDAMENT. Przyczyna jest nastawienie i samonapedzajace sie wzmocnienie/sprzezenie zwrotne czyli sentyment/wiara do uwielbianej silnej gospodarki USA i reprezentujacej jej moc waluty. Dajmy szanse powrocic sponiewieranym kapitalom do ich zrodla...i wykorzystajmy nadchodzacy czas wzrostow......do czerwca 2015 jak niektorzy sugeruja czyli do czasu fikolka na ropie....a wtedy wszyscy zaczna sie martwic o drozejace paliwo....i nastapi dluuugo oczekiwana KOREKTA:)

217
21:37, 21 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#211 @HP

Twoja Piskorski zarozumiałość, butność i arogancja a może nawet chamstwo w stosunku do Forumowicza @mail spowodowała, że przeczytałem Wasz wpis #151 a tam piszecie tak:

"Jeśli więc zsumujemy haracz bezpośredni na płace w wysokości 39%, oraz haracz pośredni - ale nie do uniknięcia w
wys.30%, to matematyka podpowiada że państwo zabiera każdemu zatrudnionemu na umowę o pracę ok. 70% jego zarobków - czyli ekwiwalentu, który otrzymał za swoją pracę wykonaną w 100%.."

A jakim prawem Ty niedouczony matematyku pozwalasz sobie na dodanie tych dwóch liczb 30% i 39%, przecież to każde dziecko po podstawówce wie, że tych liczb nigdy nie można dodać, ponieważ.... no właśnie dlaczego nie....?

Nie traktuj tego jako test... test, to Ty już miałeś...

:-)))))))))))

to jest tylko informacja dla wszystkich na blogu z kim mają przyjemność dyskutować.....

:-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

W.

218
21:54, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin #204

"Dziękuję, że po raz kolejny przedstawiłeś [...]"

Niestety, widzę, że zrobiłem to zbyt trudnym językiem by zostać zrozumianym. Prościej nie potrafię, więc ponownie polecam Ci byś coś na ten temat sam przeczytał. Nawet nie potrafisz skrytykować mojego tekstu, nie mówiąc o samym pomyśle gwarantowanej pracy.

Celowo pominąłem jeden aspekt programu gwarancji pracy (nie powiem Ci jaki), skoro go nie przytaczasz i go nie krytykujesz, to znaczy, że dalej tylko zabawiasz się w krytykanctwo bez zapoznania się z tematem, o którym dyskutujesz.

Dyskusja z kimś, kto nie wie o czym dyskutujemy nie ma sensu, tak jak nie maja sensu twoje pytania, bo na część z nich powinieneś już znać odpowiedź (gdybyś znał propozycję tego programu), a reszta pytań jest nie na temat.
 

219
21:59, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Ted

"""..W Pańskim przykładzie trzeba dodać do kosztu osobowego obowiązujący płatny urlop pracowniczy w wymiarze 26 dni roboczych( dominujaca liczba dni ) podzielony przez 11 miesięcy pracy .
Dodatkowo trzeba wspomnieć 33 dni płatnego przez pracodawcę chorobowego - to jest dla mnie najbardziej kuriozalny wymysł jakiegoś komunisty. ....."""

Ma Pan rację, jednak świadomie nie doliczyłem tych obciążeń, jak i pozostałych związanych np. ze szczególną ochroną kobiet w ciąży zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, która trwa aż do zakończenia urlopu macierzyńskiego.
Macierzyństwo - tak samo jak ojcostwo - to piękna rzecz, tylko nie rozumiem dlaczego ten piękny okres ma sfinansować pracodawca - który nie należy przecież do rodziny spodziewającej się potomstwa, ani nie zawierał umowy przewidującej takie świadczenia.
No i po drugie - kto ten piękny okres macierzyństwa lub ojcostwa funduje pracodawcy?? Czym różni się matka która jest pracodawcą, od takiej samej matki będącej pracownikiem?? Czy kobieta pracodawca w okresie ciąży i macierzyństwa jest pod jurysdykcją przepisów o szczególnej ochronie??? Wygląda na to, że nie, a co za tym idzie - dla państwa, ciężarna kobieta pracodawca - to zupełnie inny twór, niż ciężarna kobieta pracownik. Ciężarna kobieta pracodawca - to zwykły ludź, wyjęty z pod jakiejkolwiek ochrony, ma płacić składki i podatki i nie dyskutować - a jak już nie może i jest zmuszona zawiesić działalność oraz płacenie składek - to ma kontrolę z ZUSu pewną jak w szwajcarskim banku oraz kilogramy kwestionariuszy do wypełnienia. Co i tak niczego nie gwarantuje, bowiem ZUS może dochodzić niezapłaconych składek do 5 lat wstecz.

To są patologie, polegające na przerzuceniu obowiązków nieudolnego państwa na przedsiębiorców. Tracą na takich praktykach pracownicy - zatrudniani masowo na umowy, które można rozwiązać z dnia na dzień i których nie obejmuje KP. Lub zatrudniani są bez żadnych umów.
Tak ZAWSZE kończy się interwencjonizm państwowy, który robi więcej złego niż dobrego, czego niektórzy wrażliwi lewicowo, nie potrafią zrozumieć.


@jacek 197

@HP:"Czegóż więc obawiają się górnicy??? "

@jacek: """Kpisz sobie czy jesteś jedyną osobą na świecie, która nie wie? Dzisiaj walczą o przeżycie, bo WIEDZĄ, że NIE DOSTANĄ pracy gdy zostaną zwolnieni...."""

Czyli jednym słowem kolega obalił powyższym stwierdzeniem cały projekt JG.
Skoro zwolnieni pracownicy kopalń, którzy przez 2,5 roku będą wydawać pieniądze otrzymywane od państwa (tak jak przewiduje JG) i ta ODDOLNA konsumpcja nie będzie w stanie wygenerować dla nich nowych stanowisk pracy, to oznacza - że projekt pod chwytliwym tytułem JG - nie ma szans - o czym sam kolega nas poinformował pisząc - """bo WIEDZĄ, że NIE DOSTANĄ pracy gdy zostaną zwolnieni...."""
A nie ma on szans tym bardziej - że JG nie przewiduje wypłat w wysokości pensji górniczych, tylko najniższą krajową.

Po co więc pisać brednie dowodząc, że JG (czyli płacenie marnych pieniędzy bezrobotnym za nic) spowoduje ODDOLNIE - że zostaną utworzone miejsca pracy???

HP

220
22:13, 21 stycznia 2015
Ted pisze:

Myślę że text :
"Jak oszukują w kopalniach - spowiedź górnika."
To lektura dla Pani Premier do śniadania :-)))

Obawiam się że podobna patologia ( występuje specyfika branżowa ) jest powszechna w energetyce , na kolei , na poczcie ,w służbie zdrowia itd. .
My chyba tak mamy , wszędzie gdzie jest publiczna własność ( lub współwłasność ) tam patologia na maxa .
Ale skoro stanowiska zarządzających to są łupy polityczne to wszystko jasne - selekcja negatywna .

221
22:18, 21 stycznia 2015
krak15 pisze:

#204_marcin
..........."Twierdzisz, że polski bank może przelewać kredytobiorcy franki, których nie posiada? Że polski bank ot tak sobie tworzy franki? Ba, fizycznie sobie te franki drukuje jeżeli ma je wypłacić kredytobiorcy w okienku? :D"...........

Czy deweloper dostał do ręki od kredytobiorcy franki... które musiał potem zamienić w kantorze na złotówki?

A może kredytobiorca zapłacił deweloperowi przelewem.... i banki kredytobiorcy i dewelopera rozliczyły się ze sobą... przesyłając sobie franki... w gotówce... (bo w polskim systemie bankowym nie ma depozytów banków komercyjnych (rezerw bankowych) służących do rozliczeń międzybankowych w NBP we frankach)...?..... i czy w polskich bankach istnieją depozyty frankowe... którymi można dokonywać przelewów?

Kredyt "frankowy" jest kredytem ZŁOTÓWKOWYM..... tylko zobowiązanie kredytobiorcy do spłaty rat kapitałowych (nominowane w PLN) jest zmienne, w zależności od kursu franka... (rośnie, jak frank drożeje)... i dlatego raty kapitałowe rosną wraz ze wzrostem kursu franka..... a oprocentowanie zależy od stopy procentowej w Szwajcarii.

Brak wiedzy jest porażający...... a tak długo tłumaczyliśmy z jackiem (w oparciu o publikacje BoE) zasady działania systemu banków, natury depozytów bankowych i tworzenia pieniądza poprzez udzielanie kredytów.... i wszystko na nic.... :-(

222
22:20, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@R 213

""...Link do spowiedzi tego górnika podałem w poście #81, ale jak widzę mało kto się tym zainteresował. Z tego co pamiętam, to nie tylko była tam poruszana sprawa oszustw. Ale, ale... oszustw dopuszczali się przede wszystkim pracownicy tzw. funkcyjni a nie szeregowi górnicy - to tak na marginesie...."""

Mnie jak widać link zainteresował - to po pierwsze.
Po drugie - podałem też w jednym z powyższych wpisów kilka linków z informacjami, jak oszukują w kopalniach wszyscy, włącznie z pracownikami szeregowymi.
http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,13896,gornikow-letni-przekret-pod-grusza.html

Zasada jest prosta - górnicy szeregowi oszukują na wczasach pod gruszą, lub lewych zwolnieniach chorobowych, na lewych zjazdach pod ziemię, a dyrektorzy i prezesi rzeźbią na przetargach i lewych zleceniach, za które dostają kasę pod stołem. Każdy oszukuje na swoim poziomie intelektualnym i dostępnym poziomie możliwości.
A każdy kto broni tego układu mafijnego, lub go usprawiedliwia - jest współwinny. Tak tworzy się właśnie układ mafijny, to plątanina przestępstw, oszustw, oraz przyzwolenia lub usprawiedliwiania tej patologii.

W #207 zadałem pytanie, czekam nadal na odpowiedź.

HP

223
22:22, 21 stycznia 2015
jacek pisze:

@PIOTR #203

"na pewno to pomoże europejskiej gospodarce.... jak umarłemu kadzidło"


Nawet gdyby to było 1 albo 2 bln Euro i to natychmiast, a nie przez 2 lata, to zaledwie można by liczyć na zwiększenie bilansu EBC do poziomu przed kryzysowego. Ale i tak nie rozwiązałoby to problemu, ponieważ ten pieniądz nie ma jak trafić do obiegu! Wzrosłyby może aktywa finansowe górnego 1%, a cała reszta by relatywnie zbiedniała.

Masz najprawdopodobniej rację, to jest "kadzidełko" dla picu, raczej bez szansy na przełożenie się na realny wzrost gospodarczy. Będzie dużo hałasu o nic. A jeżeli ktoś na tym zyska, to zapewne jak zwykle, Niemcy i spekulanci.

Przypominam do znudzenia, podaż pieniądza w gospodarce realnej to SUMA długu publicznego i prywatnego, a nie bilanse BC !!! Znasz jakieś plany PRAWDZIWEGO drukowania ??? Bo ja nie słyszałem.


p.s.
Publika będzie się jak zwykle dziwić, jak to możliwe, że wpompowano "tyle kasy" a inflacji nadal nie ma.?..... :))
 

224
23:49, 21 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek

"""p.s.
W pełni POPIERAM twoją tezę, że cechą równowagi na rynku pracy jest: "kiedy wszyscy wykonują pracę, której efekty są potrzebne innym i na które występuje zapotrzebowanie wszystkich". Bezwzględnie TAK...."""

To co zacytowałeś NIE JEST moją tezą - tylko pytaniem do ciebie. Jacku, czy ty jeszcze kontaktujesz?? :):):):)
Jeśli jednak potwierdzasz - że w ten sposób TY rozumiesz równowagę rynku pracy i na dodatek potwierdzasz to bezwzględnie, to ja mogę to jedynie przyjąć bezwzględnie do wiadomości.

"""....Najlepszym dowodem osiągnięcia stanu, że tak właśnie alokowane są zasoby, jest to, że dobra są produkowane i sprzedawane za CENĘ wystarczającą do pokrycia kosztów PŁACY oferowanej w warunkach KONKURENCJI pomiędzy pracodawcami o pozyskanie pracownika. ...."""

Jeśli twierdzisz więc - że ""Najlepszym dowodem osiągnięcia stanu""" - jak to bezwzględnie potwierdziłeś - ""wszyscy pracują i produkują dokładnie to co wszyscy chcą kupić"", i tak właśnie alokowane są zasoby (czyli praca i kapitał) to wyjaśnij proszę - skąd bierze się bezrobocie (co ewidentnie świadczy że nie wszyscy pracują), oraz skąd bierze się nadprodukcja (co ewidentnie świadczy o błędnej alokacji kapitału - czyli zasobu) ???

Prosiłbym cię abyś trzymał się tematu i nie rozpisywał o pietruszce i innych ciekawostkach przyrodniczych. Zadałem precyzyjne pytanie i takiej odpowiedzi oczekuję.
Jeśli nie zrozumiałeś pytania - to napisz, wyjaśnię szerzej. Jeśli nie wiesz jak odpowiedzieć, to napisz po prostu że nie znasz odpowiedzi. I przede wszystkim nie pisz w stanie wskazującym. :))))


ps. """... Rynek pracy tak nie działa, ponieważ zwykle ludzie nie mogą przestać jeść, mieszkać i przestać płacić rachunki, gdy nie odpowiada im oferowana niska płaca. Dlatego, gdy pojawia się znaczące bezrobocie, to cena pracy spada do poziomu kosztów minimum egzystencji, gdyż pojawia się PRZYMUS AKCEPTACJI DOWOLNIE NISKIEJ CENY za pracę."""

A co powiesz na inną opinię?? ""Bezrobocie pojawia się, kiedy ilość poszukujących pracy wielokrotnie przekracza ilość stanowisk pracy możliwych do utworzenia w celu efektywnej działalności firmy.""

Przykład.
Jacek prowadzi własną firmę, dostał zlecenie polegające na wykopaniu rowu o długości 15m, szerokości 1m i głębokości 1m. Rów ma być wysypany warstwą piasku o gr. 1-2 cm. Zleceniodawca zapłaci jackowi po wykonaniu zlecenia ustaloną kwotę w wysokości 1 tyś zł.
Co zrobi jacek:
A/ kupi łopatę i kilof za 100zł i weźmie się do roboty?? (wykonanie zadania zajmie..... no ile? załóżmy 14 dni roboczych, a jeśli palisz - to więcej :))))
B/ wynajmie koparkę z operatorem = koszt 500zł/dzień + paliwo (wykonanie zadania zajmie 1 dzień roboczy)
C/ zatrudni trzech robotników na umowę o pracę, oraz brygadzistę z doświadczeniem. (wykonanie zadania zajmie ok.5 dni roboczych)

Jacku, co zrobisz jako szef firmy?? I dlaczego??


@Wawiak 217

Nie mam w zwyczaju wyjaśniać tego co właśnie wyjaśniłem w 211.
Jeśli rzekomo oficer marynarki, nie potrafi zrozumieć kilku prostych zdań, to nic dziwnego, że polska marynarka przestała istnieć. I nic dziwnego, że tych prostych rzeczy nie rozumie prosty górnik dołowy.
Okazuje się, że dla wielu życie codzienne jest po prostu za trudne do zrozumienia, trzeba się z tym stanem rzeczy pogodzić - co doradzam również lub przede wszystkim - koledze.

Życzę choć dużo zdrowia :):):):)

HP

225
00:03, 22 stycznia 2015
daras pisze:

@Dorota
Poza marginesem, który pozostał w OFE, ZUS ma wszelkie cechy zwykłego podatku. Podatku płaconego prawie wyłącznie przez zatrudnionych na umowę o pracę.

@Marcin
"Dlatego należy zlikwidować podatek dochodowy. "
I wydaje mi się, że jest to jedyny REALNY sposób zlikwidowania tej niesprawiedliwości. Nie jest to być może wyjście najlepsze ale chyba jedyne realne. A zacząć w Polsce trzeba od radykalnego podniesienia kwoty wolnej od podatku.

@HP
Przykład z dywidendą służył jedynie do ilustracji tego w jak uprzywilejowanej sytuacji są osoby już zamożne w porównaniu do tych, które dopiero chcą się dorobić. Traktujesz to jako oczywistość ale wcale to nie jest oczywiste. "Hrabiom i baronom" też wydawało się oczywiste, że są czymś lepszym od gminu i, że należą im sie przywileje. Niby dlaczego życie z dywidendy wydaje Ci się czymś szlachetniejszym od życia z pracy własnych rąk? Pracując na umowę o pracę też można mieć rok dużo lepszy i wpaść w próg 32% a w następnym roku nie zarobić nic i żyć na kredyt. Też nikt tego nie zrekompensuje.
----
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137926,15857388,Rentierzy_rzadza__I_niszcza_swiat.html

226
00:06, 22 stycznia 2015
daras pisze:

"Najbardziej lękam się fanatyków liberalizmu... Poskrob liberała, a znajdziesz skrytego arystokratę."

Frank Herbert

227
00:17, 22 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krak 221

"".. i czy w polskich bankach istnieją depozyty frankowe... którymi można dokonywać przelewów?..."""

A kolega nigdy nie posiadał konta walutowego w polskim banku???

"""...Kredyt "frankowy" jest kredytem ZŁOTÓWKOWYM..... tylko zobowiązanie kredytobiorcy do spłaty rat kapitałowych (nominowane w PLN) jest zmienne, w zależności od kursu franka... (rośnie, jak frank drożeje)... i dlatego raty kapitałowe rosną wraz ze wzrostem kursu franka..... a oprocentowanie zależy od stopy procentowej w Szwajcarii...."""

Nie rozumiem???? A co ma wspólnego stopa % banku Szwajcarii skoro kredyt "frankowy" jest rzekomo tylko złotówkowym??

"""...Brak wiedzy jest porażający...... a tak długo tłumaczyliśmy z jackiem (w oparciu o publikacje BoE) zasady działania systemu banków, natury depozytów bankowych i tworzenia pieniądza poprzez udzielanie kredytów.... i wszystko na nic.... :-(...."""

Nie ma się co załamywać, efekty waszego tłumaczenia są zauważalne. Przecież już wspominałem, że kredyt we frankach od kredytu w PLN różni się tym, że ten pierwszy musi być utworzony z powietrza górskiego - bo takie powietrze występuje głównie w Szwajcarii. Czy dobrze zrozumiałem sedno aktu kreacji??? :):):):):):) Powtarzam dokładnie za jackiem - bank komercyjny tworzy pieniądz z powietrza - tworząc kredyt. Znaczy tworząc kredyt "frankowy" tworzy franki z Szwajcarskiego powietrza, które następnie zamieniają się w PLN - bo takie dostaje kredytobiorca. Następnie kredytobiorca spłaca raty w PLN lub CHF - które sam może kupić w kantorze, które po wpłaceniu do kasy banku są anihilowane, czyli niszczone. Aby zachować równowagę powietrzno - tlenową :))))) - wpłacane raty przechodzą z powrotem w stan lotny i się ulatniają do atmosfery.
Chyba to tak jakoś leciało o ile pamiętam.

HP

228
00:34, 22 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek

""""Przypominam do znudzenia, podaż pieniądza w gospodarce realnej to SUMA długu publicznego i prywatnego, a nie bilanse BC !!! ...."""

Czyli wychodziłoby na to, że czym więcej górnicy będą kradli i strajkowali, im więcej będzie deficytowych kopalń, które będą wymagały miliardów dotacji od państwa - to jest duża szansa, że państwo będzie miało coraz większy deficyt i dług publiczny - czyli pięknie będzie rosła podaż pieniądza na rynek, a to jest równoznaczne z upragnionym wzrostem gospodarczym - czyli zwiększeniem zatrudnienia i podniesieniem płac - czyli wzrostu dobrobytu Polaków. Eureka!!!

Czyli w skrócie - czym bardziej będą kraść górnicy - tym bardziej będzie rosło PKB i tym bardziej będzie rósł dobrobyt Polaków. Yes, yes, yes, jacku - czy dobrze zrozumiałem???? Jeśli tak - to trzeba tę radosną nowinę jak najszybciej dostarczyć na Śląsk. Niechże się i górnicy ucieszą :)))))))))))))))))

HP


 

229
00:36, 22 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

Czytałem ta spowiedź wcześniej. Ona nie zmienia mojej oceny. Problemem jest fatalna sytuacja spółek, za która są odpowiedzialne konkretne osoby. Odpowiedzialność za spółkę ponosi zarząd. Jeśli ktoś nie czuje się kompetentny albo od początku czuje się bezradny (np. wobec załogi) to nigdy nie powinien godzić się na przyjęcie stanowiska niezależnie czy jest to minister czy prezes zarządu.
Nie ma w tej sprawie rzetelnego dziennikarstwa. Nie widziałem pytań stawianych prezesom spółek. Łatwiej zaprosić do studio związkowców i rozkręcić zadymkę. Słupki rosną, reszta mało ważna. Ani związki zawodowe ani górnicy ‘produkcyjni’ nie odpowiadają za stan kopalni.
To nie jest prawda, co mówi ten anonimowy górnik, ze niektórych nie da się zwolnić, bo związki zawodowe itd. To są populistyczne slogany, które maja odwrócić uwagę od nieudolności zarządzających i rządzących i wywołać negatywne nastawienie do górników wśród opinii publicznej.
Tak wiele osób, również na naszym forum nabiera się łatwo na te bajki.
W Niemczech związki zawodowe są prawnie osadzone daleko mocniej niż u nas a restrukturyzacje są przeprowadzane z powodzeniem.
Związki nie decydują, są partnerem do rozmowy.
Praktyka jest brutalna, sposoby zwalniania pracowników są różne. Metody mogą wydawać się nieetyczne, ale najważniejsze, ze są legalne. W sytuacji, kiedy do wyboru jest restrukturyzacja lub upadłość nie ma wyjścia.
Kiedy likwiduje się stanowisko/dział nie ma żadnego problemu ze zwolnieniem? Jeśli ktoś ewidentnie działa na szkodę spółki, ale możliwość udowodnienia tego jest trudna lub czasochłonna można zlikwidować stanowisko a następnie zatrudnić inna osobę poprzez zewnętrzna firmę. Można zwolnic zgodnie z przepisami zwalniając jednoczenie z obowiązku świadczenia pracy by nie pojawiał się w zakładzie. Można przenieść do innej jednostki. Można zwolnić wypłacając bonus pod pewnymi warunkami zapisanymi w umowie rozwiązania stosunku pracy. Można kupić pracownika żeby współpracował podczas restrukturyzacji. Można dyscyplinarnie, ale trzeba udokumentować, nagany itd.
Daleki jestem od cynicznego podejścia, uważam ze związki pełnią ważna rolę i zawsze powinny być partnerem w dyskusji, ale one nie podejmują ostatecznej decyzji. Obserwuję jak to wygląda w biznesie. Na szczęście w spółkach poza granicami Polski.
Twierdzenie, ze związki paraliżują działanie jest naiwne.
Kiedy zarząd podejmuje decyzje o zmianach, reorganizacji i restrukturyzacji to często teoretycznie podejmowanie jakichkolwiek działań przed poinformowaniem i negocjacjami ze związkami jest nielegalne i niedotrzymanie terminów może zablokować cały proces. Ale przecież przygotowania do restrukturyzacji można zlecić spółce zewnętrznej, która później przekaże/sprzeda dorobek do zamawiającego. Nieładne, ale legalne, tak to wygląda. Nie piszę tego, dlatego, ze to pochwalam, ale żeby pokazać jak to w praktyce wygląda i pokazać ze obwinianie związków o paraliż to słaby argument, który niestety większość mass mediów lansuje a ludzie kupują. Zarząd, który chce, może niemalże wszystko, taka jest brutalna prawda. Męskie decyzje są konieczne w trudnym środowisku.
Makoszowy po połączeniu z Sośnica powinien być stopniowo zrestrukturyzowany – chodziło głównie o zduplikowane po połączeniu stanowiska biurowe – był czas i były pieniądze na ludzką, przyzwoitą, restrukturyzację. Część na emeryturę, część zachęcona odchodzi dobrowolnie, część zostaje przeniesiona tylko, ze takie działania wymagają planowania, pracy, monitorowania, rozmów, negocjacji, stresów. Dołowi nie wyszliby na ulice z powodu biurowych. Węgiel był droższy prezes wolał grzać swój stołek…
Nie jest prawdą, co mówi ten górnik, ze reformy prowadzone z zewnątrz nie przynoszą rezultatów. Każda restrukturyzacja, musi być prowadzona przy współudziale zewnętrznego niezależnego zespołu, który nie jest uwikłany. Wiara w to, ze spółka górnicza sama wyłoni zespół restrukturyzacyjny to utopia. Zewnętrzny zespół + zarząd +„kupieni kluczowi wewnętrzni” – tak to wygląda.
Ten człowiek ma racje w sprawie wszystkich kontroli, które zawsze są zapowiedziane, ale zapomniał dodać, ze gdyby nadzorujący bezpieczeństwo mieli dopilnować, aby wszystkie przepisy były przestrzegane to górnicy prawie nigdy nie mogliby zjechać na dół albo węgiel musiałby być kilkakrotnie droższy. Oni ponoszą rzeczywiste ryzyko świadomie i stad płace wyższe niż przeciętna. Zapowiedziane niezapowiedziane kontrole. To, co Pan podał (kwoty) wcale mnie nie dziwi. Każdy może szczęścia spróbować, są przyjęcia na śląsku. Proszę zacytować wynagrodzenia członków zarządu i rad nadzorczych. Te dane będą zdecydowanie bardziej stosowne w dyskusji o odpowiedzialności za obecny stan kopalń.

Pozdrawiam,
M.

230
06:14, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://stooq.pl/n/?f=941021
"Europejski Bank Centralny próbował już różnych metod ożywienia gospodarki strefy euro. Jedną z nich było wyraźne zmniejszenie stóp procentowych. Niewiele to jednak dało, dlatego Bank prawdopodobnie sięgnie dziś po radykalny środek. Zacznie skupować obligacje krajów strefy euro, tak aby zalać rynek pieniędzmi. Autorzy planu mają nadzieję, że napędzi to ospałą koniunkturę eurolandu, a także doprowadzi do wzrostu inflacji, która była w ostatnich miesiącach niebezpiecznie niska."
Przecież już w ciemno można powiedzieć, że to nie zadziała. Bilans bańku centralnego może i wzrosnąć razy dziesięć, i co z tego ? Naiwność szefów bańków c. mnie poraża.

231
08:31, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #227

"[…] Powtarzam dokładnie za jackiem - bank komercyjny tworzy pieniądz z powietrza - tworząc kredyt"


KŁAMIESZ.
==========

Wielokrotnie już zwracałem Ci uwagę, że NIGDY tego nie twierdziłem. Już kilka razy przypominałem Ci, że bank komercyjny tworzy pieniądz udzielając kredytu, a więc NIE tworzy go z powietrza, tylko ZE ZOBOWIĄZANIA DO SPŁATY.
 

232
08:52, 22 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Pan dał siłę swojemu ludowi. Pan dał swojemu ludowi 500 złotych emerytury.

233
09:03, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Do Blogowego Koleżeńskiego Sądu w składzie: Marcin, Dorota, Zenek, Jacek!

Zwracam się z uprzejmą prośbą o ocenę tego akapitu:

"Jeśli więc zsumujemy haracz bezpośredni na płace w wysokości 39%, oraz haracz pośredni - ale nie do uniknięcia w
wys.30%, to matematyka podpowiada że państwo zabiera każdemu zatrudnionemu na umowę o pracę ok. 70% jego zarobków - czyli ekwiwalentu, który otrzymał za swoją pracę wykonaną w 100%.."

pod względem matematycznym i tylko matematycznym a pod względem moralnym proszę Wysoki Sąd o ocenę wyjaśnienie, jakie w tej sprawie złożył oskarżony Hubert Piskorski.

Z poważaniem, chwilowo jako Blogowy Prokurator krótko Warszawiak.

PS. Mile widziane są również wystąpienia adwokatów oskarżonego Huberta Piskorskiego.... jeżeli tacy oczywiście są.... ;-)

234
09:35, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #228

"Czyli wychodziłoby na to, że czym więcej górnicy będą kradli i strajkowali, im więcej będzie deficytowych kopalń, które będą wymagały miliardów dotacji od państwa - to jest duża szansa, że państwo będzie miało coraz większy deficyt i dług publiczny - czyli pięknie będzie rosła podaż pieniądza na rynek, […]"


Podaż pieniądza to jedna sprawa, a dobrobyt i szczęście to inna sprawa. Kiedyś też do tego dojrzejesz i może wtedy zrozumiesz.

Mogę Ci podać inne przykłady praktycznego pompowania pieniędzy do realnej gospodarki: budowanie mostów wzdłuż rzek, autostrad donikąd, stadionów do niczego, miast w których nikt nie mieszka, albo ostatecznie kopanie i zasypywanie dołów, albo wysłanie ludzi na Księżyc albo Marsa.

Oczywiście lepiej by było, gdyby ludzie zamiast robić coś niepotrzebnego, zawsze tworzyli coś pożytecznego. Więc skieruj swoje pretensje pod adresem biznesu i urzędników, niech zajmą się czymś użytecznym.

Utyskiwanie i zaklinanie nie zmieni trywialnej rzeczywistości. Bez podaży pieniądza nie ma wzrostu PKB. Bez wzrostu PKB nie będzie dobrobytu. Ale to działa tylko W JEDNĄ STRONĘ !!!

A odwrotnie, to NIEKONIECZNIE. Co oznacza, że wzrost PKB może, ale nie musi oznaczać także realny wzrost gospodarczy. Zwiększenie podaży pieniądza może, ale niekoniecznie musi przekładać się na wzrost PKB. Natomiast spadek PKB to ZAWSZE oznacza realną recesję, tak jak SPADEK podaży pieniądza (objaw: deflacja) ZAWSZE skutkuje realną recesją.

I podaruj sobie naiwną propagandę, bo zachowujesz się jak ktoś, kto chce leczyć plagę nowotworów za pomocą eutanazji. Leczenie marnotrawstwa, przekrętów, niegospodarności i złodziejstwa za pomocą pozbawiania ludzi pieniądza, by FIZYCZNIE nie mogli kraść i marnotrawić, bo po prostu nie będą mieli co, to nie jest dobra metoda!

 

235
09:55, 22 stycznia 2015
Ted pisze:

Horrendalny haracz dla państwa jest podstawową przeszkodą w rozwoju biznesu w Polsce .Nie mający pojęcia o prowadzeniu biznesu ludzie ( posłowie ) ustalają prawo nakładające coraz więcej obciążeń na koszty pracy , próbując pokryć dzikie wydatki państwa za pomocą grabienia swoich nieświadomych obywateli .
Przypomina to nakładanie na osła idącego pod górę coraz większej liczby ładunków , aż w końcu zwierz stanie , a ostatecznie padnie , my jesteśmy tuż przed tym ostatnim etapem .
Fatalna mieszanka mentalności post komunistycznej elit i obywateli ( mogę wszystko i wszystko mi się należy ) w połączeniu z gigantycznymi dochodami państwa i samorządów jest przyczyną marnotrawstwa i rozrzutności zarządzających groszem publicznym.
Nieświadomy pracownik łupiony niemiłosiernie przez własne państwo ( 70% zarobków musi oddawać ) musi jeszcze konkurować w globalnej wiosce z innymi .Dla przypomnienia w Azji pracują MILIONY dzieci w wieku 9-15 lat , przeciętnie po 10-12 godzin przez 6 dni w tygodniu o ich wynagrodzeniach nie wspomnę .
Praca na umowę o pracę na etacie w urzędzie , instytucji lub firmie publicznej to marzenie przeciętnego Polaka .
Uważam że bezrobocie w naszym kraju jest marginalne , brakuje tylko dobrze płatnych ETATÓW .
Proponuję eksperyment : dajcie ogłoszenie że zatrudnicie sprzątaczkę - gwarantuję że nikt się nie odezwie ( szukam cały czas ) , na ogłoszenie o wolnym miejscu pracy w urzędzie miejskim wpływa 400 cv w tym od ludzi z doktoratami ???
To taki przykład dla dyskusji o bezrobociu .

236
10:05, 22 stycznia 2015
_marcin pisze:

@jacek #215
Jacku, Hubert chyba ma rację podejrzewając Cię o pisanie "pod wpływem" skoro w co drugiem komentarzu podkreślasz, że czegoś nie napisałeś albo że ktoś kłamie powtarzając Twoje słowa - a przecież jasno widać, że są to Twoje słowa. Ja dopuszczam jeszcze rozdwojenie osobowości albo to, że jako "jacek" na forum udziela się jakiś kolektyw nie do końca ze sobą zgodny :)))

W #136 napisałeś, że bank kreuje nowy pieniądz, bo ktoś chce dostać pożyczkę. I podkreśliłeś, że "Bank komercyjny nie potrzebowałby franków NAWET wtedy, gdyby udzielał kredytu fizycznie w CHF".
Jak możesz więc w #215 twierdzić, że tak nie napisałeś? Wystarczy, że masz księżycowe pomysły - nie musisz się dodatkowo kompromitować zaprzeczaniem samemu sobie w co drugim komentarzu.

Irytujące jest też to, że pomijasz milczeniem wszystkie niewygodne dla swoich teorii pytania. Wiem, że odpowiedź na nie powinna obnażyć kompletny brak logiki w Twoich teoriach, ale właśnie po to je zadaję :)) Gdybyś więc mógł w końcu odpowiedzieć choćby na te zawarte w #204 na temat JG... Poświęcam czas na dyskusję obszernie odpowiadając na Twoje słowa więc oczekuję podobnego podejścia.

Pokażę Ci jak się to robi (w odniesieniu do #210):
"Rynek pracy nie znajduje się w równowadze, ani do niej nie dąży, ponieważ dla większości uczestników:
a) nie spełnia warunków wolnego rynku, a to dlatego, że:
i. wymiana dobra (pracy) nie ma charakteru dobrowolnego,"
Nie słyszałem, aby ktoś kogoś zmuszał do pracy w danej firmie i na danym stanowisku (no, ewentualnie można tu wspomnieć o sutenerach porywających kobiety).
A może chodzi Ci o to, że W OGÓLE ludzie muszą pracować, bo nie żyjemy w wiosce smerfów, gdzie śpioch, maruda, laluś, ważniak itp. mogą nic nie robić, a dostają wszystko to samo co pracuś, osiłek, drwal, łasuch, farmer... To faktycznie jest "problem", ale komunizm go jednak nie rozwiązał :)))

"ii. ustalenie ceny nie ma charakteru dobrowolnego,"
Istotnie, w supermarkecie raczej nie można się targować, ale już np. w meblowym czy na targowisku jak najbardziej :)) I zawsze możesz iść do innego sklepu.

"iii. sprzedający pracę w przeciwieństwie do kupującego podlega ograniczeniom i przymusowi,"
Jeżeli przedsiębiorca ma napisać nowy program do głosowania dla PKW to jest ograniczony i przymuszony do zatrudnienia kilku dobrych programistów i zapłacenia im sporo pieniędzy (więcej niż 1680 zł). Jeżeli tego nie zrobi to system nie powstaje albo nie działa tak jak powinien :))

"iiii. obopólna zgoda do zawarcia transakcji ma charakter iluzoryczny"
Współczuję Ci jeżeli Twoje doświadczenie życiowe sprawiło, że uważasz, że pracodawca zatrudniający swoich pracowników szczerze ich nienawidzi, z wzajemnością zresztą. W takich warunkach faktycznie ciężko się odnaleźć.

"Rynek pracy tak nie działa, ponieważ zwykle ludzie nie mogą przestać jeść, mieszkać i przestać płacić rachunki, gdy nie odpowiada im oferowana niska płaca"
Dlatego trzeba się uczyć, doskonalić i rozwijać, aby umieć coraz więcej i coraz lepiej robić, dzięki czemu sam zaczniesz zatrudniać ludzi albo będziesz cenionym pracownikiem, którego odejścia żaden szef sobie nie może wyobrazić (i sam będzie wyprzedzał Twoje prośby o podwyżkę).

"A więc cenę pracy NIE ustala KONKURENCJA pomiędzy pracodawcami, ale przymus fizyczny podjęcia pracy na EWIDENTNIE niekorzystnych dla jednej ze stron warunkach."
http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_010_13.PDF
"Zdecydowana większość aktywnych zawodowo Polaków (78%) wyraża ogólne zadowolenie ze swojej obecnej pracy."
"Jedynie niespełna połowa pracujących uważa, że ich praca przynosi dobre zarobki oraz łączy się z zadowalającymi świadczeniami socjalnymi (po 45%)."
Jacku, aż 45% pracowników jest zadowolona ze swoich zarobków! Zerknij na stronę nr 6 powyższego opracowania (i przygotuj się na szok poznawczy):
Ocena przyznana pytaniu "[praca] Przynosi dobre zarobki"
- instytucja państwowa, publiczna: 3,01
- sektor prywatny poza rolnictwem: 3,28

W sektorze prywatnym pracownicy przyznają, że mają bardziej satysfakcjonujące zrobki.
Wody? :)))

"Oceniając poszczególne wymiary zatrudnienia pracujący najczęściej podzielają opinię, że wykonywane przez nich zadania są ważne i mają sens (81% wskazań)."
W JG byłoby to może 10%.

@krak15 #221
Kredytobiorca pożycza od banku np. 150tys franków. Bank mu za te franki kupuje złotówki i owe złotówki przelewa na konto. Kredytobiorca musi co miesiąc oddać określoną ilość franków, dla wygody bank może pobrać z konta kredytobiorcy złotówki i sam za nie kupić franki. Po ostatnich zmianach prawa, kredytobiorca może franki zarobić w Szwajcarii albo kupić w kantorze i dostarczyć do banku.

Co do wyczarowywania franków z powietrza górskiego :) to rzeczywistość jest bardziej przyziemna. Banki musiały je pożyczać i w pewnym momencie brakowało ich tak bardzo, że NBP musiał robić specjalny deal z SNB, aby zapewnić ich odpowiednią ilość:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/snb;i;nbp;zawarly;porozumienie;ws;swapow;walutowych,72,0,1111880.html

237
10:14, 22 stycznia 2015
_marcin pisze:

@Warszawiak #233
Odpowiedź zależy od tego czy wspomniane 30% haraczu pośredniego jest kwotą liczoną od całości zarobków czy od kwoty liczonej wg wzoru:
całość_zarobków - (całość_zarobków * 0,39)

W pierwszym przypadku sumarycznie jest to ~70%, w drugim ~58%.
 

238
10:29, 22 stycznia 2015
mall pisze:

@HP#211: wyszedłeś od kwoty 4000. W stosunku do niej 8000 to 100% narzutu. Mów co chcesz.
Owe 30% podatków pośrednich sobie wziąłeś z powietrza żeby przykład brzmiał dosadniej. Nie każdy produkt ma 30% zawartości podatków pośrednich a poza tym każdy ma inną strukturę wydatków. Ale raczysz to ignorować bo najwyraźniej nie pasuje ci do tezy. Szkoda odnosić się do dalszej treści twojego wpisu #151 bo z podsumowania 39% i 30% robi ci się raz 70% (choć winno być 69% skoro już jesteś tak drobiazgowy) a akapit później z podbijasz stawkę do 100% (sam podajesz przykład 4000 PLN rosnących w kosztach do 8000 PLN).

Ale z mojej strony EOT. Popełniłem błąd zagadując w ogóle.

239
10:42, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Kredyty hipoteczne w CHF.
Wczorajsza propozycja szefa KNF o możliwości przewalutowania tych kredytów na PLN wydaje się rozsądna.

[Są na pierwszy rzut oka dwa problemy:

1. Podniesiony dzisiaj w prasie - ponieważ oprocentowanie frankowe było dużo niższe od złotowego to po takim przewalutowaniu zadłużenie byłego frankowicza będzie dużo niższe niż złotówkowicza. To byłoby skrajnie niesprawiedliwe.

2. Nie wiemy, jakie były w tym czasi koszty banków zabezpieczania walutowej pozycji kredytowej. Każdy bank stosował inną strategię (swapy, futersy, linie kredytowe itp.). Proste dodanie rat i wygenerowanie różnicy z pewnością nie będzie miało miejsca.

Jeśli jednak propozycja da w wyniku wyrównanie zadłużenbie frankowicza i złotówkowicza oraz pokrycie różnicy w ratach i kosztów banków, co pewnie nie da dopłaty 11k, a raczej pare razy więcej, to zadłużeni we frankach po dwa złote powinni całowac w rękę szefa KNF za taka propozycję. PK]

240
10:43, 22 stycznia 2015
krak15 pisze:

#227 HP
..........."A kolega nigdy nie posiadał konta walutowego w polskim banku???"..........

Czy w polskim systemie bankowym istnieje możliwość dokonania przelewu bezgotówkowego z konta walutowego jednego klienta banku do konta walutowego innego klienta banku?..... i jeżeli są to różne banki, to za pomocą jakiej waluty są dokonywane rozliczenia pomiędzy bankami... (bo chyba nie środkami rezerw banków, zdeponowanych w NBP, które są nominowane w PLN)....... czyżby banki przekazywałyby sobie franki w postaci gotówki?

Czy banki udzielając kredytu frankowego czyniły to powiększając depozyt konta walutowego kredytobiorcy.... czy wręczały kredytobiorcy gotówkę (franki) do ręki kredytobiorcy?

241
11:23, 22 stycznia 2015
krak15 pisze:

.........."Największe wątpliwości budzi nie czy, ale w jakiej skali QE zostanie wprowadzone w strefie euro. Zwłaszcza, że zwolennikiem takiego kroku jest m.in. szef EBC Włoch Mario Draghi, który uzasadnia go deflacją w strefie euro. W grudniu rok do roku ceny w całym bloku spadły o 0.2 pp., co wzbudziło obawy o wpadnięcie w spiralę deflacyjną, która byłaby trudna do powstrzymania. Chodzi więc o osłabienie europejskiej waluty wobec dolara, a także zwiększenie płynności w strefie euro.

- To lekcja, której nauczyliśmy się na przykładzie Japonii. W latach 1990-tych zaczęły tam spadać ceny. To nie był problem sam w sobie, problemem było to, że gdy ceny zaczęły spadać, ludzie liczyli na dalsze spadki. Przestali kupować, bo czekali aż wszystko będzie jeszcze tańsze. Spadała produkcja, więc ceny jeszcze spadały, a ekonomia zwalniała coraz bardziej - tłumaczył Draghi w wywiadzie dla Die Zeit."..........

http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/ebc-o-krok-od-waznej-decyzji-co-z-qe,211,0,1697747.html

242
11:26, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

@ P.K.
Pisze Pan:
" Mocno wzrosły również kursy EUR/PLN i USD/PLN (ten ostatni dąży ku szczytom wszech czasów)."
Ten rekord na parze USD/PLN to kurs 4,708 na zamknięciu z dnia 23 października 2000r. Kursy walutowe szczególnie trudne są do prognozowania i wszystko jest możliwe. Ile procent szans dałby Pan na dzisiaj, że kurs pary USD/PLN wyniesie w średnim terminie czyli do końca 2016/2017 r :
1. 4,7 czyli rekord wszech czasów. ( możliwy przy rozpadzie strefy euro lub większych zwyżek stóp procentowych
w Stanach niż oczekują rynki)
2. 4,0 w tym roku ( reakcja rynków na decyzję ECB i greckie wybory)
3. 3,75 to szczyt w obecnym cyklu i powrót do spadków ( możliwy po wycofaniu się FED z podwyżek stóp)

 

243
11:31, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin #236

"[…] Twoje słowa - a przecież jasno widać, że są to Twoje słowa. [tu: bank tworzy pieniądz z powietrza]"


KŁAMIESZ i MANIPULUJESZ
========================

Po raz kolejny zwracam także Tobie uwagę, że NIGDY nie twierdziłem, że pieniądz tworzony jest "z powietrza", a WPROST PRZECIWNIE, za każdym razem protestuję i stwierdzam, że jest to nieprawda, ponieważ pieniądz jest tworzony w akcie udzielanie kredytu przez bank komercyjny i powstaje ze zobowiązania do zwrotu.

Moim zdaniem doskonale rozumiesz różnicę pomiędzy stworzeniem czegoś z niczego ("z powietrza"), a stworzeniem z czegoś realnego (zobowiązania, umowy, opartej na prawie i przymusie państwa, zagrożonego egzekucją pod rygorem prawa i naruszeniach ściganych przez aparat państwowy).

Dopuszczasz się więc świadomej manipulacji, zakłamując i przekręcając celowo moje słowa i fałszywie przypisując mi bzdurne twierdzenie iż pieniądz bank kreuje z niczego.
 

244
11:39, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

BKS

Jacek - masz szansę po przypadkowym i niezamierzonym odszczeleniu przez Pana Krzysztofa ( #570) @Kota na objęcie jego stanowiska blogogo kandydata na filozofa.... są sytuacje na blogu, że trzeba się zadeklarować za prawdą lub jej brakiem... tylko filozofowanie nie wystarcza...

Marcin - wyjdę na chwilę z okopów i Ci podziękuję.... jednak jak wrócę do swoich okopów, to i po Tobie się przejadę... ;-)

Dorota, Zenek - zakładam, że Dorota ma problemy z zalogowaniem się.... a Zenek przed południem lata po trójmiejskich budowach....

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

245
11:40, 22 stycznia 2015
Seba pisze:

Nie rozumiem jaki sens ma QE, EBC wykupi obligacje panstw EU od banków komercyjnych a te beda kupować akcje i pobijac indexy.Czy nie lepiej było by w jakis inny sposób te pieniadze dać konsumetowi, gdyz tak bardzo i EBC chce osiagnać inflacje na poziomie 2%?

246
11:44, 22 stycznia 2015
Max pisze:

@243 jacek
A co z twoimi stwierdzeniami o kreacji pieniądza przez banki centralne? Nie są z powietrza, skoro twierdzisz, że nie muszą być z definicji zwracane?

247
11:48, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Propozycja szefa KNF o możliwości przewalutowania kredytów w CHF na PLN ( z dopłatą)
Propozycję tą wczoraj poparł publicznie prezes M Banku. Ważna byłaby też opinia największego gracza, czyli prezesa
PKO BP.
Lepiej byłoby aby rozwiązania szukali profesjonaliści z KNF niż nasi politycy w roku wyborczym.

[Widzę, że pisze Pan nie czytając moich dopisków... Taki trochę głuszec ;-). PK]

248
11:54, 22 stycznia 2015
_marcin pisze:

@jacek #236
To, że ktoś zwraca się do banku o pożyczkę to jedna sprawa, a to, że bank mu po podpisaniu umowy dopisze 300 tys. których nie ma (stworzy je magicznie z powietrza pracownik banku stukający w klawiaturę komputera) to zupełnie inna sprawa, a sedno jest właśnie w tej drugiej sprawie :) Ba, twierdzisz, że tak samo robi polski bank w przypadku franków szwajcarskich :))
Poinformuj o takiej możliwości NBP, bo oni o tym nie widzą i robią jakieś dziwne umowy z SNB ;)

[Jak można z uporem powielać te niemądre opinie o "tworzeniu z powietrza"? Bank MUSI mieć pokrycie kredytu walutowego. Niekoniecznie oczywiście w gotówce, ale może mieć w swapach, futersach, liniach kredytowych itp. To wszystko zresztą kosztuje. Proszę nie powtarzać politycznych bredni - szczególnie pan Szewko z SLD wybija się tutaj szczególnie mocno. PK]

249
11:58, 22 stycznia 2015
_marcin pisze:

@Seba #245
Jak EBC wykupi od banków obligacje rządowe to banki będą miały za co kupować nowe obligacje rządowe czytaj rządy będą się dalej zadłużać bo będą chętni to lokowania w te obligacje pieniędzy. Interes jest pewny, bo za kilka lat w razie czego znowu EBC będzie te obligacje skupował od banków :))

250
12:03, 22 stycznia 2015
Max pisze:

@248 PK
Dzięki za dopisek może teraz jacek uzna Pana autorytet i przestanie pisać, że bankowi wystarczy tylko zobowiązanie klienta do spłaty i kredyt gotowy.

251
12:08, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #246

"A co z twoimi stwierdzeniami o kreacji pieniądza przez banki centralne? Nie są z powietrza, skoro twierdzisz, że nie muszą być z definicji zwracane?"


Nawet nie próbuj takiej manipulacji, bo za każdym razem będę protestował.

NIGDY nie twierdziłem, że rezerwy BC są tworzone z niczego, bo NIE SĄ. Każda forma pieniądza fiat (poza marginalnymi wyjątkami bez znaczenia) jest tworzona jawnie, POPRZEZ ZACIĄGANIE ZOBOWIĄZAŃ. Zakaz bezpośredniego finansowania wydatków poprzez tworzenie pieniądza z niczego (bez długu) jest podstawą obecnego systemu kapitalistycznego i jest wszędzie bezwzględnie przestrzegany. Doskonale o tym wiesz, więc podaruj sobie te insynuacje.


 

252
12:14, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

Jeden z poważniejszych i odpowiedzialnych Forumowiczów jakim jest @krak15 pisze tak:

"Czy banki udzielając kredytu frankowego czyniły to powiększając depozyt konta walutowego kredytobiorcy.... czy wręczały kredytobiorcy gotówkę (franki) do ręki kredytobiorcy?"

A Pana kredytowy "autorytet" Pan Jacek Ramotowski pisze tak:

"Banki miały na koniec listopada 2014 r. 131 mld zł frankowych kredytów hipotecznych. Wzrost kursu szwajcarskiej waluty, jaki nastąpił od czwartku do weekendu, oznacza wzrost RWA o 28,8 mld zł."

a jeżeli tak, to czy tzn, że jeżeli obecnie wszyscy Frankowicze zaprzestaliby spłacać swoje kredyty, to banki, które udzielały kredyty we frankach po 15 stycznia są dodatkowo na minusie o kwotę zbliżoną do tej kwoty w/w 28,8mld zł a jeżeli nie, to proszę podać właściwą kwotę lub potwierdzić, że sugerowanie czy zadawanie pytań przez @krak15 są zasadne?

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.
 

253
12:25, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

@P.K.
"[Widzę, że pisze Pan nie czytając moich dopisków... Taki trochę głuszec ;-). PK]"
Czytałem, czytałem;-))), lecz uważam za bardzo ważne opinie głównych zainteresowanych, czyli prezesów banków
MBanku ( poznaliśmy wczoraj, była pozytywna) i PKO BP ( nie znamy jeszcze). Każde rozwiązanie związane z przewalutowaniem na PLN i ew. dopłatą jest korzystne dla "frankowiczów", pozbawiając ich głównego ryzyka tj.kursu walutowego. Pamiętam tytuły w prasie w tym okresie:" Tylko głupi nie bierze kredytu we frankach".
Na pomoc "frankowiczom" mogą przyjść w przyszłości też nasze sądy, zmieniając swe dotychczasowe podejście ;-))
Znam sędziów zadłużonych w CHF;-))

[Prezes mBanku dał bardzo wstępną opinię i mówił o sprawiedliwości. Zmieni zdanie. PK]

254
12:39, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin #248

"[...] stworzy je magicznie z powietrza pracownik banku stukający w klawiaturę komputera"

Nieprawda. Znowu muszę zaprotestować. Pieniądz nie powstaje ani magicznie, ani z powietrza. Pieniądz jest zobowiązaniem i powstaje w efekcie podpisania umowy kredytowej, czyli zobowiązania do zwrotu danej kwoty. Nowe aktywa pozyskane przez bank (umowa kredytu, czyli zobowiązanie klienta), są równe pasywom (depozytowi, czyli stworzonym, nowym przez bank środkom na jego koncie).


"Ba, twierdzisz, że tak samo robi polski bank w przypadku franków szwajcarskich."

Nieprawda. Niczego takiego nie twierdzę o PRZYPADKU FRANKÓW SZWAJCARSKICH. Wcale nie wypowiadałem się jak dotychczas o udzielaniu kredytów dewizowych!! Moim zdaniem banki komercyjne w Polsce są jedynie pośrednikiem przy udzielaniu kredytów dewizowych, więc muszą mieć pokrycie na całą kwotę takiego kredytu.

Bądź tak uprzejmy zauważyć, że dyskusja toczy się na temat kredytów indeksowanych lub denominowanych we frankach, to są kredyty udzielone i spłacane w złotych, a nie w walucie obcej.






Poinformuj o takiej możliwości NBP, bo oni o tym nie widzą i robią jakieś dziwne umowy z SNB ;)
 

255
12:42, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #250

"Dzięki za dopisek może teraz jacek uzna Pana autorytet i przestanie pisać, że bankowi wystarczy tylko zobowiązanie klienta do spłaty i kredyt gotowy."

Co tam taki jacek, jak jeszcze uzna to także BoE i Bundesbank, to dopiero będzie coś.....

256
13:10, 22 stycznia 2015
Warsyawiak pisze:

List otwarty nr 2 do Szanownego Pana Ryszarda Peru oraz pozostałych członków zespołu pod kierunkiem Joanny Ruteckiej
w składzie:

Kamila Bielawska
Ryszard Petru
Sylwia Pieńkowska-Kamieniecka
Marek Szczepański
Maciej Żukowski

którzy opracowali Raport

DODATKOWY SYSTEM EMERYTALNY W POLSCE – DIAGNOZA I REKOMENDACJE ZMIAN

W raporcie już na pierwszych stronach pisze:

"Zakres obowiązkowego systemu jest znaczny. W systemie powszechnym podstawa wymiaru składki jest wysoka(2,5-krotność przeciętnegowynagrodzenia), a składka (19,52% podstawy wymiaru) należy do najwyższych w świecie
(w Niemczech składka emerytalno-rentowawynosi 18,9% wobec polskich 27,52% – suma składki emerytalnej i rentowej). Przy tak dużym zakresie systemu obowiązkowego i stosunkowo (w porównaniu np. z Niemcami) niskich dochodach społeczeństwa, możliwości rozwoju dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego są ograniczone. Rozwojowi tego zabezpieczenia sprzyjałoby ograniczenie zakresu systemu obowiązkowego, w tym obniżenie składki, co
jednak jest nierealne ze względu na sytuację finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych;
Stopy zastąpienia z systemu obowiązkowego będąw przyszłości niższe"

Tak to prawda będą nisze niż obecnie ale stosunkowo znacznie wyższe podkreślam znacznie wyższe niż w analogicznych przypadkach w Niemczech.

Pozwolę sobie to udowodnić na teoretycznym przykładzie ponieważ tylko na takiej podstawie można porównywać cokolwiek co dotyczy w przyszłości.

Zakładam, że w Polsce i w Niemczech przyszły emeryt pracuje w sumie przez 40 lat i zarabia przez te wszystkie lata średnią krajową, waloryzacja emerytur w obu krajach równa się zero ponieważ inflacji itp. itd brak a jeżeli ta kto twierdzę z całą odpowiedzialnością, że stopy zastąpienia tych pracowników byłyby następujące:

W Niemczech:
- stopa zastąpienia brutto ok. 32,69%
- stopa zastąpienia netto ok. 46%

W Polsce
- stopa zastąpienia brutto ok. 48%
- stopa zastąpienia netto ok. 67,29%

a jeżeli tak, to problem nie tkwi moim zdanie w zbyt niskich stopach zastąpienia tylko w ilości bezrobotnych i zbyt niskich zarobkach.

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS. Jeżeli Pana, Panie Petru zainteresują moje wyliczenia, to proszę zlecić jakiemuś początkującemu asystentowi, żeby sprawdził moje obliczenia a ja ze swojej strony jestem gotów przekazać wszystkie dane, na bazie których te obl. zostały przeprowadzone.

257
13:10, 22 stycznia 2015
marcel pisze:

Z ekonomicznego punktu widzenia, większość z tych, którzy skorzystali z tańszego kredytu denominowanego we frankach, w ogóle nie ma problemu. Zsumowane raty ich kredytów spłacane w PLN od 2004 roku (poza kredytami zaciągniętymi w kilkumiesięcznym okresie maj – sierpień 2008 roku) są nadal niższe od tych, które by musiały być zapłacone, gdyby kredyt był w PLN!
Rata dla kredytu denominowanego w 2008 roku w CHF w wysokości 300 tys. wynosiła około 1.500 PLN, a kredytu zaciągniętego w PLN – około 2.400 PLN. Dla wielu oznaczało to wybór: mieć samodzielne mieszkanie albo chrapiącego teścia za ścianą!
Od tego czasu CHF podrożał dwukrotnie, ale spadło oprocentowanie – z ponad 4% praktycznie do 0%, co oznacza, że po doliczeniu marży banku rata tego kredytu wynosi około 1.700 zł. Problemem nie są więc dotychczasowe wydatki na obsługę kredytu (rata + odsetki), bo były one istotnie niższe od obsługi kredytów w PLN! Nie wiadomo czy problemem będą przyszłe wydatki na ten cel, bo pozostało jeszcze około 20 lat spłaty.
Problem jest wzrost pozostającej do spłaty kwoty kredytu w CHF w stosunku do wartości nieruchomości w PLN! Ale jest to problem dla tych, którym seks się najwyraźniej nie udał, się rozwodzą i mają problem ze spieniężeniem mieszkaniowych aktywów. Ci, którzy problemów osobistych nie mają, nie mają też problemów z tym, że wartość ich mieszkania jest niższa, niż wysokość pozostałego do spłacenia kredytu, bo oni w nim po prostu mieszkają i nadal uprawiają seks.
Ale niektórzy korzystając z taniego franka zamiast 50m2 kupili 75m2. Albo zaciągnęli kredyt na 120% wartości mieszkania i walnęli plazmę na całą ścianę, albo fundnęli sobie disajnerską muszlę sedesową za 10.000 zł. Możemy im pogratulować, że przez kilka lat mieli szczęście z tego wszystkiego korzystać, ale niby dlaczego mamy teraz w jakikolwiek sposób za nich płacić?
Większy problem niż kredytobiorcy, mają, zdaje się, kredytodawcy, ze strony których słychać coś o „ryzyku systemowym”. Gdybym pożyczył od kolegi w 2008 roku 150 tys. CHF i miał mu je teraz oddać, czy państwo by jakoś interweniowało? Z pewnością nie! A czy gdyby tak samo zachowało się jeszcze pół miliona innych osób, to państwo by jakoś interweniowało? Też nie.
Więc czemu ma interweniować tym razem? Bo chodzi o banki! Śpieszę wyjaśnić, że banki, też obowiązuje zasada odpowiedzialności . Wolny rynek wiąże się z równością wobec prawa. Tymczasem państwo uprzywilejowało jedną ze stron. Ustawa o „uporządkowaniu” stosunków kredytowych z grudnia 1989 roku pozwoliła bankom jednostronnie zmienić warunki umów i oprocentowanie kredytów.
Po uzyskaniu statusu świętych krów banki udzielały kredytów „krewnym i znajomym królika” i w 1993 roku trzeba było uchwalić koleją ustawę o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków, która regulowała bankowe postępowanie ugodowe czyniąc z banków uprzywilejowanych wierzycieli kredytobiorców, którym wcześniej bezmyślnie udzieliły one kredytów.
Prawo bankowe z 1997 roku utrwaliło wszystkie bankowe przywileje, z bankowym tytułem egzekucyjnym na czele. Wynikało to z wiary, że to sektor finansowy decyduje o gospodarce kraju, a nie jakaś tam produkcja.
Banki nie pożyczały przecież franków! Ba – one nawet nie musiały ich posiadać wtedy, gdy zawierały umowy kredytowe denominowane w frankach. Jakie zatem ponosiłyby ryzyko w normalnych warunkach? Że mniej zarobią! Problem „systemowy” stworzyło państwo kształtując przepisy prawa bankowego. Dla banku dług klienta to aktywo! Uznanie, że podpis kredytobiorcy pod umową kredytową stanowi podstawę udzielania kolejnych kredytów jest istotnym generatorem owego ryzyka systemowego.
Gdy dług kredytobiorcy rośnie to i aktywo banku rośnie. Więc umocnienie się CHF banki powinno cieszyć. Ale ich „aktywa” są teraz niezabezpieczone, bo ich wartość denominowana w CHF przekracza wartość nieruchomości – czyli zabezpieczenia. No i bank jest w... To znaczy ma problem. Ale przecież banki sprzedają swoje wierzytelności za 20% ich wartości! Jeżeli zatem mogą lekką ręką zrezygnować z 80% wartości wierzytelności na rzecz windykatorów, to dlaczego nie mogą zrezygnować, na przykład, z 40% wartości na rzecz swoich własnych klientów?
Wiecie dlaczego nie mogą? Bo „wszyscy przestaliby płacić”! Tak przynajmniej twierdzą banki. A windykator jest gorszy od teściowej i fama o jego działaniach ma skłaniać kredytobiorców do płacenia rat. Margines dla banków jest jednak duży.

258
13:11, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Banki--święte krowy.
"Na wolnym rynku państwu nic do tego, jaką umowę zawieram z bankiem i w jakiej walucie. Ale wolny rynek wiąże się z równością wobec prawa. Tymczasem państwo uprzywilejowało jedną ze stron – banki. Ustawa o „uporządkowaniu" stosunków kredytowych z grudnia 1989 roku pozwoliła bankom jednostronnie zmienić warunki umów i oprocentowanie kredytów. Po uzyskaniu statusu świętych krów banki udzielały kredytów krewnym 
i znajomym królika i w 1993 roku trzeba było uchwalić koleją ustawę 
o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków, która regulowała bankowe postępowanie ugodowe, czyniąc z banków uprzywilejowanych wierzycieli kredytobiorców, którym wcześniej bezmyślnie udzieliły kredytów. Prawo bankowe z 1997 roku utrwaliło wszystkie przywileje, z bankowym tytułem egzekucyjnym na czele. Wynikało to z wiary, że to sektor finansowy decyduje o gospodarce kraju, a nie jakaś tam produkcja.
Uprzywilejowanie banków należy ograniczyć. Choćby dlatego, żeby nie mogły jednostronnie zmienić umów kredytowych, by nie uwzględniać przy obliczaniu wysokości rat ujemnej stopy procentowej w Szwajcarii, co właśnie bezczelnie próbują robić. Ale 
w ramach odpowiedzialności proszę pamiętać, że zsumowane raty kredytów hipotecznych zaciągniętych we frankach, spłacane 
w złotówkach od 2008 roku, nadal są niższe od tych, które musiałyby być zapłacone, gdyby kredyt był w złotówkach! Więc, drodzy frankowicze, nie bądźcie górnikami. Zawsze macie drogę sądową – czasami nawet z bankami można wygrać. Zwłaszcza że niektórzy sędziowie mają kredyty we frankach".

259
13:13, 22 stycznia 2015
marcel pisze:

Z ekonomicznego punktu widzenia, większość z tych, którzy skorzystali z tańszego kredytu denominowanego we frankach, w ogóle nie ma problemu. Zsumowane raty ich kredytów spłacane w PLN od 2004 roku (poza kredytami zaciągniętymi w kilkumiesięcznym okresie maj – sierpień 2008 roku) są nadal niższe od tych, które by musiały być zapłacone, gdyby kredyt był w PLN! Rata dla kredytu denominowanego w 2008 roku w CHF w wysokości 300 tys. wynosiła około 1.500 PLN, a kredytu zaciągniętego w PLN – około 2.400 PLN. Dla wielu oznaczało to wybór: mieć samodzielne mieszkanie albo chrapiącego teścia za ścianą! Od tego czasu CHF podrożał dwukrotnie, ale spadło oprocentowanie – z ponad 4% praktycznie do 0%, co oznacza, że po doliczeniu marży banku rata tego kredytu wynosi około 1.700 zł. Problemem nie są więc dotychczasowe wydatki na obsługę kredytu (rata + odsetki), bo były one istotnie niższe od obsługi kredytów w PLN! Nie wiadomo czy problemem będą przyszłe wydatki na ten cel, bo pozostało jeszcze około 20 lat spłaty. Problem jest wzrost pozostającej do spłaty kwoty kredytu w CHF w stosunku do wartości nieruchomości w PLN! Ale jest to problem dla tych, którym seks się najwyraźniej nie udał, się rozwodzą i mają problem ze spieniężeniem mieszkaniowych aktywów. Ci, którzy problemów osobistych nie mają, nie mają też problemów z tym, że wartość ich mieszkania jest niższa, niż wysokość pozostałego do spłacenia kredytu, bo oni w nim po prostu mieszkają i nadal uprawiają seks.
Ale niektórzy korzystając z taniego franka zamiast 50m2 kupili 75m2. Albo zaciągnęli kredyt na 120% wartości mieszkania i walnęli plazmę na całą ścianę, albo fundnęli sobie disajnerską muszlę sedesową za 10.000 zł. Możemy im pogratulować, że przez kilka lat mieli szczęście z tego wszystkiego korzystać, ale niby dlaczego mamy teraz w jakikolwiek sposób za nich płacić?
Większy problem niż kredytobiorcy, mają, zdaje się, kredytodawcy, ze strony których słychać coś o „ryzyku systemowym”. Gdybym pożyczył od kolegi w 2008 roku 150 tys. CHF i miał mu je teraz oddać, czy państwo by jakoś interweniowało? Z pewnością nie! A czy gdyby tak samo zachowało się jeszcze pół miliona innych osób, to państwo by jakoś interweniowało? Też nie. Więc czemu ma interweniować tym razem? Bo chodzi o banki! Śpieszę wyjaśnić, że banki, też obowiązuje zasada odpowiedzialności . Wolny rynek wiąże się z równością wobec prawa. Tymczasem państwo uprzywilejowało jedną ze stron. Ustawa o „uporządkowaniu” stosunków kredytowych z grudnia 1989 roku pozwoliła bankom jednostronnie zmienić warunki umów i oprocentowanie kredytów. Po uzyskaniu statusu świętych krów banki udzielały kredytów „krewnym i znajomym królika” i w 1993 roku trzeba było uchwalić koleją ustawę o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków, która regulowała bankowe postępowanie ugodowe czyniąc z banków uprzywilejowanych wierzycieli kredytobiorców, którym wcześniej bezmyślnie udzieliły one kredytów. Prawo bankowe z 1997 roku utrwaliło wszystkie bankowe przywileje, z bankowym tytułem egzekucyjnym na czele. Wynikało to z wiary, że to sektor finansowy decyduje o gospodarce kraju, a nie jakaś tam produkcja.
Banki nie pożyczały przecież franków! Ba – one nawet nie musiały ich posiadać wtedy, gdy zawierały umowy kredytowe denominowane w frankach. Jakie zatem ponosiłyby ryzyko w normalnych warunkach? Że mniej zarobią! Problem „systemowy” stworzyło państwo kształtując przepisy prawa bankowego. Dla banku dług klienta to aktywo! Uznanie, że podpis kredytobiorcy pod umową kredytową stanowi podstawę udzielania kolejnych kredytów jest istotnym generatorem owego ryzyka systemowego. Gdy dług kredytobiorcy rośnie to i aktywo banku rośnie. Więc umocnienie się CHF banki powinno cieszyć. Ale ich „aktywa” są teraz niezabezpieczone, bo ich wartość denominowana w CHF przekracza wartość nieruchomości – czyli zabezpieczenia. No i bank jest w... To znaczy ma problem. Ale przecież banki sprzedają swoje wierzytelności za 20% ich wartości! Jeżeli zatem mogą lekką ręką zrezygnować z 80% wartości wierzytelności na rzecz windykatorów, to dlaczego nie mogą zrezygnować, na przykład, z 40% wartości na rzecz swoich własnych klientów? Wiecie dlaczego nie mogą? Bo „wszyscy przestaliby płacić”! Tak przynajmniej twierdzą banki. A windykator jest gorszy od teściowej i fama o jego działaniach ma skłaniać kredytobiorców do płacenia rat. Margines dla banków jest jednak duży.

260
13:23, 22 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz # 239

"Jeśli jednak propozycja da w wyniku wyrównanie zadłużenbie frankowicza i złotówkowicza oraz pokrycie różnicy w ratach i kosztów banków, co pewnie nie da dopłaty 11k, a raczej pare razy więcej, to zadłużeni we frankach po dwa złote powinni całowac w rękę szefa KNF za taka propozycję. PK]"

Czy ja dobrze rozumiem, ze dopłata ze strony frankowiczów miałaby pokryć róznice w odniesieniu do kredytów złotówkowych i jeszcze koszty banków?

Pozdrawiam,
M.

[Zgodnie z propozycja szefa KNF miałaby pokryć różnicę w odniesieniu do kredytów złotówkowych. Ja twierdzę, że banki poniosły koszty, które tę sumę zwiększą. Ale i tak byłby to dla frankowiczów deal zycia. PK]

261
14:06, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#Seba 245
To jest oczywiście bez sensu a polityka pieniężna bańków centralnych jest albo złodziejska albo idiotyczna . Jako, że na czele bańków nie stoją idioci to stawiam na to drugie. Bańki centralne to taki śmietnik, który skupuje od uprzywilejowanych badziewiaste aktywa, których nikt będący przy zdrowych zmysłach na wolnym rynku, by od nich nie odkupił ( np. obligi greckie) . Problem w tym, że z tych śmietników już się przelewają śmieci ( gigantyczny wzrost bilansów bańków c. ).Oczywiście żadnej to inflacji nie wywoła ( mam na myśli realną inflację a nie tę, wynikającą z pompowania indeksów). Inflację może wywołać tylko i wyłącznie mocniejszy konsument. Ten 1% multimiliarderów inflacji nie nakręci, bo ile można mieć samochodów, jachtów, ile można zjeść kotletów ?

262
14:24, 22 stycznia 2015
Seba pisze:

@Marcin249

No właśnie i gdzie tu logika? :)

263
14:30, 22 stycznia 2015
krzys pisze:

@_marcin #249
Do tego sluzy DRUKOWANIE podjete przez wszystkie banki G7....jeszcze czekamy na ECB:)
@Doris
Trzeba zagrac na L, bo nawet szortowcy odpuszcza pod takie INFO. Wchodzimy w nowa EPOKE dodruku!

264
14:34, 22 stycznia 2015
34 pisze:

Śmiech to zdrowie. Wybaczcie ale nie mogę się powstrzymać. Oto pojawili się politycy, którzy będą jak jeden mąż przedstawiać się: "jestem członkiem KORWiNA". :))))))))))

http://demotywatory.pl/4446756/Jestem-czlonkiem-KORWINA
 

265
14:49, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@Seba #245

"Nie rozumiem jaki sens ma QE, EBC wykupi obligacje panstw EU od banków komercyjnych a te beda kupować akcje i pobijac indexy.Czy nie lepiej było by w jakis inny sposób te pieniadze dać konsumetowi, gdyz tak bardzo i EBC chce osiagnać inflacje na poziomie 2%?"

QE w US miało na początku kryzysu duże znaczenie, ponieważ radykalne zwiększenie rezerw banków odblokowało rynek pożyczek międzybankowych, co poprzez odbudowę zaufania między bankami zapobiegło kolapsowi całego systemu.
Potem QE w zamierzeniu miało powiększyć podaż pieniądza w gospodarce i wpłynąć na zwiększenie popytu. W US są różne kanały, przez które QE może wpłynąć na podaż pieniądza w gospodarce, nawet wzrost wartości akcji przekłada się na większy optymizm konsumentów i wzrost popytu, ponieważ tam, w przeciwieństwie do EU, znacząca ilość akcji jest w rękach społeczeństwa.

W EU natomiast brak jest podobnych kanałów którymi zwiększone rezerwy banków mogą zostać zamienione na większą podaż pieniądza w gospodarce. Wzrost płac blokuje dramatycznie wysokie bezrobocie. Wydatki budżetowe blokuje histeria długu, polityka austerity i Pakt (nie)Stabilności i (anty)Wzrostu. Na wzrost długu prywatnego w obecnej sytuacji gospodarstw domowych i firm nie można w żadnym razie liczyć. Reasumując, banki zapewne zamienią jedne aktywa na inne aktywa i nie stanie się wiele, oprócz medialnego szumu.

Być może EBC liczy właśnie na ten efekt psychologiczny, tylko czy rynki dadzą się na to nabrać? Moim zdaniem jedynym sposobem realnego drukowania pieniądza w obecnej sytuacji jest zwiększenie deficytów i większe wydatki publiczne, czyli zaproponowany już pomysł wyłączenie QE z rozliczenia w 3% limicie deficytu dla państw EU.

266
14:57, 22 stycznia 2015
marcinsalamon pisze:

ja tam bym chętnie dopłacił z 80 tysiączków , i pocałował w rączkę szefa KNF, prz mozliwości przewalutowania z 2,17
!:)

267
14:59, 22 stycznia 2015
Doris pisze:

@krzys
Zajęte pozycje 10S2335 .Stop 2345.Pozdrawiam:)

268
15:14, 22 stycznia 2015
_marcin pisze:

http://www.nettg.pl/news/126731/kghm-rzad-dobil-podatkiem-kopalnie-lubin
"Kolejna polska kopalnia utraciła swoją rentowność. W połowie stycznia podczas obrad Komisji Skarbu Państwa w Sejmie RP Herbet Wirth, prezes KGHM Polska Miedź, potwierdził, że z powodu polityki fiskalnej rządu Zakłady Górnicze Lubin znalazły się pod kreską i nie są już rentowne, lecz na razie nie zostaną zamknięte."

http://pikio.pl/lasy-bankrutuja/
"Jak poinformował poseł PiS Jan Szyszko na konferencji prasowej w Sejme, coraz więcej nadleśnictw w Polsce traci płynność finansową. Jest to wegług niego bezpośredni skutek nałożenia gigantycznego haraczu na Lasy Państwowe oraz zwiększenie o połowę podatku od obszarów lasów ochronnych, który stanowi obciążenie 60 mln złotych w skali roku."

By żyło się lepiej!

269
15:36, 22 stycznia 2015
Ted pisze:

No to rzeka kasy zaleje przez prawie dwa lata strefę eur .

Chyba wyczekanie do końca i podjecie decyzji o skupie kiedy w usa już myslą o podwyżkach po wygasnieciu ich programu skupu było dobrym posunieciem .
Rośnie siła konkurencyjna strefy eur .Nasza spada .Przy takich stopach na pln to eurpln gotowy zejść do 4,00 ?
Pytanie czy kraje spoza strefy eur też będą mogły sprzedawać swoje obligacje ? Może ktoś wie ?

270
15:55, 22 stycznia 2015
Ted pisze:

@Marcin 268
"...coraz więcej nadleśnictw w Polsce traci płynność finansową "
a może by tak przejrzeć koszty działania tych nadleśnictw ?
na mój nos to ich koszty działania stanowią na pewno ponad 30 % wpływów ze sprzedaży drewna czy co tam oni jeszcze sprzedają lub wydzierżawiają

271
16:25, 22 stycznia 2015
krzys pisze:

@Doris
Zamykaj S-ki przy dolnej linii trendu 2303-2311. Nowy pieniadz niedlugo zacznie nagrzewac Tokamaki RF.
Pierwszy kwartal bedzie gra nadziei na wzrost!

272
16:27, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Ted
Rzeka kasy zaleje rynki, nie strefę euro :-) Ludzie i realna gospodarka nic z tego nie będzie miała . Ruch idiotyczny. Jacek ( z którym w wielu kwestiach się nie zgadzam) dobrze to wyjaśnił (#265)

273
16:30, 22 stycznia 2015
Damian pisze:

No i mamy kolejne luzowanie. Im gorzej(w gospodarce) tym lepiej(dla zadłużonych nierządów i akcjonariuszy). Dzięki bogu, że nie ma inflacji.

274
16:43, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Nooo ! Najwazniejsze, że rynki są zadowolone :-)

275
16:46, 22 stycznia 2015
daras pisze:

#268 @Marcin
Taka polityka. Doprowadzić do bankructwa a potem sprzedać za grosze. "Idioci czy dywersanci?" (copyright J.Pietrzak)

276
17:00, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#273 Damian
"Dzięki bogu, że nie ma inflacji." oj będzie, będzie .... a wtedy miej nas Panie Boże w opiece

277
18:01, 22 stycznia 2015
Seba pisze:

@Jacek 265

Dzieki za wyjaśnienie :).

Pozdrawiam

278
19:32, 22 stycznia 2015
kartownik pisze:

Wprawdzie to ocena sytuacji politycznej ale trudno się powstrzymać.

[ciach. Nie musi się Pan powstrzymywać. Są do tego blogi polityczne. Tutaj burzy politycznej nie dopuszczę. PK]

279
19:50, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

No to Pan Draghi może być z siebie zadowlony; napompował indeksy na giełdach Europy tonącej w recesji :-) to taka odmiana "nowej ekonomii". Nawet "kwitnąca " Francja rośnie ostro .

280
19:53, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Przyczyna szybkiej propozycji przewalutowania kredytów w CHF....
Cyt:
" Prawdopodobnie przez cały czas wprowadzano nas w błąd, a ów „kredyt frankowy” był kolejnym „wynalazkiem”
rynków finansowych po to, aby zarobić na swoich klientach"
prof. Witold Modzelewski

"Tzw. kre­dy­ty fran­ko­we nie były więc żad­nym „kre­dy­tem”, lecz ro­dza­jem za­kła­du buk­ma­cher­skie­go albo – mó­wiąc obec­ną no­wo­mo­wą – „tok­sycz­nym in­stru­men­tem in­we­sty­cyj­nym”, który – wpro­wa­dza­jąc w błąd klien­tów – sprze­da­wa­no jako kre­dyt. Każdy, kto nie jest pro­pa­gan­dy­stą in­te­re­sów tych, któ­rzy byli ich ofe­ren­ta­mi (ci ostat­ni no­ta­be­ne mają już dość mokre plecy, bo prze­cież za­się­gnę­li już w tej spra­wie opi­nii rze­tel­nych praw­ni­ków) po­tra­fi oce­nić, z czym mamy tu do czy­nie­nia."
To fragment wypowiedzi prof Modzelewskiego.

[Pan prodesor się myli, a nazywanie oponentów "propagandzistami interesów ..." (w tym oczywiście i mnie) jest zwyczajną demagogia i chamstwem mającym za zadanie zamknięcie ust oponentom. PK]





.










 

281
20:10, 22 stycznia 2015
Doris pisze:

@krzys
Dzięki. Zamknięte na końcu sesji po 2330.Tylko 5 pkt na plus a można było więcej....Jaką masz koncepcje co do dalszego rozwoju.Pozdrawiam:)

282
20:13, 22 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kuczynski-Ostatnie-asy-z-rekawa-Draghiego-7232906.html?comments=1#boxArticleComment
nie jestem taki pewien, czy QE w USA zadziałało. W statystyce oczywiście tak, ale w realu już jest gorzej. Zniszczona klasa średnia i wzrost liczby amerykanów korzystających z pomocy społecznej . I owszem, w tabelkach, indeksach i statystykach to ładnie wygląda. QE japońskie to już w zasadzie jest porażka.

283
20:19, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Pięć pytań prof K. Modzelewskiego do ....prokuratora?
http://biznes.onet.pl/waluty/analizy/piec-pytan-do-bankow-ktore-udzielaly-tzw-kredytow-frankowych/z6rrk

[Z tych pytań dwa pierwsze są sensowne. Pozostałe trzy są po prostu niemądre i demagogoczne. Nawet nie będę sie silił na uzasadnienie. Każdy logicznie myslący i obiektywny człowiek będzie wiedział dlaczego takie są. PK]

284
20:21, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

W internecie Pan prof. Witold Modzelewski pisze i zadaje pytania:

"W związ­ku z tym mam pięć pytań do wła­ści­wych or­ga­nów, które są w Pol­sce od­po­wie­dzial­ne za prze­strze­ga­nie prawa, a zwłasz­cza za nad­zór nad ryn­kiem fi­nan­so­wym:

1. Czy udzielanym przez banki w Polsce „kredytom frankowym” odpowiadały zaciągnięte przez te banki kredyty w tej walucie, czy też nie było tu jakichkolwiek franków, albo były to kwoty o niewspółmiernie niskim poziomie?

2. Jakie zyski osiągnęły banki z tytułu udzielania tych kredytów, co było ich źródłem (bo przecież nie odsetki) oraz czy podawana publicznie kwota 50 mld zł jest prawdziwa?

3. Czy osoby przygotowujące ofertę tych kredytów, a zwłaszcza zarządy banków, podawały rzetelne informacje klientom o wszystkich okolicznościach i ryzykach związanych z zaciąganiem tych zobowiązań, a zwłaszcza czy poinformowały, że kurs franka może przekroczyć 5 zł?

4. Czy zarządy banków i inne osoby uzyskały premie lub nagrody za przeprowadzenie tych operacji i ile wynosiły w poszczególnych bankach (idzie o kwoty, a nie o nazwiska)?

5. Jaki był dalszy los zysków banków osiągniętych z tych operacji: czy były one wypłacane w formie dywidend, a czy te były transferowane do innych państw?

Sądzę, że opi­nia pu­blicz­na ma prawo wie­dzieć to z rze­tel­nych spraw­dzo­nych źró­deł, bo wtedy rów­nież rzą­dzą­cy będą mogli pod­jąć tu ra­cjo­nal­ne de­cy­zje, a nie dać się za­ga­dać lob­by­stom ban­ko­wym, któ­rym jak za­wsze znacz­nie ła­twiej do­trzeć do ich ucha. Na­wia­sem mó­wiąc szko­da, że in­te­re­sy ban­ków zdo­mi­no­wa­ły my­śle­nie re­sor­tu fi­nan­sów, bo prze­cież nie mamy już od dłuż­sze­go czasu mi­ni­stra fi­nan­sów nie­po­wią­za­ne­go z sek­to­rem ban­ko­wym."

Czy Pan, Panie Piotrze zna odpowiedzi na te pytania a jeżeli tak czy byłby Pan tak łaskaw i na blogu odpowiedział nam na te pytania?

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

[Odpowiedziałem powyżej i dziwie się, że nie widzi Pan bezsensu pytań 3,4,5 PK]

285
20:38, 22 stycznia 2015
F pisze:

@krzys #271
Podziwiam Twój optymizm - nie chciałbym tego stanu inaczej nazywać :-)
Nie sądzę, byśmy dali radę wyrwać z indeksami wyżej.
Jutro piątek, koniec tygodnia...powinnismy zamknąć indeksy (WIG, w20) poniżej dzisiejszych zamknięć, a styczniowa świeca powinna być koloru czarnego. Takich miesięcznych świeczek będziemy mieć zresztą sporo w nowym roku.
 

286
20:38, 22 stycznia 2015
anonim pisze:

QE nic nie daje tzw. realnej gospodarce ale jeden element zmieniłby wiele.

Wiele osób mimo niskich stóp procentowych nie bierze kredytu bo się boi a jeśli bank zmieni jeden zapis może moim zdaniem drastycznie zwiększyć akcje kredytową.
Jeden jedyny zapis to stałe oprocentowanie kredytu na co najmniej 15 lat i przy oprocentowaniu nię większym niż teraz nasze papiery skarbowe czyli max 2% rocznie całkowitego kosztu kredytu i akcja kredytowa kwitnie :)


Doris

Zamknęłaś krótkie?

287
20:41, 22 stycznia 2015
Damian pisze:

#276 PIOTR
Nie bądź taki pewny. Dopiero co wczoraj czytałem newsy o tym jak Chińczycy po taniości drukują domy. Google testuje samo prowadzące się samochody, programy komputerowe wykonujące pracę lekarza ogólnego też ponoć coraz bliżej, kasy samoobsługowe już dawno wprowadzono w niektórych hipermarketach. Orange reklamuje się hasłem „Zwykły bank? A po co to komu?"

288
21:09, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Piotrze!

Tak ma Pan rację pierwsze dwa są najbardziej istotne... jednak z Pana odpowiedzi wynika, że Pan, Panie Piotrze na pierwsze dwa nie zna odpowiedzi a właśnie podobne pytania na Pana blogu były też już stawiane w tym przez moją skromną osobę również..... z dyskusji kawiarnianych zrodził się problem za przeproszeniem zajebisty problem.

Warszawiak.

[Nie sa "najbardziej istotne" - są jedyne istotne z tych pięciu, bo reszta to czysta głupota. Co do pierwszego to przeciez już pisałem, że każdy bank miał inne pokrycie kredytu. Jeden pożyczał od właściciela, inny miał linię kredytową (mBank pozyczył albo miał linię - nie dosłyszałem tego, co mówił prezes - na 200 mln CHF), jeszcze inny zawierał transkacje swapowe (chyba najczęściej), lub forwardowe. Nie ma jednej opowiedzi na to pytanie. Pokrycie dopuszczalne przez prawo bankowe musiały banki mieć i profesor ekonomii powinien o tym wiedzieć. Na drugie pytanie też chcialbym poznać odpowiedź, ale bardzo wątpliwe jest, żeby banki pokazały konkurencji swoją kuchnię, więc pytanie jest ciekawe, ale odpowiedź będzie nie do sprawdzenia. PK]
 

289
21:11, 22 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://biznes.onet.pl/waluty/analizy/piec-pytan-do-bankow-ktore-udzielaly-tzw-kredytow-frankowych/z6rrk

..............."W związku z tym mam pięć pytań do właściwych organów, które są w Polsce odpowiedzialne za przestrzeganie prawa, a zwłaszcza za nadzór nad rynkiem finansowym:

czy udzielanym przez banki w Polsce „kredytom frankowym” odpowiadały zaciągnięte przez te banki kredyty w tej walucie, czy też nie było tu jakichkolwiek franków, albo były to kwoty o niewspółmiernie niskim poziomie?"...........

Czekam z niecierpliwością na odpowiedź od KNF lub NBP.....

[Po raz n-ty piszę o tym powyżej Warszawiakowi. PK]

290
21:16, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

@P.K. #283
Mnie brakuje pytania dotyczącego prawidłowości wyliczania przez banki spreadów walutowych. Każdego myślącego
człowieka zastanawiała tak szybka propozycja KNF o ew. możliwości przewalutowania kredytów, wsparta opinią prezesa mBanku ;-))
Ta nagła miłość i rzekoma intencja sprawiedliwości do kredytobiorców była podejrzana;))) Ocenę należy zostawić prokuraturze i sądom. To sądy zadecydują, czy blisko 700 tyś. "franciszkanów" zostało przez banki "wyciulanych"?;))

[Spready to inna sprawa i tutaj sądy arbitralne narzucanie spreadów będą tępiły. Propozycja KNF była zbyt szybka i nie do końca zapewne przemyślana o czym wyżej pisałem. PK]
 

291
21:26, 22 stycznia 2015
fv pisze:

# 284

1 swapy
2 marża
3 nie
4 tak
5 glupie pytanie

292
21:39, 22 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Wszyscy!

Proszę się nie obrazić ale to, że na blogu brakuje mi partnera do dyskusji porównawczej lub dyskusji o wyższości polskiego systemu emerytalnego nad niemieckim lub odwrotnie.... już się przyzwyczaiłem ale to, że nikt nie zainteresował się informacją, która podałem w #256:

"Zakładam, że w Polsce i w Niemczech przyszły emeryt pracuje w sumie przez 40 lat i zarabia przez te wszystkie lata średnią krajową, waloryzacja emerytur w obu krajach równa się zero ponieważ inflacji itp. itd brak a jeżeli ta kto twierdzę z całą odpowiedzialnością, że stopy zastąpienia tych pracowników byłyby następujące:

W Niemczech:
- stopa zastąpienia brutto ok. 32,69%
- stopa zastąpienia netto ok. 46%

W Polsce
- stopa zastąpienia brutto ok. 48%
- stopa zastąpienia netto ok. 67,29%"

tego nie potrafię zrozumieć i dowodzi straty mojego czasu, ponieważ jak wiadomo.... mnie, Super-seniora i Pana Piotra całkowicie nie powinny te tematy interesować...

W najbliższym czasie wezmę Was moi drodzy na obserwację, ponieważ jestem bliski napisać Wam :

Róbta co chceta.

Warszawiak.
 

293
21:48, 22 stycznia 2015
krak15 pisze:

#288
Panie Piotrze,
Z Pana komentarza pod #288 wynika, że banki udzielające kredytów "frankowych" były jedynie pośrednikami.... i aby udzielić kredytu musiały same pożyczać franki od kogoś innego.

Jak to się ma do twierdzeń autorów publikacji BoE... że banki udzielając kredytów nie są pośrednikami.... ale udzielając kredytu kreują pieniądze..... czyżby ekonomiczni fachowcy z BoE się mylili?????

Pozdrawiam ;-)

294
22:12, 22 stycznia 2015
Doris pisze:

@ anonim
Tak zamknięte, co potwierdza krzys, za co mu dziękuję. Duże ryzyko do ewentualnych zysków.
Pozdrawiam :)

295
22:15, 22 stycznia 2015
Maniek pisze:

Banki czując nosem swąd, uruchomiły swoje zastępy łgarzy rozpaczających, jak i ile to banki stracą gdy coś się postanowi zrobić z "frankowym" problemem.
Jakoś na Węgrzech, gdy zrobiono porządek z frankowymi kredytami na nieruchomości, to żaden bank nie upadł ani nawet nie wycofał się z Węgier.

[Zamiast obrażać może by Pan coś poczytał? Na Węgrzech w połowie listopada 2014 usytalono przewalutowanie wg kursu z 7.11.2014. Dlaczego banki miałyby się na to obrażać? PK]

Przy okazji lamentów nad "stratami" banków próbuje się odwrócić uwagę poprzez wskazywanie problemu wysokości rat, gdy tymczasem tkwi on w rosnącym zadłużeniu "frankowych" klientów banków.
Na dodatek problem ten pojawił się przy ujemnych stopach procentowych, które mogą przecież wzrosnąć do 5-6% notowanych już nieraz dla franka szwajcarskiego, doprowadzając kredytobiorców do czarnej rozpaczy, w której komornicy i windykatorzy będą ich straszyć upadłością konsumencką, która jest kolejnym potworkiem legislacyjnym w Polsce.

PS. Jak głosi plotka i praktyka sądowa, w raportach rocznych banków jest podana ilość posiadanych przez nich depozytów i kredytów walutowych. Podobno w tych raportach znajduje się ukryty syndrom Kubusia Puchatka - im bardziej szuka się tam franków, złożonych w depozytach lub pożyczonych, tym bardziej tam tych franków nie ma.-) Może nawet ich tam nigdy nie było?-)

296
22:31, 22 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz # 260.
Może ja nie widzę jakiegoś dodatkowego ‘kosztu’ jaki miałyby ponieść banki w przypadku takiego rozwiązania, ale myślę, ze taka propozycja jest korzystna głównie dla banków, które teraz stanęły przed problemem nierentownych produktów. Marże były niskie (np. 1,25% w 2006 albo 0,9% w 2008 i jeszcze niższe). Teraz czy za kilka miesięcy bank zostanie z kredytami z całkowitym oprocentowaniem na poziomie niewiele wyższym od zera 0,0 %-> 0,5% albo nawet ujemnym.
Natomiast propozycja KNF zapewni przekształcenie tych słabych dochodowo obecnie produktów na całkiem przyzwoite kredyty złotówkowe, na których bank dalej będzie zarabiał. Przekształcenie kosztem kredytobiorcy?
Rozumiem, ze frankowicze mieliby ponieść koszty związane z zabezpieczeniami banków a dodatkowo wyrównać różnice z przeszłości w odniesieniu do kredytu złotówkowego. Czy ja dobrze rozumiem, ze w takiej sytuacji bank na przeszłości nic nie traci a jednocześnie likwiduje ryzyko słabego produktu w przyszłości?
Może ja nie widzę jakiegoś ukłonu ze strony banku (jakiegoś kosztu, który poniesie przy przekształceniu produktów), ale oceniam, ze propozycja KNF jest korzystna głównie dla banków.
Ostatni wzrost kursu CHF niemalże w całości jest/będzie zniwelowany przez ostatni spadek LIBORU.

Pozdrawiam,
M.

[Owszem, banki mialyby przyzwoite zarobki, większe niż na frankowych kredytach, ale dla człowieka, który brał kredyt po 2+, a ma teraz 4,30 zmiana proponowana przez KNF to zmiana np. z obecnego 1 mln PLN kredytu na poniżej 0,4 mln. Nieruchomość można sprzedać, można się rozwieść, uzyskuje sie swobodę działania. Ja za to te kikanaście tysiecy złotych bym zapłacił na miejscu frankowicza. A przede wszystkim: nikt przecież do takiego rozwiązania nikogo by nie zmuszał. PK]

297
22:31, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Popłoch? -----Banki rezygnują ze spreadu!
"Najpierw Getin ściął widełki kursowe o połowę. Śląski poszedł jeszcze dalej i w ogóle rezygnuje ze spreadu na franku! Kto następny?"
Czapka gore?:-)))) Wpadli ze strachu w popłoch? Przecież wiemy, że są "to big to jail" ;-))

298
22:31, 22 stycznia 2015
kot pisze:

Warszawiak
kota nie da się zabić.....ko z prostego powodu,
jemu bardziej zależy na
spójności logicznej wypowiedzi
niż na tym aby (zawsze) mieć rację,
więc jeśli mnie ktoś złapie na czymś takim, że
znajdzie u mnie błąd, niespójności, to nie obrażam się ale mówię: dziękuję
ps..
Komentarz KŁ był sympatyczny i dowcipny.

299
22:36, 22 stycznia 2015
ryszard pisze:

Wyżej miało być oczywiście poprawnie:" Too big to jail".

300
23:03, 22 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK

W przypadku kredytów denominowanych w walutach obcych, banki udzielały kredytu w złotych polskich, także spłata kredytu, czy inne rozliczenia z bankiem, jak np. wystawienie bankowego tytułu egzekucyjnego, dochodzenie roszczeń czy inne opłaty, była dokonywana w złotych. Powinien o tym wiedzieć każdy kredytobiorca PO PRZECZYTANIU umowy zawieranej z bankiem.

Pytanie po co banki miały by pozyskiwać franki na finansowanie kredytów, skoro ich NIGDY swoim klientom nie pożyczały dalej, jest jak najbardziej zasadne (pomijając inną niż udzielanie kredytu działalność). Mówimy o połowie wszystkich udzielonych w Polsce kredytów hipotecznych i kwotach rzędu 150 mld. PLN.

[Proszę zapoznać sie z prawem bankowym i nie uprawiać propagowania wiedzy, której Pan nie ma. Banki musiały mieć zabezpieczenie kredytu - forma była rózna. Pisałem o tym wyżej już wielokrotnie. To naprawdę jest juz nudne. PK]

Pytanie zadane przez sen.halaer w #12 pozostaje moim zdaniem nadal bez odpowiedzi, sam z zainteresowaniem szukam wyjaśnienia tej kwestii.

301
23:13, 22 stycznia 2015
anonim pisze:

A może KNF i banki tak szybko reagują bo wiedzą, że stan w którym frank jest grubo powyżej 4 zł nie potrwa jednak zbyt długo i byłoby miło jakby owieczki udało się ostrzyc dwa razy na tym samy produkcie? Teraz wszyscy przewalutują po 4 z hakiem a za 2 lata frank będzie poniżej 3 zł?
Osobiście nie posiadam kredytów, ale jakbym miał kredyt frankowy ( chetnie bym taki TERAZ wział gdy frank po 4,3 zł ale nikt mi nie chce teraz dać , ciekawe dlaczego gdy taki kredyt jest 100 razy bezpieczniejszy niż jeszcze 5 lat temu?) i nie musiał sprzedać posiadanej nieruchomości to nic bym sobie z tego nie robił, pod warunkiem, ze tak jak chyba banki sie już zgodziły nie będą chciały zwiekszenia zabezpieczenia kredytu.

302
23:19, 22 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ ryszard,

http://www.bankier.pl/wiadomosc/O-co-walcza-frankowcy-z-Bankiem-Millennium-wywiad-7231958.html

Pozdrawiam,

M.

303
00:51, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@PK 280

Sądzę, że Pan w wypowiedzi Modzelewskiego mieści się raczej w określeniu (w odróżnieniu od niektórych ekonomicznych celebrytów występujących w mediach) :)))), choć prof. wykazał się taktem i nie użył nazwisk.

[Nie rozumie, ale podejrzewam, że chciał mnie Pan obrazić? Nie radzę, bo Pana hektary pisania znikną stąd błyskawicznie. PK]

Sądzę również, że pańska ocena Modzelewskiego jest przesadzona i nieco emocjonalna, choć ma Pan do niej prawo oczywiście.
JA również nie zgadzam się z argumentacją prof. z jednego, starego jak świat powodu - "Pacta sunt servanda".
Postawa i argumentacja Modzelewskiego - to piękny przykład na psucie państwa.

Pomijając szczegóły techniczne działalności banków, których i tak 99% nie rozumie, należałoby zastanowić się nad drugą stroną kredytowego medalu - zakresem działalności państwa.
Staje się już regułą, że państwo angażuje swoje siły i środki tam (górnicy, "franciszkanie"), gdzie mu się to opłaca, czyli tam, gdzie zainwestowane PAŃSTWOWE pieniądze zwrócą się z nawiązką - ale nie całemu państwu, tylko politycznym beneficjentom w czasie wyborów.

Takie działanie jest ze wszech miar godne potępienia i w tym kontekście, nie ma zupełnie znaczenia, czy banki udzielając kredyty miały w kasie CHF, czy PLN. ŻADNEGO!!
Jeśli strony umowy zawarły ją dobrowolnie, bez żadnego przymusu, to taka umowa jest ważna i należy się z niej wywiązać.
Przecież nie trzeba mieć wybujałej zbytnio wyobraźni, aby wyobrazić sobie scenariusz odwrotny - że to banki w połowie trwania umowy zmieniają jej warunki - na bardziej korzystne dla siebie, bowiem źle skalkulowały ryzyko i dalsze trwanie umowy jest dla nich nieopłacalne lub wręcz szkodliwe.

Kredytobiorcy świetnie znali ryzyko "zakładu bukmacherskiego" - jak chce to nazywać prof. - a znali, bowiem już od 2006 roku po wprowadzeniu przez KNF rekomendacji S, kredyt walutowy mógł być udzielony dopiero po uzyskaniu od klienta pisemnego oświadczenia, że dokonał on wyboru oferty w walucie obcej, mając pełną świadomość ryzyka walutowego.
W szczególności, rekomendacja 19 zawierała następujące postanowienia: „Rekomenduje się, aby banki w pierwszej kolejności oferowały klientom kredyty, pożyczki lub inne produkty w złotych. Bank może złożyć klientowi ofertę kredytu, pożyczki lub innego produktu w walucie obcej lub indeksowanego do waluty obcej dopiero po
uzyskaniu od klienta banku pisemnego oświadczenia, potwierdzającego, że dokonał on wyboru oferty w
walucie obcej lub indeksowanej do waluty obcej, mając pełną świadomość ryzyka związanego z
kredytami, pożyczkami i innymi produktami zaciąganymi w walucie obcej lub indeksowanymi do waluty obcej.”


Szczyt kredytów "frankowych" przypadł na rok 2008, a ropoczął się w 2006. Przez trzy lata (06-08) banki udzieliły kredytów frankowych łącznie na ok. 110 mld PLN (w przeliczeniu). Zatem 85% "franciszkanów" miała pełną świadomość ryzyka, którą na dodatek pisemnie potwierdzili.

Czy jest zgodne z zachowaniem zasady sprawiedliwości społecznej i państwa prawa, takie działanie państwa, które akceptuje - kiedy obywatele decydujący się na podjęcie wyższego ryzyka odnoszą korzyści w przypadku pozytywnego rozwoju sytuacji, natomiast w przypadku niekorzystnego rozwoju sytuacji są chronieni przez państwo???

Poza tym Pan Modzelewski mija się z prawdą, pisząc - """Potwierdziła to w pełni KNF, którą trudno uznać za organ nieprzyjazny bankom, sugerując „przewalutowanie” tych kredytów na złote, czyli postawienie sprawy na nogach a nie na głowie: skoro pożyczamy złotówki, zwracamy tylko to, co pożyczyliśmy a nie dług, który wynikał z zakładu bukmacherskiego.""

KNF niczego nie potwierdziła, co najwyżej mogła sugerować, choć z raportu jaki na temat skutków ewentualnego przewalutowania wyszedł z KNF, wynikają kompletnie inne wnioski i rekomendacje niż raczy to przedstawiać prof. Modzelewski. To jest z jego strony brzydka manipulacja i granie na emocjach zdezorientowanych ludzi.

I na koniec - pięć pytań prof. wynika z nieznajomości rekomendacji, jaką na temat możliwości przewalutowania wydał KNF. Gdyby prof. Modzelewski ową rekomendację czytał - nie zadał by swoich pytań, bowiem są tam wszystkie informacje, odpowiadające na więcej pytań niż tylko 5.

Cóż, jak widać, nawet takim zasłużonym i przecież merytorycznie wykształconym ludziom zdarza się popaść w ignorancję, nad czym ubolewam, bowiem generalnie jest on osobą godną szacunku.

HP

304
01:28, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@mail 238

"""...@HP#211: wyszedłeś od kwoty 4000. W stosunku do niej 8000 to 100% narzutu. Mów co chcesz...."""

To nie ma znaczenia od jakiej kwoty się wychodzi - tylko kto > komu ją płaci. Według kolegi - to pracownik płaci pracodawcy :))))

"""....Owe 30% podatków pośrednich sobie wziąłeś z powietrza żeby przykład brzmiał dosadniej. """"

Ale gdzież tam z powietrza???????? Wziąłem VAT 23 + akcyzę średnio 7% = 30%. Oczywiście akcyza nie występuje we wszystkich towarach (w przeciwieństwie do VATu) jednak w wielu przypadkach towarów w których występuje, jej wartość z reguły jest wielokrotnością 7%.

"...z podsumowania 39% i 30% robi ci się raz 70% (choć winno być 69% skoro już jesteś tak drobiazgowy) ...."""

Czy to będzie 70%, czy 69%, to i tak nijak się ma do podawanych tu wartości (Jarek) nieprzekraczających 30%.
Tak czy owak, twierdzenie o niskich lub najniższych podatkach w PL, można między bajki włożyć. Tak kuriozalnego twierdzenia nie da się obronić, choć doceniam kolegi walkę na barykadzie :)))))))))


@krak 241

"""...Czy w polskim systemie bankowym istnieje możliwość dokonania przelewu bezgotówkowego z konta walutowego jednego klienta banku do konta walutowego innego klienta banku?.....""""

Oczywiście. Skoro jest konto walutowe, to można dokonywać transakcji w walucie konta. Po to również wprowadzono identyfikację IBAN.

""... i jeżeli są to różne banki, to za pomocą jakiej waluty są dokonywane rozliczenia pomiędzy bankami... """

Rozliczenia dokonuje się za pomocą waluty konta. A jeśli te waluty są różne, to transakcję przelicza się po kursie z dnia transakcji. Walutą referencyjną jest z reguły € lub $.

"""...Czy banki udzielając kredytu frankowego czyniły to powiększając depozyt konta walutowego kredytobiorcy.... czy wręczały kredytobiorcy gotówkę (franki) do ręki kredytobiorcy?..."""

To jaką walutę bank stawiał do dyspozycji kredytobiorcy zależało głównie od umowy kredytowej. Nie widzę problemu, aby bank zapłacił deweloperowi w CHF, gdyby była taka potrzeba - i gdyby była taka umowa z kredytobiorcą.

#289
"""...czy udzielanym przez banki w Polsce „kredytom frankowym” odpowiadały zaciągnięte przez te banki kredyty w tej walucie, czy też nie było tu jakichkolwiek franków, albo były to kwoty o niewspółmiernie niskim poziomie?"..........."""

PK już udzielił koledze odpowiedzi. Ja pisałem również o tym w #20. Można tylko dodać - że większość kapitału bankowego będącego w obrocie, to kapitał zagraniczny przewalutowany na PL. A źródłem owego kapitału są albo pożyczki od zagranicznych banków zabezpieczone swapem, albo kapitał własny central zachodnich, których filie są w PL. Z tego względu - pytanie Modzelewskiego nie ma sensownych podstaw w faktach. Może po prostu miał gorszy dzień :):):):):)
Przewalutowania zachodniego kapitału dokonuje BC - i to jest głównym składnikiem tzw. rezerw walutowych PL.
A waluta jest zamieniona na PLN, bowiem na terenie PL jest to obowiązująca waluta rozliczeniowa. Jak wejdziemy do obszaru walutowego €, to polski bank nie będzie już zamieniał walut swojego kapitału, aby udzielić kredytu w PL. Wtedy również powinien obniżyć się koszt kredytu - odpadnie ryzyko walutowe dla banku.

HP

305
01:44, 23 stycznia 2015
Marcin Papuga pisze:

@ HP,

Nic Pan nie dopisał odnoś nie wynagrodzeń ludzi odpowiedzialnych za Kompanie Weglowa, więc ja dopisze kilka słów.

Prezesi Kompani Weglowej zmieniali sie średnio co 1,5 roku. Według Piechocińskiego odchodząc ze stanowiska ponosili konsekwencje :-). Było to chyba 8-10 róznych osób.

Pani Joanna Strzelec-Łobodzińska, która bedąc od 20 października 2008 roku do 23 maja 2011 roku wiceministrem gospodarki wyciagneła prezesów Komapni Węglowej poza ustawę kominową tak by mogli zarabiac nawet 80.000 PLN miesięcznie a nastepnie zrobiła siebie Prezesem Kompani i "zarzadzała" do września 2013. Teraz jest prezesem innej spółki. Karuzela towarzyska kręci się szybciej niz na Wall Street :-)

w ciagu 10 lat w kompanii koszty wzrosły o 100% a wydajnośc spadła o 50%.

Pozdrawiam,
M.

306
04:58, 23 stycznia 2015
Zenon Górecki pisze:

Donald Tusk w PE...mam nadzieję,że pan Piotr przepuści,bo film dotycz D.Tuska w PE , jest króciutki i pokazuje różnicę pomiędzy tym,co pokazywały nasze media,a rzeczywistością. Nieco większy fragment,niż ten pokazywany w naszej TV z wypowiedzią samego Tuska.. Cóż...nic dodać,nic ująć.

307
08:37, 23 stycznia 2015
Max pisze:

Zgadzam się tym razem z wypowiedziami Gospodarza w kwestii kredytów frankowych. Może w końcu jacek przestanie opowiadać swoje bajki po odprawie w @300.
Co do prof. Modzelewskiego to myli się za każdym razem gdy występuje w mediach. Teraz robi za gwiazdę opozycji, a przypomnę, że jest twórcą skomplikowanego systemu VAT, a teraz żyje z wyjaśniania tego co sam pozakręcał w ustawie.

308
09:05, 23 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/PKN-Orlen-pokazal-wyniki-3275676.html
To są właśnie państwowe spółki traktowane jak prywatny folwark przez partyjniaków. Co chwilę jakieś dziwnym trafem, nietrafione inwestycje. Słusznie napisał jeden z internautów, że w tej spółce rządzą tacy sami "fachofcy" jak w Kompani węglowej.

309
09:19, 23 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Wszyscy!

"1. Czy udzielanym przez banki w Polsce „kredytom frankowym” odpowiadały zaciągnięte przez te banki kredyty w tej walucie, czy też nie było tu jakichkolwiek franków, albo były to kwoty o niewspółmiernie niskim poziomie?"

".....jeszcze inny zawierał transakcje swapowe (chyba najczęściej), lub forwardowe.Nie ma jednej opowiedzi na to pytanie. "

O nie Panie Piotrze.... jest inna odpowiedź, odpowiedź bardziej precyzyjna a nie tak powierzchowna na odczepnego.

Moim zdaniem nie wystarczy odpowiedzieć, że kredyty miały zabezpieczenie transakcjami swapowymi ale należy dokładnie poinformować:

- jakiego rodzaju była to transakcja swapowa
- jakie były kursy wymiany walut tzn czy po niższym czy wyższym bank zobowiązywał się przekazać daną kwotę
- czy każdy kredyt był zabezpieczony taką transakcją swapową
- czy w jakimś pakiecie, czy wysokość tej transakcji swapowej odpowiadała wysokości udzielanego kredytu
- a co najważniejsze to to jaką datę zapadalności miały te transakcje swapowe tzn czy były zawierane na czas równy temu na jaki był dany kredyt zawierany, bo jeżeli nie, to........

[Już ja widzę jak banki odpowiadaja Panu na te pytania zdradzając swoje tajemmnice. Radzę nie tracić czasu. PK]



Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS.I jeszcze jedno, jest Pan ostatnią osobą, która na tym blogu powinno się atakować w temacie frankowym chociażby dlatego, że Pan jako jedyny czy jeden z nielicznych od wielu lat informował o ryzyku i dobitnie twierdził, że kredyty zaciąga się w walucie, w której się zarabia. Kropka.

 

310
09:39, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK #300

"Proszę zapoznać sie z prawem bankowym i nie uprawiać propagowania wiedzy, której Pan nie ma. Banki musiały mieć zabezpieczenie kredytu - forma była rózna. Pisałem o tym wyżej już wielokrotnie."

Nie wypada nadużywać gościnności gospodarza, ale za przeproszeniem, nie o zabezpieczenie mi chodzi, tylko o ośrodki pożyczone kredytobiorcom. Banki wypłaciły kredytobiorcom ponad 100 mld PLN, a nie CHF. Stwierdzenie, ze banki się zabezpieczały, albo pozyskiwały środki w walutach obcych, nie wyjaśnia mi samej kwestii UDZIELANIA kredytu.
Wyjaśnienie, że banki nie zechcą "pokazać swojej kuchni" także mnie nie zadowala. Nie ukrywam, że nie wiem, na pytanie postawione przez przez sen.halaer w #12 odpowiedzi nie znam i DLATEGO właśnie drążę temat.

[Oczywiste jesty, że banki nie zaciągały kredytów walutowych  po to, żeby udzuelić kredytów Polakom. Powtrazam jednak po raz n-ty (i OSTATNI), że MUSIAŁy zabezpieczyć te kredyty instrumentami walutowymi i z tego tyułu ponosiły koszty. Każdy bank miał inną sytuację. To, że kredyt denominowany we frankach był wypłacany w złotych i spłacanych w złotych w żaden sposób tego nie zmienia.

Uf... to już ostatni raz z mojej strony. Jak ktoś chce szukać kija na banki to niech lepiej spojrzy na bankowy tytuł egzekucyjny, na to, że dług po zabraniu mieszkania ciągnie się za kredytobiorcą, na to, że nie ma kredytów ze stałą stopą oprocentowania. To należałoby zmienić, a nie czepiać sie banków w sprawie franków. PKP] 

311
10:31, 23 stycznia 2015
Max pisze:

@310 jacek
Jak zrozumiesz, że do udzielenia kredytu potrzeba coś więcej niż zobowiązanie kredytobiorcy do spłat, to wtedy zrozumienie tematu pójdzie łatwiej.

312
10:48, 23 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Gospodarz
Tak sobie myślę o propozycji KNF dla frankowiczów (przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu) i o entuzjastycznej reakcji Minfina na tą propozycję wyrażonej w Davos.

I wychodzi mi tylko jedno - KNF (i Minfin) antycypują silnie ujemne stopy szwajcarskiego LIBORu, które mogą dokonać wielkiego zamieszania. Bo - tak jak jeszcze w zeszłym roku nie wyobrażaliśmy sobie deflacji w Polsce - tak ten LIBOR szwajcarski może przyjąć wartości obecnie dla nas niewyobrażalne. Duże kilka procent na minusie.

Ćwiczenie logiczne - jak wtedy wyglądać będzie oprocentowanie kredytu, składające się z LIBORu i 1% marży? Strach pomyśleć o konsekwencjach, nawet ich nie wypowiem :)
To ćwiczenie prawdopodobnie zrobił KNF.

[Zapewne ma Pani rację. Szczurek na pytanie, co zrobić, jesli LIBOR ujemny będzie większy od marży uchylił sie od odpowiedzi - to pytanie prawne i nawet filozoficzne jak niektórzy twierdzą. Z pewnością niewygodne. PK]

@ _marcin
Ponieważ Gospodarz zapewne wytnie szerszą odpowiedź, to odpowiedz mi tylko: tak lub nie. A pytanie brzmi: czy zostałes/zostaniesz członkiem KORWiN-a? :)

[Też chciałem o to zapytać. ;-))) PK]

Mówiąc poważniej: rozumiesz już, jak ten hucpiarz kompromituje liberalizm w Polsce?

313
11:06, 23 stycznia 2015
krak15 pisze:

#303 HP

.............."w walucie obcej lub indeksowanymi do waluty obcej"............

To jest sedno dyskusji....... czy kredyty hipoteczne "frankowe" to są kredyty w walucie obcej czy kredyty złotówkowe indeksowane do waluty obcej....

W pierwszym przypadku bank musi od kogoś otrzymać franki (pożyczyć lub wymienić za PLN)........ bo nie może utworzyć depozytu walutowego we frankach "z powietrza".

W drugim przypadku jest to zwykły kredyt złotówkowy, gdzie bank powiększył depozyt na koncie "a vista" kredytobiorcy o kwotę kredytu (w PLN)..... a po drugiej stronie bilansu utworzył pozycję "kredyt" (zobowiązanie kredytobiorcy do spłacania kredytu), którego wartość jest zmienna.... (indeksowana aktualnym kursem franka, odniesionym do kursu z dnia udzielenia kredytu)..... w związku z tym spłacane raty kapitałowe też są indeksowane kursem franka.....

W tym przypadku do UTWORZENIA kredytu bank nie potrzebuje ŻADNYCH środków (ani franków ani złotówek).....
Dopiero w momencie dokonywania przelewu na konto dewelopera...... (jeżeli deweloper ma konto w innym banku niż kredytobiorca)...... bank potrzebuje środków z własnej rezerwy w NBP..... nominowanej w PLN......

I w takim przypadku nie są potrzebne franki..... ani do utworzenia kredytu.... ani do dokonania przelewu.... ani do spłat kredytu...... wszystko odbywa się w PLN.

314
11:10, 23 stycznia 2015
_marcin pisze:

@PK #310
"Jak ktoś chce szukać kija na banki to niech lepiej spojrzy na bankowy tytuł egzekucyjny, na to, że dług po zabraniu mieszkania ciągnie się za kredytobiorcą, na to, że nie ma kredytów ze stałą stopą oprocentowania. "
Chyba po raz drugi albo trzeci w kilkuletniej historii zgadzam się z Panem w 100%.

315
11:28, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

Szczegóły dotyczące planowanego skupu aktywów w EU:

http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/ebc-musial-dzialac-bo-europejskie-rzady-sa-bezsilne/

Oraz komentarz:
"Mario Draghi podkreślał zresztą, że nie należy mylić QE z receptą na wzrost w Europie. Teraz pałeczkę powinny próbować przejąć rządy z reformami strukturalnymi i pogłębieniem europejskiego rynku. Fakt, że jest to politycznie niemożliwe to już zupełnie inna sprawa."

Co powiedział Larry Summers:
"Luzowanie ilościowe (QE) nie jest panaceum na problemy strefy euro"

http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/finanse-publiczne/summers-luzowanie-ilosciowe-nie-jest-panaceum-na-problemy-strefy-euro/

oraz:
"Jego zdaniem w krajach europejskich lepszym rozwiązaniem niż QE byłyby bezpośrednie interwencje państw w gospodarkę, polegające na wdrażaniu pakietów stymulacyjnych. […] Summers podkreślił jednak, że prawdziwym problemem Europy – którego QE nie rozwiąże bez dodatkowych bodźców dla gospodarki – jest to, że rządy próbują zarazem stosować politykę rygoru finansowego i cięcia wydatków rządowych. A to 'kolektywne zaciskanie pasa doprowadzi do spowolnienia wzrostu w Europie' – dodał."

Jednym słowem, dajemy wam QE i z góry wiemy, że to nic nie da. Polityka austerity trzyma się mocno.

316
11:52, 23 stycznia 2015
marcel pisze:

Banki nie działają na wolnym rynku, są instytucjami koncesjonowanymi przez Państwo i w tym sensie są instytucjami zaufania publicznego.
Obywatel polski ma prawo przypuszczać, ze Rzeczpospolita nie wydała koncesji złodziejowi i oszustowi i ten kto taka koncesja się posługuje zasługuje pewien kredyt zaufania.
Trudno tu mówić o jakimkolwiek wolnym rynku. - jak słusznie zauważył Mariusz Pawlak, główny ekonomista ZPP: czy jeżeli lekarz przepisze pacjentowi receptę na śmiertelny lek, to tez będziemy mówić o wolnym rynku, swobodzie umów i odpowiedzialności pacjenta za własne czyny? Pacjent umarł, ale sam sobie jest winien, bo nie studiował medycyny?

[Czysta bezsensowna demagogia. PK]

Banki zorgańizowaly masowa akcje naciągania Polaków na ryzykowne kredyty i teraz próbują to tuszować.

[Kłamstwo. NIkt nie przystawiał pistolatu. Prawdą jest jednak, że bankowcy nie wykazali się wyobraźnią i powinni jakoś za to odpokutować. PK]

 

Oto okazuje sie, ze nagle w bankach zniknęły wewnętrzne regulaminy kredytowe i sprzedażowe z okresu bomu frankowego! Nie ma! Wiem, ze "zaginęły" w 3 bankach, a podejrzewam, ze w pozostałych także.

[Źródło? To jest kompletnie nieprawdopobne. PK]


Jest jednak jeszcze lepszy kwiatek - i tak jest na pewno w dwóch bankach, co jest juz regularnym oszustwem. Banki nie dość, że wpłacały środki z kredytu w złotówkach to rownież wszystkie spłaty także księgowały w złotówkach!

[A jak miały ksiegować? PK]

Banki w Polsce uzyskały niespotykane przywileje na czele z kuriozalnym Bankowym Tytułem Egzekucyjnym i prawem jednostronnego zmieniania umów, co szerzej ostatnio opisał Robert Gwiazdowski, który tez niestety dał sie wciągnąć w budowanie zasłony dymnej dla banków poprze "podatnik nie powinien dopłacać do frankowiczów".

Za CHF powinny zapłacić banki. Przewalutowanie kredytów CHF po kursie z dnia wypłaty środków - to dla banków roczny ZYSK sektora (około 40 miliardów złotych). Nie STRATA tylko nie bedzie zysku. Dla 270 tysiecy rodzin, czyli 600-700 tysiecy Polaków (tyle podobno ma być zagrożonych) bankructwo, strata mieszkania i długi często do końca życia! Bo banki w Polsce maja jeszcze inny przywilej - na podstawie własnych regulacji typu odsetki od odsetek, po odebraniu domu, mogą dalej domagać sie od swojej ofiary pieniędzy!

[Szkodliwa brednia. PK


Nie mogę sobie odmówić jeszcze kilku zdań na temat części frankowych kredytobiorców. Tak jak komunistom udało sie wyhodować odmianę człowieka homo sovieticus tak III RP bezsprzecznie udało sie wyhodować lemingów. To nowy gatunek człowieka. Bezsprzecznie. Ze zdumieniem czytam te ich deklaracje, ze nie chcą jak górnicy, nie chcą, zeby im ktokolwiek pomagał, ze byli i sa świadomi ryzyka itd itp. Naprawę? Na pewno wiecie co to ryzyko walutowe? Wiecie jak zabezpieczyc sie poprzez swap i opcje? Znacie elementy wyceny opcji jak gamma, vega, rho, a takze bez problemu kalkulujecie ceny forward przy wykorzystaniu covered interest parity? Jeśli tak, to złóżcie kolejne wyznanie "wolnemu rynkowi" w wydaniu "rynków finansowych" wspartych przez byłych marksistów.

Bo dla leminga kapitalizm to też "wyzysk człowieka przez człowieka", jak dla byłych marksistów. i to jest dobre.pod warunkiem oczywiście, ze uprawia go zachodnia korporacja. Wówczas jest to innowacyjne wykorzystywanie przewag konkurencyjnych. Co innego jak to samo robi polski przedsiębiorca - wówczas jest ro chamstwo, zacofanie, daleko nam do Europy i brak innowacyjności.

[No i na koniec wszystko sie wyjaśnia. To lemingi są winne, bo ośmielaja sie twierdzić, że wiedziały co robią. A przecież nasz Marcel (jak rozumiem nie-leming ;-) wie od nich lepiej. Pięknie, pięknie... Dobrze by było, żebyb ci, którzy wiedzą lepiej nie dorwali się do władzy. PK]

[W uzupełnieniu:

http://stooq.pl/n/?f=941326

PK]

317
11:57, 23 stycznia 2015
_marcin pisze:

@_dorota #312
Nigdy nie byłem członkiem żadnej partii, a jedynie zaangażowanym sympatykiem ;) Czy to się zmieni - nie wiem, ale kibicuję Koalicji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Ty - jak rozumiem - teraz już z czystym sumieniem zagłosujesz na KNP skoro nie ma w niej Korwina? ;)

Co do kompromitowania idei liberalizmu to nic liberalizmu i wolnego rynku nie skompromitowało bardziej niż 7 lat rządów PO pod przywództwem notorycznego kłamcy Tuska.

ps wczoraj w głównych wydaniach telewizyjnych serwisów informacyjnych nie było ani słowa na temat powstania nowej partii. Przypadek?

[Nie przypadek - po prostu nawet infotainment nie zajmuje się kabaretowymi partami ;-) PK]


Jestem jednocześnie przekonany, że gdyby nową partię założył Kwaśniewski albo Palikot to byłby to temat na 3/4 każdego z serwisów.

318
12:37, 23 stycznia 2015
Max pisze:

@315 jacek
Zamiast polegać na tym co mówią inni pomyśl sam. Wczorajsze QE (konferencja Draghiego) jest właśnie po to, że by skupować obligacje z państw członkowskich, które to obligacje mają posłużyć do wprowadzania pakietów stymulacyjnych w tych krajach. Czyli masz dokładnie co chciałeś. Nie jest to wprawdzie rozdawanie pieniędzy jak postulujesz do ręki ale blisko. Czy wspomniałem już, że jest całkowitym przeciwnikiem takiego drukowania, które tylko odwleka problem w czasie (jak w naszym górnictwie)?

319
12:55, 23 stycznia 2015
Ted pisze:

@Marcel 316
W temacie lemingów , moim zdaniem , rzeczywistość jest znacznie prostsza .

W naszym kraju nie wykształcił się nawyk pytania mądrzejszych co zrobić ?
Nikt nikomu nie każe być finansistą żeby zaciągnąć kredyt .Normalnie trzeba skorzystać z doradcy lub prawnika , NIEZALEŻNEGO !! , zapytać o koszty , ryzyko itd.
Oczywiście za to trzeba zapłacić .Niestety u nas nie ma takiego zwyczaju , u lekarza płacimy góry pieniędzy i uważamy że to normalne .
Przy zaciąganiu kredytu , nieraz na całe życie , najczęściej nie idziemy do doradcy i nie pytamy bo większość uważa że sami wiedzą lepiej albo że to poniżej godności albo z innych powodów ( czasami fałszywie pojęta oszczędność ) .
Oczywiście wyćwiczeni doradcy bankowi , kasujący za nasz kredyt prowizję , stają na głowie żebyśmy tego nie zrobili .Są w tym naprawdę dobrzy .
My nie jesteśmy przyzwyczajeni że WIEDZA KOSZTUJE I TO DUŻO.To nam zostało z komuny .
Myślę że dopiero dojrzejemy do korzystania z doradców NIEZALEŻNYCH , których kompetencje nie będą zależeć od ilości dyplomów które zdobyli , tylko od lat uczciwej pracy i opinii na rynku .Żadne regulacje i stada urzędników nie zdejmą z nas tej odpowiedzialności .

320
12:57, 23 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

Pisze Pan:

"[Już ja widzę jak banki odpowiadaja Panu na te pytania zdradzając swoje tajemmnice. Radzę nie tracić czasu. PK]"

Oczywiście, że nie zdradzą jeżeli takie pytania w banku zada Warszawiak, jednak jeżeli takie lub bardziej precyzyjne pytania zada Najwyższa Izba Kontroli lub rozgarnięty prokurator wtedy każdy bank odpowie i to na piśmie.

Warszawiak.

321
12:59, 23 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#318
Bańki centralne to takie przechowalnie badziewiastych aktywów. W zasadzie do tego sprowadza się filozofia ich działania.
A euro już darmo dają :-) silny dolar moze trochę przyhamować wzrosty w USA.

322
13:03, 23 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Ostatnie gwałtowne ruchy na walutach i indeksach jasno pokazują, że bańki centralne zamiast stabilizować to destabilizują rynki finansowe. Nie "czy", tylko "kiedy" to się wymsknie z pod kontroli. Na CHF mieliśmy przedsmak.

323
13:30, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK #310

Ja nie szukam kija na banki, a jedynie chcę zrozumieć mechanizm. Proszę, oto co napisałem wypowiadając się pierwszy raz na ten temat:

#10 jacek:
"Moim zdaniem, optymalnym rozwiązaniem byłoby obowiązkowe przewalutowanie wymuszone przez państwo, jednak z ZACHOWANIEM zysków banków."

oraz dalej:
#27 jacek:
"Uważam, że można przewalutowanie przeprowadzić BEZ odszkodowań i dobrać takie warunki, w których bank rezygnuje z części zysku (a kredyty nadal są dla banków zyskowne) i kredytobiorca godzi się na ponoszenie większych niż obiecane kosztów (które i tak by przecież musiał ponieść). Czyli rozwiązanie to zapewne nie odpowiadało by żadnej ze stron."
i konkluzja z końca wpisu:
"Istny raj dla 'środowisk opiniotwórczych' do bicia piany, wiec może lepiej tego nie dotykać."


Moje zdanie się nie zmieniło. Oczekuję festiwalu populizmu i dezinformacji, dlatego dla własnej satysfakcji chcę tylko wiedzieć.

p.s.
Ja słuchałem dobrych rad. Brałem droższy kredyt hipoteczny w PLN.
 

324
13:46, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #318

"Zamiast polegać na tym co mówią inni pomyśl sam."

Świetna rada, więc pomyśl sam.

Zastanów się na co komu możliwość skupu obligacji, gdy jednocześnie rząd nie może zwiększyć deficytu, więc nie może zastosować stymulacji gospodarki przez zwiększenie inwestycji i wydatków publicznych, bo Pakt (nie)Stabilizacji i (anty)Rozwoju ogranicza deficyt do 3%?

Wychodzi na to, że cała ta akcja jest po to by zbić oprocentowanie obligacji i narobić medialnego szumu. Natomiast tego nam nie wyjaśniono: "mają posłużyć do wprowadzania pakietów stymulacyjnych w tych krajach."

Pytanie: NIBY JAK ????

Może Ty nam to wyjaśnisz?

325
13:51, 23 stycznia 2015
Amino pisze:

Cytuję Pana wypowiedźw bankier.pl :
"KNF powinien wymusić na sektorze bankowym, by upublicznić informacje o sposobie konstrukcji tych kredytów "
Całkowita zgoda. To z jednej strony sprawa przejrzystości a z drugiej SKĄD WIEMY jakich tak naprawdę użyto "narzędzi". I nie chodzi mi bynajmniej o stronę "moralną" a ewentualnie techniczną możliwość ulżenia Kredytobiorcom (gdyby jednak , przypadkiem ;) banki stosowały jakieś "frankowe wynalazki" czyli np franków..nie miały :) )
"...banki powinny oferować również kredyty ze stałą stopą oprocentowania z ryzykiem do wartości nieruchomości. Takie rozwiązanie jest stosowane w USA. Gdy dłużnik ma kłopoty ze spłatą to oddaje klucze do domu wierzycielowi i dług w teorii znika "
Również pełna zgoda. Chociaż , jak wiadomo, w Polsce tak nie jest...Więc można sobie pogdybać.;)
Natomiast to że Frankowcy do tej pory per saldo zyskują (w stosunku do kredytów złotówkowych) lub nie tracą niczego raczej nie wnosi, bo problemem jest
1. wysokość BIEŻĄCEJ raty
2. NIEZBYWALNOŚĆ nieruchomości (równoznaczna z realizacją straty)
3. wielkość całkowitego zadłużenia wyrażona w złotówkach (to oczywiście może się jeszcze nieraz zmienić)

326
13:52, 23 stycznia 2015
cukierek pisze:

LIBOR na zaokrąglonym poziomie minus 0,5 proc. oraz marżę na poziomie 1 punktu procentowego, to różnica dla klienta w relacji tego, czy bank uwzględnia ujemny LIBOR, czy też nie, to mamy wówczas kredyt oprocentowany na 0,5 proc. lub 1 proc. - tłumaczy Marcin Krasoń, analityk Home Brokers.

- Jeżeli chodzi o przełożenie na ratę, to różnica o pół punktu procentowego w oprocentowaniu to- około 7 proc. wysokości raty.
Jeżeli ktoś spłaca miesięcznie ratę w wysokości 2 tys. złotych, to każdego miesiąca jest to około 140 złotych różnicy - wylicza analityk.

327
13:57, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@Marcel 316

To, że kredyt hipoteczny indeksowany lub denominowany we frankach szwajcarskich jest kredytem złotówkowym, jest napisane w każdej umowie kredytu, czarno na białym. Nie rób z tego wielkiego odkrycia i sensacji, bo nie ma z czego. Widziały gały co brały.

Udzielanie takich kredytów było legalne. Akcje marketingowe i naganianie klientów także.

Przeczytaj co napisałem na ten temat w #25.

328
13:57, 23 stycznia 2015
darek pisze:

W różnych komentarzach można przeczytać, że gdy pokonany zostanie poziom 1.10 parytet zacznie wyraźnie przyciągać EUR/USD i być może on zostanie osiągnięty jeszcze w tym roku.
Czy gdyby doszło do parytetu to złoty odpowiednio do euro i dolara ma szansę być poniżej 4zł? Co w obecnej sytuacji rynkowej byłoby bardziej prawdopodobne - szybsze osłabianie euro do złotego czy umacnianie dolara do złotego?

329
14:03, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #318

"Czyli masz dokładnie co chciałeś."

Nie zmyślaj, napisałem coś całkiem przeciwnego, przeczytaj #223, #315.
 

330
14:11, 23 stycznia 2015
Amino pisze:

@ Warszawiak 306 : DOKŁADNIE O TO SAMO MI CHODZI. O SZCZEGÓŁY TECHNICZNE STOSOWANYCH ZABEZPIECZEŃ. Bo tylko wtedy będzie wiadomo czy banki ponoszą SOLIDARNĄ STRATĘ z Kredytobiorcami (też tracą na wzroście kursu franka) czy też osiągają NADZWYCZAJNY ZYSK ! Którym z kolei z Kredytobiorcą POWINNI sie PODZIELIĆ.
@ Warszawiak 292
Ja bym się nie dziwił że o emeryturach nikomu pisać się nie chce. Redukcja OFE wepchnęła nas w inną rzeczywistość. Śmieszą mnie teraz różne "alternatywne" formy oszczędzania, zachęty , programy..(na razie propozycje) rządowe.
Dla mnie ten temat PRZESTAŁ ISTNIEĆ - no bo jeżeli rząd jednym pociągnięciem zlikwidował mój kapitał, to może to zrobić każdy inny, następny. Wniosek ? Buduję i tak to robię swój prywatny kapitał. Państwo cośtam dorzuci, bo musi ;) ale wszystkimi "propozycjami rządu" ja już sobie głowy nie zawracam. I o ile dawniej zdarzało mi się pisywać o Emeryturach, filarach itp. Z perspektywy czasu widzę że była to jałowa dyskusja. Za sprawą nieodpowiedzialnego rządu...
Tak czy siak to już tylko słowa, słowa, słowa....

331
14:38, 23 stycznia 2015
Amino pisze:

Od 16.12 do dziś Euro spadło do USD o 10%
GDZIEŚ w Systemie Finansowym (banki, fundusze) napewno ponoszone są GIGANTYCZNE STRATY.
Nie zdziwiłbym się gdyby na dniach pojawiło się info o problemach jakiegoś "Lehman Brothers" ...;)
Martwimy się tu "naszym" frankiem ale na naszych oczach czy aby nie rozkręca się "2008" ?
Inne. Nie giełdowe a walutowe. A może tylko inaczej rozpoczęte ?

332
14:39, 23 stycznia 2015
marcel pisze:

@ jacek

Keynes Kaleki, znaczy też Kalecki cię pokąsał :)))

333
14:56, 23 stycznia 2015
Max pisze:

@324, 329 jacek
Wiem, że wolisz dawać pieniądze prosto do ręki, dlatego napisałem, że plan jest bliski. Mam nadzieję, że wiesz też do czego służą obligacje skarbowe. Choć po ostatniej odpowiedzi raczej nie. Draghi o tym mówił wczoraj, że liczy na to, że poszczególne kraje wprowadzą takie programy jakie uważają za słuszne, żeby wspomóc gospodarki. Bardziej jasno nie można. Każdy kraj może robić to na własną rękę. Innego planu rozdawania pieniędzy nie będzie bo nawet socjalizm, który kochasz tego nie robił. A co do deficytów to się nie przejmuj, tak jak się nie przejmują wszystkie kraje od paru lat powiększając je w kosmos.

334
15:06, 23 stycznia 2015
marcel pisze:

@Max 333

Co zrobić, jeżeli obsługa długu publicznego stanie się zbyt kosztowna? Wtedy ministrowie powinni uzyskać więcej środków, nie przez zwiększanie podatków od zwyczajnych zarobków czy wydatków, co doprowadziłoby do spowolnienia gospodarki, ale przez opodatkowanie próżniaczego majątku.

Cypr us :)))
 

335
15:17, 23 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Wszyscy,

http://bankier.tv/kuczynski-ostatnie-asy-z-rekawa-draghiego-15913.html

http://bankier.tv/kuczynski-europejski-potop-15914.html

Pozdro,
M.

336
15:22, 23 stycznia 2015
Max pisze:

@334 marcel
Każdy taki socjalistyczny eksperyment jak drukowanie pieniędzy kończy się zawsze tak samo czyli katastrofą. To jest jak podawanie narkomanowi kolejnej dawki morfiny w nadziei, że mu się poprawi.

[Zdecydowanie nadużywa Pan słowa "socjalistyczny". Warto używać słów ze zrozumieniem. A akurat druk to pomysł monetarystów, którzy z obrzydzeniem myślą o socjalizmie ;-) PK]

337
15:29, 23 stycznia 2015
marcel pisze:

@ Max

Jacek chciałby opodatkować 90 % podatkiem rodzinę Rothschildów i takie tam inne rodziny, ciekawe co skarbówka na to :)))))))))))

338
15:40, 23 stycznia 2015
Max pisze:

#336 PK
"Monetaryzm charakteryzuje się silną wiarą w samoregulujące się mechanizmy rynkowe, odrzucaniem tych form interwencjonizmu państwowego, które wiążą się z dużym wypływem pieniądza z kasy państwa oraz postulowaniem prowadzenia stałej i przewidywalnej polityki mocnego pieniądza.
Interwencjonizm to domena socjalizmu oraz wszelkiego rodzaju keynesizmów."
Więc co mamy teraz?

[Czyja to definicja? PK]

339
16:23, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

HP

Frank szwajcarski? 20 razy tak! Garść faktów.

Czołowe polskie think tanki, wspierane przez polityków, niektóre media i zagranicznych ekspertów walczyły z
Narodowym Bankiem Polskim i Komisją Nadzoru Bankowego o jak największy dostęp Polaków do kredytów frankowych. Oto fragmenty raportu z sierpnia 2006 roku podsumowującego akcję „Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów”.

1.Instytut Globalizacji uznał działania KNB (Komisji Nadzoru Bankowego, której funkcje przejęła potem Komisja
Nadzoru Finansowego - ES) za szczególnie dotkliwe wobec młodych ludzi, których jedną decyzją pozbawiono możliwości
realizacji marzeń o posiadaniu własnego mieszkania. W opinii Instytutu „Rekomendacja S” w bardzo niebezpieczny
sposób ogranicza konkurencję na polskim rynku kredytowym.

2.Z wprowadzenia restrykcji skorzysta jedynie wąska grupa największych banków, z których część w ogóle nie posiada
kredytów walutowych w swojej ofercie (sic!). Chowając się pod przykrywką ochrony wkładów depozytowych i
oszczędności, próbują wmówić Polakom, że są niedouczeni (...)

3.Instytut Globalizacji wsparł swoją akcję „Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów”specjalistycznymi i dogłębnymi
analizami skutków wprowadzenia „Rekomendacji S”,które zostały zamówione w czołowych niezależnych instytutach
badawczych. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Centrum im. Adama Smitha oraz Foresight Strategy Advisors
przygotowały krytyczne analizy, które wyraźnie wskazują na negatywne implikacje działań KNB.

4.Przesłanie raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkowa pt. „Skutki wprowadzenia ograniczeń w zakresie
udzielania walutowych kredytów mieszkaniowych dla ludności” jest jasne i czytelne: kredyty walutowe są
bezpieczniejsze zarówno dla banków, jak i dla klientów, dlatego wprowadzanie ograniczeń w ich udzielaniu nie
znajduje ekonomicznego uzasadnienia (...) Zdaniem autorów raportu IBnGR, wprowadzenie ilościowych i jakościowych
ograniczeń podaży walutowych kredytów hipotecznych, odbije się negatywnie na wzroście gospodarczym

5. Kamil Kajetanowicz z Centrum im. Adama Smitha uważa, że nie ma ekonomicznych podstaw do wprowadzenia restrykcji w dostępie do kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych. Kajetanowicz w raporcie pod wielce wymownym tytułem „Niech KNB jak najszybciej wycofa «Rekomendację S»” stwierdził, że nowe obostrzenia spowodują wzrost kosztów dla gospodarki (..) przyczyni się to do znacznego zaburzenia podaży i popytu na rynku mieszkaniowym oraz pogorszenia koniunktury w sektorze bankowym wskutek znaczącego spadku przychodów części banków.

6. Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, stwierdził: „Zaskakujące i nieznajdujące uzasadnienia
jest wtrącanie się nadzoru [bankowego] i próba nauczania banków detalicznych prowadzenia biznesu. Niedopuszczalna
jest w Polsce praktyka, że pozaparlamentarnymi zakazami próbuje się regulować to, co wolno będzie bankom. To
bezpodstawna ingerencja w sferę, którą rynek powinien regulować sam. Prawo stanowi, iż można brać kredyty w dowolnej walucie.

7. Według raportu przygotowanego przez Pawła Kowalewskiego z Foresight Strategy Advisors, restrykcje KNB narażą na
straty polskiego konsumenta. (...) Co więcej, alarmistyczny ton wypowiedzi ZBP i KNB wywoływał wrażenie, że Polska
stoi na progu poważnego kryzysu walutowego, który spowoduje masową nieściągalność kredytów mieszkaniowych.

8. Instytut Globalizacji przygotował również swoją ocenę skutków wprowadzenia„Rekomendacji S” w życie. W raporcie
pt. „Wolna konkurencja rynkowa na rynku walutowym jest korzystna dla konsumenta i gospodarki“, autorstwa Jana M.
Fijora, wskazano przyczynę prac nad wprowadzeniem restrykcji w udzielaniu kredytów walutowych, którą jest chęć
maksymalizacji zysków przez banki, a nie dobro konsumenta.
(jak widać według spiskowej teorii dziejów - banki miały rzekomo oszukiwać wtedy - nie chcąc udzielać kredytów walutowych, oraz jednocześnie oszukiwać dziś - bo wtedy udzielały te kredyty) :):):):):)
Polska to ciekawy kraj.

9. Nieprzejednana postawa Pana Pietraszkiewicza (Krzysztof Pietraszkiewicz jest prezesem Związku Banków Polskich -
ES) stała się impulsem dla vortalu finansowego Money.pl, który rozpoczął własną akcję w obronie kredytów walutowych
„Chcemy ryzykować!”. Analiza przeprowadzona przez Money.pl dowiodła, że ok.50-70 tys. polskich rodzin zostanie
pozbawionych możliwości zaciągnięcia taniego kredytu walutowego w wyniku wprowadzenia restrykcji.

10. Kampania „Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów” spotkała się z olbrzymim zainteresowaniem ze strony
społeczeństwa oraz mediów. Działania KNB i ZBP znalazły się w polu zainteresowania powołanej 24 marca br.
parlamentarnej komisji śledczej...(...) :):):):)

11. Bardzo szybko też do akacji Instytutu Globalizacji dołączyło Stowarzyszenie KoLiber, które rozpoczęło na
specjalnej platformie internetowej zbierać podpisy pod petycją do KNB w sprawie wycofania się z pomysłu wprowadzenia
„Rekomendacji S” w życie.

12. Działania Instytutu Globalizacji zostały również dostrzeżone przez polityków rządzącej partii Prawa i
Sprawiedliwości. W dniu wejścia w życie „Rekomendacji S” krytycznie na jej temat wypowiedzieli się ówczesny premier,
Kazimierz Marcinkiewicz, oraz ówczesny szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Gosiewski.

http://wiadomosci.onet.pl/frank-szwajcarski-20-razy-tak/z1psm


To kilka najciekawszych faktów.
Jak więc widać, nadal jest aktualne przysłowie - że sukces ma wielu ojców, zaś porażka zawsze jest znienawidzoną przez wszystkich sierotą :):):):)

HP

340
16:54, 23 stycznia 2015
krak15 pisze:

QE według Draghi'ego ma wyglądać tak, że część obligacji mają skupować banki centralne poszczególnych krajów..... każdy bank centralny obligacje swojego kraju.......

Pytanie:...... skąd banki centralne poszczególnych krajów mają mieć na to pieniądze...... Jedynym emitentem euro jest ECB.... a krajowe banki centralne nie zbierają podatków... tylko rządy....

Coś tu się kupy nie trzyma..... albo ja tego nie rozumiem ;-)

341
17:03, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@Max #333

Jednym słowem, nie masz zielonego pojęcia.
 

342
17:10, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK

Uwaga troll: marcel #332, #337

[Zwrócę uwagę. PK]
 

343
17:45, 23 stycznia 2015
krzys pisze:

@PIOTR #321
"Bańki centralne to takie przechowalnie badziewiastych aktywów."
BLACK BANK's ..... to straszne slowo nie chce Ci przejsc przez gardlo?
.....siedz cicho to tylko plotki.....bilanse BC sa.....no ile warte?
Moze tyle ile kredyty dla NINJA?

344
17:46, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krak 313

""...W pierwszym przypadku bank musi od kogoś otrzymać franki (pożyczyć lub wymienić za PLN)........ bo nie może
utworzyć depozytu walutowego we frankach "z powietrza"."""

Nie może z powietrza??? Nawet ze szwajcarskiego - znaczy górskiego??? To jakiś przełom kolego krak. A z jackiem tę
przełomową definicję kolega skonsultował???

""....I w takim przypadku nie są potrzebne franki..... ani do utworzenia kredytu.... ani do dokonania przelewu....
ani do spłat kredytu...... wszystko odbywa się w PLN......"""

No tak, tylko dla kredytu w PLN - też rzekomo PLN nie są potrzebne, bowiem zastępuje je powietrze. Kolega jak widzę, ma ciągle jeden i ten sam problem - nie rozumie jak tworzony jest kredyt w bilansie banku, co to ryzyko, oraz nie rozumie że ryzyko = koszt, który ktoś musi zapłacić.
W bardzo dużym uproszczeniu można napisać, że bank żyje z zarządzania ryzykiem, a nie z pożyczania pieniędzy. Cóż bowiem z tego, że bank udzieli pierdylion kredytów, jak w skutek błędnego zarządzania ryzykiem, połowa z nich okaże się być niespłacalna????
Ale cóż się dziwić koledze, jak podobną niewiedzę (lub tani populizm) wykazuje prof. Modzelewski.
Nie chcę martwić, ale jeszcze długa droga kolegę czeka.

@jacek 315

""""...Jego zdaniem w krajach europejskich lepszym rozwiązaniem niż QE byłyby bezpośrednie interwencje państw w
gospodarkę, polegające na wdrażaniu pakietów stymulacyjnych. […] """

Dokładnie i Polska jako pierwsza już wdraża takie pakiety. Na początek pakiet dla Kompani Węglowej, ale już szykują
się kolejni chętni na państwowe "pakiety stymulacyjne" - w przyszłym tygodniu kolejny strajk górników. Cóż, Polska jest awangardą stymulacji bezpośredniej w UE, dlatego tak dobrze nam idzie i nadal jesteśmy "zieloną wyspą" :):):):):)

@Amino 330

""...Bo tylko wtedy będzie wiadomo czy banki ponoszą SOLIDARNĄ STRATĘ z Kredytobiorcami (też tracą na wzroście kursu franka) czy też osiągają NADZWYCZAJNY ZYSK ! Którym z kolei z Kredytobiorcą POWINNI sie PODZIELIĆ....."""

Kredytobiorca też powinien się podzielić z bankiem, swoim nadzwyczajnym zyskiem, jaki do tej pory odniósł - w porównaniu do kredytu w PLN. Jak solidarność to solidarność - to działa w dwie strony. Poza tym, większość kredytobiorców walutowych, powinna wypłacić bankom ekstra premię - za to, że mogli w ogóle wziąć kredyt, bowiem większość "franciszkanów" nie miała zdolności kredytowej w PLN, co oznacza że dziś mieszkaliby co najwyżej w brezentowej "trójce z tropikiem" :):):):):).

HP

345
18:01, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krak 340

"""...Pytanie:...... skąd banki centralne poszczególnych krajów mają mieć na to pieniądze...... Jedynym emitentem euro jest ECB.... a krajowe banki centralne nie zbierają podatków... tylko rządy....
Coś tu się kupy nie trzyma..... albo ja tego nie rozumiem ;-) ..."""

Stawiam na to drugie. Przecież było to już wielokrotnie tłumaczone. I wszystko na marne ;)

@Maniek 295

"""....Przy okazji lamentów nad "stratami" banków próbuje się odwrócić uwagę poprzez wskazywanie problemu wysokości
rat, gdy tymczasem tkwi on w rosnącym zadłużeniu "frankowych" klientów banków....."""

Kolego, a jakim to cudem rośnie zadłużenie "franciszkanom"??? Każda kolejna rata w walucie kredytu - ZMNIEJSZA ich
zobowiązanie, a nie zwiększa.


"""....Na dodatek problem ten pojawił się przy ujemnych stopach procentowych, które mogą przecież wzrosnąć do 5-6%
notowanych już nieraz dla franka szwajcarskiego, doprowadzając kredytobiorców do czarnej rozpaczy,...."""

Czy oprocentowanie może rosnąć tylko w stosunku do CHF, a do PLN już nie??? A jeśli "franciszkanie" przewalutują swoje kredyty na PLN, a za rok oprocentowanie PLN wzrośnie do 6% a bywało i znacznie więcej, to co wtedy??
Przyjdą do banku i będą żądać przewalutowania na taką walutę, która aktualnie ma najniższe oprocentowanie???? :):):):)

"""...PS. Jak głosi plotka i praktyka sądowa, w raportach rocznych banków jest podana ilość posiadanych przez nich
depozytów i kredytów walutowych. Podobno w tych raportach znajduje się ukryty syndrom Kubusia Puchatka - im bardziej
szuka się tam franków, złożonych w depozytach lub pożyczonych, tym bardziej tam tych franków nie ma.-) Może nawet
ich tam nigdy nie było?-)....""""

A jakby te franki na depozytach były - to pomogło by to cokolwiek "franciszkanom"? Ulżyło by im?? Mieliby mniej do
spłacenia??
To są argumenty z poziomu piaskownicy i Kubusia Puchatka - nomen omen :)))))))).

HP

346
18:52, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Magnavox 229

W #207 zadałem pytanie, na które nie otrzymałem od kolegi odpowiedzi. To przeoczenie, czy pytanie było za trudne???

@Ted 235

"".....nieświadomy pracownik łupiony niemiłosiernie przez własne państwo ( 70% zarobków musi oddawać ) musi jeszcze konkurować w globalnej wiosce z innymi ...."""

Chłop pańszczyźniany pracował dla pana feudalnego na początku XVI wieku 52 dni w roku, a później 104 dni. I to był feudalny wyzysk. My na początku XXI wieku pracujemy dla państwa 164 dni. I to jest sprawiedliwość społeczna.”
R.Gwiazdowski.

Cóż, trudno doszukać się obecnie protestów organizowanych przez socjalistów, którzy walczyliby z uciskiem większym niż ucisk feudalny, bowiem wszystko zależy od tego - kto kogo uciska. Jak robią to socjaliści - to się nazywa - sprawiedliwość społeczna :):):):):)

HP

347
19:36, 23 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,136200,17299633,EBC__dodrukuje_pieniadze___Niezupelnie__Wyjasniamy_.html#MT

............"Paweł Cymcyk, ekonomista ING TFI: - W dużym uproszczeniu tłumaczenie, że drukujemy pieniądze, jest jak najbardziej uprawnione, bo choć EBC nie wydrukuje pieniędzy fizycznie, to wykreuje je na swoim bilansie, a więc np. dopisze jedno zero do posiadanych aktywów i za te pieniądze w postaci elektronicznej będzie skupował obligacje krajów strefy euro.".......

Ale mamy poziom ekonomistów..... :)))))..... przeczytaliby przynajmniej publikacje BoE.

P.S.
Pieniądze (krajowe) w Banku Centralnym znajdują się wyłącznie w jego pasywach (gotówka i rezerwy banków komercyjnych)....... str.5 rys.2 w:
http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneyintro.pdf

W aktywach BC znajdują się głównie obligacje rządowe oraz inne aktywa np. waluty zagraniczne.

BC kreuje pieniądze dokładnie w momencie zakupu obligacji...... po prostu dopisując odpowiednią kwotę na koncie banku komercyjnego w BC (rezerwie)..... pośredniczącego w transakcji kupna obligacji od podmiotu prywatnego...... str.11 rys.3 w:
http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneycreation.pdf

348
19:45, 23 stycznia 2015
Jacek pisze:

"Uwaga troll: marcel #332, #337"

Panie Piotrze nazywanie po imieniu chamstwa bywa często złudne, lecz wypowiedzi jacka są wprost przecudne...

[Gubię się w tych "J(j)ackach" ;-))) Może Panowie jakoś zmieniliby nicki? PK]

349
20:44, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Wyznania zabiedzonych "franciszkanów" czekających na pomoc państwa:

Joanna, 33 lata, pracownik biurowy - mężatka, dwójka dzieci, trzecie w drodze

Kredyt od 2008 r. - 162 tys. CHF, na 30 lat. W złotówkach to było wtedy 373 tys. zł, teraz do spłaty jest 580 tys. zł.
Dom - 126 m kw.
Rata - 1 600 zł (przed podwyżką), teraz 1 930 zł
Dochód - ok. 8000 zł
Wydatki stałe co miesiąc: - opłaty 600 zł, raty 1000 zł (na kostkę brukową w ogrodzie przez kolejnych sześć miesięcy) - żłobek 300 zł, - zajęcia dodatkowe 150 zł, - benzyna 800 zł, kablówka 100 zł, telefony i internet - 300 zł, leki co najmniej 100 zł.
Nie będziemy oszczędzać na żywności, bo zależy mi, by dzieci jadły zdrowo. Zakupy w galeriach robimy w czasie wyprzedaży. Rezygnujemy z kupna większego samochodu, bo musielibyśmy dopłacić 5-7 tys. zł. Na ferie w góry pojedzie tylko córka z mężem, ja z drugim dzieckiem zostanę w domu - to oszczędność 2 tys. zł na samym pensjonacie.

Magda, 34 lata, specjalistka ds. projektów międzynarodowych - singielka, bez dzieci

Kredyt od 2007 r. - 155 tys. CHF (372 tys. zł) , na 110 proc. wartości mieszkania, na 35 lat.
Mieszkanie - 44 m kw., wielka płyta na obrzeżach miasta
Rata - 1 600 zł (przed podwyżką), teraz 1 900 zł
Dochód - 5 000 zł
Wydatki stałe co miesiąc: (czynsz, opłaty i kredyt) - 2 500 zł plus internet i telefon - 100 zł

Część oszczędności wprowadziłam już po tym, jak frank rósł do 3,50 zł: - nie kupuję ciuchów, wymieniam się ze znajomymi dziewczynami, - jedzenie kupuję w Lidlu i Biedronce. Przywożę słoiki z domu, - do kosmetyczki chodzę raz na kwartał w rodzinnym mieście, gdzie jest o połowę taniej niż w Warszawie, - do kina chodzę raz na trzy miesiące, teraz pewnie i z tego zrezygnuję. Jedzenie na mieście, czyli wydatek rzędu 50 zł, zdarza mi się raz na dwa miesiące.
Teraz zrezygnowałam z karnetu na siłownię (130 zł). Zapisałam się w tym tygodniu do biblioteki, bo na książki też już nie będzie mnie stać. Planowałam w tym roku kupno samochodu. Ale używane auto to koszty napraw i benzyna, więc dałam sobie spokój.
Będę musiała zrezygnować z podróży. Do tej pory udawało mi się wyjeżdżać na kilka dni w polskie góry albo znaleźć tanie bilety i polecieć na weekend gdzieś w Europie.
----------------------------------
Konrad, 37 lat, przedsiębiorca - żonaty, jedno dziecko, drugie w drodze

Kredyt od 2008 r. - ok. 220 tys. CHF (616 tys. zł) , na 80 proc. wartości domu, na 30 lat.
Rata - 2950 zł (przed podwyżką), teraz 3 500 - 3600 zł
Dochód - razem z żoną, ok. 11 tys. zł
Wydatki stałe co miesiąc: (razem z kredytem) to ok. 6 000-6500 zł.

Na razie nie planujemy drastycznych cięć.
Jeśli będzie trzeba z czegoś zrezygnować, to w pierwszej kolejności zrezygnujemy ze sprzątaczki (200 zł) i zakupów odzieży (200 zł). Od wiosny korzystaliśmy z usług ogrodnika, za 250 zł miesięcznie. To też będzie do obcięcia.
-----------------------------------------
Marek, technik elektronik, 35 lat - żonaty, jedno dziecko

Kredyt od 2008 r. - 140 tys. CHF (392 tys. zł), na 100 proc. wartości mieszkania, na 30 lat.
Mieszkanie 36 m kw.
Rata - 1700 zł (przed podwyżką), teraz 2000 zł.
Dochód z żoną - ok. 6000 zł.
Wydatki, z których nie zrezygnuję: - benzyna ok. 300 zł, - prywatny pakiet medyczny - 150 zł, - karnet na siłownię - 50 zł.

Planowane oszczędności: - we wrześniu syn miał iść do przedszkola. Zakładaliśmy, że jeśli nie dostanie się do publicznego, zapłacimy za prywatne. Teraz mocno się nad tym zastanawiamy, - mieliśmy wziąć kredyt i zmienić samochód. Na razie odpuszczamy, - na ferie nie wyjedziemy, wakacje - raczej na działce, - może zmienimy pakiet kablówki na mniejszy, - zacznę zabierać gotowe obiady do pracy, zamiast jeść na mieście.
-----------------------------------------------------
Ewa, prowadzi agencję PR, 35 lat - mężatka, bez dzieci

Kredyt od 2007 r. - 130 tys. CHF, na część mieszkania, wartego wtedy 550 tys. zł (200 tys. zł wkładu własnego). Na 30 lat.
Mieszkanie 50 m kw., w Śródmieściu.
Rata - 2 200 zł (przed podwyżką), teraz 2500 - 2600 zł.
Dochód - zmienny, zależy od prowadzonych projektów.
Wydatki stałe co miesiąc (opłaty, telefony, samochód, pakiety medyczne, itd.) - 4000-4500 zł.

Będę musiała w tym roku zaoszczędzić ok. 4000-5000 zł, bo tyle stracę po skoku kursu franka. Nie zrezygnuję z dodatkowego ubezpieczenia medycznego. Ale: - poproszę, by pani Maria, która u mnie sprząta, przychodziła co trzy, a nie co dwa tygodnie. Zarobi u mnie 1600 zł, a nie 2500 zł rocznie, - ograniczę wyjścia na miasto i zamawianie jedzenia na wynos. Spotkania w restauracjach zarezerwuję na spotkania biznesowe, - znacznie ograniczę kupowanie ubrań, - koniec ze spontanicznymi wyjazdami weekendowymi, bo każdy to ok. 2 tys. zł, - nie polecę w marcu na dwa tygodnie z koleżankami na Dominikanę albo Tajlandię, choć odłożyłam na to pieniądze.
--------------------------------------------------------------
Małgorzata, 38 lat, dziennikarka, PR-owiec - w związku partnerskim, dwójka dzieci. Spłacają z partnerem dwa kredyty we frankach

Kredyt pierwszy - na 71-metrowe mieszkanie, które zajmują. Od 2006 r. - 92 tys. CHF, na całe mieszkanie warte wtedy 240 tys. zł. Na 35 lat.
Rata - 1200 zł (przed podwyżką), teraz 1500 zł.
Drugi kredyt na 100 tys. franków wziął partner w 2007 r. Wtedy było to 300 tys. zł.
Rata - 1800 zł (przed podwyżką), teraz 2200 zł. Oba kredyty to w sumie jedna czwarta ich dochodów.
Nie zrezygnują z pakietów medycznych - 250 zł.

Większość oszczędności już wprowadzili: - od dawna kupują w Lidlu, oszczędzając na tym ok. 400 zł miesięcznie, - na ferie starsza córka pojechała do babci, młodsza została w przedszkolu. Teraz zrezygnują z jeżdżenia do pracy dwoma samochodami. Miesięcznie zostanie im w portfelu ok. 500 zł.
---------------------------------------------------------
Aleksander, 34 lata, przedsiębiorca - bezdzietny

Kredyt od 2007 r. - 196 tys. CHF (470 tys. zł) , na 110 proc. wartości mieszkania. Na 30 lat.
Mieszkanie 90 m kw., 15-letnie, dwupoziomowe, trzy pokoje, piwnica, garderoba.
Rata - 2300 zł (przed podwyżką), teraz 2800 zł.
Dochód - ok. 20 000 zł.

Z niczego nie zrezygnuję. Nie będę oszczędzał.
-------------------------------------------------------
Zuzanna, 33 lata, socjolożka - mężatka, jedno dziecko

Kredyt od 2008 r. na 185 tys. złotych, co było jedną trzecią wartości mieszkania. Na 30 lat. Dziś dług wynosi 265 tys. zł.
Mieszkanie 56 m kw.
Rata - 950 zł (przed podwyżką), teraz 1100 zł.
Dochód - ok. 9500 zł.
Wydatki stałe co miesiąc (czynsz, opłaty, opieka nad dzieckiem) razem z ratą - ok. 4000 zł.

Chcemy zrezygnować z comiesięcznych wydatków na: - żłobek 1500 zł, wyjścia do restauracji ok. 300 zł i kina ok. 50 zł, sprzątania 200 zł, prywatnego pakietu medycznego 100 zł. Ograniczymy te na ubrania, książki, płyty o ok. 400-500 zł. Nie pojedziemy na wakacje, bo to koszt ok. 5000 zł.
Rezygnujemy ze sprzedaży mieszkania i kupienia większego. Stracilibyśmy na tym pieniądze, które włożyliśmy w kredyt i mieszkanie. W związku z tym musimy odłożyć plany powiększenia rodziny.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Bartek, informatyk, 35 lat - żonaty, bez dzieci

Kredyt od 2006 r. - 83 tys. CHF (215 tys. zł) , na 100 proc. wartości mieszkania. Na 30 lat.
Mieszkanie 48 m kw., dwupokojowe.
Rata - 1000 zł (przed podwyżką), teraz 1250 zł.
Dochód razem z żoną ok. 13 000 zł.

Wydatki stałe co miesiąc: - inne kredyty 2500 zł, - czynsz 700 zł, - prąd 150 zł, - telefony 120 zł, - internet 80 zł, - kablówka - 120 zł, - ubezpieczenie na życie, III filar - 1000 zł, - prywatny pakiet medyczny - 100 zł, - bilet miesięczny - 180 zł, - benzyna - 100 zł, - ubezpieczenie samochodu, przeglądy, naprawy - 150 zł, abonamenty (np. Spotify) - 40 zł, - karnet na siłownię - 100 zł, - kosmetyczka, fryzjer - 100 zł. Co miesiąc wydajemy ok. 400 zł na wyjścia do restauracji, na kino lub teatr ok. 200 zł. Nie musimy tego ograniczać. Oszczędzimy, pewnie ok. 100 zł miesięcznie, na książkach i płytach. Nie planujemy na razie rezygnacji z wyjazdów ani kupowania tańszych produktów żywnościowych.

W każdym przypadku podaliśmy dochód netto
http://metro.gazeta.pl/Portfel/1,135229,17297112,Rezygnuja_z_ksiazek__zlobkow__obiadow_w_pracy__niektorzy.html

Teraz dopiero widzę, z jakimi rozmiarami tragedii mamy do czynienia, z jaką traumą ludzką. Tak nie może być, jako społeczeństwo nie możemy przecież pozwolić, aby pan Konrad popadł w tak totalną nędzę, aby musiał rezygnować z ogrodnika czy sprzątaczki, a pani Zuzanna musiała przeżywać codzienną tragedię, rezygnując z wyjścia do restauracji lub kina.
Bestialskim bankom mówimy - NIE !!!! Wstrętne kapitalistyczne łapy precz od biednych ludzi !!!!!!!!!

Proponuję utworzyć ruch na rzecz pomocy "franciszkanom" - i z interwencją udać się do Sztrasburga. W XXI wieku w centrum Europy - kolebki cywilizacji nie może się dokonywać tak jawna dyskryminacja i wyzysk.
Na kierownika delegacji proponuję kolegę "marcela" a na zastępcę - kolegę "Mańka" (lub odwrotnie) - powinni coś wyszarpać :):):):):):):)


HP

350
21:01, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krak 347

""...Ale mamy poziom ekonomistów..... :)))))..... przeczytaliby przynajmniej publikacje BoE...."""

A co konkretnie błędnego, zarzuca kolega tej wypowiedzi??

Tu nie ma żadnego pośrednictwa - bowiem podmiotem prywatnym posiadającym obligacje - jest bank komercyjny.
Kompletny chaos zapanował w kolegi tezach - a tyle było na ten temat tłumaczone, linkowane, włącznie z wypowiedziami samego Bena. I wszystko na marne........... ech.

HP

351
21:31, 23 stycznia 2015
krak15 pisze:

#350 HP

Nie ma pośrednictwa?????

................"Consider, for example,
the purchase of £1 billion of government bonds from a pension
fund. One way in which the Bank could carry out the purchase
would be to print £1 billion of banknotes and swap these
directly with the pension fund. But transacting in such large
quantities of banknotes is impractical. These sorts of
transactions are therefore carried out using electronic forms of
money.
As the pension fund does not hold a reserves account with the
Bank of England, the commercial bank with whom they hold a
bank account is used as an intermediary. The pension fund’s
bank credits the pension fund’s account with £1 billion of
deposits in exchange for the government bonds. This is shown
in the first panel of Figure 3. The Bank of England finances its
purchase by crediting reserves to the pension fund’s bank — it
gives the commercial bank an IOU (second row). The
commercial bank’s balance sheet expands: new deposit
liabilities are matched with an asset in the form of new
reserves (third row)."................ str.11 w:
http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneycreation.pdf

Fundusz emerytalny (pension fund) sprzedaje obligacje bankowi centralnemu..... a bank komercyjny jest użyty jako pośrednik.. (the commercial bank with whom they hold a bank account is used as an intermediary).

352
21:33, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Franciszkanie, czyli życie na kredycie.

Ryszard - "Nie płacę podatków"

- Ostatnio znowu wezwano mnie do skarbówki. Za biurkiem siedział młody urzędnik, ale ludzki mi się wydał, więc na pytanie, dlaczego znowu nie zapłaciłem jakiegoś tam podatku, odpowiedziałem szczerze: "Bo mam kredyt hipoteczny na dom we frankach i to właśnie płacę w pierwszej kolejności, a resztę zobowiązań, jak się uda". On tak na mnie patrzy, patrzy i za chwilę słyszę: "Rozumiem. Sam bym tak zrobił".

Panie kot - proponuję do nominacji na "Joke of the Year" :)))))))))
-----------------------------------------------------------

Martyna - "cała pensja męża idzie na opłaty"

Ona zajmuje się logistyką w dużej firmie. Jej mąż jest menedżerem projektów w zagranicznej korporacji. Dużo zarabia, ale dziś cała jego pensja idzie na opłaty za dom i jego utrzymanie: śmieci, ochrona, bo dom jest na dobrym podwarszawskim osiedlu. To już tysiąc złotych. Ogrzewanie, w zimie to 2 tys. co drugi miesiąc. Do tego niania do ich dwóch małych córeczek to kolejne 2 tys. zł miesięcznie.
(...)
Przyznaje, że na razie stać ich jeszcze na zapłacenie najbliższych rat, ale nie są gotowi na życie pod taką presją.
Już teraz po wiadomości o wzroście franka zrezygnowaliśmy z wyjazdu na narty. O wakacjach nawet nie myślimy. Do tej pory staraliśmy się korzystać z życia: kino, teatr, siłownia , dla mnie zajęcia z jogi. Żadnej z tych rzeczy w lutym nie zrealizujemy. Boję się wydać te 150 zł na karnet, bo nie wiem, kiedy te pieniądze mi się przydadzą. To może się wydawać śmieszne przy naszych zarobkach, razem mamy jakieś 14 tys. zł netto, ale jak się ma dwójkę dzieci na utrzymaniu, to nie ma co ryzykować - opowiada.


Bidulki. Don't worry, be happy,.....of tomorrow
-------------------------------------------------------------

Anna i Michał - "w grę wchodziły jedynie franki"


Gdy syn Anny i Michała wybierał się na studia, w domu zrobiono naradę rodzinną i ustalono, że taniej wyjdzie kupić mieszkanie w Krakowie, niż je dla syna wynajmować. Tym bardziej że ich drugie dziecko, córka, młodsza od syna o pięć lat, też wybierała się na studia do Krakowa.

- Policzyliśmy, że taniej nam będzie kupić dzieciom mieszkanie w Krakowie, niż finansować stancje.
(...)
Oboje zaznaczają, że kupując mieszkanie, byli w dołku finansowym. - Więc w grę wchodziły jedynie franki, a do tego pozapożyczaliśmy się u rodziny. Dlatego na początku cieszyłem się, że raty są tak niskie, bo dzięki temu stać nas było na spłatę rodziny. Gdyby wtedy frank oszalał, tobyśmy w tych finansach utonęli - mówi Michał. Przyznaje jednak, że od początku nie miał złudzeń, że mu się ten frank odbije czkawką. - Nie wiedziałem tylko, że aż taką. Staram się więc o tym nie myśleć, nie przeliczać. Nie siedzę obsesyjne z kalkulatorem w ręce - mówi.

No cóż, życie tak wygląda, raz jest lepiej raz nieco gorzej, co nie oznacza - ze jeśli jest nieco gorzej, to państwo ma zapewnić poprzedni standard życia na koszt podatników.
-----------------------------------------------------------------------------
Read more: http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,142943,17291563,Franciszkanie__czyli_zycie_na_kredycie.html#ixzz3Pg7Ka1AG

HP

353
21:48, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #344

"Dokładnie i Polska jako pierwsza już wdraża takie pakiety. Na początek pakiet [...]"


Brednie. Deficyt finansów publicznych niewiele przekroczył 3% a w przyszłym roku ma podobno być poniżej progu 3%. SPADEK deficytu oznacza SPADEK podaży pieniądza, ponieważ również MALEJE w Polsce wolumen kredytów sektora niepublicznego i nie mamy przecież trwałej nadwyżki obrotów z zagranicą, jak Niemcy.

Będziesz więc miał "stymulację" przy pomocy ograniczania podaży pieniądza. Wynik łatwy do przewidzenia tylko dla przedszkolaka, jeżeli neoliberalna propaganda nie pozbawiła go jeszcze logiki myślenia. Ty natomiast za rok na pewno wymyślisz jakąś pokrętne i fantazyjne wyjaśnienie dlaczego pomimo "stymulacji", gospodarka się zwija. Winni będą socjaliści, wysokie podatki czy cokolwiek innego, byle nie polityka oszczędności (bo przecież nie ma czegoś takiego, nieprawdaż?).

Pewno takie słowo: austerity, nawet nie przeszło by ci przez gardło. Taki Mario Draghi na przykład nie umie wymówić słowa "deflacja". Najwyraźniej uważa, że jak się "tego" słowa nie wymawia, to "ten" problem znika....

 

354
21:57, 23 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK

To prawdopodobnie ten sam troll #348, teraz pod nickiem "Jacek".
Możliwe że to "Wacek", ale ja tego nie sprawdzę.

Podobny język, wyłącznie wypowiedzi skierowane ad personam, bez związku z ekonomią.
Nie polemizuje z moimi poglądami, nie prezentuje własnych.
 

355
22:04, 23 stycznia 2015
kamil pisze:

@349 i 352
nie wiem jak innych, ale mnie oburzają te wynurzenia frankowiczów. Np. gość ma 20 tys. dochód miesięcznie i nie zamierza spłacić swojego kredytu w 2-3 lata. Woli balować przez 30 lat. Na pewno nie wszyscy tacy są, ale te akurat wynurzenia naprawdę sugerują, że na świecie nie ma sprawiedliwości, a frankowicze nie powinni mieć specjalnych przywilejów. Jeśli już dawać przywileje to po równo, pani z bazarku, która handluje cebulą, górnik (temu raczej zabrać), lekarz, budowlaniec, sprzątaczka. Dlaczego akurat frankowicze mają być potraktowani specjalnie?

356
22:23, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Polecam zwłaszcza prof. Modzelewskiemu, Mańkowi, "marcelowi" sen.halerowi, jackowi - no i przede wszystkim koledze krakowi - mającemu sztywne łącze z Bank of England. Co prawda wszystkie informacje zawarte w tym felietonie zostały już na blogu podane, jednak może inny autor przekazu będzie bardziej wiarygodny.

"Banki też leczą kaca po franku"

W powszechnej opinii gwałtowny wzrost kursu franka wobec złotego spowoduje, że banki się obłowią. Nic podobnego - w bankach jest teraz taki sam popłoch jak wśród frankowiczów.

Mity mają to do siebie są bardzo żywotne. Najnowszy właśnie się tworzy, po tym jak 15 stycznia kurs złotego wobec franka runął o jedną czwartą. Wielu spośród 566 tysięcy Polaków mających kredyty hipoteczne denominowane w szwajcarskiej walucie pozostaje od tego dnia w ciężkim szoku, bo wartość ich zadłużenia z dnia na dzień również skokowo wzrosła. Wielu myśli jak się z problemu wykaraskać. Wielu szuka winnych. A najlepiej do tej roli nadają się banki. W debacie publicznej powraca propozycja przewalutowania kredytów frankowych po cenach ich udzielania (większość została udzielona w latach 2006-2008), kiedy frank kosztował znacznie mniej (nawet poniżej 2 zł), tak by ludzie mogli się wydobyć z narastającej spirali długów. Powraca argument, że banki i tak są już zarobione. I że stać je na to. A teraz, gdy frank zdrożał, cieszą się, bo niespodziewanie zarobią znacznie więcej niż się spodziewały pożyczając.

Pod innym moim tekstem http://www.forbes.pl/kryzys-frankowy-nikt-nie-ruszy-bankow,artykuly,188719,1,1.html jeden z Czytelników występujący pod nickiem: ~PolakMały pisze: Jakiekolwiek zagrożenie stabilności banków poprzez pomoc dla frankowiczów to kłamstwo. Banki nigdy nie zaciągały zobowiązań w walutach na poczet finansowania tak zwanych "kredytów walutowych". To są kredyty złotowe indeksowane do franka.”

(to chyba napisał kolega krak - bo słowo w słowo to samo, tyle że zmienił nick dla niepoznaki :))))

To nie tak. Wraz z osłabieniem złotego rosną bowiem zobowiązania banków, które zawarły, żeby móc sfinansować udzielanie frankowych kredytów. W bilansie jak jest „ma” to musi być też „winien”, dlatego banki muszą mieć stałe pokrycie dla udzielanych kredytów walutowych. W walutach, w których udzieliły kredytów. Tego wymaga od nich prawo. A że depozytów we frankach mają jak na lekarstwo, muszą robić to inaczej.

(i znowu nieszczęsny bilans, tylko jak jego działanie kolegom krakowi i jackowi wytłumaczyć??)

Służą temu pożyczki od innych banków, na przykład zagranicznych spółek matek – tak robi na przykład mBank, należący do niemieckiego Commerzbanku. Albo emisje obligacji denominowane we franku – tak swego czasu zrobiło PKO BP, sprzedając inwestorom finansowym emisję wartą 500 mln euro (notabene w tym roku bank będzie musiał ją wykupić lub przedłużyć, na czym straci setki milionów złotych, jeśli kurs franka się utrzyma na obecnych, wysokich poziomach). Inny sposób to transakcje na instrumentach pochodnych, zapewniające im dopływ waluty - wtedy, kiedy trzeba spłacić zobowiązania. Są to tak zwane swapy walutowe albo transakcje CIRS, czyli swapy łączące wymianę walut z zabezpieczeniem stopy procentowej w obu wymienianych walutach. Sprzedają je banki inwestycyjne, kasując przy tym sutą prowizję.

Banki, którym odpowiednio wcześniej nie udało się załatwić długoterminowego zabezpieczenia kredytów w walucie mają dziś problem. Są takie, którym nikt już nie chce pożyczać i jedyne co mogą zrobić to walczyć na rynku o zwiększenie depozytów (warto obserwować kto niedługo zaoferuje nadzwyczaj korzystne oprocentowanie).

(i kolejny problem - po jakiego grzyba banki mają walczyć o depozyty - jak nie mają one z akcją kredytową kompletnie nic wspólnego?? Bo przecież nawet już w przedszkolu wiadomo - że pieniądze biorą się z bankomatu, a kredyty z powietrza :):):):):):) )

Po stronie „ma” widnieje w bankach obecnie 37 miliardów franków w kredytach. 15 stycznia ta kwota w złotych wzrosła z dnia na dzień o 30 miliardów do 162 mld zł.

Z tego też powodu banki boją się przewalutowania. Zamiana kredytów spowodowałaby, że spadłyby ich należności wobec klientów, ale wcale nie zmniejszyły ich zobowiązania. A to wpędziłoby je w straty. Potężne. 15 miesięcy temu Komisja Nadzoru Finansowego oszacowała je na 44,4 mld zł i ostrzegła, że przynajmniej trzem bankom groziłaby niewypłacalność, bo wartość ich zobowiązań przekroczyłaby wartość posiadanych aktywów. Natomiast większość z pozostałych zostałaby tak osłabiona, że nie byłyby w stanie udzielać nowych kredytów, a tym samym finansować gospodarki. Więcej – żeby je ratować trzeba by było je dokapitalizować niebagatelną kwotą kilkanaście miliardów.

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/komentarze/felietony/banki-tez-lecza-kaca-po-franku/gm1dd

ps. prof. Modzelewski za sprawą własnego populizmu, znalazł się w doborowym towarzystwie :):):):)

HP

357
22:24, 23 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP # 346
Przeoczenie. Spowiedź czytałem wcześniej na oryginalnej stronie i dlatego pytanie umknęło.

„W podsumowaniu zadam proste pytanie. Skoro twierdzi kolega - że ""zaglądanie szeregowym górnikom w pasek jest słabe", skoro twierdzi kolega że: """...Za sytuacje w polskim górnictwie odpowiada rząd(y) i zarządy kopalń i kompanii, generalnie kadra kierownicza wyższego szczebla a nie pracownicy,..""" ------ to dlaczego głównie pracownicy szeregowi biorą udział w akcjach terrorystycznych, nie pozwalając na dokonanie GRUNTOWNYCH ZMIAN w górnictwie????????

Chyba nie chce kolega mnie przekonywać - że w strajkach, burdach, głodówkach, blokadach dróg, obrzucaniu policjantów brukiem - biorą udział dyrektorzy kopalń wraz z wyższą kadrą inżynierską??”

Odp.
Górnicy zaprotestowali w obliczu likwidacji ich kopalń i ich miejsc pracy. Jest już za późno na stopniową restrukturyzację. Rząd i zarządy przespały ostatnie lata. Pisałem o konkretnej kopalni, której przypadek znam – Makoszowy została połączona dawno z Sośnica w celu restrukturyzacji i był czas na stopniowa, łagodną społecznie likwidację zdublowanych i niepotrzebnych stanowisk biurowych (likwidacje podwójnej czapki), ale zarządy nie podejmowały prób, bo węgiel zdrożał i było fajnie. Prowadzono gruntowne remonty, więc górnicy mieli prawo żyć w przekonaniu, ze jest ok, będą fedrować. Minister zamiast zmieniać górnictwo nieudolnie zmieniał prezesów Kompanii średnio co 1,5 roku.

Teoretycznie protestować mogliby również członkowie zarządów jak również sam pan minister ale byłoby to dość komiczne bo jako osoby odpowiedzialne za stan kopalń musieliby mieć pretensje sami do siebie. Prezes przeciw ministrowi, który go namaścił i dobrze mu płaci?

Szeregowi protestują, ponieważ maja uzasadnione pretensje wobec odpowiedzialnych za stan kopalń. Rażąca niegospodarność, zaniechanie i działanie na niekorzyść spółki to tematy dla prokuratora, trudno się dziwić, ze ludzie strajkują. Padli ofiara niekompetencji albo złej woli zarządzających, którzy maja się dobrze. Piechociński zostanie na swoim stanowisku do końca kadencji a prezesi znajdą zatrudnienie w innych spółkach.

Te gruntowne zmiany, o których pan pisze będą wdrożone jak Pan wie, tyle, ze znacznie większym kosztem niż to było wcześniej możliwe. To będą likwidacje i/lub sprzedaż za grosze ubrane w przekształcenia...

Pozdrawiam,
M.

358
22:40, 23 stycznia 2015
fv pisze:

Jest Pan jednym a z ekspertów w DreamTeam w konkursie.
Nie sądzi Pan, że ciekawie byłoby gdyby członkowie dreamteamu też brali udział i wyniki prezentowano na stronie konkursu?

[Nic na ten temat nie sądzę i wolę tego nie śledzić 😉 . I proszę nie pytać dlaczego. PK]

359
22:42, 23 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

Może zmieni Pan choc troche zdanie co do odpowiedzialności za degrengolade.

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-dlaczego-polski-wegiel-przegrywa-w-konkurencji-z-rosyjskim,508401.html

Pozdr,
M.

360
22:50, 23 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

I jeszcze ten, znacznie wazniejszy!

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-problemy-kompanii-weglowej,508393.html

Pozdrawiam,
M.

361
22:55, 23 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krak 351

"""Nie ma pośrednictwa?????..""""

Panie krak, to jest PRZYKŁAD - """Consider, for example,...""
To niekoniecznie oznacza, że tak jest w rzeczywistości, tylko że tak jest w tym konkretnym teoretycznym przykładzie, utworzonym na potrzebę wyjaśnienia działania jakiegoś mechanizmu.
Fundusz emerytalny niekoniecznie musi odsprzedać obligacje rządowe bankowi komercyjnemu, od którego odkupuje BC bowiem może je równie dobrze odsprzedać innemu podmiotowi - jeśli są one dopuszczone do obrotu publicznego. Może je również odsprzedać podmiotowi zagranicznemu - zgodnie z warunkami emisji. I wtedy BC niczego nie odkupuje - a fundusz ma gotówkę.

Eeeeee, tyle tłumaczenia, i wszystko na darmo ;)

HP


 

362
23:28, 23 stycznia 2015
Joker pisze:

@312 10:48, 23 stycznia 2015
_dorota pisze:

"Mówiąc poważniej: rozumiesz już, jak ten hucpiarz kompromituje liberalizm w Polsce?"

Dorota, badz ostrozna, taka wypowiedz moze kwalifikowac sie jako antysemityzm
pzdr
Joker
:)))))))))
Marcin jeszcze mlody, dobry, naiwny-on nie rozumie co to hucpiarz. Czym to smierdzi.

 

363
00:42, 24 stycznia 2015
_marcin pisze:

@Hubert Piskorski #349
Tego typu brednie pokazują jak bardzo oderwane od rzeczywistości są lemingi. Jak bardzo pozbawionymi elementarnej przyzwoitości są ludzie, których jedynym zmartwieniem jest konieczność rezygnacji z wycieczki do Tajlandii albo zapisanie się do biblioteki... Jak można nie czuć zażenowania podczas opisywania swojej "tragedii" w gazecie, ba - domagać się jakiejś pomocy od podatników.

@_dorota
http://www.korwin.ga - online'owe notowania lajków.

@jacek
Mógłbyś się odnieść do krytyki JG wyrażonej w #236 #204 i #589? Czy po prostu przyjmujesz te argumenty i kończysz z opowiadaniem bredni?
 

364
00:44, 24 stycznia 2015
jacek pisze:

Rafał Hirsch zajął się wyjaśnieniem czym jest kredyt hipoteczny denominowany we frankach szwajcarskich:

http://tvn24bis.pl/blog-rafala-hirscha,94/rafal-hirsch-wyjasnia-na-czym-polega-kredyt-we-franku-szwajcarskim,508666.html


"Tak na dobrą sprawę wydaje mi się, że generalnie wszystkie kredyty udzielone przez polskie banki są w PLN, co wynika z samego mechanizmu działania banku. Bank nie 'wypożycza' zgromadzonych wcześniej depozytów, tylko tworzy kredyt 'z powietrza' kreując w ten sposób nowy pieniądz – na tym polega właśnie kreacja pieniądza w gospodarce.

Kredyt ten ląduje gdzieś na czyimś depozycie i w ten sposób powstaje nowy depozyt. Czyli depozyt jest efektem kredytu, a nie odwrotnie. Wydaje mi się też, że polski bank nie może kreować walut obcych, np. franków. Na pewno nie może kreować depozytów w CHF, bo wtedy my tu w Polsce zwiększalibyśmy podaż pieniądza szwajcarskiego i to poza kontrolą szwajcarskiego banku centralnego. Byłaby to rzecz niesłychana. Bank w Polsce może kreować tylko PLN, a skoro tak, to wszystkie kredyty w polskich bankach są w PLN, niezależnie od nazwy."


Co ciekawe, Hirsch używa zwrotów "wydaje mi się". Mnie także jedynie "się wydaje", więc pytanie postawione przez sen.halaer-a w #12 nadal pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi.

Hirsch stara się wykazać, że odpowiedź nie jest istotna, ponieważ jak by nie było, efekt jest ten sam.....

No cóż. Czy ktoś go zabił, czy sam umarł, co za różnica, w końcu efekt ten sam...
 

365
09:03, 24 stycznia 2015
marcin salamon pisze:

często słychać w komentarzach ekspertów że frankowcy przez lata korzystali z kredytu frankowego. UWAGA: to nie jest prawda !!!. jak ktoś ma kredyt z 2007 roku i 2008 roku. to nie zarabiał najwyżej nie kilka lat, A KILKA MIESIĘCY, ponieważ w sierpniu 2008 roku b.szybko osłabiał się frank. żeby już po kilku miesiącach być w okolicach 3 zł!!!. czyli 50%drożej niż latem 2008. prze lata zarabiali tylko ci którzy wzięli kredyt przed 2007 roku czyli tylko około 50 % tych kredytobiorców.

wszyscy na około mówią tylko o głupiej "racie która podrożała o parę stówek, " , nie w tym problem. problemem jest wzrost warości całego kredytu, który czyni z frankowcw finansowych niewolników xxi wieku.

kolejna sprawa to pamiętam wtedy jak zaczął się szybki ruch powrotny umacniający franka z 2 zł w górę , jak wszyscy bez wyjątku "eksperci", mówili zgodnym chórem"spokojnie żadnych nerwowych ruchów, to kredyt długoterminowy itp, itd.", dziś jest 4,30 i to samo "spokojnie żadnych nerwowych ruchów itd, itp" , z tego co pamiętam to Tylko św. p. Tadeusz Mosz powiedział w audycji EKG, jakby trochę do siebie że kto wie czy nie zaczął się gwałtowny ruch powrotny.

ostatnia sprawa na to argumentacja typu"widziały gały co brały"
jak chcę naprawić auto to idę do mechanika i oczekuję że zaproponuje mi najlepsze rozwiązanie na zepsuty samochód, jak jestem chory idę do lekarza i ufam że to co powie o mojej dolegliwość, jest prawdą. jak chcę dostać kredyt na mieszkanie, to wierze że człowiek który mi doradza zna się lepiej niż ja i mam prawo oczekiwać ze nie wcisną mi produktu na którym mogę stracić 130 %.
Pozdrawiam.

366
09:22, 24 stycznia 2015
Super-senior pisze:

O kupie kamieni, czyli o państwie bezprawia, kantu, oszustwa pisze mądry artykuł Grzegorz Sroczyński w GW. Kiedyś chociaż tak bezczelnie nie kantowano obywateli. http://wyborcza.pl/magazyn/1,143016,17302190,Wiedzieliscie.html?utm_source=agora&utm_medium=nlt&utm_campaign=magazyn-swiateczny

367
09:34, 24 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://tvn24bis.pl/blog-rafala-hirscha,94/rafal-hirsch-wyjasnia-na-czym-polega-kredyt-we-franku-szwajcarskim,508666.html

...................."Wszystkie kredyty w Polsce są w PLN
Ale zabezpieczanie się przez bank frankami nie oznacza, że kredyt jest we franku. Tak na dobrą sprawę wydaje mi się, że generalnie wszystkie kredyty udzielone przez polskie banki są w PLN, co wynika z samego mechanizmu działania banku. Bank nie „wypożycza” zgromadzonych wcześniej depozytów, tylko tworzy kredyt „z powietrza” kreując w ten sposób nowy pieniądz – na tym polega właśnie kreacja pieniądza w gospodarce.
Kredyt ten ląduje gdzieś na czyimś depozycie i w ten sposób powstaje nowy depozyt. Czyli depozyt jest efektem kredytu, a nie odwrotnie. Wydaje mi się też, że polski bank nie może kreować walut obcych, np. franków. Na pewno nie może kreować depozytów w CHF, bo wtedy my tu w Polsce zwiększalibyśmy podaż pieniądza szwajcarskiego i to poza kontrolą szwajcarskiego banku centralnego. Byłaby to rzecz niesłychana. Bank w Polsce może kreować tylko PLN, a skoro tak, to wszystkie kredyty w polskich bankach są w PLN, niezależnie od nazwy."..............

368
10:08, 24 stycznia 2015
krak15 pisze:

#361 HP
Jeżeli jeden podmiot prywatny sprzedaje obligacje innemu podmiotowi prywatnego... to pieniądz przepływa z rąk do rąk... i ilość pieniądza nie wzrasta... pozostaje stała....... matematyka.

Natomiast jeżeli obligacje kupuje BC, to płaci za nią pieniędzmi "drukowanymi" i wtedy ilość pieniądza w systemie wzrasta... na tym polega różnica pomiędzy QE a zwykłym handlem obligacjami.

Jeżeli sprzedającym jest bank, który był posiadaczem obligacji (miał ją w swoich aktywach)... to rośnie jedynie jego rezerwa bankowa i nie ma wzrostu pieniądza na rynku (broad money) i to są "operacje otwartego rynku".

Natomiast, jeżeli sprzedającym jest podmiot nie będący bankiem (fundusz, firma, obywatel)... to oprócz wzrostu rezerwy banku pośredniczącego wzrasta również depozyt na rachunku podmiotu sprzedającego... (rys.3 w BoE)..... i wtedy rośnie również "broad money"...... co na zasadzie "gorącego ziemniaka"... (hot potato str.11 i str.7 )..... zwiększa popyt na rynku... i działa inflacjogennie.
http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneycreation.pdf

Warto studiować publikacje BoE... ;-)

369
11:51, 24 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://tvn24bis.pl/wiadomosci-walutowe,77/spiegel-min-finansow-obawia-sie-walutowych-zawirowan-w-polsce,508823.html

............"Po spadku kursu euro niemieckie ministerstwo finansów obawia się zawirowań walutowych w Polsce i Danii – pisze w sobotę niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.
Z informacji uzyskanych przez redakcję gazety wynika, że zdaniem resortu finansów w Berlinie waluty polska i duńska mogą znaleźć się pod presją spekulantów.

Ministerialni eksperci uważają, że w wyniku poluzowania polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny kraje znajdujące się na peryferiach strefy euro mogą wkrótce, tak jak Szwajcaria, popaść w kłopoty.
Złoty powiązany z euro
Zdaniem współpracowników ministra Wolfganga Schaeuble obawy dotyczą przede wszystkim Danii i Polski. Oba te kraje realizują zwykle decyzje EBC, aby utrzymać stabilny kurs korony i złotego wobec euro. Ten mechanizm narażony jest jednak na niebezpieczeństwo w sytuacji, gdy EBC będzie skupywał duże ilości obligacji państwowych, a banki centralne Danii i Polski nie będą reagowały, gdyż w ich krajach nie będzie takiej potrzeby.

W związku z tym możliwe jest, że te kraje będą musiały ustalić nowy kurs wymiany w stosunku do euro, bądź też zrezygnować z powiązania swojej waluty z euro – czytamy w internetowym wydaniu „Spiegla”.".........................

To Niemcy nie wiedzą, że mamy kurs PLN nie powiązany z euro???????....... (nie jesteśmy w korytarzu ERM II)..... mamy w dalszym ciągu "fiat money".

[Słyszałem to i też byłem conajmniej zdumiony... PK]

A swoją drogą..... to chciałbym mieć takie "kłopoty" jak Szwajcaria... (umacniająca się złotówka)..... będzie przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych...... mówi o tym Belka:
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/umacniajacy-sie-zloty-skruszy-rpp-belka-dalsza-obnizka-stop-jest-mozliwa,508770.html

A jak stopy dojdą do zera..... to może QE?.... (ujemne stopy, to bzdura.... to nie działa...... przekonał się już o tym Draghi).
 

370
12:16, 24 stycznia 2015
Joker pisze:

@366 09:22, 24 stycznia 2015
Super-senior pisze:
"O kupie kamieni, czyli o państwie bezprawia, kantu, oszustwa pisze mądry artykuł Grzegorz Sroczyński w GW. Kiedyś chociaż tak bezczelnie nie kantowano obywateli. http://wyborcza.pl/magazyn/1,143016,17302190,Wiedzieliscie.html?utm_source=agora&utm_medium=nlt&utm_campaign=magazyn-swiateczny"

Dzieki za link.
"Piotr: - Mieliśmy dość wysoki spread, na poziomie 6 proc., ale konkurencja była bardziej bezczelna. Kiedy doszli do 10 proc., zapytałem znajomego, który tam pracował, czy klienci się nie awanturują. "No co ty! Hołota nawet nie wie, co to spread. Meblują te swoje klitki na kredyt i są szczęśliwi"."

NAwet se nie kryli, holota to nic innego tylko Frankowcy. JA sobie szarpalem nerwy od 2007r, ze to wszystko wyleci w powietrze. Przeciez to bylo widac jak na dloni. Pisalem, ze w 1970 za $1 dawali bodajze 6 CHF. obecnie za 1 CHF daja $1.13. Za 45 lat to wzrost ponad 600%. NA tak dlugo zawierano niektore hipoteki. Zlotowka to szmata, juz za naszego zycia kilkakrotnie zamieniala sie w makulature. Co bedzie kiedy zacznie rosnac libor???????? Przeciez to wysadzi wszystkich w powietrze.

"Pojawiały się głosy, żeby kurek z frankami przykręcić, a zasady udzielania śmieciowych kredytów ucywilizować - mówił to głośno Bielecki, pisał Samcik w "Wyborczej", ostrzegał też mocno Balcerowicz. Ale rządził Kaczyński. Powstał ciekawy sojusz: PiS wydało oświadczenie entuzjastycznie przyjęte przez wielu bankowców, że próby ograniczania kredytów frankowych to ograbianie Polaków z ich marzeń o lepszym życiu. Dołączyli dyżurni eksperci, Centrum im. Adama Smitha ogłosiło, że uregulowanie problemu byłoby nieuzasadnioną ingerencją państwa w zdrowe zasady wolnego rynku. Portal finansowy Money.pl rozpoczął w obronie kredytów walutowych akcję "Chcemy ryzykować!"."

Kaczynski chcial posadzic 3 mln warzyw na hipoteke w CHF.
http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=3_miliony_mieszka%C5%84
To dopiero bylaby mina 3 mln rodzin na hipotece w CHF.
Druga Japonia, 3 mln mieszkan, druga Irlandia. Oni wiedza, ze holota na nich zaglosuje. A teraz to benzyna moze juz byc po 5 zeta.

371
12:50, 24 stycznia 2015
jacek pisze:

@krak15 #369

"To Niemcy nie wiedzą, że mamy kurs PLN nie powiązany z euro???????....... (nie jesteśmy w korytarzu ERM II)..... mamy w dalszym ciągu "fiat money".
[Słyszałem to i też byłem conajmniej zdumiony... PK]"


A może właśnie COŚ wiedzą, o czym dopiero się w przyszłości dowiemy? :))


"A jak stopy dojdą do zera..... to może QE?.... (ujemne stopy, to bzdura.... to nie działa...... przekonał się już o tym Draghi)."

Zobaczmy czy nie działają, gdy będą problemem na serio. Wprowadźmy –2%, to się przekonamy.

372
13:12, 24 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Super-senior!

Dziękuję Panu, Panie Super/senior za podanie tego linku z Gazety Wyborczej, ten artykuł powinien być obowiązkową lekturą na tym blogu szczególnie dla tych czy dla tego, który nie zaliczył ostatniego testu i pozwala sobie ostatnio w cyniczny,agresywny, antypatyczny, arogancki, bałamutny, bezczelny, bezwstydny, bluźnierczy, chytry, cwany, demoniczny, drański, drwiący, dwulicowy, fałszywy, ironiczny, jadowity, jaszczurczy, jędzowaty, judaszowski, judaszowy, kłamliwy, kpiarski, kpiący, krętacki, lekceważący, lisi, lucyferyczny, łajdacki, łotrowski, napastliwy, niecny, niemiły, nieprzyjazny, niesympatyczny, nieszczery, nieszlachetny, nikczemny, obelżywy, obłudny, obraźliwy, oszukańczy, parszywy, paszkwilancki, paszkwilowy, pełen ironii, perfidny, podchwytliwy, podły, podstępny, pogardliwy, pokrętny, poniżający, pozbawiony szacunku, prowokacyjny, prowokatorski, przebiegły, prześmiewczy, przewrotny, sarkastyczny, sparszywiały, szczwany, szkaradny, szubrawy, szujowaty, szyderczy, świniowaty, wredny, wrogi, wycwaniony, wydrowaty, zgryźliwy, złośliwy odwracać kota ogonem.... za przeproszeniem naszego blogowego Kota.....

Jeżeli czujesz się na siłach i te określenia Ciebie Ty blogowy wesołku nie dotyczą, to bądź tak dobry i rozłóż ten artykuł Pana Grzegorza Sroczyńskiego na czynniki pierwsze tzn każdy akapit tego artykułu.... a jeżeli nie, to za przeproszeniem... "morda w kubeł" mój Drogi....

Serdecznie pozdrawiam Pana, Panie Super-senior, tego drugiego raczej nie, Warszawiak.

373
13:29, 24 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Drogi Panie Piotrze!

Krótko i na temat.
Nie jest problemem to, że obaj nie znamy tajemnic bankowych dot kredytów frankowych jednak problemem jest to, że Pan, Panie Piotrze nie zna przepisów bankowych dot. obowiązkowego zabezpieczenia tych kredytow za pomocą transakcji swapowych.... żeby się ograniczyć tylko do jednego sposobu....

Pan Grzegorz Sroczyński pisze:

"Ten szokujący mechanizm wyjaśnił mi rok temu Jan Krzysztof Bielecki, który w czasie frankowego szaleństwa był prezesem Pekao SA (kierowany przez niego bank nie udzielał kredytów walutowych). Eldorado wywołało bowiem pewien kłopot strukturalny - bankowe aktywa (m.in. kwota udzielonych kredytów) powinny się równoważyć z pasywami (depozytami klientów na kontach i lokatach). A równoważyć się nie mogły, bo przecież bank działający w Polsce od klientów zbiera lokaty w złotych, a nie we frankach. Żeby mieć względny porządek księgowy, zarządy stosowały kolejny trik: franki potrzebne do równoważenia bilansu kupowały na jeden dzień. Rano bank miał franki, a wieczorem już nie miał. Opłata za tzw. jednodniowy swap była bardzo niska. Ten manewr - codziennie powtarzany - to już czysta spekulacja. Czy polski nadzór powinien to tolerować? A skoro tolerował, to dlaczego?"

a więc przepisy i prawo bankowe na to pozwalalo!

Czy Panu, Panie Piotrze znany był ten sposób zabezpieczenia kredytów czy dowiedział się o tym z tego artykulu podanego przez b. Szanownego Pana Super-seniora..... ja nie znałem ale dzięki dyskusji z zacnymi Forumowiczami tego bloga byłem na tropie tej prawnie dozwolonej tej przewalki.....

Jeżeli pogoda pozwala to życzę Panu, Pnie Piotrze przyjemnego czytania kryminałów pod sosną lub przy kominku, Warszawiak.

[Pisałem, że mogły zabezpieczać się swapami, więc mnie to nie dziwi. Swap codziennie też jakoś kosztuje. Jak?,Nie wiem. PK]

374
13:31, 24 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #356

"[...] Wraz z osłabieniem złotego rosną bowiem zobowiązania banków, które zawarły, żeby móc sfinansować udzielanie frankowych kredytów. W bilansie jak jest „ma” to musi być też „winien”, dlatego banki muszą mieć stałe pokrycie dla udzielanych kredytów walutowych. W walutach, w których udzieliły kredytów. Tego wymaga od nich prawo. A że depozytów we frankach mają jak na lekarstwo, muszą robić to inaczej."


Mylisz się.

Kredyty hipoteczne, indeksowane lub denominowane w walutach obcych, o których toczy się dyskusja, nie zostały udzielone w walutach obcych, ale w PLN. Kredyty udzielone w walutach obcych to zupełnie inna kategoria kredytów. Mylisz również kompletnie kwestie wymaganego prawem kapitału, rezerw obowiązkowych, zachowania płynności, z kwestią pochodzenia środków (wykreowanego pieniądza), który bank daje kredytobiorcy do dyspozycji w akcie zaciągnięcia kredytu.

Przeczytaj ze zrozumieniem np. uwagi PK na ten temat. Bank NIE JEST pośrednikiem, który pożycza w Szwajcarii kwotę we frankach, a potem ją we frankach przekazuje kredytobiorcy!

Banki mają wymagane prawem poziomy kapitałów własnych, które to poziomy są OBLICZANE procentowo od posiadanych aktywów. Oznacza to, że wraz ze zmianą wartości kredytów (kredytów-aktywów, nie depozytów) zmienia się wymagana ilość kapitału własnego, bank musi się więc ZABEZPIECZYĆ przed sytuacją, że rośnie kurs franka, rośnie wartość kredytów (aktywów banku), a więc bank powinien obowiązkowo zwiększyć swój kapitał. Poza tym bank POTRZEBUJE także fizycznie pewnej ilości franków, bo przecież nimi obraca, sprzedaje, kupuje, itd., być może nawet ma kredyty we frankach.

375
14:04, 24 stycznia 2015
jacek pisze:

@_marcin #363

"Mógłbyś się odnieść do krytyki JG wyrażonej w #236 #204 i #589? Czy po prostu przyjmujesz te argumenty i kończysz z opowiadaniem bredni?"


Miałem taki zamiar, odnieść się do twojej ostatniej wypowiedzi z #236, ale po chwili refleksji zrezygnowałem, bo musiał bym być nieuprzejmy i używać grubiańskich słów, by wyrazić swój stosunek do tych "argumentów". Wolę tego nie robić. Żenujący poziom tej „polemiki” zupełnie mi nie odpowiada. Skoro twoja odpowiedź na przedstawione w #215 argumenty sprowadza się do kpin i udawania idioty, który udaję, że nie rozumie na czym polega przymus, to o dalszej racjonalnej dyskusji nie może być mowy. Zresztą, od początku nie liczyłem na wiele więcej.

Tak więc ja, ze swojej strony wole poprzestać na tym, ze opowiadam brednie (za to przynajmniej w dobrym towarzystwie), a ty bohatersko bronisz dobrobytu społeczeństwa, zapewniając 1/4 z nich wegetację na bezrobociu, a sporej części pozostałych śmieciowe umowy i głodowe płace, oczywiście robiąc to dla nich, dla powszechnego szczęścia i bogactwa. Amen.
 

376
14:08, 24 stycznia 2015
krak15 pisze:

#371 jacek

Ujemne stopy, to próba zmuszenia banków do udzielania kredytów...
Ale to nic nie daje, bo jak jest duże bezrobocie, spadek popytu, niepewność na rynku pracy... to ludzie wolą kredyty spłacać a nie zaciągać nowe...... a przedsiębiorstwa też nie biorą kredytów na zwiększenie produkcji..... bo nie ma popytu konsumpcyjnego.

Nawiasem mówiąc...... samo QE też nie stworzy popytu...... dopiero większe wydatki rządu mogą stworzyć większy popyt.... pod warunkiem, że będą finansowane z deficytu, a nie z podatków...... a QE służy do usunięcia z rynku części obligacji.... i stworzenia miejsca na nowe obligacje potrzebne do sfinansowania deficytu...... jak na razie nie mamy nigdzie bezpośredniego finansowania deficytu przez BC...... trzeba używać do tego celu pośrednika, czyli rynku.

A wypowiedzi Niemców, że QE w strefie euro powinna towarzyszyć dyscyplina finansowa (austerity)..... to kompletne niezrozumienie makroekonomii...... ;-)

377
14:36, 24 stycznia 2015
Ted pisze:

Jak to jest ?
Jak podnieść płacę minimalną w Polsce to kogo by nie zapytać to odpowie że bardzo dobrze ??
A jak w Niemczech chcą ustanowić płacę minimalną to wrzask że źle ? Kto wrzeszczy , nasi przewoźnicy i inni pracujący za dumpingowe ceny za granicą .

Osobiście uważam że nasza RPP popełniła harakiri na naszej gospodarce poprzez swoja zachowawczą postawę i nie obniżanie stóp procentowych wcześniej .Obudzą się jak eurpln spadnie do 3,50 i nasz uzależniony od zamówień ze strefy eur przemysł , stanie z dnia na dzień .
Czy oni nie widzą że toczy się wojna walutowa i że dopiero teraz zacznie to skalować na maxa ?

378
15:24, 24 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Warszawiak #372
Sie haben Recht.

379
15:31, 24 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Magnavox 357

Dziękuję za odpowiedź, choć niestety z przykrością stwierdzam, że się zawiodłem, bowiem niestety pańskie wnioski nie przystają do faktów, oraz nie nawiązują do sedna mojego pytania - przypomnę: ""Skoro twierdzi kolega - że ... """...Za sytuacje w polskim górnictwie odpowiada rząd(y) i zarządy kopalń i kompanii, generalnie kadra kierownicza wyższego szczebla a nie pracownicy,..""" ------ to dlaczego głównie pracownicy szeregowi biorą udział w akcjach terrorystycznych, nie pozwalając na dokonanie GRUNTOWNYCH ZMIAN w górnictwie????????


Z kolegi odpowiedzi wynikają dwie podstawowe konkluzje:
1. Górnicy szeregowi strajkują, bowiem bronią swoich miejsc pracy (to znaczy bronią status quo - bowiem zmiany w górnictwie muszą wnosić również zmianę zatrudnienia).
2. Górnicy szeregowi protestują, bowiem mają uzasadnione pretensje do zarządzających za stan kopalń - (który to stan wynika głównie z ulegania żądaniom socjalnym związków zawodowych. Żadna odprawa prezesa, lub nawet wszystkich dotychczasowych prezesów razem wziętych, nie mogłaby doprowadzić do bankructwa firmy, która działałaby według zasad rynkowych).

Wnioski końcowe wynikające z kolegi wyjaśnień - zawierające odpowiedź na moje pytanie - są więc następujące: "górnicy szeregowi słusznie protestują przeciw prowadzeniu rabunkowej gospodarki w górnictwie - jednocześnie swoimi protestami blokując możliwość wprowadzenia jakichkolwiek zmian na lepsze - czyli likwidację patologii. Zatem patologie są nadal, a górnicy szeregowi nadal bronią tych patologi strajkując.
Wniosek nr.2 - Górnicy szeregowi nie są odpowiedzialni za brak reform w górnictwie - odpowiedzialność spada na tych którzy zarządzają - czyli rząd ponosi odpowiedzialność, że nie doprowadził (chyba tylko siłą - poprzez spacyfikowanie strajkujących) do wprowadzenia reform w górnictwie.

No i tym sposobem otrzymaliśmy kwadraturę koła - czyli dokładne odwzorowanie sytuacji będacej udziałem przemysłu węglowego.

Ja z takim modelem - jaki kolega proponuje nie mogę się zgodzić, bowiem właśnie takie myślenie prowadzi do likwidacji kopalń, a następnie ich przejmowanie przez prywatny biznes, co z kolei rodzi spiskowe teorie dziejów, jakoby było to robione celowo - znaczy najpierw rząd poprzez prowadzenie rabunkowej gospodarki rękami górników doprowadza kopalnie na skraj bankructwa, a następnie szeregowi górnicy zrzeszeni w 350 związkach terrorystycznych - robią odważnie krok naprzód - strajkując, czyli doprowadzając definitywnie kopalnie do niewypłacalności.

A na końcu, jakiś populista wolnomyśliciel wyciągnie wniosek - że jest to celowe działanie Donalda Tuska i nawet to niezbicie udowodni pisząc - że to on wtedy rządził. :):):):)

To jest tak absurdalne myślenie, że nie mieści mi się w głowie, aby w XXI w, w dobie wszechobecnego dostępu do infornmacji można było tak mysleć.
To jest taki absurd - jakby dla przykładu - związać zawodnikowi nogi i ręce porządnym "związkowym" sznurem, a następnie wystawić go do sprintu na 100m. A zaraz po przegranych zawodach mieć do niego pretensje, że uzyskał słaby wynik w sprincie i na dodatek że zrobił to celowo aby dać wygrać konkurentowi (bo pewnie pod stołem wziął za to kasę) :):):):):)

Tylko ciągle się zastanawiam - czy można się jeszcze z tego śmiać, czy należałoby zacząć płakać??

HP

380
16:47, 24 stycznia 2015
krzys pisze:

@HP #379
Twoja odpowiedz jest na tak ogolnym poziomie teoretyzowania, ze nikt sie do niej nie odniesie.
PS
W gornictwie moglbys zablysnac. Polaczylbys nierentowne kopalnie z innym rentownymi zakladami....np energetycznymi hmmm...remontowymi..moze dokoptowalbys jakas hute jako dostawce stali dla kopaln...tak aby kolko sie zamknelo, bilans wyszedl na zero. Chwaliles sie, ze masz doswiadczenie w laczeniu :*-) czyli jak zawijac w papierek:):):)
PS2.
Nie zwalaj wszystkjeigo na SWISTAKA.

381
16:55, 24 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Drodzy nasi neoliberalni Przyjaciele a szczególnie ten wesołek Piskorski!

Pan Super-senior pisał:

"!O kupie kamieni, czyli o państwie bezprawia, kantu, oszustwa pisze mądry artykuł Grzegorz Sroczyński w GW. Kiedyś chociaż tak bezczelnie nie kantowano obywateli."

i ma rację, dlatego jeżeli macie choć odrobinę przyzwoitości, to proszę ustosunkować się do tego artykułu Pana Grzegorza Sroczyńskiego i to nie jednym zdaniem jak to robi przeważnie Dorota jeżeli ma napisać o przewałkach swojego środowiska tylko jak pisałem rozkładając ten artykuł Pana Grzegorza Sroczyńskiego na czynniki pierwsze tzn każdy akapit tego artykułu.... jeżeli tego nie zrobicie, to spadniecie na jeszcze niższą blogową półkę... a znów tak dużo pięter Wam nie pozostało....

Serdecznie pozdrawiam, Wasz Warszawiak.

PS.
"[Pisałem, że mogły zabezpieczać się swapami, więc mnie to nie dziwi."
Pan Panie Piotrze pisał o sposobach zabezpieczeń ale nie pisał, że każdy kto był wtajemniczony i dopuszczony miał możliwość stworzenia sobie bezpiecznej maszynki do robienia pieniędzy i proszę sobie nie żartować pisząc tak:

"Swap codziennie też jakoś kosztuje. Jak?,Nie wiem. "

Swap codziennie też kosztował ale tyle, że się interes pomimo to opłacał i to b. opłacał i to był interes związany nie z kredytem tylko, że spekulacją a jeżeli tak......
dlatego liczę, że to potrwa jeszcze kilka dni a zacni, przyzwoici i porządni ludzie pokroju Pana Grzegorza Sroczyńskiego czy Pana Krzysztof Bieleckiego poinformują nas o formie zabezpieczenia wszystkich frankowych kredytów w dniu dzisiejszym też....

[Dzisiaj z wiarogonych źròdeł dowiedziałem się, że bardzo wiele banków zabezpieczało się w sposób naturalny- kredytem. Poza ttm codzinny swap może też kosztować sporo. A że banki zarabiał? Chciałby Pan, żeby kredytowały za darmo??? Jak się czegoś nie wie to lepiej bajeczek nie opowiadać. PK]

382
17:22, 24 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Warszawiak 373

"""Eldorado wywołało bowiem pewien kłopot strukturalny - bankowe aktywa (m.in. kwota udzielonych kredytów) powinny się równoważyć z pasywami (depozytami klientów na kontach i lokatach). A równoważyć się nie mogły, bo przecież bank działający w Polsce od klientów zbiera lokaty w złotych, a nie we frankach. Żeby mieć względny porządek księgowy, zarządy stosowały kolejny trik: franki potrzebne do równoważenia bilansu kupowały na jeden dzień. Rano bank miał franki, a wieczorem już nie miał. Opłata za tzw. jednodniowy swap była bardzo niska. Ten manewr - codziennie powtarzany - to już czysta spekulacja. Czy polski nadzór powinien to tolerować? A skoro tolerował, to dlaczego?"..""

"""...Dla zarządów to było eldorado. Kredyt frankowy był produktem idealnym do szybkiego nakręcania wyników, zarabiało się na nim znacznie łatwiej niż na złotych....."""

:)))))))), i jak tu się nie śmaić, no jak?? Dla każdego - powtórzę jeszcze raz - KAŻDEGO banku, sprzedaż produktów bankowych (w tym kredytów) to przedmiot działalności gospodarczej. A duża sprzedaż - to eldorado. Dla piekarza - sprzedaż pieczywa to przedmiot działalności gospodarczej a duża sprzedaż = eldorado.

Czy jeśli bank, działający na konkurencyjnym rynku - może sprzedać dużo swojego produktu, może dać zarobić relatywnie dużo swoim pracownikom (w tym sprzedającym bezpośrednio) oraz dać zarobić zarządom (a na końcu dać zarobić AKCJONARIUSZOM), ma z tego zrezygnować?? Przecież każdy bank, każda firma w kapitalizmie działa JEDYNIE po to, aby maksymalizować WŁASNY, powtórzę bo to jest trudne słowo dla wrażliwych - WŁASNY ZYSK.

Można się tylko złapać za głowę (co ninijeszym uczyniłem :)))))))), w jak łatwy sposób można manipulować ludźmi, pozbawionymi wiedzy. Oczywiście finanse, rachunkowość, księgowość, nie należą do wiedzy kolportowanej w EMPiKu, jednak chcąc funkcjonować w świecie finansów przez to większe "F" trzeba niestety się nieco douczyć, aby nie stac się marionetką w rękach wytrawnych manipulatorów.

Autor raczył napisać, że jednodniowy swap, powtarzany codziennie to czysta spekulacja. No cóż, analogicznie można powiedzieć, że lokaty jednodniowe - powtarzane codziennie z dopisanymi odsetkami - to również czysta spekulacja - mało tego, połączona z omijaniem prawa podatkowego = kradzież (nie zauważyłem wniosku autora - aby posiadacze lokat jednodniowych zwracali zrabowane państwu pieniądze). Że lokaty strukturyzowane - to nic innego jak kasyno z zaworem bezpieczeństwa na kapitał spekulanta, a polisolokaty - to rozbój w biały dzień i jazda bez trzymanki, ze wskazaniem na pewną stratę ubezpieczonego.

No i co należałoby w związku z tym zrobić?? Pewnie nie udzielać kredytów walutowych - bo ryzyko kursowe, nie udzielać kredytów PLN - bo również ryzyko kursowe - tym razem dla banków, powiększone o ryzyko niewypłacalności dłużnika. Instrumenty zabezpieczające ryzyka - to czysta spekulacja, więc również do kosza, zatem nie ma zabezpieczenia ryzyka - nie ma ryzykantów, bank nie udziela kredytów.

Po co komu bank nie udzielający kredytów - zlikwidujmy banki i kredyty. Właściwie - po co komu w socjalizmie bank, przecież bankiem i kredytodawcą w jednym podmiocie może być państwo, które z natury rzeczy nie jest obciążone żadnym ryzykiem - może ZAWSZE KUPIĆ WSZYTKO CO JEST DO KUPIENIA, zatem może również podarować każdemu kredytobiorcy jego dług.

Reasumując (to fragment jednego z sensownych komentarzy): ""...nie ulega wątpliwości, że nikt ludziom nie kazał brać kredytów w walucie, w której nie zarabiali, na 120% wartości nieruchomości, sprzedawanej po 10 tysięcy za m2 na dalekich zadoopiach, i na 40 lat. Znam masę takich, którzy się nie zadłużyli w tak bezmyślny sposób, podobnie jak znam masę takich, którzy nie kupowali na kredyty "cudownych" samogotujących garnków po 10 i więcej tysięcy, "cudownych" odkurzaczy po 8 i "cudownych" kocy na artretyzm po 5 koła, w trakcie wycieczki darmowej do Częstochowy."

LUDZIE, POLACY - ZACZNIJCIE MYŚLEĆ, to naprawdę nie boli (jak pisał na tym blogu klasyk) !!!!!


#372

Uuuuuu, jestem pod wrażeniem. Kolega opanował tyle nowych słów i w tak krótkim czasie, no, no, to się chwali. Widać już duże postępy. W tawernianym klubie mógłby kolega robić już za "profesora" :):):):):):)

HP

383
18:03, 24 stycznia 2015
R pisze:

@Magnavox, #360

"... Roczne koszty zarządzania w Kompanii Węglowej to 2 miliardy złotych..."

Czy już samo to nie robi wrażenia? A może to nie miało wpływu na wyniki KW? A może krasnoludki zrobiły te 2 miliardy... ups... pewnie to sam Skarbek ;)
W materiale filmowym pojawiła się również inna kwota: 166 mln zł i jeszcze taka liczba... 700 osób. Wystarczy jedno przez drugie podzielić i... No, ale to pewnie były uposażenia sprzątaczek w KW, które tak napędziły koszty ;) A swoją drogą, to w tym gmaszysku centrali jest co sprzątać!
Już nie wspomnę o tłumaczeniu całej sytuacji mniej więcej od 8 minuty z sekundami... które to są podobne a nawet tożsame z czyimś tutaj zdaniem.
Cóż, sprawa się pizła... dla niektórych za szybko pizła.

384
18:32, 24 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

Już rozumiem, w końcu zrozumiałem. Minister i zarządy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za złe zarzadzanie, ponieważ w przypadku inicjacji jakichkolwiek reform zawsze napotkaliby na silny opór społeczny i w związku z tym kilka lat temu postanowili, ze nie będą nawet próbować, ze lepiej nie robić kompletnie nic. Teraz zdecydowali o likwidacji. Są w pełni usprawiedliwieni. Cała odpowiedzialność spada na górników, którzy zastraszyli ministra i zarządy. Ma pan rację.

Pozdrawiam,
M.


 

385
18:57, 24 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

ACH TEN RYNEK

Dziennikarze w walce o udziały rynkowe codziennie przekraczają ustanowione przez siebie rekordy absurdu, ignorancji i głupoty. Zapewne jest to wynik świadomej strategii opartej o badania fokusowe oraz „zaawansowane segmentacje” konsumentów mediów. Najlepsze polskie firmy badawcze muszą w swoich raportach udowadniać, że ludzie czytający prasę są idiotami, którzy są w stanie uwierzyć, że norweski terrorysta skonstruował bombę z nawozów sztucznych wzorując się na znanym „islamskim terroryście” noszącym typowo arabskie nazwisko McVeigh. Oczywiście „przeciętny czytelnik” (coś jakby „elektorat”) nie ma zielonego pojęcia o tym, że przed Al Kaidą terroryzmem się zajmowała ETA, IRA lub inne organizacje chrześcijańskich fundamentalistów.

Paradoks tworzenia współczesnych mediów tworzonych według strategii „przez idiotów z myślą o idiotach” (idiot culture) świetnie wyjaśnił na krótkim przykładzie Pierre Bourdieu (podpowiedź dla dziennikarzy: to nie jest marka francuskich pralinek) w książce „O telewizji. Panowanie dziennikarstwa”. Przedstawia on strategię stosowaną przez dziennikarzy robiących z siebie „rzeczników publiczności”: dziennikarz przerywa ekspertowi lub politykowi w pół zdania tekstem „Przerywam panu, bo nie rozumiem, co Pan chciał przez to powiedzieć”. Bourdieu podsumowuje tą strategię stwierdzeniem: „Nie daje do zrozumienia, że sam jest idiotą, tylko sugeruje, że nie rozumie go typowy widz, który z definicji jest idiotą. Przerywając inteligentny wywód, robi to rzekomo w imieniu imbecyli”.

DZIENNIKARZ ERY RECYKLINGU

Konkurs na najlepszy prototyp „dziennikarza ery recyklingu” w polskich mediach wygrał w tym tygodniu Grzegorz Sroczyński. Zażarty bój o palmę pierwszeństwa w wyścigu o wyprodukowanie idealnego dziennikarza ery „fast thinking” wygrał on tekstem o terroryście-samopodpalaczu. Aby lepiej zrozumieć co będą sobą reprezentować „dziennikarze ery recyklingu” trzeba oddać znowu głos Bourdieu, który charakteryzuje tę nową kategorię dziennikarzy „bardzo poszukiwanych na rynku ze względu na zdolność do naginania się bez skrupułów do oczekiwań najmniej wymagającej publiczności – a więc dziennikarzy najbardziej cynicznych, najbardziej obojętnych na wszelkie wątpliwości etyczne i tym bardziej polityczne – zmierza do narzucenia swoich „wartości”, swoich preferencji, swojego sposobu bycia i mówienia, swojego „ideału człowieczeństwa” wszystkim dziennikarzom”. Czołowym przedstawicielem tej kategorii dziennikarzy w odmianie prawicowo-katolickiej jest Tomasz Terlikowski, z którym zresztą Sroczyński przeprowadził żenujący wywiad będącym jego szczytowym osiągnięciem w polu dziennikarskim. 
http://imigrante.blox.pl/2011/10/Dziennikarze-i-terrorysci.html

Cóż, to chyba nieco wyjaśnia, skąd bierze się w mediach wszechogarniająca głupota i ignorancja. To efekt przystosowania się dziennikarskiego przekazu do poziomu potencjalnych odbiorców. Chyba coś w tym jest.

HP

 

386
19:06, 24 stycznia 2015
leonardo pisze:

Czy ktoś zmoże wyjaśnić mechanizm, w jaki sposób LIBOR staje się ujemny. Na pierwszy rzut oka, jeśli bank ma franki na bilansie, to zamiast pożyczać innemu bankowi ze stratą, powinien je nadal trzymać u siebie na bilansie.

387
20:32, 24 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Magnavox
Ostatnie strajki na Górnym Śląsku.
Była to wielka lekcja siły społecznej i solidarności ludzkiej -- niezrozumiała dla ekonomicznych zamordystów i pospolitych
głupków.
pozdrawiam
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35068,17298001,Kazimierz_Kutz__Halo__mister_Kukiz.html#BoxLokKatLink

388
23:30, 24 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@krzys 380

"""...Twoja odpowiedz jest na tak ogolnym poziomie teoretyzowania, ze nikt sie do niej nie odniesie...."""

Widzę, że jednak kolega się odniósł - nad czym ubolewam.

@Magnavox 384

Panie Magnavox, historia najnowsza uczy, że jak robotnicy chcą zmian, chcą zmienić zarząd tej czy innej firmy - a nawet zarząd całego kraju, ba - chcą zmienić siłę dominującą w całym regionie kontynentu, to nic im w tym nie przeszkodzi, jak w latach 80-tych Solidarności nie przeszkodziło.

Zatem dowodzenie, że obecnie robotnicy słusznie strajkują i siłą wymuszają na bojaźliwym rządzie dalsze utrzymywanie patologii w całym sektorze (bo przecież oni zmian żadnych nie chcą), co miałoby doprowadzić do naprawy górnictwa - jest merytorycznie bardzo słabe i logicznie - nie do obrony.

A za obecny stan rzeczy w górnictwie - zawsze, powtarzam - zawsze, odpowiedzialny jest WŁAŚCICIEL, a nie pracownik, choćby i należał do 10 związków terrorystycznych na raz.
Pisałem o tym niejednokrotnie i nadal to potwierdzam - pełną odpowiedzialność za stan górnictwa ponoszą kolejne rządy - czyli nikt. Bo konia z rzędem temu, kto jest w stanie zdefiniować "odpowiedzialność rządu" i wskazać na czym owa odpowiedzialność polega (poza utratą stołków). Kolega też może spróbować.

A tu jakby na potwierdzenie tego o czym napisałem - wypowiedź górniczego "eksperta" - jak sądzę rzecznika większości terrorystów śląskich:

@ryszard:
""Ostatnie strajki na Górnym Śląsku.
Była to wielka lekcja siły społecznej i solidarności ludzkiej -- niezrozumiała dla ekonomicznych zamordystów i pospolitych głupków..."""

Czy dostrzega kolega MAgnavox w powyższej opinii - jakąś troskę o reformę górnictwa, jakąś troskę o naprawę patologii?? Jakąś konstruktywną propozycję naprawy wspólnego dobra państwowego???
Bo ja w powyższej wypowiedzi widzę jedynie emanację tępej siły, pomnożonej przez pustkę intelektualną, której celem jest jedynie napełnienie własnego portfela cudzymi pieniędzmi.
No właśnie - i chyba jesteśmy w domu. Mam nadzieję że kolega w końcu zrozumie - o co chodzi na śląsku. A za wsparcie mojej argumentacji w tym miejscu chcę podziękować koledze "ryszardowi" - dzięks rycho :))))


Również pozdrawiam.

HP

389
00:04, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

Na tropie Yeti ;-). Czy banki udzielające kredytów frankowych miały w ogóle jakieś franki?

http://samcik.blox.pl/html

Polecam łopatologiczne oraz potwierdzone w kilku bankach informacje sposobu księgowania, rozliczania i zabezpieczania kredytów "frankowych". Polecam zwłaszcza spiskowcom, prof. Modzelewskiemu, sen.halerowi, krakowi, jackowi.
Nie polecam zdecydowanie tawernianym teoretykom gawędziarzom, bowiem zagubią się jak dzieci we mgle już przy trzecim akapicie. Dajcie sobie na luz, ta wiedza nie jest dla każdego, komu się wydaje że z ekonomii coś rozumie.

Do kolegów jacka i kraka - OSTRZEGAM - możecie doznać poznawczego szoku - bowiem księgowość bankowa dowodzi NIEZBICIE, że kredyty NIE SĄ TWORZONE Z POWIETRZA - jak również wpłaty rat kredytowych NIE SĄ ANIHILOWANE. Jeśli jednak przeżyjecie pierwszy wstrząs poznawczy, dalej powinno być już tylko lepiej.

Jako, że jest to opracowanie merytoryczne (Samcik należy do grona rzetelnych dziennikarzy ekonomicznych, dlatego pewnie nie otrzymuje żadnych nagród i wyróżnień) - czyli zawierające dużo wyliczeń, zestawień bilansowych, tabel z danymi oraz określeń używanych w rachunkowości, przestrzegam wszystkich mających alergię na liczby, aby tego linku nawet nie otwierali, bo mogą złapać jakiegoś wira :)))))))).

No i na koniec króciutki fragment autora:

""Zanim wybierzecie się na demonstracje przeciwko "banksterce", które organizują zwolennicy przerzucenia na banki, rząd, nadzór finansowy oraz papieża pełnej odpowiedzialności za własne decyzje finansowe, weźcie sobie do serca konstatację, iż w bankach jakieś franki jednak były. A w niektórych nawet od czasu do czasu wciąż są.""

HP

390
03:58, 25 stycznia 2015
krzys pisze:

@leonardo
LIBOR nie będzie ujemny. To tylko BC będzie dotował chętne do kredytu banki komercyjne ujemnymi stopami.
Krótko mówiąc BC będzie dopłacał bankom aby brały kredyty w BC, a nie u konkurencji ze strony depozytariuszy:):)
Co zrobią depozytariusze ze swoimi pieniędzmi? Pewnie poszukają innego miejsca do składowania swoich skarbów.
Czy zaryzykują kupno greckich obligacji? Wątpię. Za duże ryzyko! Mogą dopompować Wschodnią Europę! Pod warunkiem, że trend na ich walutach się zmieni lub wejdą tylko w obligacje denominowane w euro:)

391
04:09, 25 stycznia 2015
krzys pisze:

@jacek
Znowu wracamy do procentów, traktowanych przez Pana po macoszemu.
Jak Pan wyjaśni pożyczkę BC na ujemny procent? Czy to nie jest dodruk z powietrza? Bank komercyjny pożyczając z BC, będzie zarabiał na mistyfikacji pożyczki a siłą napędową będzie jedynie uciekający czas! Bardziej opłacalne stanie się nic nie robienie i czekanie na pewną jak w "szwajcarskim banku" nagrodę w postaci dopisanych "znikąd" pieniędzy na koncie...:)

392
06:43, 25 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Koniec-gry-dla-bankow-centralnych-7232769.html
"Należy zadać sobie pytanie: dlaczego większość z nas ufa bankom centralnym albo w ogóle ich słucha?
Większość banków centralnych twierdzi, że jest niezależna, jednak pozostaje całkowicie pod kontrolą polityków. W wielu krajach rozwiniętych podjęto starania, by zagwarantować niezależność banku centralnego, aby zrównoważyć presję ze strony polityków, ale zasada ta działa dopóty, dopóki gospodarka nie wyrwie się spod kontroli. Przy zerowym wzroście gospodarczym i stopach procentowych, banki centralne i politycy jednoczą się, aby przetrwać, łamiąc i naginając wszelkie reguły, by zyskać na czasie."
Powiało trochę optymizmem, bo anlaitycy, komentatorzy i zwykli ludzie zaczynają dostrzegać chorą i szkodliwą rolę bańków centralnych pospołu z politykami, którzy za cudze pieniądze ugrywają swoje polityczne cele.

393
07:13, 25 stycznia 2015
PIOTR pisze:

No i wisienka na torcie :
"Badania wykazały, że koniunktura gospodarcza była mniej podatna na wahania przed ustanowieniem Rezerwy Federalnej. Narodziny Fed pociągnęły za sobą lewarowanie (dźwignię finansową), co z kolei skutkowało coraz większymi załamaniami gospodarki, przy czym zwiększała się również ich częstotliwość: krach na giełdzie w 1987 r., kryzys ERM w 1992 r., meksykański „kryzys tequila” w 1993 r., kryzys w Azji i bankructwo Rosji w 1998 r., bańka spekulacyjna na NASDAQ w 2000 r., krach na giełdzie w 2008 r., a obecnie, w 2015 r., SNB, luzowanie ilościowe w EBC, Rosja i Chiny – co dalej?"
Chory system wymaga zmian systemowych.

394
07:30, 25 stycznia 2015
raiders z ciemnogrodu pisze:

to co będzie atak na osłabienie złotego ? teoretycznie powinno być odwrotnie bo euro jest więcej/drukują/ a złotego nie drukują /przynajmniej teoretycznie/ tak czy nie mistrzowie ? /zaślepieni w pieniądza/
http://finanse.wp.pl/kat,1033767,title,Niemcy-obawiaja-sie-walutowych-zawirowan-w-Polsce,wid,17203120,wiadomosc.html?ticaid=

[Wątek był powyżej, Niemcy albo oszaleli, bo złoty nie jest przywiązany do euro albo źle coś przetłumaczono. Jeśli euro jest więcej to złoty może się UMOCNIC, co zresztą od 2 dni robił. PK]

395
09:42, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

#389 HP
Chyba zapomniał Pan dodać do grupy spiskowców..... Michael McLeay, Amar Radia and Ryland Thomas of the Bank’s Monetary Analysis Directorate...... którzy są głównymi prowodyrami grupy spiskowej... i którzy nam, skromnym, szeregowym członkom tej grupy zamącili w głowach......

Że też Bank of England zatrudnia takich ludzi..............

396
10:03, 25 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Warszawiak /381/ Z pełnym uznaniem! Cały ten system, cała doktryna neoliberalna opiera się na oszustwie, wyzysku, kancie i poniżaniu człowieka. Otumanionego przez media i propagandę służalczych rządów. Wszystko to pęknie wtedy, gdy wolni ludzie dostana po 500 złotych emerytury.

397
10:28, 25 stycznia 2015
_dorota pisze:

Oglądnęłam sobie wczoraj w mediach kilka relacji z zebrań frankowiczów i jeszcze zgrzytam zębami. Takiego zalewu ciężkiej demagogii, jaki nam grozi w roku wyborczym, normalny człowiek nie zdzierży.
Jeżeli ten rząd ugnie się również przed frankowiczami i coś dosypie z budżetu, to spełni się wróżba Marcina - zagłosuję w przystępie desperacji na KNP :)

[Niezwykle rzadko się to zdarza, ale w 99% się z Panią zgadzam. Ten 1% to oczywiście Pani potencjalny wybòr KNP 😉. Jeśli miałbmy jakieś wątpliwości to wpis na blogu Samcika postawił kropkę nad i. Jest tylko kwestia spreadu. Własne tabele były skrajnie nieuczciwe, co zresztą już sądy wyrokują. Być moż należałoby mocą zmienionego prawa przeliczyć raty jeszcze raz wg średniego kursu NBP albo wg kursu kupna franka. PK]

@ Warszawiak, 372,
Skąd znasz tyle przymiotników? ;)

398
10:34, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

@krzys #391

"Jak Pan wyjaśni pożyczkę BC na ujemny procent? Czy to nie jest dodruk z powietrza?"


Jeżeli w EU bank komercyjny ma na koncie w banku centralnym więcej środków niż jest to wymagane prawem, to te nadmiarowe środki są oprocentowane ujemną stawką -0,2%. Bank, który ma za dużo rezerw, traci na ich trzymaniu. Ma to oczywiście zniechęcić banki do posiadania wolnych środków na koncie w banku centralnym. Ponieważ banki zarabiają na inwestowaniu i udzielaniu kredytów, to sam fakt istnienia nadmiernych rezerw banków jest bezspornym dowodem, że banki z jednej strony po prostu nie mają w co z zyskiem inwestować, a z drugiej strony jest dowodem, że już teraz nie są w stanie zwiększyć akcji kredytowej (bo więcej udzielonych kredytów dało by zysk i podniosło wymaganą wielkość rezerw), pomimo już posiadanych nadmiernych rezerw!

Nie wiem po co w takich warunkach banki komercyjne miały by pożyczać pieniądz z BC, może napisz o jakie konkretnie pożyczki Ci chodzi, bo nie wiem do czego się odnosisz.

Oprocentowanie kredytu ani nie zwiększa, ani nie zmniejsza podaży pieniądza. Bank kreuje nowy pieniądz w ilości równej kwocie kredytu, BEZ odsetek. Kredytobiorca spłaca kwotę kredytu, a odsetki od kredytu są spłacane pieniądzem POCHODZĄCYM z RYNKU, a nie z udzielonego kredytu, czyli pieniądzem z już wcześniej istniejącej podaży pieniądza.

Zarobione przez bank odsetki są PRZYCHODEM banku, w przeciwieństwie do samej kwoty kredytu (zwrot kwoty kredytu anihiluje ten pieniądz).

Do dziś nie rozumiem, co w tej prostej sprawie może być dla kogoś niejasne i jakim cudem oprocentowanie miało by wpływać na podaż pieniądza w gospodarce (pomijając oczywiście pośredni wpływ poprzez skłonność do brania kredytów). Przekładanie pieniędzy z jednej kieszeni do innej kieszeni, przecież ich nie pomnaża.
 

399
10:59, 25 stycznia 2015
leonardo pisze:

@Krzys 390
Doprecyzowując, miałem na myśli ujemne stopy LIBOR na CHF. Np LIBOR 1M na CHF jest obecnie kwotowany na poziomie -0,4%.

400
11:07, 25 stycznia 2015
ryszard pisze:

@raiders z ciemnogrodu
Złoty nie jest sztywno przywiązany do euro, tak jak był do niedawna np. CHF do euro, ale jest faktem, że w ślad za osłabiającym się euro osłabia się i nasz złoty, co widać na wykresach kursów walut.

[Proszę nie wprowadzać ludzi w błąd. Po decyzji ECB złoty do euro bardzo się UMOCNIŁ wracając do poziomu trendu bocznego z zeszłego roku. Umocnił się też do franka. Stracił do dolara, ale dalece mniej niż euro. Druk euro SPRZYJA złotemu. PK]

Faktem jest, że brak koniecznych
reform państw U.E ( podobnie jak i w Polsce) powoduje spadkowy trend euro a w ślad za euro i osłabia się złoty.
Euro i złoty osłabiają się szczególnie do USD. Pamiętać trzeba kurs z 2000r. tj. ponad 4,7 PLN za USD. Gdy pojawi się
cięższy "black swan" np. otwarta wojna na Ukrainie na większą skalę, czy rozpad strefy euro za kilka lat ( czego nie
można wykluczyć), to kapitał zagraniczny będzie wiał z Polski, tak jak w okresie: lato 2008--styczeń, luty 2009r i padnie
rekord deprecjacji PLN do USD. Prognozowanie kursów walut jest obarczone dużym ryzykiem, ale należy przyjąć swoje
własne prognozy. Na dzisiaj są spore szanse, że po niedużej korekcie na parze USD/PLN szczytu na tej parze należy spodziewać się właśnie w okresie ucieczki kapitału zagranicznego z Polski. Korekta powinna być niewielka ( parę procent)
bo rynki oczekują w tym roku pierwszych podwyżek stóp procentowych w Stanach. "Druk" euro osłabia euro i nie
można wykluczyć za kilka lat np. w 2017r, zejście poniżej parytetu na parze USD/EUR np. do 0,80 EUR/USD. Moim zdaniem
dobrą inwestycją na 2015r. podobnie jak to było w 2014r jest inwestycja w "zielone" i "barbarzyński relikt" czyli fizyczne
złoto.

401
11:10, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

#398 HP
P.S.
Swap nie jest POŻYCZKĄ...... to dwie powiązane ze sobą transakcje KUPNA waluty zagranicznej (np franka) za złotówki (wymiana złotówek na franki)..... a po pewnym czasie SPRZEDAŻY tych franków temu samemu podmiotowi (wymiana franków na złotówki)...... obie transakcje po kursach aktualnych....... Do swapu trzeba mieć złotówki..... do pożyczki nie.

Tak więc nie można traktować polskiego banku udzielającego kredytu frankowego jako pośrednika..... bo on nie POŻYCZA franków od innych banków (ani szwajcarskich, ani NBP)....... aby je potem pożyczyć kredytobiorcy.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Swap_walutowy

[Czy naprawdę musi się Pan tak upierać? Czytał Pan Samcika? Ja też o tym pisałem. Większość bankòwod kredyty demominowane we frankach pożyczała pod to franki. Dla kredytòw indeksowanych do franka zabezpieczeniem były swapy, ktòre też kosztowały. Proszę anty-bankowy celownik ustawić na tym, co można atakować: wielkość spreadu, BTE, zasięg ochrony banku poza wartość nieruchomości, nieudzielanie kredytòw ze stałą stopą oprocentowania. Atakowanie za to jak kreowały kredyti żądanie spłaty bo przeszłych kursach jest bezsensowne i nierealne do wykonania. PK]

402
12:05, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #389

W sprawie "poznawczego szoku". :))


Pan Maciej Samcik, w artykule "Na tropie Yeti ;-). Czy banki udzielające kredytów frankowych miały w ogóle jakieś franki?" Opisał swoje prywatne, jako dziennikarza, zdanie na temat problemów kredytobiorców oraz pojawiających się propozycji przewalutowania kredytów denominowanych w walutach obcych.

Prezentowanie swoich opinii rozpoczął od przedstawienia następujących założeń, napisał:

"„Zacznijmy od dwóch niekontrowersyjnych konstatacji. Po pierwsze - sądzę, że to nie budzi niczyich wątpliwości - banki nie pożyczają własnych pieniędzy, lecz te, które pozyskują z zewnątrz (ściślej: kreują pieniądz kredytowy w oparciu o pozyskane źródła finansowania). Pod każdy kredyt w złotych powinien być w bilansie banku depozyt klientowski, obligacja, albo pożyczka od innego banku. Po drugie zaś [...]"

Z całym szacunkiem, ale to, co napisał pan Samcik nie jest "nie kontrowersyjne", dlatego należy uważnie to przeczytać. Napisał tak:

"banki nie pożyczają własnych pieniędzy, lecz te, które pozyskują z zewnątrz"

Przypuśćmy, że chciał by zrozumieć ten zwrot dosłownie, to znaczy, że bank jest pośrednikiem pomiędzy klientem wpłacającym na lokaty, a kredytobiorcą, któremu z tych lokat udzielono kredytu. Przypuszczenie, że tak właśnie należy rozumieć wypowiedź pana Samcika, wspiera następny fragment jego wypowiedzi:

"Pod każdy kredyt w złotych powinien być w bilansie banku depozyt klientowski, obligacja, albo pożyczka od innego banku"

Zdanie pana Samcika wydaje się do tego momentu jasne, niestety w tym samym fragmencie tekstu, pan Samcik rozwiewa ta jasną wizję i zaprzecza tej interpretacji, pisząc:

"ściślej: kreują pieniądz kredytowy w oparciu o pozyskane źródła finansowania"

Ups. Więc jednak NIE POŻYCZAJĄ, tylko kreują? Bez wątpienia pan Samcik zdaje sobie sprawę z tego, że bank KREUJE pieniądz. Chyba się nie pomylił? Przecież sam to napisał, a dokładniej DOPISAŁ i aby wyjaśnić nam, co ma na myśli, napisał "ściślej: kreują pieniądz kredytowy". Ten dopisek to nie jest ani przypadek, ani przejęzyczenie z jego strony. To WYJAŚNIENIE musiało być dla Niego ważne, skoro go w tym miejscu umieścił.

Pozostaje nam teraz jedynie zrozumieć, co pan Samcik ma na myśli, pisząc "w oparciu o" oraz co ma na myśli pisząc "pod kredyt" (swoją drogą to ciekawe określenie i chciałbym wiedzieć ile to dokładnie jest "pod coś").

Mogę jedynie spekulować, ile zdaniem pana Samcika bank musi mieć środków "pod kredyt" by wykreować "pieniądz kredytowy", o kreacji którego napisał. Na pewno nie jest to ani zero, ani kwota kredytu (wtedy bank nic by nie kreował a dopisek nie miał by sensu). Zapewne gdzieś pomiędzy, może 10%?. Dokładnie ile zabezpieczenia musi posiadać bank, by móc, jak twierdzi pan Samcik, "kreować pieniądz kredytowy", tego nie wiem, bo pan Samcik nam swojego zdania w tym względzie nie ujawnia.

Nie mam więc żadnego powodu by nie założyć, że TAKŻE pan Samcik uważa, że ten kapitał i te środki powinny być przynajmniej takie, by zapewnić bankowi płynność i zabezpieczyć przed różnymi ryzykami. Nie ma także powodu wątpić w to, że pan Samcik wie, wbrew pozorom, że bank, jak sam to napisał "kreuje pieniądz kredytowy", udzielając kredytu.
 

403
12:08, 25 stycznia 2015
ryszard pisze:

@P.K. #400
Wyraziłem się niezbyt precyzyjnie. Przecież z mojej dalszej wypowiedzi wynika jasno, że interesuje mnie główna para
walutowa USD/EUR, a dla celów spekulacyjnych związana z nią para USD/PLN. Słabość euro do dolara (wykres), oraz
słabość PLN do USD jest niezaprzeczalnym faktem, co ma odbicie w silnie ukształtowanych trendach;-). Euro mnie nie
interesuje, gdyż uważam, że zbliża się koniec tej waluty, jak...i strefy euro. Nikogo nie zamierzałem wprowadzać w błąd,
bo konkurencja ( ludzie z rynków finansowych) jest zbyt duża ;-)))
http://stooq.pl/q/?s=eurusd&c=30y&t=c&a=lg&b=1


[Nie twierdziłem, że świadomie chciał Pan wprowadzać w błąd. Dla Polski bardziej istotny jestkurs EUR/PLN bez względu na to jak długo będzie istniało euro 😉 A kilka lat jeszcze będzie istniało. Polski handel zagrniczny w 70% jest w euro. Im słabszy złoty tym lepiej, ale decyzja WCB może go umacniać. PK] 

404
12:18, 25 stycznia 2015
sen.halaer pisze:

Przykład odwołań do Samcika i jego wynurzeń ("Pod każdy kredyt w złotych powinien być w bilansie banku depozyt klientowski, obligacja, albo pożyczka od innego banku") właśnie najlepiej pokazuje poziom dostępnych informacji i wiedzy na temat całego procesu. Garbage in = garbage out. Jedynie wzmianka o wymaganiach stosunku kapitał/kredyty być może stanowi jakąś wskazówkę. I konkluzja, że banki w PL nie przytuliły extra zysków na wzrostach chf pewno jest i słuszna (no ale konfitury gdzieś musiały spłynąć) - ale na świętowanie "oświecenia" w temacie chyba zdecydowanie za wcześnie.

405
12:21, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

#401 PK

Po pierwsze..... ja nie atakuję banków...... widziały gały, co brały (mówię o kredytobiorcach "frankowych")..... sami się podpisali pod ryzykiem kursowym w umowach..... i przez pewien czas z tego korzystali... więc teraz niech nie płaczą... (pacta sunt servanda)....... też uważam przewalutowanie po przeszłych kursach za bezzasadne.

Po drugie....... Samcik mówił o swapach przy rozważaniu kredytów INDEKSOWANYCH.... na przykładzie Banku Millenium..... i ten fragment czytałem kilka razy......
Staram się być precyzyjny, ale czasami można coś przeoczyć........ powinienem był napisać w #401...... "kredytu indeksowanego we frankach"....... przepraszam Gospodarza i Czytelników.....

Pozdrawiam.... :-)

406
12:30, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

@_dorota #397

Nie mogę sobie podarować okazji by nie napisać, że tym razem się z Tobą zgadzam, a jak to już kiedyś napisałem, ja także oczekuję festiwalu populizmu i dezinformacji w tej sprawie.

407
12:53, 25 stycznia 2015
Ekonom pisze:

@389 HP
Czy ten link pomoże?
Na tym blogu od dłuższego czasu tłumaczy się inteligentnym inaczej na czy polega działalnośc bankowa ale to wszystko na nic. Jest tu przynajmniej jeden geniusz bez ekonomicznego wykształcenia, który za wzór wział wątpilwej jakości znawców rodem z głębokiego socjalizmu, który codziennie próbuje wmówić wszystkim, że do kredytu nie potrzeba nic oprócz zobowiązania. Nikt i nic nie jest w stanie go przekonać, że jest w błędzie. Albo jest bardzo odporny na wiedzę albo robi to specjalnie. Jeżeli robi to specjalnie to oznacza, że jest trollem (bardziej prawdopodobne) w przecienym wypadku należy go po prostu ignorować.

Dziś wszyscy płaczą, że doradcy bankowi działali na korzyść banków i namiawali do brania kredytów. A jak idziemy do salonu samochodowego to tam doradca działa inaczej? Propnuje nam jazdę autobusem, rowerem czy chce sprzedać samochód?
Kredyty frankowe jak również w inych walutach powinny być dostępne dla wszystkich chętnych bez żadnych ograniczeń. W dniu dziesiejszym byłby to najlepszy kredyt jaki można sobie wyobrazić.

408
13:18, 25 stycznia 2015
wujek DR pisze:

Mocne. ;)
http://www.money.pl/forum/pozwolcie-polakom-decydowac-jaki-chca-kredyt-t136860.html?_rnd=316604116#A3944600

409
13:23, 25 stycznia 2015
ryszard pisze:

@P.K.
"Dla Polski bardziej istotny jest kurs EUR/PLN"
To oczywiste. Od kilkunastu lat prowadzę 1-osobową działalność gospodarczą w branży budowlanej, czyli pracuję na
własne ryzyko i na własną odpowiedzialność. Mnie głównie interesuje mój los i mojej rodziny, moje finansowe decyzje inwestycyjne nie są zbieżne z interesami państwa, zwłaszcza państwa jak mawiał wysoki funkcjonariusz PO, państwa teoretycznego. Mam zasadę, że pieniądze należy trzymać jak najdalej od chciwych łap rządzących. Jeżeli ktoś wierzy
w dobre intencje rządzących to niech kupuje np. obligacje czy kolejne filary emerytalne:-)) W czasach państwowego strzyżenia obywateli do gołej skóry przez nieudolne rządy i przez system monetarny, wolę lokować w swoją prywatną
polisę, czyli w "barbarzyński relikt" ( od wielu lat) i od I polowy 2014r w USD w średnioterminowym, czyli kilkuletnim terminie. Nawet wielki naganiacz na akcje, Mario Draghi, ze stajni Goldman Sachs, po ostatniej decyzji ECB o "druku" euro nie skłoni mnie na kupowanie akcji, zwłaszcza po 8 - latach "drukowanej" hossy. Dla moich inwestycji w średnik terminie ważny jest kurs USD/PLN a swoją prognozę przedstawiłem w #400.

410
13:32, 25 stycznia 2015
Jednym okiem pisze:

Witam wszystkich.

Ostatnio oglądałem film dokumentalny "Władca wszechświata - Der Banker Master of the Universe".
Osobiście uważam, że wart jest obejrzenia, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał. W szczególności w końcówce, gdzie pada kilka zdań na temat aktualnej sytuacji w Europie.
pozdrawiam :))

411
13:44, 25 stycznia 2015
Hermes pisze:

@HP

Większość franka banki pożyczały w operacjach SWAP. Sam autor artykułu twierdzi, że to są pozycje pozabilansowe nie ujete w żadnych zestawieniach. Nie znamy ich skali ale przypuszczalnie zdecydowana większośc kredytu bazuje na operacjach SWAP.

Operacje SWAP to rynek "over the counter" czyli te przepływy NIE SZŁY I NIE IDĄ PRZEZ RYNEK WALUTOWY FOREX.
Najważniejsze jest nie to jak to jest księgowane i czy banki miały franki tylko JAKI TE OPERACJE SWAP MIAŁY i MAJĄ WPŁYW NA KURS WALUTOWY.
Moim zdaniem finansowanie kredytu frankami nie miało wpływu na kurs walutowy natomiast realna spłata rat wpływ na kurs już ma

412
13:59, 25 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Samcik!

Pisze Pan:

"Wszystkie te pozycje nie spinają się do kwoty udzielonych przez bank kredytów we frankach."

Po tym zdaniu czy twierdzeniu do końca artykułu nie spiął Szanowny Pan co zaczynał Pan spinać.... dlatego Panie Samcik zepnij Pan, to co zaczął Pan spinać na konkretnych i twardych liczbach i dopiero wtedy wyciągaj Pan wnioski.

Jeżeli Pan jest taki biegły w tym temacie Panie Samcik, to proszę nam wytłumaczyć o jakie to "pożyczki swapowe" tu chodzi"

" "Bank Millennium finansuje portfel kredytów hipotecznych w CHF za pomocą tzw. SWAP-ów walutowych. Są to instrumenty pozabilansowe, które polegają na tym, że bank otrzymuje pożyczkę od swoich kontrahentów w określonej kwocie we frankach szwajcarskich i jest zobowiązany zwrócić taką samą kwotę, w tej samej walucie"

i czym one się różnią od "zobowiązań wobec innych banków, wyemitowanych papierów wartościowych" o których Pan pisze.

Krótko:

Każdy bank kredytowo-inwestycyjny, który udzielał pożyczek we frankach, używając transakcji swapowych jako zabezpieczenia tego kredytu oprócz marży zarabiał na tych transakcjach też.Kropka.

Jestem przekonany, ze jak Pan, Panie Samcik wszystko zepnie, to tez do takich wniosków dojdzie.

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS.Zwracam się do Pana Panie Samcik ale gdyby naszemu Gospodarzowi udało się, to na liczbach wszystko spiąć, to wtedy i On mógłby na blogu postawić kropkę nad i.... ponieważ tej kropki na razie brak........

413
14:04, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

Warte przeczytania: Dlaczego luzowanie w UE jest pomyłką:

http://www.economonitor.com/blog/2015/01/qe-in-the-eurozone-a-rejoinder-to-de-grauwe-and-ji-on-vox/

414
14:35, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

No to stał się chyba cud - który zjednoczył na tym blogu wierzących i niewierzących, liberałów, socjaldemokratów, a nawet MMTerów (za wyjątkiem teoretyków gawędziarzy - których przecież nikt nie przekona że białe jest białe), a wspólną linią porozumienia jak widać - stała się WIEDZA.

Szukanie na siłę drugiego, trzeciego i czwartego dna - zgodnie z teorią spiskową, zamiast dotarcie do konkretnej i merytorycznej wiedzy - jeśli się jej nie posiada, jest zmorą naszego społeczeństwa.
Zatem to właśnie wiedza (jak już wielokrotnie pisałem) jest lekarstwem na całe zło, więc najwyższy czas aby ludzie myślący przeszli na jasną stronę mocy :))))))

Było by mi niezmiernie miło, gdyby ten blog stał się miejscem, na którym niezorientowani mogą znaleźć merytoryczną informację z zakresu ekonomii i pokrewnych dziedzin, pozbawioną populizmu oraz głupoty pospolitej.

@krak 395

"""...Chyba zapomniał Pan dodać do grupy spiskowców..... Michael McLeay, Amar Radia and Ryland Thomas of the Bank’s Monetary Analysis Directorate...... którzy są głównymi prowodyrami grupy spiskowej... i którzy nam, skromnym, szeregowym członkom tej grupy zamącili w głowach......"""

Kolega nie zrozumiał. Spiskowcami określam tych, którzy tropią spisek banków polegający na oszustwie udzielania kredytów "frankowych" bez udziału waluty. Co jakoby miało bankom dać horrendalne zyski.

@_dorota

""...Oglądnęłam sobie wczoraj w mediach kilka relacji z zebrań frankowiczów i jeszcze zgrzytam zębami. Takiego zalewu ciężkiej demagogii, jaki nam grozi w roku wyborczym, normalny człowiek nie zdzierży...."""

Pani "_doroto" - to jest pospolite cwaniactwo, wzorowane na akcjach związków terrorystycznych. Dlaczego górnicy mogą wyrwać publiczną kasę dla siebie, a "franciszkanie" nie, skoro ilość jednych i drugich jest podobna??
Bo przecież to ilość (według zasady - kupą mości panowie, kupą, bo kupy nikt nie ruszy) - cwaniaków ma decydujące znaczenie dla rządu - a nie to, czy jest to dobre dla państwa lub czy akcja państwa ma naprawić jakieś wcześniejsze tego państwa zaniedbania do jakiejś grupy obywateli.

Demokracja w obecnej formie, przypomina swoją konstrukcją jakiś matriks, jakąś alternatywną rzeczywistość stworzoną przez pijanego i naćpanego twórcę.
W matriksie państwo nie pomaga najbiedniejszym tylko ich okrada (vide rolnik, któremu państwo w osobie urzędnika zabrało ciągnik, wbrew wszelkim standardom i normom współżycia społecznego, lub US, który zabiera przedsiębiorcy pieniądze i nie chce zwrócić, pomimo korzystnego dla przedsiębiorcy wyroku sądu).
W matriksie - państwo pomaga najbogatszym - aby nie stracili przypadkiem nic ze swoich wypasionych przywilejów, lub innym, aby przypadkiem nie pogorszył im się standard życia poprzez brak ogrodnika lub wczasów na Teneryfie.

A może jest tak, że w naszym państwie jedynymi najbiedniejszymi, którymi państwo się zajmuje z taką troskliwością - są górnicy i "franciszkanie"??

HP


 

415
15:27, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

To może jeszcze kilka informacji o przywódcach ugrupowań terrorystycznych i ich dochodach - o które walczą górnicy nie pozwalając zlikwidować tych patologii.

""Związki zawodowe. Szefowie pracowniczych organizacji i ich członkowie na związkowych etatach często twierdzą, że są bezsilni wobec rządu i traktowani jak marionetki. Trwają jednak na posadach. Bardzo dobrze płatnych posadach.
(...)
Tymczasem liderzy związkowi po raz kolejny straszą strajkiem generalnym.
Żeby zaspokoić działaczy, rząd musiałby spełnić ich warunki. Oznaczałoby to m.in. pozostawienie Kompanii Węglowej w dotychczasowym kształcie, czyli z koniecznością dopłacania do niej rocznie co najmniej setek milionów złotych.
(...)
Ile zarabiają związkowcy??
Innym polskim fenomenem jest to, że choć szefowie związków i etatowi działacze raz po raz podkreślają, że są bezsilni wobec rządu, traktowani jak marionetki, wciąż trwają na posadach. Te bowiem są bardzo dobrze opłacane. Niektórzy z nich zarabiają więcej niż premier, prezydent RP czy szefowie sporych firm. O ile jednak pensje najważniejszych ludzi w państwie są jawne, to liderzy związkowi własne wynagrodzenie ukrywają. Powołują się przy tym na ustawę o ochronie danych osobowych. Piotr Duda, szef „Solidarności”, dostaje ok. 12 tys. zł brutto. Do tego dochodzi samochód z kierowcą, dwa służbowe mieszkania (w Gdańsku i Warszawie), fundusz reprezentacyjny. Jest też członkiem rady nadzorczej spółki handlowej Dekom. Duda nie chce jednak powiedzieć, jakie wynagrodzenie pobiera z tego tytułu. Jeszcze bardziej tajemniczy jest Jan Guz, lider OPZZ. Swoich zarobków nie ujawnia. Liderzy central górniczych także nie podają wynagrodzeń, choć nieoficjalnie wiadomo, że przeciętna ich płaca wynosi 15,5 tys. zł brutto. Działacze górniczy dostają także dodatkowe pieniądze (barbórkę i czternastkę), deputat węglowy (8 ton lub 5 tys. zł ekwiwalentu) dopłaty do biletów, jedzenia i podręczników dla dzieci. W dużych państwowych spółkach koszt wsparcia działalności związków idzie w miliony złotych rocznie, z czego większość pochłaniają płace działaczy. W Kompanii Węglowej to ok. 30 mln zł, w PKP – ok. 25 mln zł rocznie. ""

Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3716944,dzialacze-dla-pracownikow-bezradni-dla-siebie-zaradni-wideo,id,t.html


Czy jest się więc o co bić, o co strajkować, o co terroryzować resztę społeczeństwa??
Z tym retorycznym pytaniem pozostawiam kolegów popierających górniczych terrorystów.

HP

416
15:44, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek 402

JAcku, napisałem anonsując tekst Samcika, że będzie on między innymi - dla ciebie - szokiem poznawczym i tak też się stało.

"""...."Pod każdy kredyt w złotych powinien być w bilansie banku depozyt klientowski, obligacja, albo pożyczka od innego banku"

Zdanie pana Samcika wydaje się do tego momentu jasne, niestety w tym samym fragmencie tekstu, pan Samcik rozwiewa ta jasną wizję i zaprzecza tej interpretacji, pisząc:

""""ściślej: kreują pieniądz kredytowy w oparciu o pozyskane źródła finansowania"..."""

Jacku, w jaki sposób słowo "banki kreują" zaprzecza temu - że bank musi posiadać analogiczne zabezpieczenie o wartości "wykreowanego" kredytu??
Sugerujesz że słowa posiadają jakieś magiczne znaczenie i użycie słowa "KREUJE" - jest równoznaczne z użyciem powietrza. To jest nieprawda, wynikająca z twojej błędnej interpretacji.

Widzę, że teraz będziesz analizował to co NAPISAŁ Samcik, w rozłożeniu na kropki i przecinki, bowiem znak interpunkcyjny postawiony w innym miejscu (nie wiadomo czy Samcik dobrze te znaki umiejscowił) - świadczy o tym że miał co innego na myśli niż miał :))))))

Cóż, wybacz, ale taki sposób "analizy", może się bawić tylko laik, mnie interesują bardziej liczby od prozy, a one są jednoznaczne - 1000 zł wykreowanego, udzielonego, zapłaconego, wydanego, itd - kredytu = 1000 zł innych płynnych aktywów W BILANSIE BANKU. KROPKA.

ps. mam nadzieję, że KROPKA jest w odpowiednim miejscu :))))))))))

HP

417
16:03, 25 stycznia 2015
Batheba pisze:

@Hubert Piskorski 415

Proszę sobie przypomniec sytuacje gdy odsetki od kredytów hipotecznych były wspólfinansowane przez państwo. Ten program działal jeszcze przezd MDM. Wiele osób, które miały juz swoje nieruchomości podarowały je rodzinom a same zaciągnęły kredyt pod zakup kolejnej współfinansowawnek przez państwo. Głównym kryterum był wiek kredytobiorcy, bodajże granicą było 35 lat. Dzisiaj sytuacja wygląda tak: mam ma mieszkanie, które wynajmuje a dzieci mają dom z kredytem, który się spłaca wynajem mieszkania. Znam wiele osób, kótre tak zrobiły. Mam zal do Państwa ze ja musze spłaca kredyt sam poniewaz na kryterium wiekowe sie nie zalapałem. Dlaczego mnie sie nie pomaga? Przeciez to z moich podatków pochodziło dofinansowanie do tamatych kredytów.

418
16:09, 25 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Piotrze!

Posiadam cały artykuł ze Spiegla dot. niebezpieczeństwa, że Polska i Dania zostanie zaatakowana przez spekulantów na "podobnej" zasadzie jak została zaatakowana Szwajcaria... jeżeli byłby Pan tym artykułem zainteresowany, to mogę go Panu przesłać emailem, tu urywek tego artykułu:

"Wie ge­fähr­lich es für Ban­ken und In­ves­to­ren an den Fi­nanz­märk­ten sein kann, wenn Notenbanken in das Wäh­rungs­ge­fü­ge ein­grei­fen, zeig­te sich, als die Schwei­zer No­ten­bank den Fran­ken frei­gab. Die Ak­ti­en­kur­se in der Schweiz bra­chen ein, Ban­ken, Fonds und De­vi­sen­händ­ler in al­ler Welt, aber auch Pri­vat­leu­te und et­li­che deut­sche Kom­mu­nen (zum Ar­ti­kel), die Geld in Schwei­zer Fran­ken an­ge­legt hat­ten, er­lit­ten emp­find­li­che Ver­lus­te, ein großer US-Hed­ge­fonds muss­te schlie­ßen.

 Dennoch lob­te Axel We­ber, Ver­wal­tungs­rats­chef der Schwei­zer UBS, die Ent­schei­dung, die auch sei­ne Bank be­las­ten dürf­te. „Es war im­mer klar, dass die Bin­dung des Fran­ken an den Euro eine tem­po­rä­re Sa­che ist“, sag­te der frü­he­re Bun­des­bank­prä­si­dent. „Die Schwei­zer Na­tio­nal­bank hat rich­tig ge­han­delt: Lie­ber ein Ende mit Schre­cken als ein Schre­cken ohne Ende.“
Fach­leu­te im Ber­li­ner Bun­des­fi­nanz­mi­nis­te­ri­um fürch­ten, dass die Wäh­rungs­tur­bu­len­zen schon bald Nach­bar­län­der der Eu­ro­zo­ne er­fas­sen könn­ten. Wie zu­vor die Schweiz ha­ben ei­ni­ge an­de­re Län­der ihre Wäh­run­gen an den Wech­sel­kurs des Euro ge­kop­pelt. Die­se könn­ten nun eben­falls un­ter Auf­wer­tungs­druck ge­ra­ten. "

Panie Piotrze i pozostali Forumowicze..... nie lekceważyłbym tego ostrzeżenia!

Warszawiak.

[Nie mówię po niemiecku, a żony prosić o tłumaczenie nie chcę. Proszę po polsku. PK]

419
16:28, 25 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz,

" ... Jest tylko kwestia spreadu. Własne tabele były skrajnie nieuczciwe, co zresztą już sądy wyrokują. Być może należałoby mocą zmienionego prawa przeliczyć raty jeszcze raz wg średniego kursu NBP albo wg kursu kupna franka. PK]"

To zdecydowanie nie jest jedyna kwestia.

Klauzule dotyczące tabel są abuzywne (wyrok SOKiK), ale średni kurs NBP byłby prezentem dla banku. Bank mógłby zawsze stosować klauzule nielegalne z nadzieja, ze nikt nie wystąpi do sadu a nawet jeśli bank przegra w sadzie to i tak w zasadzie nie ponosi odp. bo sąd znajdzie pośrednie rozwiązanie. Piękna metoda na potencjalny niezły zysk bez większego ryzyka. Stąd europejskie interpretacje są raczej jednoznaczne - sad nie powinien zastępować klauzuli abuzywnej żadnym nowym zapisem. Paragraf dotyczący tabel nie obowiązuje a odpowiedzialność za jego stosowanie w przeszłości ponosi bank. Klauzule abuzywane są nielegalne od momentu wpisania ich do umowy (nie od momentu wpisania ich na listę nielegalnych).

Po wykreśleniu klauzuli reszta umowy (w moim przypadku) pozostaje spójna, nie ma żadnych innych odniesień do franka, wiec pozostaje kredyt złotówkowy z LIBOREM 3M CHF. Bank przeszarżował z chciwością i teraz ma kłopot. Od tych, którzy chcieli przynieść franki żądał opłaty za aneks do umowy - sami wyprodukowali dowody przeciw sobie.

[Znam te zasady, ale faktem jest, że jeśli z mocy prawa (nowego) nie zmieni się sposób stosowania spreadu to banki będą korzystały z BTE, kredytobiorca bęodzie latami ponosił koszty prawne. Co jest lepsze? Wg mnie moje rozwiązaniee. PK]

Kolejna sprawa to ubezpieczenie niskiego wkładu własnego – tu banki również przegrywają. W umowie są zapisy o zwrocie kosztów ubezpieczenia, które nie są zgodne z ogólnymi zasadami zawierania umów. W moim przypadku dodatkowo bank zapisał w umowie formułę zgodnie, z która sam sobie wylicza kwotę kosztu ubezpieczenia, ale niestety żądane kwoty mają się nijak do tego, co bank w rzeczywistości płaci firmie ubezpieczeniowej, którą zmienił w międzyczasie bez informowania klientów, co również jest nielegalne.
Dlatego bank przegrywa już u arbitra, ale pozew zbiorowy jest lepszym rozwiązaniem, bo załatwi sprawę w odniesieniu do przeszłości i przyszłości.

[Ile bank płaci tego Pan nie wie. A na umowę ubezpieczenia Pan się godził. PK]

Media serwują nam niezłą pulpę. Komunikaty ministra Szczurka i prezesa Belki:
„Banki jednak obliczając raty będą brały pod uwagę ujemny LIBOR, dzięki czemu raty kredytów będą nieco mniejsze.”

Żadna łaska. Definicja LIBOR nie gwarantuje wartości dodatniej ani nieujemnej. Całkowite oprocentowanie kredytu jest sumą – tak mówi umowa. Gdyby zmieniono jednostronnie warunki umowy to mielibyśmy koleją falę pozwów grupowych.

[Nie prawda. Były banki, które zabezpieczały się pisząc, że jeśli jest uujemny to przyjmuje się zero. Teraz będą musiały to zmienić. PK]

„Banki nie będą żądały dodatkowych zabezpieczeń dla kredytów na nieruchomości, których rynkowe ceny są niższe od wartości kredytu.”
To może być ukłon ze strony banków, ale tylko i wyłącznie, jeśli w umowie są prawidłowe zapisy dotyczące dodatkowego zabezpieczenia – zwalanie całego ryzyka na klienta nie jest legalne. W moim przypadku cały zapis jest nielegalny (klauzula niedozwolona nr 3182 z 2010-12-14). Jest więcej przykładów z innych banków.

Banki odrzucają możliwość dopłacania do kredytu w przypadku, gdy całkowite oprocentowanie kredytu będzie ujemne. Powołują się na definicje kredytu. Interesujący kierunek… Korzystając z tej samej definicji możemy dojść do wniosku, ze umowy podpisane z bankiem wcale nie są umowami kredytowymi, ale hybrydami / combo, które podlegają innym regulacjom. Był zakład na kurs i był zakład na oprocentowanie. Każdy powinien ponieść konsekwencje, również bank w przypadku, kiedy musi dopłacić. Z wywodu prawników ZBP wynika, ze tracić może tylko klient.

[Kilent godził,się na rzyzyko kursowe. Brak znajmości rynku nie jest usprawiedliwieniem. PK]

Banki od lat gwiżdżą na wyroki SOKiK, niedozwolone klauzule nadal są w umowach i banki zgodnie z nimi działają. KNF i UOKiK są nieskuteczne. Na szczęście powstała instytucja pozwu zbiorowego.

Pozdrawiam,
M.

[W całości podtrzymuję swoje zdanie. Można i trzeba zmienić spread.,Trzeba zmienić prawo bankowe. Nie wchodzi w rachubę anulowanie umowy, czy powrót do innego kursu. Dzięki SNB kredytobiorcy mieli 3 lata spokoju. Można było w coemno zakładać, że kiedyś kurs zostanie uwolniony i frank się umocni. Trzeba było myślec. 3 lata... Ja mogę to spokojnie mówić, bo zawsze publicznie twierdziłem, że jeśli ktoś nie bierze kredytu w PLN to automatycznie staje sie spekulantem walutowym. Winny jest ten, kto nie słuchał albo się nie przejmował. PK]

420
16:39, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Hermes 411

Czy to, że banki w różny sposób zabezpieczały kredyty frankowe jest przestępstwem?? A jeśli tak, to z jakiego paragrafu i kodeksu??
Czy to, że banki nie posiadające własnego źródła walut, pozyskiwały je w wyniku transakcji SWAP - jest przestępstwem, a jeśli tak, to z jakiego paragrafu i kodeksu??
Czy fakt udzielania kredytów walutowych lub denominowanych w walucie - jest przestępstwem, a jeśli tak, to z jakiego paragrafu i kodeksu??

Proponuję aby trzymać się faktów, a nie "teoryi" spiskowych, i dywagacji - co by było gdyby .............

Ponawiam pytanie do wrazliwych na "krzywdę" "franciszkanów" - czy banki powinny dzielić się zyskiem z klientami biorącymi kredyt?? Czy również powinny się z klientami dzielić stratą na swojej działalności??
Czy kolega jest za tym, aby jeśli bank źle oszacował własne ryzyko na działalności kredytowej i ponosi straty - to aby część tej straty pokryli pozostali kredytobiorcy - czasowo zwiększając wysokość wpłacanych rat, lub podnosząc sobie oprocentowanie kredytu - zwiększające marżę banku ???

To są proste pytania, które nie wymagają skomplikowanej wiedzy z zakresu rachunkowości, aby na nie odpowiedzieć

@Ekonom 407

Mam bardzo podobne odczucia. A co do linku - nie wiem czy pomoże, jednak są tam liczby z konkretnych banków, oraz dane potwierdzające to, o czym pisałem już w #20. W linku Samcika jest to opisane obszerniej i ze szczegółami - bowiem autor zwrócił się do banków o takie informacje i je uzyskał, choć teoretyków gawędziarzy tawernianych i tak nikt nie przekona i chyba przekonywał nikt nie będzie :))))

Polacy to dziwny naród - jak wydarza się katastrofa lotnicza - to 30 milionów obywateli staje się ekspertami od pilotowania TU-154, oraz od procedur lotniczych. Jak skacze kurs waluty i jest problem z kredytobiorcami (przecież w każdej walucie będzie taki sam problem) - to nagle jak z pod ziemi owe 30 milionów specjalistów od lotnictwa staje się w jednej chwili - specjalistami od rachunkowości i księgowości banków. Jak zatonie polska łódź podwodna (której notabene nie posiadamy) - to 30 milionów ekspertów wypowie się ze znawstwem na temat wytrzymałości konstrukcji statków na zgniatanie. Cóż - taki tu mamy klimat :):):):):):)

HP

421
16:47, 25 stycznia 2015
rk pisze:

Panie Piotrze
bardzo pana szanuje, ale proszę mi odpowiedzieć na pytanie czy czuje się Pan dobrze w sytuacji gdzie od kilku lat ciągle Pan uspokaja kredytobiorców CHF aby nie działali pochopnie i nie przewalutowywali swoich kredytów ostatnio w grudniu a wcześnie przy pierwszej fali podwyżek w 2008 r
Czy nie mam Pan poczucia, że coś tu jest nie tak, że kredyty zwykłych ludzi wzrosły w tym czasie dzięki między innymi Pana uspokajającym poradą ponad dwukrotnie. Czy nie powinien Pan w tym czasie siedzieć cicho a nie z anten TV doradzać spokój i czekanie To co się stało to nie jest ryzyko kursowe to jest przekręt banksterów
W Polsce nie mamy wojny ani innych kataklizmów więc co jest z ta PLN

[Odpowiedź powyżej w końcu odpowiedzi dla Magnavox. W grudniu nie było pytań o franka. A ja zawsza mówiłem to, co napisałem Magnavox. Moje credo było zawsze, od 10 lat takie samo: bierzesz we frankach - stajesz się spekulantem walutowym. A spekulantom walutowym ja nie doradzam. I były bardzo zame osoby, które słuchającmoich wypowiedzi zmienili walutę kredytu. I publicznie tym mówią. PK]

422
17:16, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

#416 HP
Jeżeli na 1000 zł udzielonego kredytu bank musi mieć pokrycie 1000 zł....... to oznacza, że rezerwa obowiązkowa powinna wynosić 100%........ czy tak jest faktycznie gdziekolwiek na świecie?

423
17:24, 25 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Panie Piotrze!

Przekazałem ostrzeżenie, jednak nie chciałbym, żeby ktokolwiek na bazie mojego zapewne niezbyt precyzyjnego tłumaczenia podejmował jakiekolwiek decyzje, dlatego na ostrzeżeniu poprzestanę.

Warszawiak.

424
17:59, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

#419 PK
.............."[Kilent godził,się na rzyzyko kursowe. Brak znajmości rynku nie jest usprawiedliwieniem. PK]"............

Pełna zgoda.......... a czy banki na tym mogą tylko zyskiwać?.......

Jeżeli ktoś wziąłby kredyt po obecnym kursie 4.30....... a za niedługo... na skutek wzmocnienia złotówki do euro..... kurs spadłby poniżej 4.00 ( na trwale)...... to bank poniósłby stratę......

Ryzyko jest obustronne.

[Nie poniósłby straty jeśli wziął pod kredyt w Polsce kredyt/linię w CHF. Bank na kursie ani nie traci ani nie zarabia. Ile razy trzeba tompowtarzać? Problemem jest tylko spread. Dla kredtybiorcy. PK]

425
18:21, 25 stycznia 2015
krzys pisze:

@HP
Zgniatać to sobie możesz orzeszki:)
Jesteś takim samym ekspertem jak znawcą a raczej snafcą statystyki matematycznej czy wykresików/prognoz GUS-u.

426
18:55, 25 stycznia 2015
R pisze:

@PK, #420

Nie sądzę, żeby Pan się akurat wpisywał w to, o czym napisał w ostatnim akapicie, chociaż... popełnił Pan błąd:

[To do mnie??? Jako żywo w sprawie łodzi podwodnej się nie wypowiadałem 😉 . PK]

"...Jak zatonie polska łódź podwodna (której notabene nie posiadamy) - to 30 milionów ekspertów wypowie się ze znawstwem na temat wytrzymałości konstrukcji statków na zgniatanie..."

Notabene faktycznie Polska Marynarka Wojenna nie ma czegoś takiego jak "łódź podwodna", ale z tego co pamiętam w służbie nadal jest 5 okrętów podwodnych: ORP "Orzeł", ORP "Sęp", ORP "Sokół", ORP "Bielik" i ORP "Kondor". Ten pierwszy nie jest zbyt nową konstrukcją (liczy sobie coś koło 30 lat), to jednak jeszcze niedawno brał udział w manewrach na Bałtyku ;) i... udało mu się nie zatonąć, a nawet dokopać fregacie :)))

http://www.3fo.mw.mil.pl/index.php?lok=2&akcja=dywizjon_podwodny
http://www.3fo.mw.mil.pl/index.php?akcja=typ_kilo
http://www.3fo.mw.mil.pl/index.php?akcja=typ_kobben
http://konflikty.wp.pl/kat,1020231,title,Polskie-okrety-podwodne-Czym-dysponuje-Marynarka-Wojenna-i-co-zamierza-kupic-w-przyszlosci,wid,15676431,wiadomosc.html

427
19:14, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/wybory-w-grecji-populistyczna-syriza,30,0,1699614.html

..........."Populistyczna, lewicowa partia SYRIZA Aleksisa Ciprasa, która sprzeciwia się narzuconym przez Brukselę oszczędnościom, uzyskała większość głosów 35 - 39,5 proc. głosów - wynika z badań sondażowych (exit poll) "..........
..........."By łatwiej utworzyć rząd, greckie prawo wyborcze przewiduje, że zwycięska partia dostaje dodatkowo 50 miejsc w parlamencie."...........

Z prostego przeliczenia wynika, że nawet przy wygranej 35%..... Syriza może uzyskać w liczącym 300 posłów parlamencie 155 mandatów..... a więc będzie mogła rządzić sama....... może być ciekawie ;-)

428
19:17, 25 stycznia 2015
ryszard pisze:

Wraca niepokój na rynki...
ECB zrobił co miał zrobić a dzisiaj wygrała SYRIZA. "Barbarzyński relikt" i USD ma się dobrze:-)) Żyjemy w ciekawych czasach,
ale niektóre aktywa są mocne. Coraz bliżej do parytetu USD=EUR.

429
19:32, 25 stycznia 2015
krak15 pisze:

http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/wybory-w-grecji-eksperci-ta-partia-mialaby,61,0,1699389.html

Europejska lewica za SYRIZĄ

Europejskie partie lewicowe udzieliły w przeddzień wyborów parlamentarnych w Grecji poparcia greckiej lewicowej SYRIZIE, faworytce niedzielnego głosowania i zadeklarowały, że będą walczyć z nadmiernymi oszczędnościami brutale narzuconymi południowej Europie.

Po dwóch dniach obrad zakończyła się w sobotę w Barcelonie zorganizowana przez te partie konferencja nazwana I Forum Południowej Europy. Jej uczestnicy zastanawiali się nad znalezieniem alternatywy dla polityki nadmiernych cięć finansowych i oszczędności zaaplikowanej krajom Południowej Europy przez Unię Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Na zakończenie obrad przyjęto dokument nazwany Deklaracją Barcelońską. Wskazuje ona jako cel walkę z neoliberalną strategią narzuconą krajom południa Europy w związku z kryzysem gospodarczym.

Jako ważny krok prowadzący do zmiany sytuacji południowej Europy Deklaracja wskazuje renegocjację zadłużenia publicznego. Po wyborach w Grecji powinna się odbyć wielka konferencja europejska w tej sprawie.

430
19:47, 25 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz,

„[Znam te zasady, ale faktem jest, że jeśli z mocy prawa (nowego) nie zmieni się sposób stosowania spreadu to banki będą korzystały z BTE, kredytobiorca bęodzie latami ponosił koszty prawne. Co jest lepsze? Wg mnie moje rozwiązaniee. PK]”

Pewnie Pańskie rozwiązanie. Pańskie rozwiązanie przede wszystkim obejmie osoby, które nie są w stanie z różnych powodów podjąć aktywnego działania w swoim interesie. Gdyby było dostępne od ręki, bez walki w sadzie to ja jestem za! Ja przystąpiłem do pozwu zbiorowego i liczę na to, ze bank poniesie konsekwencje. Koszt to grosze, bo do pozwu przyłączyło się ponad 2.000 osób a zgodnie z formułą pozwu zbiorowego kolejni mogą się przyłączać i jest kolejny ponad 1.000 chętnych. Jeśli wygramy to pozostałe 50.000 – 60.000 tysięcy będzie miało ułatwiona drogę.

[Ile bank płaci tego Pan nie wie. A na umowę ubezpieczenia Pan się godził. PK]

Ma Pan rację, nie wiem, bo bank nie chce ujawnić dokumentów. Zobowiązałem się ponieść koszty ubezpieczenia, więc byłoby miło gdyby bank je ujawnił. Sam fakt, ze bank nie chce ujawnić kosztów ubezpieczenia, (które ja mam pokryć) jest, co najmniej dziwny a to, ze nie poinformował klientów o zmianie ubezpieczyciela jest zwyczajnie nielegalne i dlatego przegrywa już u arbitra – referuje do faktów. Bank oddaje składkę, ale trzeba powalczyć. Nie wierze w to, ze po zmianie ubezpieczyciela bank ponosi dokładnie, idealnie taki sam koszt jak w przypadku poprzedniego ubezpieczyciela, stąd moja decyzja o przystąpieniu do pozwu. Koszt to grosze – kilkaset złotych.

„[Nie prawda. Były banki, które zabezpieczały się pisząc, że jeśli jest uujemny to przyjmuje się zero. Teraz będą musiały to zmienić. PK]”

Ma Pan rację. Były takie banki, ale zgaduje, ze było ich stosunkowo niewiele, bo mam w ręku umowę nawet z września 2011 gdzie takiego zastrzeżenia nie było. 2 banki, które znam nie stosowały tej klauzuli z zerem. Nie wiem, jakie są proporcje.

„[Kilent godził,się na rzyzyko kursowe. Brak znajmości rynku nie jest usprawiedliwieniem. PK]”

Zgadzam się w pełni. Płace zgodnie z kursem rynkowym. Przyjmę znacznie wyższy kurs niż mamy. Dlaczego bank nie chce przyjąć ujemnego całkowitego oprocentowania kredytu?

„Trzeba było myślec. 3 lata... Ja mogę to spokojnie mówić, bo zawsze publicznie twierdziłem, że jeśli ktoś nie bierze kredytu w PLN to automatycznie staje sie spekulantem walutowym. Winny jest ten, kto nie słuchał albo się nie przejmował. PK”

Myślę, że myślę ;-) Każdy kredyt to jakies ryzyko, jaki bedzie WIBOR po 2020 tego nikt nie wie...
Ja nie mam do nikogo (a szczególności z pewnością nie do Pana) żadnych pretensji, ani nie oczekuje od nikogo, żadnej pomocy. Chciałbym jedynie, aby urzędy i komisja były skuteczne.
Generalizując, to franki dostawali zazwyczaj zamożniejsi i te kredyty są lepiej spłacane. Najdalej za 3 m-ce kiedy ujemny LIBOR w pełni „wejdzie w życie” i wszystko ucichnie. Zabrałem głos w dyskusji, bo znam konkretne przykłady z banków, które przodowały i uważam, ze warto być precyzyjnym a banki nie zawsze grają fair. Do pozwów przystąpiłem, bo uważam, ze społeczeństwo musi pokazywać, ze nie jest bezbronne, ze nie wszystko uchodzi płazem.
Próg zmiany oceny własnej decyzji (wyższy kurs) jeszcze zdecydowanie przede mną a próg bólu znaaaacznie wyżej.

Co po wyborach w Grecji? Hiszpania jesienią bedzie druga?

[Wybory w listoadzie. Kiedy rynki zaczną się bać PODEMOS? PK]


Ja nadal obstawiam dolara i akcje Chińskie i Azjatyckie z daleka od Europy – bardzo stabilna hossa.

Pozdrawiam,
M.

431
20:06, 25 stycznia 2015
wujek DR pisze:

"Jako ważny krok prowadzący do zmiany sytuacji południowej Europy Deklaracja wskazuje renegocjację zadłużenia publicznego."

przecież to proste, skoro problemem są długi, to je anulujmy. banksterzy sobie poradzą... albo i nie - niech padają.
ale to nie problem - oszczędzający u banksterów są sami sobie winni. przecież uczciwy człowiek nie ma pieniędzy, tylko kredyt we franku.

czy mogę być głównym ekonomistą jakiejś lewicowej/prawicowej (teraz to wszystko jedno) partii? myślę, że się nadaję.

432
20:22, 25 stycznia 2015
R pisze:

@PK, #426

"... [To do mnie??? Jako żywo w sprawie łodzi podwodnej się nie wypowiadałem 😉 . PK]..."

Ależ oczywiście! Mój błąd! Chyba obaj staramy się unikać tematów "samolotowo-podwodniackich" ;) :) I to z wiadomych powodów.

Post był adresowany do Huberta Piskorskiego i do jego postu nr 420.
Jak widać, pośpiech jest naprawdę kiepskim doradcą ;) :)

433
20:38, 25 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Gospodarz,

Takie plotki, ze Grecja ośmieli Hiszpanów i PODEMOS urośnie w siłę a Hiszpania to już nieco inny kaliber...

Pozdrawiam,
M.

[To nie plotki. PODEMOS popierał SYRIZĘ. PK]
 

434
20:42, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Magnavox 419

"""...W moim przypadku cały zapis jest nielegalny (klauzula niedozwolona nr 3182 z 2010-12-14). Jest więcej przykładów z innych banków...."""

A co Pana skłoniło do podpisania umowy, która w wielu punktach (jak sam kolega dowodzi) jest nielegalna??

"""...Banki od lat gwiżdżą na wyroki SOKiK, niedozwolone klauzule nadal są w umowach i banki zgodnie z nimi działają. KNF i UOKiK są nieskuteczne. Na szczęście powstała instytucja pozwu zbiorowego...."""

Myli się Pan, żaden bank nie może "gwizdać" na wyrok SOKiK - bowiem konsekwencją "gwizdania" są kary pieniężne dochodzące do 10% przychodów brutto - w danym roku kalendarzowym.
Po prostu - w różnych bankach były (i są) różne umowy, które zawierały różne zapisy - więc trzeba zaskarżać każdy zapis osobno - jeśli różni się od uznanego za abuzywny - choćby tylko jednym zdaniem zmieniającym sens zapisu - to po pierwsze.
Po drugie - jeśli chodzi o wspomnianą przez Pana "tabelę" wymiany, sąd nie zakwestionował samej tabeli, tylko fakt, że bank nie ustalił konkretnej wysokości spreadu, lub zasady jej obliczania - PRZED podpisaniem umowy, co skutkowało w późniejszym terminie dowolnością jednostronnych ustaleń, co narusza (lub może naruszać) interesy jednej ze stron umowy.
Zatem nie ma czegoś takiego jak - "abuzywna tabela" - w przypadku innych banków, wobec których SOKiK nie wydał analogicznego orzeczenia.

ps. [W całości podtrzymuję swoje zdanie. Można i trzeba zmienić spread.,Trzeba zmienić prawo bankowe. Nie wchodzi w rachubę anulowanie umowy, czy powrót do innego kursu. Dzięki SNB kredytobiorcy mieli 3 lata spokoju. Można było w coemno zakładać, że kiedyś kurs zostanie uwolniony i frank się umocni. Trzeba było myślec. 3 lata... Ja mogę to spokojnie mówić, bo zawsze publicznie twierdziłem, że jeśli ktoś nie bierze kredytu w PLN to automatycznie staje sie spekulantem walutowym. Winny jest ten, kto nie słuchał albo się nie przejmował. PK]

Zgadzam się prawie w całości, ale nie wiem czy nie odbierze Pan mojej zgody jako ataku na siebie, więc ten wpis "aprobujący" pański pogląd - niech będzie warunkowy ;)


@krak 422

"""...Jeżeli na 1000 zł udzielonego kredytu bank musi mieć pokrycie 1000 zł....... to oznacza, że rezerwa obowiązkowa powinna wynosić 100%........ czy tak jest faktycznie gdziekolwiek na świecie?..."""

Panie szanowny - krak, to niezbyt mądre pytanie zadaje kolega z uporem maniaka, choć tłumaczyłem to już pierdylion razy. Zatem w drodze wyjątku (jako że kolegę polubiłem) odpowiem po raz pierdylion pierwszy (i zarazem ostatni):

- myli kolega rezerwę obowiązkową określoną prawem, z kapitałem obrotowym banku.

ps. gdyby miał kolega jeszcze jakieś pytania w tej kwestii - to najpierw trzeba zrozumieć co to rezerwa obowiązkowa, a co to - kapitał obrotowy i do czego służy jedno a do czego drugie.



HP

435
20:48, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #416

"Sugerujesz że słowa posiadają jakieś magiczne znaczenie i użycie słowa "KREUJE" - jest równoznaczne z użyciem powietrza."


Przypominam Tobie i wszystkim pozostałym, że banki NIE kreują pieniądza Z POWIETRZA . Przyjmij to w końcu do wiadomości, ze kreowanie pieniądza z powietrza to bzdura. Przestań pisać o tym „powietrzu”, albo raz na zawsze odczep się od moich wypowiedzi.

NIE ŻYCZĘ SOBIE kłamstw na mój temat, i insynuacji, że niby ja tak twierdzę albo twierdziłem. Uporczywe powtarzanie tej bzdury z "powietrzem" ma charakter czystej złośliwości upierdliwego trolla.

Banki komercyjne kreują pieniądz ze zobowiązania do spłaty, jeżeli już takie sformułowanie na siłę chcesz używać, a więc pieniądz tak wykreowany posiada fizyczne oparcie w aktywach banku, czyli umowie kredytu (zobowiązaniach klientów wobec banku). Za tym zobowiązaniem stoi cały przymus aparatu państwa !!! Jak możesz to nazywać "powietrzem" ????

 

436
21:00, 25 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@R

"""...Notabene faktycznie Polska Marynarka Wojenna nie ma czegoś takiego jak "łódź podwodna", ale z tego co pamiętam w służbie nadal jest 5 okrętów podwodnych: ORP "Orzeł", ORP "Sęp", ORP "Sokół", ORP "Bielik" i ORP "Kondor". Ten pierwszy nie jest zbyt nową konstrukcją (liczy sobie coś koło 30 lat), to jednak jeszcze niedawno brał udział w manewrach na Bałtyku ;) i... udało mu się nie zatonąć, a nawet dokopać fregacie :)))...."""

Według mojej wiedzy ogólnej (nie jestem tu specjalistą) 30 - letni okręt (w tym nawet podwodny) - to skansen odwiedzany głównie przez wycieczki szkolne. Ale skoro kolega twierdzi - że dokopał fregacie, to......... wycofuję się ze stwierdzenia że Polska Marynarka Wojenna nie posiada łodzi podwodnych ;)

ps. pomylił kolega adresata odpowiedzi - potwierdzam PK nie miał i nadal nie ma nic wspólnego z łodziami podwodnymi :):):):)

HP

437
21:17, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

Grecja - temat na dzisiaj. Podsumowanie sukcesów neoliberalnych reform na jednym obrazku:

https://larspsyll.files.wordpress.com/2015/01/stasi-4-thumb-large.jpg

(z blogu LARS P. SYLL)

438
22:01, 25 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski #416

"Jacku, w jaki sposób słowo 'banki kreują' zaprzecza temu - że bank musi posiadać analogiczne zabezpieczenie o wartości 'wykreowanego' kredytu?? "


Pan Samcik jasno i wyraźnie napisał, że banki kreują pieniądz. Jeżeli inaczej interpretujesz jego słowa, to bardzo proszę, przedstaw swoją wersję, a nie pajacuj na temat znaków interpunkcji.

A cytowane sformułowanie nie musi niczemu zaprzeczać. Ani pan Samcik, ani ja nie zaprzeczamy, ze banki maja zabezpieczenia. Ja uważam, że posiadają obecnie nawet większe, niż wymaga tego od nich prawo. Tyle, że z samego faktu posiadania zabezpieczeń nie wynika przecież, że banki "pożyczają cudze pieniądze".

Natomiast zwrot "analogiczne zabezpieczenie o wartości ‘wykreowanego’ kredytu" to twoja prywatna opinia, nie pana Samcika. Na dokładkę, mogę jedynie przypuszczać, że "analogiczna" oznacza dla Ciebie to samo co "równa co do wartości". Dlaczego więc nie napisałeś "tej samej wielkości" tylko "analogiczna", czyżby nie była ona równa udzielonemu kredytowi, tylko w jakimś sensie "analogiczna" (mniejsza? większa? relatywnie porównywalna? wystarczająca? podobnego rzędu wielkości? częściowo pokrywająca? itd. a może coś innego)
 

439
22:36, 25 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ HP,

„A co Pana skłoniło do podpisania umowy, która w wielu punktach (jak sam kolega dowodzi) jest nielegalna??”

A dlaczego miałbym nie podpisywać skoro wiadomo, ze klauzula abuzywna mnie nie obowiązuje? Pozostałe warunki, które były w umowie były legalne i odpowiadały mi.

Wyrok SOKiK dotyczy tej konkretnej klauzuli wyjętej z mojej umowy kredytowej. Także pierwszy krok postepowania mamy już za sobą. Bank zna wyrok i nie zmienia postepowania, ustala spread tak jak chce. To są fakty. Nadzór jest nieskuteczny.

Ja cos pisałem o „abuzywnej tabeli”? Bez komentarza.

Pozdrawiam,
M.

440
23:23, 25 stycznia 2015
R pisze:

@Hubert Piskorski, #436

"... Według mojej wiedzy ogólnej (nie jestem tu specjalistą) 30 - letni okręt (w tym nawet podwodny) - to skansen odwiedzany głównie przez wycieczki szkolne..."

Faktycznie, jest to baaardzo ogólna wiedza, ale przy okazji muszę rozczarować, 30 lat to jeszcze nie tak dużo, a wycieczki, nawet te szkolne, do tego "skansenu" chyba by i tak nie wpuszczono - okręt jest w służbie a nie muzeum ;) Wynik "gry wojennej" z ORP "Kościuszko" 3:1 dla "Orła".
http://natemat.pl/76435,miliardy-na-nowe-okrety-podwodne-to-bezsensowny-wydatek-prof-rybinski-chyba-nie-spodziewamy-sie-nowego-potopu

Tylko dlatego o tym wspominam, bo wkrótce czeka nas przetarg właśnie na dostawę okrętów podwodnych - i jak podają niektóre źródła - na kwotę 7,5 mld zł. Mimo wszystko to trochę i ciut ciut kasy... w dodatku będzie to kasa z podatków. Dobrze by było, żeby nie wyszło jak zawsze... np. tak jak z osławionymi Leopardami od Niemców.
Nawiasem mówiąc, to czołgi Leopard 2... Hmm, to konstrukcja z końca lat 70-tych XX wieku. Większość konstrukcji śmigłowców (a jak kto woli helikopterów) wojskowych będących na wyposażeniu armii USA pamięta czasy... wojny w Wietnamie ;) a strategiczne bombowce Rosji są jeszcze starszym roziązaniem, a mimo wszystko budzą grozę...

Tak więc twierdzenie, że coś jest lub nie skansenem... proponuję zostawić faktycznie fachowcom :)

441
23:31, 25 stycznia 2015
Joker pisze:

@Grecja @ Syriza

Kochani, to wielkie swieto dla Jokera. Jest piewrsza szansa od dawna na zniszczenie systemu bankowego. Systemu lichwy ktory rozlozyl Europe na kolana. Jezeli default oglosi Grecja, moga polecie derywatywy. A tego nie wytrzyma system lichwy I lewaru. Joker kleka I bedzie sie goraco modlil o bankructwo Europy. To nowa przyszlosc dla wszystkich. Nie beda juz ponizac glodnych emerytow na branie lichwiarskich pozyczek. Skonczy sie najwiekszy kant w historii. Szwindel oparty na pieniadzu dluznym. Wszyscy bedziemy rowni. Parada oszustow z Dawos powinna znalesc sie w ciupie. Nacjonalizowac banki. wprowadzis system oparty na zlocie. Tak jak bylo przed wojna. Nasi przodkowie przewracaja sie w grobach do czego to doszlo. Potem kolej na Polske, tez trzeba oglosic bankructwo. Upadnie ten przeklety NWO. Upadnie 300 letni wyzysk lichwa. Skona FED, BofE, ECB. Pasozyty karmiace sie ludzka bieda.
 

442
01:16, 26 stycznia 2015
wujek DR pisze:

#437 jacek "'Grecja - temat na dzisiaj. Podsumowanie sukcesów neoliberalnych reform na jednym obrazku:"
bardzo smutny obrazek. tylko co maja z tym wspólnego 'neoliberalne reformy"? (co to jest neoliberalizm?)

pozwól, że podam przykład.
bandyta napada cię na ulicy, zostajesz ciężko ranny, odwożą cię do szpitala, chirurdzy amputują ci rękę.

czy to pracownicy szpitala są sprawcami twojego nieszczęścia? - według ciebie - tak - przecież to lekarz trzymał piłę.
czy teraz rozumiesz, jak bardzo się wygłupiłeś?

443
08:34, 26 stycznia 2015
jacek pisze:

@Joker #441

"Kochani, to wielkie swieto dla Jokera. […]"

Nie cieszył bym się przedwcześnie. Życie uczy, że politycy z zasady nie spełniają swoich zobowiązań. Może się w praktyce okazać, że gdy przyjdzie do rządzenia, to Syriza będzie tak samo "lewicowa", jak Hollande okazał się "lewicowy”. Może być dużo szumu, jakieś symboliczne i niezbyt istotne zmiany dla uspokojenia publiki, a na koniec wszystko zostanie po staremu, Grexitu nie będzie, tylko nowy program "pomocowy" i lekkie poluzowanie polityki oszczędności, ale bez przesady, aby Niemcom nie odbierać zysków. Poczekaj na fakty.

444
08:55, 26 stycznia 2015
krak15 pisze:

#434 HP
Kapitał obrotowy banku to płynne środki za pomocą których bank rozlicza przelewy (rezerwy.... obowiązkowa + nadwyżka) lub dokonuje wypłat gotówki (gotówka w kasie).

Jeżeli suma udzielonych kredytów musiałaby mieć pokrycie w pieniądzach wpłaconych w postaci depozytów (lokat i "a vista").... to suma depozytów "kredytowych" nie mogłaby przekroczyć sumy depozytów pochodzących z wpłat gotówki.... a to oznacza, że suma wszystkich depozytów nie mogła by przekroczyć dwukrotnej wartości sumy rezerw i gotówki w bankach..... (matematyka).

Proszę spojrzeć na Chart.1 str.8 w:
http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneyintro.pdf
tam ten stosunek wynosi około 4..... czyli około połowa wszystkich depozytów nie ma pokrycia....... i to są depozyty "kredytowe".

Dlaczego jest to możliwe?........ bo kapitał obrotowy nie służy do UDZIELANIA kredytów a do ROZLICZANIA przelewów i wypłat gotówkowych....... a ponieważ rozlicza się salda przelewów, więc nie potrzeba go tyle.

Powtarzaliśmy to tutaj na forum wielokrotnie...... ale Kolega o wszystkim zapomniał..... jak grochem o ścianę.. ;-)

445
08:58, 26 stycznia 2015
Max pisze:

@407 Ekonom, @420 HP
Pełna zgoda. Każdy blog ma swojego głupka. Ten jest nad wyraz aktywny. Łącznie z niedzielą.

446
09:04, 26 stycznia 2015
jacek pisze:

@wujek DR #442

Na szczęście kuracja oszczędności i zaciskania pasa została oficjalnie i jawnie zaaplikowana Grecji przez MFW, KE i EBC. Jasno także określono zasady tej kuracji, opierające się na neoliberalnym programie pochodzącym z czasów konsensusu Waszyngtońskiego. Jest na to tyle oficjalnych materiałów, że nie da się tego zakłamać, więc nawet nikt tego nie próbuje.

Zwróć także uwagę, że MFW już dawno oficjalnie uznał ten program naprawczy za błędny i w swoich dokumentach przyznał się do błędu.

Ekonomiści na całym świecie nie ukrywają, że program ten ponosi klęskę. Na dokładkę jest to widoczne nie tylko dla specjalistów, ale także dla zwykłych ludzi.

Więc twój przykład jest kompletnie nie trafiony. Raczej należało by porównać to z sytuacją, gdy lekarz zamiast cię opatrzyć aplikuje ci upuszczanie krwi, twierdząc, że to uniwersalny środek na wszelkie dolegliwości. Gdy z powodu upuszczania krwi pacjent czuje się gorzej albo nawet umrze, lekarz twierdzi, że to wina przeciągów i upiera się dalej, że upuszczanie krwi jest super.

Dlatego przypisywanie neoliberalnej IDEOLOGII winy za rezultaty tej greckiej akcji "uzdrawiania” kraju jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ przyjęte działania wynikają BEZPOŚREDNIO z tej ideologii, są wprost wdrażaniem jej zaleceń w praktyce.

p.s.
Czekam na pierwsze artykuły, że ten program ratunkowy, zastosowany w Grecji był typowy dla Keynesizmu. Na pewno się doczekam, …. :))

447
09:24, 26 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Jacek
Jak wiesz, w wielu sprawach się z Tobą nie zgadzam, ale są takie, z którymi się zgadzam :-). Masz rację, banksterzy kupią Syrizę i znowu na jakiś czas będzie cacy i miodzio :-)
Dobrze wiesz, że te "pomoce " MFW, KE i EBC to tak na prawdę była pomoc bańkom niemieckim i francuskim. System jest zgniły i skorumpowany i sadzę, że to dochodzi do świadomości coraz większej ilości Europejczyków. Jeśli Syriza nie da się przekupić, to jest duża szansa na to, co napisał Joker w 441 . Co by nie było, tego systemu już się nie da zreformować.
P.S. dla Jokera
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Koniec-gry-dla-bankow-centralnych-7232769.html

448
09:55, 26 stycznia 2015
Amino pisze:

Chyba tylko Warszawiak próbuje dociec JAK zabezpieczone po stronie banków sa kredyty frankowe. Ma to KLUCZOWE znaczenie dla RZETELNEGO OSZACOWANIA RZECZYWISTYCH kosztów (strat) które poniosły by banki gdyby np. mialo dojść do przewalutowania kredytów.
Byłaby przy tym (będzie?) masa krzykliwej demagogii , a mi (Warszawiakowi pewnie też) chodzi o TWARDE liczby.
Może się to komuś podobać czy nie , ale MILIONA ludzi (kredytobiorcy+rodziny) z taka bombą zostawic nie można.
Państwo ktore by tak zrobiło samo byłoby w sumie szalone. I naprawdę NIE MÓWMY o półśrodkach : sensowne są tylko takie rozwiązania które TRWALE zdejmą z tych osób RYZYKO KURSOWE.
Zobaczycie, jak banki będą temat ROZMYDLAĆ i UNIKAĆ twardych LICZB...
Ciekawe czy będe miał rację ;)

[Pogrąża się Pan w jkichś saleństwach nie zważając na to, ze temat jesat już na wiele sposobów omówiony. Choćby w blogu Samcika. Zacznę ciąć te wynurzenia. PK]

449
10:06, 26 stycznia 2015
jacek pisze:

@PIOTR #447

Nie będę ukrywał, że mam podobne zdanie, co Ty, co do skorumpowania systemu. A co będzie, zobaczymy.

450
10:15, 26 stycznia 2015
jacek pisze:

@krak15 #444

"[…] bo kapitał obrotowy nie służy do UDZIELANIA kredytów a do ROZLICZANIA przelewów i wypłat gotówkowych....... a ponieważ rozlicza się salda przelewów, więc nie potrzeba go tyle."


Przypomnij sobie długą dyskusję na ten temat, która właśnie na tej kwestii ostatecznie utknęła. Uporczywe tkwienie w niezrozumieniu tej różnicy (moim zdaniem świadome ignorowanie, bo nie wierzę w to, że nie rozumieją) było właśnie tą kwestią, na której zakończyła się polemika.

Nie sądzę, by przekonały kogoś dane statystyczne, gdy obala się tym podstawy jego światopoglądu. Fakty i argumenty nie mają żadnych szans w starciu z religią.

 

451
10:40, 26 stycznia 2015
jacek pisze:

Dla wszystkich, którzy uważają, że w EU "drukuje się" pieniądze, wykresik:

http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2015/01/Wzrost-sumy-bilansowej-CC-by-Moyan-Brenn-3.jpg

Do przemyślenia.

452
11:30, 26 stycznia 2015
ryszard pisze:

Nadlatują czarne łabędzie...
Właśnie naleciał grecki mały łabędź zwany "SYRIZA", a do listopadowego lotu szykuje się już hiszpański łabędź o większej wadze zwany "PODEMOS". Lecz ten który dobije ostatecznie strefę euro nadleci z Wielkiej Brytanii;-)))

453
11:48, 26 stycznia 2015
Joker pisze:

@451 10:40, 26 stycznia 2015
jacek pisze:
"Dla wszystkich, którzy uważają, że w EU "drukuje się" pieniądze, wykresik:
http://www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2015/01/Wzrost-sumy-bilansowej-CC-by-Moyan-Brenn-3.jpg

Do przemyślenia."

Kochany jacku, to tylko indeks nie nadaza za baza :
http://www.zerohedge.com/sites/default/files/images/user3303/imageroot/2015/01/20150124_hyper.jpg

454
11:57, 26 stycznia 2015
daras pisze:

boki zrywać :))
http://samcik.blox.pl/2015/01/Klient-wpisal-poprawke-do-umowy-kredytowej-W.html#komentarze

455
12:01, 26 stycznia 2015
anonim pisze:

HP #415

Panie Hubercie pisze Pan o działaczach związkowych i ich zarobkach a znów pomija Pan większy problem.
Działaczy tych z wierchuszki jest sztuk kilka i to nie jest problem.
Problemem jest np. zarząd KW i każdy inny zarząd spółek Skarbu Państwa i spółek komunalnych (czyli też Skarbu Państwa) oraz Rady Nadzorcze tychże spółek to jest MEGA PRZEKRĘT na sumarycznie miliardy zł w całej Polsce.
Może mi Pan odpowiedzieć po co są Rady Nadzorcze w spółkach Skarbu Państwa? Skoro i tak ani zarząd ani nikt z członków rady za nic nie ponosi odpowiedzialności i dlaczego ich pensje są kilkukrotnie wyższe od podanych przez Pana działączy związkowych? Za co oni dostają pieniądze? Napewno nie za dobre gospodarowanie spółkami.
 

456
12:37, 26 stycznia 2015
R pisze:

@daras, #454

Ciekawe jak zakończy się ta sprawa ;)
A oto inny przykład relacji klient-bank:

http://finanse.wp.pl/kat,1033803,title,Wpadka-BZ-WBK-Wyslali-klientowi-poufny-dokument,wid,17191853,wiadomosc.html

457
12:37, 26 stycznia 2015
Amino pisze:

Panie Piotrze. Może ja faktycznie jestem OSZOŁOMEM :) ?cóż, wielu Ich chodzi po tym Padole, choc Nikt na tym Forum jeszcze się do tego ne przyznał ;) :) ale jeszcze raz (po raz ostatni). I zacytuję p. Samcika + Bank Milenium.
Piszą PRAWDĘ tylko czy aby NAPEWNO wyciągają DOBRY wniosek.
Bo kluczem jest R O Z Ł Ą C Z N O S C Z O BO W I A ZA Ń:
Pisze bank Millenium :
"Bank Millennium finansuje portfel kredytów hipotecznych w CHF za pomocą tzw. SWAP-ów walutowych. Są to instrumenty pozabilansowe, które polegają na tym, że
bank otrzymuje pożyczkę od swoich kontrahentów w określonej kwocie we frankach szwajcarskich
i jest zobowiązany zwrócić taką samą kwotę, w tej samej walucie"

..i Pan Samcik :
kredyty indeksowane do franka szwajcarskiego, a więc takie, gdzie klienci mają w umowie wpisaną kwotę długu w złotych, też wymagają finansowania we frankach. A to raczej zamyka dyskusję na temat możliwości przewalutowania umów bez poniesienia przez bank strat wynikających z różnicy kursowej między kwotą"

Teoretycznie racja, ale czy aby NA PEWNO ?
!ROZŁĄCZNOŚĆ ZOBOWIAZAŃ!
Skoro Bank REALNIE pozyczal ZŁOTÓWEK to ZABEZPIECZAJACYCH franków NIE ruszal.
W JAKIEJKOLWIEK formie ale ciągle FRANKI powinny być "w banku OBECNE"
I powinno ich być ciągle TYLE SAMO.
Bank więc MOŻE REALNIE - kredyt ""frankowy" przewalutować (jak wiemy, wszyztkie operacje i tak przeprowadza w złotówkach) a instrumenty zabezpieczające -
poprostu ODDAĆ.
Ponieważ , i kolo tego też WSZYSCY ciągle krążą - franki i złotówki były względem siebie ROZŁĄCZNE : Klient "do ręki " frankow nie dostawał - to GDZIE problem , żeby jedynie "potwierdzić to księgowo"

[Wystarczy. To ostatnie Pana post w tej sprawie. Wiecej zamulania już nie będzie. PK]

458
12:44, 26 stycznia 2015
ryszard pisze:

Spotkanie prezydenta z szefem NPB ws. "franciszkanów" trwa.
Prezydent zgadza się ze stanowiskiem premier, by współodpowiedzialność za należności klientów wzięły banki.

459
12:48, 26 stycznia 2015
Joker pisze:

BBC wywiad z przyszlym ministrem finansow Grecji.
Facet zaczyna mi sie super podobac:
http://bcove.me/scxnjgu1

Mysmy mieli szansze na reformy w 1989r, ale trafilismy na skorumpowanych politykow. Facet zdaje sobie sprawe, ze Amerykanie moga zaczac bombardowac Ateny, ale nie widzi drogi odwrotu. Brawo, tak trzymac.

460
13:21, 26 stycznia 2015
Joker pisze:

@458 12:44, 26 stycznia 2015
ryszard pisze:
"Spotkanie prezydenta z szefem NPB ws. "franciszkanów" trwa.
Prezydent zgadza się ze stanowiskiem premier, by współodpowiedzialność za należności klientów wzięły banki."

Ryszard, sytuacja beznadziejna, przewalutujesz-wysadzisz w powietrze banki. Nie przewalutujesz, Franciszkanie beda umierac w agonii, metoda tysiaca naciec. Tak zle, I tak niedobrze. Nie ma zabezpiczenia, wszystko oparte na derywatywach. Poprostu tykajaca mina. Frank bedzie wzrastac na wartosci, libor bedzie sie zwiekszac. zlotowka padac.
Tylko plajta. Zostaje tylko plajta. Im szybciej tym lepiej.
Mozna tez bailout, z kieszeni niewinnych. Niewinni placa juz za gornikow, mundurowych, zaplaca tez za Franciszkanow.
W angielskim nazywamy to PERFECT STORM. Zbliza sie PERFECT STORM.

461
14:20, 26 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Joker #460
Mam wśród mi najbliższych małżeństwo "franciszkanów". Wzięli 30-letni kredyt w 2005r, w PKO BP, po kursie 2,75 PLN
za CHF, na ok.40% wartości domu. Raty w stosunku do ich zarobków ( prawnicy) są niewielkie, nawet przy obecnym
kursie. Wiedzą też, że w razie czego mogą liczyć na moją pomoc. Dlatego zainteresowałem się tymi kredytami. Ja nie
mam żadnego kredytu. Niewolnikami finansowymi XXI w. stają się też obecni kredytobiorcy hipoteczni biorący kredyt w
złotych ,przy rekordowo niskich stopach procentowych , a będą jeszcze niższe. Branie kredytów w PLN przy obecnych
stopach procentowych lub niższych, to jak branie kredytu przez "franciszkanów" po kursie 2,00PLN za CHF z 2008r.
Większość poczuje pętlę na szyi, gdy stopy procentowe za kilka lat wrócą do poziomu np. 6%. Mają tą przewagę nad
"franciszkanami", że po zmianie WIBOR wzrośnie im tylko rata, kredytobiorcy zlotowi będą winni bankom tyle, ile
pożyczyli. Teoretycznie łatwiej im będzie pozbyć się długu sprzedając nieruchomość. Branie kredytów na 30- lat na 100% wartości nieruchomości to wielka nieodpowiedzialność, zbyt dużo ryzyk po drodze. Te kredyty brali przede wszystkim młodzi ludzie mamieni wizjami polityków "będziemy drugą Irlandią", jesteśmy "zieloną wyspą" itp. picem.
Na razie gospodarka nasza chodzi na prochach ( kasa z funduszy europejskich). Długi rosną, a dzieci polskich kredytobiorców będą musiały spłacać (w niektórych wypadkach) zadłużenie rodziców, a także będą po 2023r spłacać
nierentowne stadiony wybudowane na Euro, remonty wybudowanych w pośpiechu i po olbrzymich kosztach polskich
dróg i autostrad itp. A nasi nieudolni politycy mają na uwadze tylko koryto, a unikają jak ognia koniecznych reform.
Na razie młodzi siedzą cicho, dopóki mają pełną michę i ogłupiające serialne telewizyjne. Codzienna medialna propaganda
robi swoje. Młodzi np. dzisiejsi maturzyści myślą o wyjeździe z "zielonej wyspy", bo nie chcą tyrać za grosze na wypasione emerytury ubeków, esbeków, komunistycznych degeneratów, czy na emerytury wojskowych, sędziów,
prokuratorów, czy na pospolitych partyjnych aferzystów. Ich wyjazd jest na rękę polityków, bo wyjeżdżają ci którzy mogliby się zbuntować. Poza tym politycy mogą pochwalić się spadkiem wskaźników bezrobocia. Nie martwią się też
wynikiem wyborów, wysyłając na szkolenia do Moskwy członków PKW ;-))

462
14:20, 26 stycznia 2015
Max pisze:

@457 Amino
Banki pożyczały franki albo się zabezpieczały. Zabezpieczenie polega na tym, że kupujesz równoważne instrumenty pochodne, np. żeby mieć ekspozycję na WIG20 kupujesz kontrakty terminowe na WIG20. Przy instrumentach pochodnych angażujesz mniej gotówki ale w związku z dźwignią boli tak samo. I to jest wytłumaczenie tej sytuacji.

463
14:20, 26 stycznia 2015
Mirosław pisze:

"Prezydent zgadza się ze stanowiskiem premier, by współodpowiedzialność za należności klientów wzięły banki."

Od chwili wejścia do euro dopisano ABROGACJĘ dla euro, które jest OFICJALNĄ WALUTĄ Unii, a której PRL-bis jest oficjalnym członkiem.
Z tą chwilą proceder indeksacji euro stał się legalny.Wyjątek nie dotyczy innych walut.

Umowy są w złotówkach, a nie w euro - jak to jest w cywilizowanych krajach - i są do euro wstydliwie indeksowane, PODANE NOMINALNIE w złotych.
A sprawa jest bardziej fundamentalna, a mianowicie konstytucyjna.

Prawnie obowiązującym środkiem płatniczym jest złoty polski, co oznacza, że zobowiązania ustala się w tej walucie. Nie oznacza to braku wolności - przeciwnie: można umawiać się na dowolne waluty, ale tylko jeśli jest to uzasadnione materią rzeczy. W każdym innym przypadku umowa musi z mocy konstytucji być wyrażona w złotych.

Otóż w Polsce podmioty krajowe NIE MOGĄ UMAWIAĆ SIĘ WE FRANKACH.

Bank może udzielić kredytu we frankach ambasadzie Szwajcarii i jej sprzątaczce, bo są to podmioty zagraniczne, ale w PRL-bis nie ma prawa udzielać "kredytu we frankach" podmiotom krajowym, czyli kupować im dom za złotówki, a potem przez lata pobierać raty wyliczone we frankach.

JEST TO AŻ TAK PROSTE - stoi w konstytucji, co pokazuje, jak nisko nadwiślańskie terytorium etnograficzne upadło zarówno w swoim statusie bantustanu, jak i świadomości prawnej "obywateli".
 

464
14:24, 26 stycznia 2015
Max pisze:

Tak się kończy życie na kredyt przez całe lata i nieznajomość praw ekonomii +plus oszustwa rządu i obywateli:
https://larspsyll.files.wordpress.com/2015/01/stasi-4-thumb-large.jpg

465
15:02, 26 stycznia 2015
wujek DR pisze:

#446 Jacek
"Na szczęście kuracja oszczędności i zaciskania pasa została oficjalnie i jawnie zaaplikowana Grecji przez MFW, KE i EBC. Jasno także określono zasady tej kuracji, opierające się na neoliberalnym programie pochodzącym z czasów konsensusu Waszyngtońskiego. "
a kto to kwestionuje? tylko, to nie żaden 'konsensus' tylko zdrowy rozsądek. kiedy nie masz kasy , a masz długi, to oszczędzasz. co w tym dziwnego?
poza tym cały czas piszesz, jakoby Grecji stała się jakaś krzywda i że "zarabiają na tym Niemcy'
jest dokładnie odwrotnie. to Grecy wydali miliardy € zarobione przez Niemców i teraz pokazują im środkowy palec.

czytając niektórych mądrali ma się wrażenie, że jakiś okupant z kosmosu napadł na biedną Grecję. trzeba było nie oszukiwać i nie pożyczać. a najlepiej nie pchać się do strefy euro.

466
15:25, 26 stycznia 2015
wujek DR pisze:

#441 joker
"Kochani, to wielkie swieto dla Jokera. Jest piewrsza szansa od dawna na zniszczenie systemu bankowego."
ulica straci oszczędności/dorobek życia i tyle - rzeczywiście jest co świętować.
"Systemu lichwy ktory rozlozyl Europe na kolana."

doprawdy? to Japonia, USA, czy Chiny nie są zadłużone? wydawanie aksy dwa pokolenia do przodu było ok? ale już kiedy trzeba zadłużenie spłacić źli są banksterzy?

"Joker kleka I bedzie sie goraco modlil o bankructwo Europy."
już pisałem, stracą tylko średni i biedni.

"To nowa przyszlosc dla wszystkich. Nie beda juz ponizac glodnych emerytow na branie lichwiarskich pozyczek. Skonczy sie najwiekszy kant w historii. Szwindel oparty na pieniadzu dluznym. "
ty tak poważnie? w historii świata nie raz już trzeba było spłacać zadłużenie i wtedy wieszało się banksterów. może to jednak nie ich wina, tylko chciwych społeczeństw, które chca mieć 'teraz i już", głupich władców i populistycznych rządów, które "dają"?

"Nacjonalizowac banki. wprowadzis system oparty na zlocie. Tak jak bylo przed wojna."
to przed wojną nie było kryzysów, bankructw, wielkich runów na banki? a może chodzi ci o wojnę 30-to letnią? pudło - wcześniej też była lichwa.
"Upadnie ten przeklety NWO. "
jak ma upaść, skoro dopiero upadek gospodarek ma dać mu początek? nie może upaść coś, co dopiero nastąpi.

"Upadnie 300 letni wyzysk lichwa. Skona FED, BofE, ECB. Pasozyty karmiace sie ludzka bieda."
wzruszające.

467
15:25, 26 stycznia 2015
wujek DR pisze:

#441 joker
"Kochani, to wielkie swieto dla Jokera. Jest piewrsza szansa od dawna na zniszczenie systemu bankowego."
ulica straci oszczędności/dorobek życia i tyle - rzeczywiście jest co świętować.
"Systemu lichwy ktory rozlozyl Europe na kolana."

doprawdy? to Japonia, USA, czy Chiny nie są zadłużone? wydawanie aksy dwa pokolenia do przodu było ok? ale już kiedy trzeba zadłużenie spłacić źli są banksterzy?

"Joker kleka I bedzie sie goraco modlil o bankructwo Europy."
już pisałem, stracą tylko średni i biedni.

"To nowa przyszlosc dla wszystkich. Nie beda juz ponizac glodnych emerytow na branie lichwiarskich pozyczek. Skonczy sie najwiekszy kant w historii. Szwindel oparty na pieniadzu dluznym. "
ty tak poważnie? w historii świata nie raz już trzeba było spłacać zadłużenie i wtedy wieszało się banksterów. może to jednak nie ich wina, tylko chciwych społeczeństw, które chca mieć 'teraz i już", głupich władców i populistycznych rządów, które "dają"?

"Nacjonalizowac banki. wprowadzis system oparty na zlocie. Tak jak bylo przed wojna."
to przed wojną nie było kryzysów, bankructw, wielkich runów na banki? a może chodzi ci o wojnę 30-to letnią? pudło - wcześniej też była lichwa.
"Upadnie ten przeklety NWO. "
jak ma upaść, skoro dopiero upadek gospodarek ma dać mu początek? nie może upaść coś, co dopiero nastąpi.

"Upadnie 300 letni wyzysk lichwa. Skona FED, BofE, ECB. Pasozyty karmiace sie ludzka bieda."
wzruszające.

468
16:40, 26 stycznia 2015
Amino pisze:

@Max462

"@457 Amino Banki pożyczały franki albo się zabezpieczały."
No DOKŁADNIE. A ponieważ Ludzie dostawali złotówki więc te franki (zabezpieczające), w jakiejkolwiek postaci "gdzieś w banku są".
Co więc stoi na przeszkodzie żeby Bank swój (frankowy) dług poprostu zwrócił (JAK ma na tym stracić skoro ODDA franki za franki), a Ludziom przewalutował kredyt na złotówki ??
GDZIE tu jest strata banku ? Twój przyklad z WIG20 jest ZŁY. Bo przy kontraktach masz zawsze jakąs PARĘ której relacje sie zmieniają a tu masz poprostu frankowy DEPOZYT (po stronie banku).
/Panie Piotrze to już naprawdę ostaaatni raz - ale nie mogę sie powstrzymać od odpowiedzi ;) /

469
16:45, 26 stycznia 2015
PIOTR pisze:

nieżle Draghi pompuje DAX-a ; dobrze , że Warszawiak na nim ściął startę :-) pewnie ciągną bankami napakowanymi greckimi obligacjami

470
17:36, 26 stycznia 2015
_marcin pisze:

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1360616,Wybory-parlamentarne-w-Grecji-Prawie-na-pewno-wygra-SYRIZA-Dogada-sie-z-komunistami
"Problem polega na tym, że lider SYRIZY od wielu dni powtarza też, że nie wejdzie w żadne układy z nikim, kto ma bardziej "prawicowe poglądy", włączając w to socjalistów. Chętnie za to dogadałby się z Komunistyczną Partią Grecji (KKE), tylko że ta z kolei uważa Ciprasa za zdrajcę i nie chce o nim słyszeć.

- Mam nadzieję, że jest to tylko retoryka przedwyborcza i po wyborach Cipras zmieni zdanie - mówi Dokos. - W przeciwnym razie kraj mogą czekać kolejne wybory i sytuacja tak samo poważna, o ile nie poważniejsza niż w czasie kryzysu roku 2012 – dodał.(...)
To prawda, że SYRIZA jest w zlepkiem różnych mniejszych ugrupowań lewicowych, często o niezmiernie radykalnych poglądach, ale według Dokosa nie musi to być złym znakiem.
Kilka dni temu greckie media informowały, że jedna z kandydatek SYRIZY, Rachel Makri, obwieściła publicznie, iż jeśli będzie trzeba, Grecja po prostu sama wydrukuje 100 miliardów euro."

:))))))

471
18:53, 26 stycznia 2015
krzys pisze:

@PIOTR
Warszawiak wypadl z gry hehehe.... z lewarem 300 nie dalby rady przetrzymac na 0,5% odchylenia czyli szum/przypadek pozamiatal nim parkiet....powycieral poklad. Brak kalkulacji ryzyka, ignorowanie techniki, brak jakichkolwiek przeslanek aby grac przeciwko fundamentom. Czyzby nasz marynarz chcial zatrzymac EBC?
PS.
To nie jego wina!. Chcial dobrze. Jak na nowicjusza!
Za duzo komiksowych czytanek/reklamowek na ekranie pobudzilo w nim hazard!

472
20:43, 26 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Drogi Krzysiu!

Piszesz:

"Warszawiak wypadl z gry hehehe.... z lewarem 300...."

Krzysiu, Ty naprawdę jesteś cienki pod względem teoretycznym i praktycznym na platformach CFD.... już pisałem, że to nie był lewar 1 : 300, tylko......
A co do porażki, to doceń to, że podkuliłem ogonek i wróciłem na blogu na swoje miejsce.... a obecnie właśnie jestem w trakcie opracowywania nowego systemu.... ;-)))))

Pomimo wszystko pozdrawiam Cię Krzysiu bardzo serdecznie i życzę dalszego zgłębiania tajników na WIG20, może Wam kiedyś znów drgnie we właściwym kierunku, Warszawiak.

473
23:04, 26 stycznia 2015
krzys pisze:

@Warszawiak
Pierwsze rozdanie i odszedłeś od stołu. Nieźle. Opracuj taki, aby był zrozumiały.....nie musi przynosić zysków....wystarczy żeby był logiczny! Nie idź pod prąd historii.:)

474
01:25, 27 stycznia 2015
dafdahgfty pisze:

Armagedon na złotówce:

http://myalterfinance.blogspot.com/2015/01/armagedon-zotowki.html

475
07:13, 27 stycznia 2015
PIOTR pisze:

re Krzys
Ale Warszawiak zagrał rozsądnie. Wział S przy biciu szczytu i ustawił prawidłowo stopa; ochronił kapitał. Natomiast nie rozumiem tego : " brak jakichkolwiek przeslanek aby grac przeciwko fundamentom" Jakim fundamentom ? Przecież im bardziej kwitnie recesja w Europie tym wyżej indeksy, to chyba nie rosną one na fundamentach gospodarczych ? Ta "hossa" jest ręcznie sterowana przez bańki centralne, natomiast wzrsoty w Europie trwające od czwartku mogą być pułapką, gdyż obecne QE ECB to nie to samo , co QE FED-u.

476
09:08, 27 stycznia 2015
fv pisze:

# 474 dafdahgfty

nie wiem czy słyszałeś, ale PLN to "zagraża" gwałtowne umocnienie a nie osłabienie

477
09:40, 27 stycznia 2015
Max pisze:

@468 Amino
Ciężko idzie tłumaczenie. Jak podstawi ci bank matka linię kredytową we frankach to ty ich nie masz tylko puściłeś je w obieg przy okazji zamieniając ją na złotówki. Podpisujesz jednocześnie 2 umowy. Jedną, że zwrócisz matce franki a drugą, że tobie zwrócą franki klienci. Jak teraz oddadzą ci klienci po 2 złote a ty odkupisz po 4 zł to masz zysk czy stratę? Podobnie jest z instrumentem pochodnym zabezpieczającym.

478
10:01, 27 stycznia 2015
ryszard pisze:

Szef BBN---"Rosja może zaatakować Polskę"
Znów straszą Polaków syberyjskim niedźwiedziem...
http://fakty.interia.pl/wywiady/news-szef-bbn-rosja-bedac-w-narozniku-moze-zaatakowac-polske,nId,1596789

479
10:22, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

@wujek DR #465

"[Grecja …] trzeba było nie oszukiwać i nie pożyczać. a najlepiej nie pchać się do strefy euro."

Co do tego masz rację. Grecja nie powinna wchodzić do strefy Euro, nie nadawała się do tego. Wina zapewne jest podzielona pomiędzy rząd grecki, w jakimś stopniu KE oraz usłużnych oszustów z GS, zawsze chętnych do zarobienia kasy. Ewidentnie nie spełniała warunków, ale stało się.


"[…] cały czas piszesz, jakoby Grecji stała się jakaś krzywda i że ‘zarabiają na tym Niemcy'"

To nie jest "wina" ani Niemców, ani Greków, ale zwykła konsekwencja wprowadzenia wspólnej waluty i wolnego przepływu kapitału. Grecy dostali dostęp do pożyczek na niski procent co spowodowało boom, wzrost płac i zwiększenie importu. Tani import wypierał lokalną produkcję, która stawała się za droga. W takiej sytuacji zyskuje eksporter (Niemcy) bo ma nadwyżkę i malej mu bezrobocie. Importer (Grecy) na tym traci bo ma deficyt handlowy i rośnie mu bezrobocie.

W normalnym państwie posiadającym własną walutę fiat, powinno to doprowadzić do osłabienia własnej waluty (drachmy), a to z kolei zmniejszyć import (bo stanie się za drogi) i zwiększyć eksport (bo stanie się tańszy). Kraj, który jest w Euro, jest w beznadziejnej sytuacji, bo tego mechanizmu NIE DA SIĘ ZASTOSOWAĆ.

Na dokładkę, im gorzej będzie w Grecji, tym bardziej kapitał będzie odpływał z Grecji, a dokąd? Najlepiej tam, gdzie zyski i bezpiecznie, czyli do Niemiec. Im więcej się Grecji pożyczy, tym więcej Grecy wywiozą go z kraju.

Normalny kraj, gdy wpada w recesję, powinien ratować swoją gospodarkę stymulując popyt. Ale Grecja nie ma własnej waluty, nie może więc zwiększyć wydatków publicznych bez zaciągania długu, a ten z kolei staje się automatycznie coraz droższy.

Jednym słowem to wspólne Euro stwarza mechanizm samonapędzającej się destrukcji. Wady greckiej gospodarki i polityki nie są tu siłą sprawczą, jedynie się WYDATNIE przyczyniły do NIEUCHRONNEGO kryzysu. Bez wszystkich greckich nadużyć i tak by to się wcześniej czy później stało, ewentualnie może jakieś inne państwo byłoby przed Grecją na dnie.


"kiedy nie masz kasy , a masz długi, to oszczędzasz. co w tym dziwnego?"

Dziwne jest to, że stosujesz zasady i logikę domowego budżetu w stosunku do państwa. Ty jesteś użytkownikiem, Ty pożyczasz pieniądze. Państwo jest emitentem, Ono tworzy pieniądz, który Ty używasz, nie odwrotnie. Ty możesz oszczędzać i w ten sposób zwrócić dług. WSZYSCY nie mogą oszczędzać, bo w TEN sposób WSZYSCY zarabiają mniej i dług ROŚNIE zamiast maleć.

Oszczędności państwa, w przeciwieństwie do oszczędzania w domowym budżecie, to po prostu mniejsze wydatki budżetowe. Rozumiesz konsekwencje zmniejszania wydatków publicznych dla gospodarki??? Na to można sobie pozwolić w okresie prosperity by ściągnąć z rynku nadmiar pieniądza i stłumić nadmierny boom i inflację. Natomiast w okresie recesji, ograniczanie wydatków dodaje się do tego, co gospodarka sama ogranicza, nieuchronnie pogłębiając w ten sposób kryzys.

Oszczędzanie jako odpowiedź na recesję nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Wprost przeciwnie, to ekonomiczny nonsens. Sięgnij do materiałów MFW na temat Grecji, jeżeli chcesz dokładnego wyjaśnienia. Nie ma chyba bardziej wiarygodnego źródła, niż podsumowanie rezultatów ze strony instytucji, która na Grecji wymusiła ten program "naprawczy".
 

480
11:04, 27 stycznia 2015
Max pisze:

Dziś frank po 4,13... zamiast 5 zł. Może tak zostawić problem franciszkanów rynkowi?

481
11:21, 27 stycznia 2015
ryszard pisze:

@fv #476
"PLN to "zagraża" gwałtowne umocnienie a nie osłabienie.."
Tak, ale tylko KOREKCYJNE umocnienie do USD. O głębokości korekty na parze USD/PLN może zadecydować jutrzejszy
komunikat FED. Jeżeli FED wspomni o możliwości odłożenia w czasie ( np. poza czerwiec br), korekta może być głębsza
tj. kilka procent. Odwrócenie wzrostowego trendu na tej parze mogłoby nastąpić, gdyby FED wycofał się z podwyżek
stóp procentowych, co jest na dzisiaj mało prawdopodobne. Wzrostowy trend na głównej parze walutowej świata USD/EUR
póki co jest niezagrożony w średnim ( kilkuletnim) terminie.

482
12:21, 27 stycznia 2015
fv pisze:

# 481 ryszard

mi nie chodzi o jakieś krótkoterminowe korekcyjne odbicie w stosunku do USD
tylko umocnienie PLN (index, koszyk) związane z drukiem euro, czyli wielomiesięczny trend

siła trendu (i korekt) będzie zależna od decyzji RPP (stopnia obniżek stóp)
oraz od Rosji, Ukrainy

483
12:27, 27 stycznia 2015
_dorota pisze:

# Grecja
Naprawdę bardzo, ale to bardzo ciekawi mnie jak Tzipras dostarczy swoim wniebowziętym wyborcom (świętującym na ulicach) to, co im obiecał.
Bo obiecał im gwiazdkę z nieba.
Przekonamy się w ciągu kilku najbliższych tygodni.

@ wujek DR, 465
"czytając niektórych mądrali ma się wrażenie, że jakiś okupant z kosmosu napadł na biedną Grecję. trzeba było nie oszukiwać i nie pożyczać. a najlepiej nie pchać się do strefy euro."
Dokładnie tak. Przestroga dla nas.

@ _marcin, 470
"Kilka dni temu greckie media informowały, że jedna z kandydatek SYRIZY, Rachel Makri, obwieściła publicznie, iż jeśli będzie trzeba, Grecja po prostu sama wydrukuje 100 miliardów euro."
:)))))) "

Ale co Ciebie w tym śmieszy, przecież to jest tylko głupie. Gówniarskie. Grecy mają poziom umysłowy nastolatków, skoro łykają tym podobne bzdury.

484
12:45, 27 stycznia 2015
Joker pisze:

@472 Warszawiak 20:43, 26 stycznia 2015
Warszawiak pisze:
" A co do porażki, to doceń to, że podkuliłem ogonek i wróciłem na blogu na swoje miejsce.... a obecnie właśnie jestem w trakcie opracowywania nowego systemu.... ;-)))))"

Czasami bywam w Las Vegas, jest tam taka mala grupka Polonii. Twierdza, ze maja system, jak ograc kasyna. Zal mi tych ludzi, sa jak szalency. Kreca sie ciagle wokol tego samego tematu, sa "w trakcie opracowywania nowego systemu...." ;-(((((((((
Kasyno, hipoteka w CHF, CFD, pieniadz fiducjarny, az dziwi, ze ludzie ciagle w to wierza.
CZy na WSM mieliscie rachunek prawdopodobienstwa? Statystyke?

485
13:10, 27 stycznia 2015
PIOTR pisze:

Nie ma co przesądzać, ale te wzrosty pod Draghiego, które trwały od czwartku do piątku, "pachną" mi pułapką.

486
13:28, 27 stycznia 2015
ryszard pisze:

Politycy odbierają nam szansę...
Opinia syna Leopolda Tyrmanda --autora książki "Zły"
http://www.biztok.pl/gospodarka/politycy-odbieraja-polakom-szanse_a19929

487
13:43, 27 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#485
miało być "do poniedziałku"

488
13:46, 27 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Joker
Nie martw się o polskich "franciszkanów". Ponad 80% z nich poradzi sobie z kredytem. Oni to nie amerykańscy NINJA:-)))

489
14:06, 27 stycznia 2015
ryszard pisze:

Strategiczny ruch USA --amerykańskie czołgi pojawią się w Polsce...

Jesteśmy krajem frontowym. Zagraniczny kapitał zaparkowany w Polsce też zareaguje.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/armia-usa-chce-przeniesc-czesc-sprzetu-do-europy-srodkowo-wschodniej/n5xq4

490
14:59, 27 stycznia 2015
Gerwazy pisze:

@ jacek

"Normalny kraj, gdy wpada w recesję, powinien ratować swoją gospodarkę stymulując popyt."

A zadłużony obywatel powinien kredyty większe nabrać , by żyło się lepiej a i gospodarka z kopyta szatańsko ruszyła ;)

Keynes...

491
15:33, 27 stycznia 2015
daras pisze:

#486
@ryszard
Taka diagnoza była już w Polsce wygłaszana wielokrotnie z różnych stron. Ale po to aby coś z tym zrobić potrzeba jest wola społeczeństwa. A tej wciąż nie ma (lub jest za mało). Na razie więc tańczymy jak w "Weselu".
Raz do koła .. raz do koła ...

Póki co nikt nie jest zainteresowany zmianą sytuacji.
Państwo nie działa.
Komornik, który zabrał niewinnemu człowiekowi traktor. W asyście policji!!! Normalne procedury na nic się zdały! Zuchwały rozbój! Trzeba było robić trwający kilka tygodni szum na całą Polskę żeby ktoś coś z tym zrobił. Ile takich spraw nie trafia do gazet?

A co tu mówić o jakiejś strategii dla państwa ... szkoda gadać ...

492
17:20, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

Rafał Hirsch zamieścił kolejny artykuł o tym jak banki zarabiają na kredytach indeksowanych i denominowanych we frankach szwajcarskich:

http://tvn24bis.pl/blog-rafala-hirscha,94/rafal-hirsch-jak-banki-zarabiaja-na-kredytach-we-frankach,509681.html

Nie tyle sam artykuł wzbudził moje zaciekawienie, bo już wiele na ten temat powiedziano, ale to, że WSZYSTKIE komentarze pod tym artykułem (teraz, gdy go czytam) są jednoznacznie PRZECIWKO tezom Hirscha, a komentujący powszechnie twierdzą, że kredyty NIE były we frankach, tylko w PLN. Szybkość z jaką opinia publiczna zmieniała zdanie na temat tych kredytów jest zaskakująca!

Spodobał mi się komentarz użytkownika Brimstone:

"Czy bank udzielając kredytu w PLN z indeksacją np. kursem miedzi, musi mieć zabezpieczenie w miedzi? I czy to będzie kredyt miedziany?"

Dobre. :))

To jest chyba jedyna metoda by ludzi czegoś nauczyć. Trzeba im dać dobrze w d...! Szkoda mi Greków, ale może oni siebie i nas czegoś nauczą o neoliberalnym raju oraz wynalazku Euro. Nauka nigdy nie jest tania, trzeba za nią zapłacić.
 

493
17:22, 27 stycznia 2015
daras pisze:

@Super-senior

"Reżyser Borys Lankosz, [..] precyzuje [..]:

Możemy powiedzieć, że u mnie przynajmniej inspiracja pochodzi z książki "Fantomowe ciało króla" Jana Sowy. Powiedzmy w sensie ideologicznym. "

http://wnas.pl/artykuly/6850-autorzy-ziarna-prawdy-zrobia-polskie-django

hmmm ...

494
17:35, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

@Gerwazy #490

"A zadłużony obywatel powinien kredyty większe nabrać , by żyło się lepiej a i gospodarka z kopyta szatańsko ruszyła ;)
Keynes..."


Oczywiście, że by ruszyła, ale TO nie jest rozwiązanie. Wprawdzie dług prywatny z reguły odpowiada za większość wykreowanej podaży pieniądza (a w efekcie popytu), ale gospodarstwa domowe i firmy NIE MOGĄ się zadłużać w nieskończoność, po prostu nie żyją wiecznie i mają ograniczone przychody. Dlatego przyrost wielkości kredytów sektora niepublicznego zwiększa podaż pieniądza jedynie TYMCZASOWO (np. przez kilka lat trwania bańki dotcom-ów albo hipotecznej), do czasu, aż nastąpi nieuchronny proces delewarowania, kiedy spłacanie długu tylko pogłębia recesję.

Tylko emitent waluty fiat, czyli państwo może TRWALE kreować podaż pieniądza poprzez "dług" publiczny i wydatki budżetowe, "pożyczając" na wieczne nieoddanie (czyli rolować ten niby "dług" w nieskończoność).


@PK
Mam takie wrażenie, że Gerwazy to tylko nowy nick.

[Możliwe. sprawdzimy. PK]

495
17:52, 27 stycznia 2015
Super-senior pisze:

POLITYKA pisze o oszukanym przez kapitalizm pokoleniu. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1607051,1,witold-pawlowski-poleca-najnowszy-numer-polityki.read Inni piszą o pokoleniu straconym. Dlaczego to pokolenie śpi, nie rusza się, nie organizuje, nie buntuje, nie walczy. To także wina kapitalizmu i prania mózgów przez wolne media. Tylko Grecja ruszyła desperacko. Tylko moje pokolenie przejdzie zwycięsko do historii.

496
18:44, 27 stycznia 2015
Joker pisze:

@Davos
"At a packed session in Davos, former hedge fund director Robert Johnson revealed that worried hedge fund managers were already planning their escapes. “I know hedge fund managers all over the world who are buying airstrips and farms in places like New Zealand because they think they need a getaway,” he said."

http://www.theguardian.com/public-leaders-network/2015/jan/23/nervous-super-rich-planning-escapes-davos-2015

Kochani, wojna za pasucha. Amerykanie chca w to wciagnac Polske. To widac jak na golej dloni. Bogaci juz nawet nie wylaczaja silnikow swoich prywatnych odrzutowcow. JA sam wlasnie kupilem pelny komplet uzbrojenia, dokladnie taki sam jak na tym filmie: Wiosna przezucam sie do Nevady. Najblizsza miejscowosc 100km.
https://www.youtube.com/watch?v=0a5ZChRJ6r0
Niedlugo podesle Wam zdjecia.

 

497
19:24, 27 stycznia 2015
Amino pisze:

@ MAX 477
 

[ciach. Ostrzegałem. PK]

498
19:24, 27 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze!

Czy czytał Szanowny Pan ostatni artykuł.... ośmielę się napisać Pana ulubieńca Pana Rafała Hirscha:

http://tvn24bis.pl/blog-rafala-hirscha,94/rafal-hirsch-jak-banki-zarabiaja-na-kredytach-we-frankach,509681.html

a jeżeli tak dziwi mnie dlaczego po przeczytaniu Szanowny Pan nie grzmi.....

Krótko i na temat.

Pan Rafał przeprowadził dowód na to, że bank udzielając kredytu we frankach nic na tym dodatkowo oprócz marży nie zarabia.... ja jako Warszawiak w pełni się z tym zgadzam ale dowód jest przeprowadzony na podstawie klasycznego i opisanego w tym artykule banku.... zgadzam się oczywiście pod warunkiem, ze polski klasyczny bank będzie spłacał ten kredyt przez równą ilość lat, na którą ten kredyt Kowalskiemu dalej pożyczył.Kropka.

Czy w omawianym przypadku mamy z klasycznym bankiem i tym w/w zastrzeżeniem do czynienia...? NIE a jeżeli nie to ten dowód można o kant rozbić.Kropka.

Miało być krótko no to jest krótko.... resztę każdy może sam sobie dopisać albo robić na blogu za strusia...
Dopóki ten problem frankowy nie będzie w otwarty sposób obiektywnie omówiony na tym blogu, będę miał wrażenie, że tego tematu się tu unika....

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS.Joker, Piotr, Krzysiu - dzisiaj lub jutro napiszę otwarcie jaki był cel mojego wpisy dot. "systemu", który nie wypalił.... ;-))))

499
20:05, 27 stycznia 2015
krak15 pisze:

#492 jacek

Z artykułu Rafała Hirscha:

................"Tak samo jak pod kredyty w złotych mają „podkładkę” w postaci depozytów w złotych. To jest kolejna podstawowa zasada w bankowości. Bilans musi wychodzić na zero – jak się udzieliło 20 mln kredytów, to trzeba mieć z drugiej strony 20 mln finansowania"...........
http://tvn24bis.pl/blog-rafala-hirscha,94/rafal-hirsch-jak-banki-zarabiaja-na-kredytach-we-frankach,509681.html

Czy przypadkiem Rafał Hirsch nie pisze na naszym blogu pod nickiem Hubert Piskorski?...... ;-)
 

500
20:25, 27 stycznia 2015
Gerwazy pisze:

"Wprawdzie dług prywatny z reguły odpowiada za większość wykreowanej podaży pieniądza"

Dobrobytu czyli, czy jak jackowym zdaniem, bo imienia się z małej litery nie pisze się, a z dużej nie wypada w pewnych wypadkach, tego akurat imienia pisać w kontekście zmian jackowych wykreowanie pieniędzy popierać trzeba ;))

Jak zrozumiał to fajnie, jak nie taż jest radość ;))) wół syty i owca cała

501
20:36, 27 stycznia 2015
Gerwazy pisze:

"Mam takie wrażenie, że Gerwazy to tylko nowy nick."

A ja mam wrażenie, że głupkiem TRZEBA SIĘ URODZIĆ ;)

502
20:52, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

@Gerwazy #500

jacek to nick, a nie imię, sprawdź sobie w wiki co to takiego, bo nieco odstajesz.
jest także (a przynajmniej bywał) na forum Jacek i jest to inna osoba.

 

503
20:54, 27 stycznia 2015
Amino pisze:

@ 497 Gospodarz

Cóż . Pan tu rządzi....Czym jednak byłby świat bez Wolności Słowa ;)

504
21:30, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

@krak15 #499

Jak się tekst nieprecyzyjnie napisze, to każdy może sobie zrozumieć to, co mu pasuje do jego poglądów. Bo co właściwie napisał Hirsch? Że trzeba mieć "podkładkę" ??

A gdzie w bilansie jest "podkładka", co to za kategoria i konkretnie co to takiego jest?

A gdzie jest to "z drugiej strony"? Ja mogę napisać na przykład tak: bank udzielił X kredytów, a z drugiej strony przyjął Y lokat. I co?? Nie pasuje? Pasuje.

I już lokaty są "z drugiej strony", choć są z tej samej strony bilansu, albo i nie są z tej samej strony, zależy co kto woli sobie przez takie zdanie zrozumieć.

Jak dla mnie Hirsch chciał tekst uprościć i coś łopatologicznie wyjaśnić, ale nieco przesadził i wyszedł mu bubel. Zdarza się nawet najlepszym.

505
22:05, 27 stycznia 2015
jacek pisze:

@Joker #496

"Davos"

Nikt tego nie wie, i oni także tego nie wiedzą, jak daleko mogą się posunąć, zanim wybuchnie im to w twarz. Dlatego się boją, ponieważ rozumieją, że kiedyś zostanie przekroczona masa krytyczna. Nie wiadomo tylko kiedy, może jeszcze jest dużo czasu, w końcu ludzie wszystko zniosą.

http://www.theguardian.com/commentisfree/2015/jan/19/inequality-inevitable-1-per-cent-growth

Z tekstu pochodzi zgrabna definicja neoliberalizmu:

"When we talk of neoliberalism, we are talking about something that has fuelled inequality and enabled the 1%. All it means is a stage of capitalism in which the financial markets were deregulated, public services privatised, welfare systems run down, laws to protect working people dismantled, and unions cast as the enemy."

(Kiedy mówimy o neoliberalizmie, mówimy o czymś, co napędzało nierówności i umożliwiło powstanie 1% [najbogatszych]. Wszystko to oznacza etap kapitalizmu, w którym rynki finansowe zostały zderegulowane, usługi publiczne sprywatyzowane, system państwa dobrobytu zniszczony, przepisy chroniące ludzi pracy zdemontowane, a związki zawodowe sprowadzone do roli wroga.)


p.s.
To o związkach, to z dedykacją dla HP.
 

506
02:55, 28 stycznia 2015
esspresso pisze:

@ SS

"Tylko moje pokolenie przejdzie zwycięsko do historii."

Oby jak najpredzej

[Puszczam, żeby pokazać, że niektórym hejterstwo przechodzi w totalne, niewyobrażalne chamstwo. Żeby życzyć komuś szybkiej śmierci dlatego, że się nie popiera jego poglądów? Brak słów. Ten nick już na tym Forum nie przejdzie, a każdy kto będzie takie treści chciał publikować musi się liczyc z potępieniem i wykluczeniem. Mam nadzieję, że z potępieniem nie tylko z mojej strony. PK]

507
07:33, 28 stycznia 2015
jacek pisze:

@Gerwazy #501

[ciach. Usunąłem już dwa posty "Gerwazego", bo były ad personam, wiec dla równowagi i ten usuwam. Może byście Panowie podyskutowali ad rem, a nie ad personam? Dla jasności: ataki ad personam rozpoczął Gerwazy. PK]



 

508
08:23, 28 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK #507

Panie Piotrze.

Proszę puszczać posty osób nazywających mnie wprost głupkiem, moim zdaniem to bardziej świadczy o piszącym niż jest powodem do obrazy.

To samo dotyczy postów forumowych tchórzy, (Max #445, Ekonom #407) którzy zajmują się walką z osobą, nie z poglądami, z czystej nienawiści i bezsilności, a boją się napisać wprost do kogo adresują swoje frustracje.


[Jeśli Pan tego chce to będę część puszczał, ale broniąc Forum z pewnością nie te, które bedą według mnie szczególnie mocno ad personam bez merytoryki. PK]

 

509
08:48, 28 stycznia 2015
PIOTR pisze:

http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt-bienkowska-zalatwila-nowakowi-prace-w-brukseli,nId,1597178
Jak mawiał pewien klasyk propagandy " Rząd się zawsze wyżywi "
Banksterzy i politycy zniszczą cywilizację euroatlantycką, nie potrzeba do tego muzułmanów .

510
08:48, 28 stycznia 2015
Waszawiak pisze:

Joker, Piotr, Krzysiu!

Tak krótko.
Są w internecie miejsca gdzie "fachowcy" pozwalają sobie na prognozy roczne z dokładnością do "dwóch miejsc" po przecinku". Chcąc sobie z nich zadrwić napisałem swoją dot. DAX-u.... była duża szansa, że mi się uda, ponieważ system ten uważam za rewelacyjny, którym chciałem się z Forumowiczami podzielić i ew. rozłożyć go na części pierwsze przed czasem... ale jak widać do merytorycznej dyskusji na temat tych systemów brak.... ;-)., System ten jak każdy oprócz "systemu wysokich częstotliwości" miał i ma jedną wadę nie jest pewny w 100%.... i tak właśnie się stało..... dlatego Joker Ty chłopaku z centrum Oksywia... ;-) oszczędź sobie tych wstawek z Las Vegas....

A oto prognozy naszego eksperta blogowego , krótko Doroty na rok 2014:

"_dorota napisał:

1. Zaskakująco dobra reakcja inwestorów na zapowiedź zmniejszenia QE3 wskazuje, że przepływ pieniądza na rynki akcyjne będzie kontynuowany.

2. Wykres S@P500 (i kilku innych dużych indeksów akcji) krzyczy, że prawdopodobieństwo istotnej korekty (min. 20%) silnie wzrosło.

Powyższa sprzeczność może być rozwiązana tylko w jeden sposób:

3. W 2014 pojawi się czarny łabędź – zdarzenie, którego teraz w ogóle nie bierzemy pod uwagę, a które wymusi skorygowanie silnego trendu wzrostowego.

Bez komentarza.... albo jednak z komentarzem :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Serdecznie pozdrawiam, Wasz Warszawiak.

511
08:56, 28 stycznia 2015
Maria pisze:

Od połowy miesiąca przebijam się przez żargon ekonomiczny osób zamieszczających tu posty i niektóre osoby to nawet zaczynam podejrzewać o wiedzę ekonomiczną, sama tej wiedzy nie mam.
Zauważyłam , że rozwijają się trzy niezależne nurty związane z tematem "frankowym". bank, waluta, orzecznictwo.
Bank - "pomoc" i tak wynikająca z zapisów umów kredytowych ( bez łaski) i i ta żenująca populistyczna ciuciubabka był frank czy był złoty (?) , "pomoc"rządowa"(?) powątpiewam, nadal zobowiązanie może ciągnąć się w nieskończoność bo brak mechanizmu ograniczającego egzekucję do wartości nieruchomości...
Waluta- pojawiają się głosy o bańce spekulacyjnej , umocnieniu złotego (?)...
Orzecznictwo- wyraźnie zmierza w kierunku uznania kredytów walutowych za instrumenty toksyczne (?) min w obszarach uznanych za niedozwolone: ubezpieczenia wkładu własnego, wielkości spredu i wreszcie samej zamiany franków na złote i odwrotnie - obszar wątpliwy - egzekucja zadłużenia - przeliczenie należności wg kursu waluty z daty umowy czy też z daty powstania roszczenia(?)...
Uważam subiektywnie, że masa krytyczna wystarczająco "zacnych" kredytobiorców frakowych ( sędziowie, politycy itp.) została przekroczona stąd, aż tyle zamieszania(?!)
Jeśli rzeczywiście coś jest na rzeczy na wszelki wypadek pognałam do banku i pobrałam stosowne papiery aby zdążyć wraz z" przyjacielem króliczka" na przewalutowanie na złote, gdyby kurs franka znowu historycznie spadł bądź na równie krótko nastąpił cudowny zwrot w orzecznictwie uznającym kredyty frankowe za nielegalne (to raczej obszar science fiction działający niezależnie od zasad ekonomii , jak przypuszczam).
Przewiduję a właściwie przeczuwam, że działanie będzie wymagało refleksu...(!)
Tyle z mojej strony, po zaczerpnięciu inspiracji w Waszych postów. Pozdrawiam MM

512
08:58, 28 stycznia 2015
jacek pisze:

@PK #508

"[...] będę część puszczał, ale broniąc Forum z pewnością nie te, które bedą według mnie szczególnie mocno ad personam bez merytoryki."

Ha, to niewiele przejdzie przez takie sito :)))

[Nie jest tak źle ;-) PK]

513
09:01, 28 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Poeta, który przeżył Auschwitz pisał; "Zostanie po nas złom żelazny i cichy drwiący śmiech pokoleń". Dziś nie potrzeba Auschwitz. Według światowej firmy rankingowej Deloitte giniemy sami, znikamy śmiercią samobójczą. http://biznes.onet.pl/emerytury/wiadomosci/czekaja-nas-glodowe-emerytury/y1zcyw Dlaczego takie złowrogie prognozy musi robić firma zagraniczna. Czy nie stać na to niezależnego instytutu Balcerowicza lub samego Kołodki ? A co ma do powiedzenia kościół, episkopat? Przecież naród ginie.

514
09:23, 28 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#510 Warszawiak
Ależ ja nie krytykuję Twojego zagrania na DAX-ie; wprost przeciwnie. Zagrałeś profesjonalnie ( nie ważne, czy w realu czy na demo )

515
09:24, 28 stycznia 2015
Max pisze:

@508 jacek
W zasadzie staram się unikać trolli ale skoro zostałem wezwany po imieniu to odpowiem.
Nie piszę postów z nienawiści ale z bezsilności.
Zastanawiam się jak traktować kogoś kto uporczywie twierdzi, że 2+2=5 mimo, że wszyscy naokoło mówią, że jest w błędzie? Od dłuższego czasu (codziennie od 7 rano do wieczora nie wyłączając sobót i niedziel) jacek twierdzi, że do kredytu bank potrzebuje tylko zobowiązania + aparat przymusu państwa (@435). Jest to oczywista bzdura łatwa do stwierdzenia w bilansach banku. Linki do artykułów pokazujących jak jest pojawiają się regularnie (Samcik, Hirsch). Nawet Gospodarz nie wytrzymał w końcu i napisał co sądzi a jacku w @300. I co? Nic. Nic nie dociera.
Jak nazwać kogoś takiego?
Na sytuację w Grecji pisze, że to neoliberalne reformy doprowadziły do tej sytuacji, mimo pokazywania patologii w jakiej to państwo żyło przez ostatnie minimum 20 lat. To tak jakby winić Balcerowicza a nie 40 lat komuny za kryzys w latach 90-93. Jacek nie odróżnia po prostu skutków od przyczyn. Grecja ma 322 mld długu. Jakie lekarstwo ma jacek? Interwencja państwa i dalsze zadłużanie. Jest problem euro bo gdyby nie to mogliby to robić bez końca, bo zadłużania we własnej walucie nigdy nie trzeba spłacać!!!!!!!. (@494). Ignoranctwo przez duże I.
Jak nazwać kogoś takiego?

[Nie nazywać. Wykazywać, że się wg Pana myli. Trzeba się nauczyć tego (piszę bez złośliwości), że jesli się dyskutuje to atak ad personam (typu "jesteś głupi") nie jest żadnym argumentem. To prawda, że czasem można nie wytrzymać. Wtedy lepiej postawić kropkę nad i stwierdzajac, że fakrty są po Pana stronie, a Pan już tylko może je powtarzać. Można np. ciągle pod postami, z którymi się nie zgadzamy te fakty (do znudzenia) przytaczać. Wszystko tylko nie "jesteś głupi". PK]

516
09:36, 28 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Gospodarz, 506
Może to jest też trochę pokłosie specjalnego statusu, jaki nadał Pan wiadomej osobie.

Jeśli ktoś jest Świętą Krową, z którą nie można dyskutować, a ciągle wypowiada bardzo kontrowersyjne kwestie (dla większości wręcz oburzające) - to reakcje mogą być różne.
Jedyna na to rada: dopuścić argumenty przeciw Świętej Krowie :) Wolność słowa oczyszcza atmosferę i pomaga utrzymać emocje w dopuszczalnej normie. Gdy brak możności wypowiedzi, emocje eskalują.

[Argumentem to nie jest życzenie śmierci. Jest totalnym draństwem. Co to znaczy "dopuścić argumenty"? I po co epitet w stosunku do S-S? Argumenty przeciwko Super Sniorowi wszystkie puszczam. Nie puszczam (lub oprotestowuję) chamskich ataków ad personam i klasycznego ageizmu. I tak będzie nadal. PK]


@ Putinolubni

[ciach. Brak Pani awantury politycznej? Oczywiście, że to było wstrętne, ale na ten temat tutaj nie bedziemy dyskutowali. PK]


 

517
09:45, 28 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

#486 @Ryszard

Panie Rysiu, napisz Pan coś więcej o tym młodziaku, który próbuje się ślizgać na tyłku Tatusia i pouczać społeczeństwo polskie..... a podobno jest amerykańskim ekonomistą i finansistą....

Warszawiak

518
09:52, 28 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Warszawiak, 510
Prognoza dalszego napływu pieniadza na rynki akcyjne w 2014 sprawdziła się. Akurat niestety nie na nasz rynek :)

A co do "czarnego łabędzia" - nie chciałam tych przewidywań powtarzać, ale staje się on jeszcze bardziej prawdopodobny, wraz z "dojrzewaniem" trendu wzrostowego na rynkach rozwiniętych. Korekta rzędu 20-25% może się tam zdarzyć.

W tym roku nie prognozowałam. Zbyt dużo nowych czynników, nie mam pomysłu. Za prawdopodobna uważam hossę na rynku małych i średnich spółek na GPW. I do tego scenariusza powoli tworzę portfel.

Tak więc głosuję własnymi pieniędzmi na scenariusz, który zdaje mi się możliwy.

519
10:29, 28 stycznia 2015
Maria pisze:

O co tu chodzi???? czyżby należało przyjąć postawę niechętną interwencji rządu ?!
http://wpolityce.pl/gospodarka/231373-cuda-na-franku-czy-prezes-nbp-marek-belka-uruchomil-interwencje-walutowa-na-chf
Poproszę o krótkie łopatologiczne wyłożenie tematu . MM

[Nie ma co wykładać. Szewczak albo się nie zna na rynku albo świadomie (jest bardzo politycznie opozycyjny) wprowadza w błąd. Spadek CHF/PLN wynika ze wzrostu EUR/CHF, a tam NBP nie interweniuje ;-))))))))))))) PK]

520
10:38, 28 stycznia 2015
ryszard pisze:

ING: "dolar będzie droższy niż euro"
Notowania euro spadną w ciągu 24 miesięcy do 0,90 USD, do czego przyczyni się zaostrzenie polityki przez Fed, przewiduje bank ING.
USD tylko dla wytrwałych ;-)) Polski złoty jest silnie skorelowany z tą parą.

521
12:10, 28 stycznia 2015
ryszard pisze:

Sytuacja z frankiem jest przejściowa.

http://biznes.interia.pl/makroekonomia/news/sytuacja-z-frankiem-przejsciowa,2083709,2156

522
12:58, 28 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Szanowny Panie Piotrze

Krótka piłka.

Czy celem planowanego drukowania euro jest jego między innymi osłabienie?

Czy jeżeli faktycznie w najbliższych miesiącach czy latach znacznie osłabi się euro do dolara i innych wielkich walut tego świata, to relacje euro ze złotówką będą na obecnym poziomie czy nie?

A jeżeli nie będą automatycznie podążać za euro, to czy chcąc obecne relacje zachować, to Pan Szczurek czy Belka będzie zmuszony tak jak w przeszłości Pan Rostowski interweniować?

Jeżeli będą zmuszeni interweniować, to czy w obecnej sytuacji drukowania nie będzie to trudniejsze a co za tym idzie b. ryzykowne i związane z ew. przegraną?

Panikować nie należy ale ostrzeżenia osób czy europejskich państw Polsce życzliwych nie należy lekceważyć jak to Szanowny Pan uskutecznia!

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

523
13:35, 28 stycznia 2015
ryszard pisze:

Jak unieważnić kredyt frankowy? ---pomysły prawników.
I jak zarobić kasę ;-))
http://wyborcza.biz/biznes/1,143333,17322697,Prawnicy_maja_pomysly__jak_uniewaznic_kredyt_frankowy.html#MT

524
15:25, 28 stycznia 2015
fv pisze:

# 522 Warszawiak

a to nie ostrzegają przed umocnieniem tylko przed osłabieniem PLN?

525
16:14, 28 stycznia 2015
Joker pisze:

@Suchy Baltycki @666
Suchy uderzyl w 666
http://postimg.org/image/z3zilb6tn/
Nizej, 9czyt, gorzej) juz byc nie moze.
Czyzby zblizal sie 666 Armageddon? Powtorka z 2008r?
Biedni Ci wlasciciele hipotek w CHF. Nadchodzi Perfect Storm.

526
16:17, 28 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Gospodarz, 516
[Argumenty przeciwko Super Sniorowi wszystkie puszczam.]

To akurat nieprawda. Nikomu (kto próbuje) nie udaje się dyskutować z żadną tezą wysuwaną przez omawianą osobę. Wycina Pan nawet cytaty nie wskazujące autora :) SS rzeczywiście ma na tym blogu pozycję "nietykalnego"

[To jest kłamstwo. Po co Pani takie rzeczy pisze? Jeśli ktoś chce dyskutować z S-S (bez obrażania) to zawsze może to zrobić. PK]

Co do rodzaju argumentacji - kiedyś SS zacytował pod moim adresem słynny wierszyk Tuwima, co jest wyjątkowym chamstwem. Bez Pańskiej reakcji. Tak więc wolno mu naprawde zbyt wiele. W połączeniu z jego wyjątkowo kontrowersyjnymi poglądami - to może wywoływać nieco złośliwości wśród Czytelników.

[Pani Doroto, umówiliśmy się kiedyś, że ponieważ Pani używa języka dla mnie niedopuszczlanego i często atakuje ad personam to nie jest Pani tutaj chroniona. I dopóki nie zobaczę u Pani zmiany to tak będzie. Jeśli chodzi o jakiś wierszyk to kompletnie nie wiem, o co chodzi. PK] 

No cóż, życzenie śmierci rzeczywiście nie jest argumentem. Ale trzeba też powiedzieć, że bez zagorzałego zwolennika Stalina i Putina ten świat nie będzie gorszym miejscem. Kiedykolwiek to nastąpi.

[I w ten sposób dołączyła Pani do ludzi życzących S-S śmierci. Gratuluję... Ale jakoś nie dziwi mnie to u Pani. Niestety. PK]

Co do wyciętego komentarza na temat filmu z Donbasu, który ostatnio można zobaczyć w TVNBiŚ. Kilka miesięcy temu dopuścił Pan na te łamy wyjątkowo brutalną fałszywkę dotyczącą wydarzeń w Odessie, zlinkowaną przez Jokera. Cały czas Joker raczy nas uwagami typu: USA chcą wmieszać Polskę w wojnę. I nic, żadnej reakcji z Pana strony. Kolejna święta krowa?

[Najczęście Jokera nie czytam, a uwagi Forumowiczów uwzględniam. Nie widzę powodu do rekajci na tezę, że USA chcą Polskę wmieieszać w wojnę. Jest niemądra, ale dlaczego mam jej nie puścić? Pani tezy też puszczam ;-). PK]

Pana blog pozostaje konsekwentnie proputinowski. Czy to zamierzone?

[Pani czasem tak jak i powyżej pisze głupoty. Czy to jest zamierzone? Poza tym wraca Pani z uporem dso swojego konika - miłości do Ukrainy. Ma Pani mnówstwo forów politycznych - tam prosze uprawiać swoja ukrainofilię. PK]

527
16:54, 28 stycznia 2015
Waraszawiak pisze:

#524 @fv

Pan Piotr pisał:

"Polski handel zagrniczny w 70% jest w euro. Im słabszy złoty tym lepiej, ale decyzja WCB może go umacniać. PK]

i to twierdzenie Pana Piotra nie podlega dyskusji.Kropka.

a jeżeli tak, to przeczytaj moje pytania.... nie twierdzenia ponownie i wtedy sam dojdziesz do wniosku jak i dlaczego będą "Spekulanty" przez duże S obstawiać mając zawodnika w ringu..... a walka będzie nierówna.... piórkowa z ciężką....

A tak na marginesie jako człowiek przyzwoity mogę informować czy ostrzegać.... jednak pytania proszę kierować do Pana Piotra, @jacka lub ew. do Piskorskiego.... pod warunkiem, że ten ostatni jest w formie i u niego gorączki brak....

Warszawiak.

PS. I jeszcze jedno dla spekulantów jest obojętne, w którą stronę będą działać.... jednak zawsze w przeciwną do ofiary.....

528
17:35, 28 stycznia 2015
cukierek pisze:

Banki były jedynie pośrednikiem między polskim kredytobiorcą a międzynarodowym kredytodawcą, oszczędzającym we franku. Miało to poważne konsekwencja dla gospodarki w okolicy 2008 roku. Banki pożyczały pieniądze na rynku hurtowym, za CHF kupowały PLN i te pieniądze przelewały deweloperom za mieszkania. Ten gigantyczny popyt na złotówki prowadził dramatycznego do wzmocnienie kursu i destabilizacji gospodarki w okolicy 2008 roku. Wzrost złotówki doprowadził do bankructwa wielu firm eksportowych, był też przyczyną słynnych opcji walutowych. Ten pozornie tani pieniądz doprowadził też bańki na rynku nieruchomości i wypchnięcia z rynku ludzi, którzy chcieli zachować się przyzwoicie. Ten strumień pieniędzy, i wywołany przez niego boom, prowadził do bardzo restrykcyjnej, i zresztą błędnej, polityki RPP. Ludzie z kredytami w złotówkach musieli płacić za frankowców wyższymi ratami. Do tego problemu wrócę jeszcze dalej.

Zastanawiam się, czy ludzie, którzy nie rozumieją że bank był tylko pośrednikiem, i na kursie franka nie zarabiał, są szaleńcami czy prowokatorami. Czy teraz ci ludzie cynicznie udają, że nic nie rozumieją, by potem twierdzić, że bank ich oszukał. Czy to zaćmienie umysłu wywołany szokiem psychicznym, czy naprawdę nie mają pojęcia jaki kredyt wzięli.

Obecnie na forach dominuje narracja: “Nie chcemy nic od podatnika. Chcemy jedynie by państwo pomogło nam w respektowaniu prawa i by bank podzielił się trochę swoim zyskiem. Jesteśmy też zatroskani szczuciem jednych na drugich, szczuciem na nas.“
Ta narracja pojawia się w podobnej formie w wielu miejscach więc chyba nie jest to przypadek.

Ta narracja opiera się na tezie, że przewalutowanie po cenie franka z dnia brania kredytu to jedynie podzielenie się banku częścią zysków. Oczywiście jak pisałem, bank na kursie nie ma zysków. To przymusowe umorzenie długu. Państwo może banki do tego zmusić, ale wtedy podatnik będzie musiał zapłacić odszkodowanie. Perfidna walka o dotację. Cóż, gdy ktoś chce mnie perfidnie okraść, a ja odpycham go od sakiewki to nie jest to szczucie.

Czy szczucie frankowców jest uzasadnione ? Odpowiadam – jest. Po pierwsze dlatego, że zdestabilizowali gospodarkę w 2008 roku. Ludzie z kredytami we frankach najgłośniej krzyczeli, że RPP musi podwyższać stopy, by utrzymywać siłę nabywczą złotówki (i by mój kredyt sam się spłacał …). Byli więc obciążeniem dla przyzwoitszej części społeczeństwa. Teraz znowu destabilizują gospodarkę i
ta wyciągnięta łapa …

Wykresy Giełdowe cd.

529
18:42, 28 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@ryszard 523

Z deszczu pod rynnę - czyli gotowy przepis - kto może jeszcze zarobić na głupocie "ciemnego ludu" ?

Otóż faktycznie - grupą która jeszcze nie zarobiła "swoich" milionów są prawnicy, czego absolutnie nie neguję, prawnik to taki sam zawód jak każdy inny, więc dlaczego prawnicy nie mieliby mieć udziału w torcie - sponsorowanym przez "franciszkanów" ??

Zapoznałem się z argumentacją prawną - i bardzo podoba mi się jej głębia :)))) :

1.Po pierwsze: nawet jeśli banki miały franki, to co z tego?
2.Po drugie: banki udostępniły klientom złote, a nie franki, więc nie mogły rozliczać się z nimi we frankach.
3.Po trzecie: sądy potwierdziły, że klauzule indeksacyjne są bezskuteczne.
4.Po czwarte: nieważny może być cały kredyt.
5.Po piąte: Mec.Garlacz przypomina, że unijny Trybunał Sprawiedliwości wkrótce odpowie na pytanie prejudycjalne postawione przez sąd węgierski, czy wbudowana w umowę kredytu klauzula indeksacyjna jest instrumentem finansowym działającym pod dyrektywą MIFID.

Zacytuję w podsumowaniu jeden wpis (choć podobnych jest znacznie więcej):
andrzej2310:
""Bajdurzenie i fantasmagorie. Czyste rozważania akademickie a nie poważna analiza prawna. A już stwierdzenie, że można unieważnić całą umowę, to poprostu absurd. Musiałoby dojść do złamania prawa w momencie zawierania kredytu np. przymuszenia siłą lub groźbą do podpisania umowy przez jedną ze stron, a przecież tak nie było. POWODZENIA! ZAROBIĄ NA TYM ADWOKACI!"""


No cóż, nie rozumiem tylko - dlaczego adwokaci mieliby nie zarabiać?? Z pozostałością z grubsza można się zgodzić.

ad.1 no właśnie - co z tego??
ad.2 dlatego banki rozliczały się z kredytobiorcami głównie w PLN, a nie we frankach (chyba że klient sam zawnioskował o spłacanie rat w walucie zgodnie z ustawą antyspreadową).
ad.3 nie "sądy potwierdziły" tylko potwierdził to SOKiK, jednak linia orzekania tego sądu zmienia się :SOKiK odrzuca kolejne pozwy o klauzule niedozwolone http://klauzuleniedozwolone.pl/blog/sokik-odrzuca-pozwy-o-klauzule-niedozwolone-czy-nowa-linia-orzecznicza-sie-utrzyma/. Poza tym, w sprawie cywilnej - inny sąd nie jest zobligowany do akceptowania orzeczeń SOKiK (w PL nie ma precedensu), zatem orzeczenie może być odmienne.
ad.4 to jest ciekawe określenie - "nieważny może być kredyt". O ile można określić nieważność pojedynczych zapisów umowy lub nawet całej umowy, o tyle trudno jest określić nieważność kredytu, czyli operacji technicznej przekazania środków pieniężnych pomiędzy podmiotami bank > kredytobiorca (lub wskazany przez niego deweloper)

Jeśli nawet teoretycznie rozważyć taką konstrukcję, to nieważność kredytu musiałaby prowadzić w dalszej kolejności do działań - jak przy odstąpieniu od umowy wzajemnej - czyli strony musiałyby niezwłocznie, nie dłużej niż w ciągu 14 dni zwrócić sobie wzajemne świadczenia. W przypadku kredytobiorców - musieliby oni zwrócić pozostałą nie spłaconą część kredytu (zwrot bankowi nieruchomości w rozliczeniu odpada - bowiem przedmiotem świadczenia nie było przekazanie nieruchomości, tylko środków pieniężnych). Bank zaś miałby do zwrotu prowizje, jakie zainkasował w związku z udzielonym kredytem.
Po drugie - przy operacji zwrotu prowizji (czyli dochodu), banki wystąpiłyby niechybnie do urzędów skarbowych z roszczeniem zwrotu nadpłaconego podatku, bowiem jeśli nie było dochodu (odstąpienie od umowy tworzy fikcję prawną według której umowa nigdy nie była zawarta) - nie może być on opodatkowany.

Czy taka operacja miałaby szansę powodzenia?? Wątpię, chyba że kredytobiorcy wzięliby następne kredyty (już w PLN) aby spłacić w całości swoje zobowiązania wynikające z kredytów CHF. A banki wzięły na siebie stratę, z kilkuletniej działalności.

Jeśli prawdziwe są dane KNF, które określają koszty tylko samego przewalutowania kredytów jakie poniosłyby banki - na sumę ok 50-70 mld PLN, oraz groźbę niewypłacalności trzech banków, to nie wyobrażam sobie takiej operacji w związku z jej skalą, niezależnie od tego, co na ten temat sądzi ta lub inna kancelaria prawna.

ps. dyrektywy MIFID nie będę omawiał, bo jej interpretacja według mec. Garlacza oznacza, że bank udzielając kredyt na mieszkanie, musiałby również badać, czy kredytobiorca kupił mieszkanie w celach zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych (nie dotyczy rynku inwestycyjnego i dyrektywy MIFID), czy w celach inwestycyjnych - np. na wynajem - wtedy stosowanie dyrektywy mogło by mieć zastosowanie).
Operacje w walutach innych niż PLN, są legalne na terenie PL i nie wymagają stosowania dyrektywy MIFID - choć pociągają za sobą ryzyko kursowe. Wynika to z Art. 358. § 1.,2 kc
Również nie wymaga stosowania dyrektywy MIFID - przechodzenie przez ulicę, lot samolotem, przejażdżka konna, lub zjazd na nartach, choć również są to zachowania dość ryzykowne, a na pewno bardziej ryzykowne niż spekulacja walutowa.
Pozostaje jedynie kwestia - czy bank ma prawo ingerować tak głęboko w wolność decyzji konsumenta (dotyczącej przeznaczenia docelowego kupowanych rzeczy - oraz w odniesieniu do jakiej waluty klient chciałby otrzymać kredyt) - i z jakich przepisów owo prawo wynika? Bo na pewno nie wynika z przepisów dotyczących swobody umów w ramach obowiązującego prawa.

ps2: jeszcze jedna przestroga dla "franciszkanów", aby później nie twierdzili że nie mieli informacji, lub że ktoś wprowadzał ich w błąd. Jeśli jakaś kancelaria twierdzi, cytuję: ""...Są prawnicy, którzy twierdzą, że podważenie legalności kredytu walutowego to bułka z masłem...""", to proponuję aby z takimi prawnikami umówić się na zapłacenie honorarium - PO korzystnym dla WAS i PRAWOMOCNYM orzeczeniu sądu. Mam tu na myśli sam koszt zastępstwa procesowego (czyli koszt kancelarii) - a nie koszty opłat stosunkowych (5% od wartości przedmiotu sporu), koszty biegłych, lub pozostałe w tym koszty apelacji.
Nie mam nic przeciw zarobkom prawników (i to nawet wysokim - lub zwłaszcza przeciw wysokim ;)), lecz uważam, że twierdzenie o "bułce z masłem" na tak wczesnym etapie - to nic innego, jak stosowanie nieuczciwych praktyk w biznesie, poprzez wykorzystywanie niewiedzy potencjalnych klientów.

HP

530
19:43, 28 stycznia 2015
Amino pisze:

Jeszcze raz napiszę o Bankach i frankach. Ale.;)
Musze napisać tak, żeby "przełknął to Pan Piotr. No więc NIE BĘDĘ grybał tylko rozłożę na czynniki pierwsze To Co Jest.
Jak najprościej....Do czytająch to - proszę, nie myślcie "automatycznie" ;)
No więc tak :
Jest sobie Jakiś Bank i udziela kredytu 1000 franków. Jak wiemy - zabaepiecza się pożyczając "gdzieś na zwenątrz" również 1000 franków. Ale że działa w Polsce , robi dwie rzeczy :
1. zaksięgowuje swój dług w złotówkach - niech będzie 2000 pln.
2. wypłaca kredyt również w złotówkach : 2000 pln
Żadnych "czarów nie ma - p. Piotr powinien dotąd przepuścić ;)
co dalej ?
w międzyczasie rośnie kurs franka - do 4 pln. Bank znowu :
1. koryguje swój dług do 4000 pln
2. koryguje zobowiązanie Klienta 4000 pln
Następnie Klient pieniadze oddaje : ponieważ kredyt liczony ma we frankach - oddaje 4000 pln czyli te 1000 franków.
Bank - zwraca pożyczone 1000 franków (uwaga : bank NIE ROBI tutaj żadnych dodatkowych operacji - przewalutowań, bo zakładamy że pożyczone przez siebie jako zabezpieczenie kredytu franki poprostu trzymał )
I TYLE. Znowu BEZ czarów ;)
W każdym momencie suma bilansuje się do ZERA więc "w papierach" Bank rzeczywiście NIC nie zarobił.
W takim razie SKĄD zostały mu 2000 pln ??? (4000 - 2000).
Spokojnie ;) Wiadomo skąd : dała ten efekt różnica kursowa , jednak wg "REGUŁ TEGO KREDYTU" - zarobku NIE MA :
ile FRANKÓW miał na początku ZERO - tyle ma na końcu ZERO (pomijamy prowizje).
Moznaby w sumie temat zamknąć i powiedzieć CZEGO ? chcieć od Banku (jakim ZYSKIEM , którego nie ma ;) mają sie dzielić...Hm.
Nic jeszcze nie mówilismy o Drugim Banku :)
Niech będzie Drugi Bank , a nawet Cały Sektor Bankowy który w międzyczasie ...nie robił NIC tylko poprostu MIAŁ 2000 pln.
Po czasie który minął ten kapitał, PRZELICZONY NA FRANKI - Z M N I E J S Z Y Ł się o połowę.
I tu mamy genialność manewru Zarabiania Bez Zarabiania :)
No bo w czasie gdy nasze zarobki, bilanse wszystkich banków, ceny - wyrażone we frankach zm niejszyły się o połowę - w naszym Pierwszym Banku Kapitał pozostał na poziomie NIEZMIENIONYM (we frankach).
Jak słusznie wszyscy zauważają - zysku NIE MA :)
Mozna by w tym miejscu poprzestać no bo czy bilansowo jest to BRAK zysku czy jednak zysk ale w złotówkach która się względem franka zdewaluowała - to już niech będzie sprawą Tego Banku...
Gdyby nie jedno "ale".
Jak już wcześniej napisałem i co KAŻDY chyba rozumie - naokoło WSZYSCY stracili (w przeliczeniu na franki) lub nie zyskali (w złotówkach) : zarówno Klienci jak i co może nawet ważniejsze - Inne Banki.
Ja zostawiam otwartym pytanie - CZY tym złotówkowym zyskiem albo frankowym brakiem straty Ten Bank powinien się podzielić. Chciałem tylko pokazać , NIE KWESTIONUJĄC ZASAD rachunkowości że powiedzenie "bank nie ma tutaj zysku , jeżeli coś oddamy - poniesiemy STRATĘ" -jest WZGLĘDNIE słuszne : tzn. moim zdaniem JEST PRAWDZIWE, z tym że STRATĘ (w przeliczeniu na franki) PONOSZĄ wszyscy inni I TAK , więc rozwiązanie np. węgierskie gdzie w pewnym sensie "solidaryzuje się stratę" - jakis sens napewno ma.
Ciekawe , czy przejdzie ;)




 

531
20:08, 28 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Maria 511

Przepraszam za szczerość, ale po przeczytaniu wpisu dochodzę do wniosku, że niektórzy kredytobiorcy wzięli kredyt
TYLKO w celach spekulacyjnych.
Jeśli kredytobiorca bierze kredyt w celu zapewnienia sobie dachu nad głową - to cel jak sądzę już osiągnął, a jedyne
co pozostaje - to spłacać miesięczne raty zgodnie z umową.

Czy fakt - że obecne ceny nieruchomości są niższe niż z dnia wzięcia kredytu - przeszkadzają komuś w korzystaniu z
mieszkania lub domu??
Czy fakt - że CHF umocnił się do PLN w czasie obecnym powoduje, że zmieniła się ilość lub wysokość rat do spłacenia w CHF??
Czy fakt - że bank udzielił kredyt denominowany do jakiejś waluty, jest instrumentem toksycznym, lub niezgodnym z
obowiązującym w PL prawem?? W PL obowiązuje generalna zasada swobody umów, w ramach obowiązującego prawa.
Jeśli więc prawo wyraźnie NIE ZABRANIA udzielania kredytów denominowanych do innych walut - to znaczy że strony umowy mogą taki wariant przyjąć i na niego się zgodzić.
Czy fakt - że bank udzielał kredyty nawet na 120% wartości inwestycji jest działaniem toksycznym?? Równie dobrze za
działanie toksyczne można uznać kredyt konsumpcyjny udzielony na cokolwiek, bez zachowania odniesienia do wartości
konkretnego przedmiotu.
Czy fakt - że bank zarabia na udzielaniu kredytów, czyli na swojej podstawowej działalności, jest działaniem
niezgodnym z prawem, lub toksycznym??
Czy fakt - że bank zawarł z kredytobiorcą umowę kredytu jest podstawą do żądania od banku aby udzielał kredytobiorcy
pomocy w trakcie realizacji umowy?? Czy warunek dotyczący pomocy banku w trudnej sytuacji materialnej kredytobiorcy
- był w umowie?? A jeśli nie był - to z jakiego prawa taka pomoc miałaby wynikać?? Oraz, czy warunek "pomocy" działa
w obie strony - tzn. kredytobiorca również zobowiązał się do pomocy bankowi, jeśli bank miałby kłopoty finansowe??

I na koniec największe kuriozum - pomoc rządu dla kredytobiorców??
Pytam - według jakich przepisów prawa i z jakich zasad - taka pomoc miałaby wynikać??
Dlaczego tylko dla "franciszkanów", a dla pozostałych już nie??
Czy pomoc państwa należy się ludziom zamożnym - czy raczej biednym??
Czy państwo powinno pomagać osobom tym bardziej - im bardziej lekkomyślne i nieprzemyślane podejmują decyzje??
Albo - czy państwo powinno pomagać tylko silnym grupom nacisku, pozostawiając na marginesie i bez jakiejkolwiek pomocy tych niezrzeszonych??
Czy samo bycie obywatelem państwa - wyklucza go z państwowej ochrony, pozostawiając jedynie obowiązek daniny na
pozostałych??
No i końcowe pytanie - do czego służy państwo i czy jego obecna rola ma jeszcze jakikolwiek sens??

HP

532
20:46, 28 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@jacek 492

"""...Spodobał mi się komentarz użytkownika Brimstone:
"Czy bank udzielając kredytu w PLN z indeksacją np. kursem miedzi, musi mieć zabezpieczenie w miedzi? I czy to
będzie kredyt miedziany?" Dobre. :))..."""

Raczej - głupie. Po tym można poznać - kto ma pojęcie o tym co pisze. Kolega "Brimstone" - wykazał niezbicie, że nie
ma.

"""...Szkoda mi Greków, ale może oni siebie i nas czegoś nauczą o neoliberalnym raju oraz wynalazku Euro. Nauka
nigdy nie jest tania, trzeba za nią zapłacić...."""

Grecy będą nas teraz uczyć o socjalistycznym raju - tzn. jak dobrze żyć za cudzą kasę :))))). Będę obserwował ten
"cud ateński" - czyli podwyżki płac, przywrócenie utraconych przywilejów, wcześniejsze emerytury, oraz praca dla
wszystkich, z jednoczesnym wstrzymaniem spłaty zadłużenia. Cipras z pod sierpa i młota pokaże socjalistom europejskim, jak z monstrualnego długu można zrobić socjalistyczny raj.

#479

"""....Tani import wypierał lokalną produkcję, która stawała się za droga. W takiej sytuacji zyskuje eksporter (Niemcy) bo ma nadwyżkę i malej mu bezrobocie. Importer (Grecy) na tym traci bo ma deficyt handlowy i rośnie mu bezrobocie...."""

Mosler pisze:

„….Import to korzyść. Eksport to koszt.

Innymi słowy, chodzenie do pracy w celu produkcji realnych dóbr i usług na eksport do kogoś innego do skonsumowania nie przynosi wam żadnego pożytku ekonomicznego, chyba że importujecie w za­mian inne dobra i usługi, które wy z kolei będziecie konsumować (w przypadku Grecji - nie wchodziło w rachubę). Ujmując bardziej zwięźle: Prawdziwe bogactwo narodu jest tym co produkuje i zostawia dla siebie, plus wszystko co importuje, minus to co musi wyeksportować. ..."""
(zatem zgodnie z twierdzeniem Moslera - Grecja powinna obecnie należeć do jednego z zamożniejszych państw UE)

Jacku - jak wytłumaczysz oczywistą sprzeczność tezy Moslera - eksport = koszt, import = zysk, z twoją tezą: zyskuje eksporter (Niemcy) (...) Importer (Grecy) na tym traci...""

@krak

""...Czy przypadkiem Rafał Hirsch nie pisze na naszym blogu pod nickiem Hubert Piskorski?...... ;-)"""

Widzę, ze kolega dokonał dużego odkrycia - Hirsch potwierdza to, co HP pisał już od dłuższego czasu.
Rozumiem - że szok poznawczy u kolego trwa nadal, ale jest to chyba szok pozytywny, który powinien (choć pewności nie ma) zakończyć się wnioskami, które jednak wywrócą kolegi wirtualny świat finansów do góry nogami :)))))

HP

533
22:50, 28 stycznia 2015
jacek pisze:

@cukierek #528

"Banki były jedynie pośrednikiem między polskim kredytobiorcą a międzynarodowym kredytodawcą, oszczędzającym we franku. [...] Banki pożyczały pieniądze na rynku hurtowym, za CHF kupowały PLN i te pieniądze przelewały deweloperom za mieszkania."

Masz na to jakikolwiek dowód? Czy widziałeś umowę kredytu, w której bank zobowiązuje się w imieniu klienta pożyczyć DLA NIEGO określona kwotę w walucie obcej, przelać ją na konto kredytobiorcy, potem dokonać sprzedaży w imieniu kredytobiorcy, zamieniając ją na PLN? Ja nigdy o czymś takim nie słyszałem. Możesz nam to przedstawić? Jak taki bank rozwiązał by problem prawny, że taka usługa straciła by cechy kredytu, a została by z prawnego punktu widzenia pożyczką? Jak te domniemane operacje maja się do prawa bankowego i dewizowego?

Ja natomiast widziałem wiele przykładów umów, w których bank udziela kredytu w PLN, a jedynie określa kwotę kredytu i/lub kwotę rat w stosunku do waluty obcej. Jak to wytłumaczysz?

 

534
23:04, 28 stycznia 2015
jacek pisze:

@Hubert Piskorski # 532

"Czy bank udzielając kredytu w PLN z indeksacją np. kursem miedzi, musi mieć zabezpieczenie w miedzi? I czy to
będzie kredyt miedziany?" Dobre. :))..."

Jakieś konkretne argumenty, jeżeli uważasz to za "głupie" ????
Masz, czy nie masz? Tylko bez kpin i wodolejstwa.


"Grecy będą nas teraz uczyć o socjalistycznym raju [...]"

Wątpię. Syriza się sprzeda, a zmiany będą pozorne.
Sercem jestem za Tobą, życzę Ci byś tym razem miał rację.


"Mosler pisze [...]"

A kogo to obchodzi? To co Mosler pisze Grecji nie dotyczy, bo Grecja nie ma własnej waluty fiat.
Długi w CUDZEJ walucie trzeba naprawdę spłacać albo umorzyć.
Grecja nie emituje Euro, jest tylko jego użytkownikiem.




 

535
23:16, 28 stycznia 2015
Marian pisze:

@Dorota

„Czas na podejmowanie ryzyka już minął. Bądźcie ostrożni co do pomysłów inwestycyjnych w 2015 roku. Kiedy rok się zakończy wiele klas aktywów będzie pod kreską. Dobre czasy się skończyły. Negatywne stopy procentowe nie przyniosły wzrostu gospodarczego, korporacje zwiększają zadłużenie skupując akcje, zamiast inwestować, demografia czy technologia wygląda strasznie. Nadchodzą czasy, w których dostrzeżemy że Król jest nagi, a czasy łatwego zysków się skończyły.”

Powyższe słowa wręcz doskonale odwzorowują sytuację obecnego rynku. Mimo iż mamy kilka ciekawych okazji inwestycyjnych, to jednak zalecałbym postawę dość defensywną. Poniżej przedstawiam moje opinie na temat poszczególnych klas aktywów.



"kiedyś SS zacytował pod moim adresem słynny wierszyk Tuwima"

Nie wim , choć Tu wim, od kiedy wiersz lokomotywa jest zakazany ;)

Ciekawe czy o parę chodzi, czy o kółka ??

A po co wplatać do wiersza essmanów to już nie wim ;)

536
09:27, 29 stycznia 2015
Maria Małecka pisze:

Animo #530 - dziękuję za wpis - jaśniej już nie można więc trafiło... :)
Hubert Piskorski - bardziej liczyłam na wpis taki jak # 529 , natomiast mniej na pytania retoryczne do podmiotu lirycznego z wpisu #531- poza zdaniem n/w.
"Przepraszam za szczerość, ale po przeczytaniu wpisu dochodzę do wniosku, że niektórzy kredytobiorcy wzięli kredyt
TYLKO w celach spekulacyjnych."
Przeprosiny całkiem niepotrzebnie, moje wnioski są dokładnie takie same . Chciałabym zostać dobrze zrozumiana, zauważam tendencję , że splot okoliczności (min. kierunkowe sterowanie niezadowolona grupą społeczną) sprzyja realizacji celu spekulacyjnego. Stawiam nadto hipotezę, opartą na przeczuciach nie na przesłankach, że krąg "niektórych kredytobiorców" jest na tyle ZACNY, aby prezentowana postawa roszczeniowa miała wystarczająca siłę przebicia prowadzącą do zmian korzystnych dla kredytobiorców frankowych .
Uważam też, że sposobność będzie miała charakter nietrwały wymagający refleksu od obywatela , aczkolwiek może to przeczyć zasadom sprawiedliwości społecznej. Przykłady takich regulacji były już przytaczane na tym forum.

537
09:55, 29 stycznia 2015
Magnavox pisze:

@ Maria Małecka,

Nie będzie żadnych zmian korzystnych dla kredytobiorców. Minister Piechociński lubi show (dobrze, ze nie klękał wczoraj) i na tym koniec. Jeśli ktoś z rządu miałby się tym zajmować na poważnie to byłby to minister Szczurek. On spotkał się z przedstawicielami banków i poprosił ich łaskawie aby banki przestrzegały prawa i zapisów w umowach i prawie wszystkie banki się niby na to zgodziły. Niestety rzeczywistość często jest inna. Wystarczyłoby egzekwowanie prawa i rekomendacji KNF, UOKiK.
Minister Szczurek ma z pewnością świadomość tego, ze jego kadencja wcześniej czy później się skończy i najpewniej wróci do swojej branży, więc krzywdy bankom nie zrobi, a kiedy ujemny LIBOR w pełni wejdzie w życie to wszystko ucichnie. Zmian nie będzie.
Pozostają pozwy zbiorowe.

Pozdrawiam,
M.

538
10:07, 29 stycznia 2015
fv pisze:

# 527 Warszawiak

chciałem to ustalić, bo istotne jest czy obawy dotyczą umocnienia czy osłabienia

--
"Czy celem planowanego drukowania euro jest jego między innymi osłabienie?"

To nie jest główny cel. To oczekiwany skutek.
---
"Czy jeżeli faktycznie w najbliższych miesiącach czy latach znacznie osłabi się euro do dolara i innych wielkich walut tego świata, to relacje euro ze złotówką będą na obecnym poziomie czy nie?"

Gdyby założyć, że inne czynniki się nie zmienią, to druk euro umocni pln
---
"A jeżeli nie będą automatycznie podążać za euro, to czy chcąc obecne relacje zachować, to Pan Szczurek czy Belka będzie zmuszony tak jak w przeszłości Pan Rostowski interweniować?"

Właśnie dlatego chciałem wyjaśnić czy obawiasz się umocnienia czy osłabienia.
Rostkowski interweniował bo pln gwałtownie się osłabiał.
Interwencja w celu osłabienia wyglądałaby inaczej.
----
"Jeżeli będą zmuszeni interweniować, to czy w obecnej sytuacji drukowania nie będzie to trudniejsze a co za tym idzie b. ryzykowne i związane z ew. przegraną?"

Jeżeli umocnienie można nazwać przegraną.

Lepiej walczyć z umocnieniem niż osłabieniem

539
10:08, 29 stycznia 2015
Super-senior pisze:

Ideał neoliberalny sięgnął bruku. Bank PKO BP każe sobie dopłacać do lokat. http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,142944,17326444,PKO_BP_kaze_doplacac_do_konta.html

540
10:14, 29 stycznia 2015
Amino pisze:

@ Maria Małecka 536
"Animo #530 - dziękuję za wpis - jaśniej już nie można więc trafiło... :)"
Fajnie , że się przydało ;) I dzięki dla Gospodarza ;)
Cóż. Starałem się wyjaśnić tę POZORNĄ sprzeczność między TWARDYM stanowiskiem Banków, że na frankach NIE zarabiają, z drugiej jednak strony - przecież to widzimy - zbierają "górę złotówek".
Wytłumaczeniem jest faktycznie....BRAK STRATY (ciągle mają TYLE SAMO !we frankach!).
Z drugiej strony Wszyscy Inni PO PRZELICZENIU NA FRANKI mają MNIEJ. Więc MOŻE to stanowić jakąś "społeczną podstawę" do "podzielenia się ...!stratą! właśnie.
Realnie Inne Banki pożyczające w tym samym czasie ZŁOTÓWKI zbierały ODSETKI (które przy franku uważamy dla uproszczenia za ZEROWE) - więc mają WIĘCEJ niż początkowe 2000 pln , powiedzmy 2200 pln co jednak w "nowej wartości franka 4pln) da, załóżmy 550 franków.
Stąd "potencjalna zasadność" przewalutowania kredytów frankowych po kursie ZACIĄGNIĘCIA kredytu i też wytłumaczenie GIGANTYCZNEGO oporu Banków "Frankowych".
Przecież ZDECYDOWANIE LEPIEJ mieć CAŁY CZAS ZBILANSOWANE 1000 franków niż to co by otrzymali :
złotówki + odsetki od nich , co po przeliczeniu na "nowego (4pln) franka" da im to nasze "umowne" - 550franków.
Ale nacisk społeczny MOŻE być też bardzo silny : "Zachowujcie się jak WSZYSTKIE "banki złotówkowe" - one wszystkie w przeliczeniu na franki - STRACIŁY. Bo tak samo straciły nasze pensje, ceny, ...cokolwiek...
To dlaczego PEŁNĄ cenę Waszego, Bankowego NIESTRACENIA mają ponosić Frankowcy ?
Z tym że ja staram się wytłumaczyć MECHANIZM.
A od tych decyzji - Politycy.

541
10:44, 29 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Hubert Piskorski
pisze:
"Cipras z pod sierpa i młota pokaże socjalistom europejskim"
Kolega pobierał nauki w "Lesie Kabackim" i stąd kłopoty z ortografią ?;-))) Zgodnie z ortografią przyimek "spod" piszemy
podobnie jak "spoza" i jak antonim "znad".

542
12:00, 29 stycznia 2015
_dorota pisze:

@ Gospodarz, 526
[To jest kłamstwo. Po co Pani takie rzeczy pisze? Jeśli ktoś chce dyskutować z S-S (bez obrażania) to zawsze może to zrobić. PK]
Ano, nie. Zdarzyło mi się, że zacytowałam SS nie podając źródła i wyciął to Pan. On naprawdę ma tutaj status specjalny. Ale to Panu oczywiście wolno.

[Jakies bajki Pani opowiada. Ale to Pani oczywiście wolno. PK]

[Pani Doroto, umówiliśmy się kiedyś, że ponieważ Pani używa języka dla mnie niedopuszczlanego i często atakuje ad personam to nie jest Pani tutaj chroniona]
To jest kłamstwo. Bezczelne i wręcz zabawne.
Z pewnością nie "umówiliśmy się" na brak ochrony kogokolwiek. I nie używałam nigdy języka "niedopuszczalnego" obiektywnie.

[Zdecydowanie tak było, a Pani język bywał subiektywnie niedopuszczalny. PK]

Przypominam też Panu, że jako Gospodarz tego miejsca ma Pan obowiązek prawny pomagać w ochronie dóbr osobistych poszczególnych uczestników dyskusji. Czy się to Panu podoba, czy nie. I nie jest żadna łaska, tylko obowiązek.

[Proszę mnie podac do sądu, a nie pouczać. PK]


No cóż, można zawsze stwierdzić, że się "nie czyta" Jokera. Wymówka aż śmiesznie sztubacka. Ale faktem jest, że toleruje Pan na swoim blogu treści silnie proputinowskie.

[Jest Pani jak zwykle nieznośna i sztubacko śmieszna. I nikt Pani nie zabrania kochania Ukrainy.  PK]


Widać taka jest konieczność historyczna ;)

543
12:28, 29 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

@fv

Postaraj się sprężyć:

""Polski handel zagraniczny w 70% jest w euro. Im słabszy złoty tym lepiej, ale decyzja WCB może go umacniać. PK]"

W tym zdaniu jest wszystko napisane tzn jeżeli decyzja WBC wzmocni złotówkę do euro, to dla dobra handlu zagranicznego, Polska może próbować sztucznie to euro osłabić przeznaczając na to "duże" pieniądze, którymi mogą Spekulanci się zainteresować i działać w kierunku przeciwnym lub inna wersja jest taka, ze Spekulanci mając sprzymierzeńca w WCB jako pierwsi zaatakują grając na wzrost wartości złotówki... Cel spekulantów jest jeden - przejąć od Polski daną kwotę przeznaczoną na osłabienie złotówki. Kropka.

Warszawiak

544
13:26, 29 stycznia 2015
Jarek pisze:

@ Dorota

"Z pewnością nie "umówiliśmy się" na brak ochrony kogokolwiek. I nie używałam nigdy języka "niedopuszczalnego" obiektywnie."

Pan Piotr ma rację, jak ktoś wiersze Pani wysyła to nie są bajki, szczególnie Tuwima i racji Pani ni ma :)))

545
13:26, 29 stycznia 2015
ryszard pisze:

Kiepskie prawo bankowe do poprawy.
Ostatnie zamieszanie ws. kredytów w CHF należałoby wykorzystać do zmiany tego prawa. Zabezpieczeniem banku
powinna być nieruchomość. Klient nie mogący z różnych powodów spłacać kredytu hipotecznego opuszcza nieruchomość, oddaje klucze do banku i wychodzi z niego jako wolny od zadłużenia człowiek ( jak w Stanach). Jak poprawi mu się sytuacja w przyszłości to może kupić sobie inną nieruchomość. Natomiast ingerencja państwa w umowy sprzed lat, byłaby moim zdaniem precedensem psującym prawo. Nasze banki natomiast robią z klientów niewolników XXI. Np. propozycja przedłużenia umów o kilka lat, tak aby długi spadły na dzieci "franciszkanów". Natomiast oferowanie klientowi kredytu w CHF, bo nie kwalifikował się on do przydzielenia mu kredytu złotowego, to bezsporne zaniedbanie obowiązków przez banki. Ze strony klienta to IMHO głupota. Śmieszna jest propozycja możliwości przewalutowania kredytu po obecnym kursie CHF/PLN --to nic nowego. Naganne było ustalanie wysokości rat w oparciu o korzystne dla banków tabele spreadowe. Uważam, że spory powinny być rozstrzygane na drodze sądowej. Wielu "franciszkanów"
ma duże szanse wygrania z chciwymi bankami. Kto jak kto, ale KNF wie co w trawie piszczy i stąd wysunięta przez
nich propozycja o przewalutowaniu kredytów z kursem z dnia umowy i z dopłatą wyrównawczą.
http://www.forbes.pl/frankowicze-moga-wygrac-banki-sie-myla,artykuly,189166,1,1.html

 

546
14:20, 29 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

Wszyscy!

Ja Warszawiak zresztą .... nie tak jak Dorota.... nie latam po internecie w poszukiwaniu szczęścia.... jednak od czasu do czasu tu i ówdzie zajrzę....... ostatnio z uwagi na zbyt duży procent strusiowego zachowania na blogu Pana Piotra, pozwoliłem sobie zajrzeć na Studio Opinii tym bardziej, że ponownie zaczął tam pisać prof. Michał Leszczyński.
Wykorzystując to, że ukazał się wpis Pana Leszczyńskiego dot. CHF pozwoliłem sobie zapalić tam tak:

"Panowie!
Michał tego nie lubi, pomimo to napisałem Panowie, żeby podkreślić, że sprawa frankowa jest sprawą poważną ale jest duża szansa na to, że ten temat nie zostanie tu jak na innych portalach zamieciony pod dywan a gwarantem tego na Studio Opinii jest Michał i Pan Miś zresztą też!

Żeby temat frankowy móc rozłożyć na czynniki pierwsze zaproponowałbym dwa podpunkty:
1. Ew. bańka spekulacyjna na franku
2. Maszynka do robienia pieniędzy dzięki kredytom frankowym w Polsce.

Ad.1 Fakty. Spiegel podał, że aktywa we frankach w ostatnich kilkunastu dniach wzrosły o 26mld CHF i wynoszą obecnie 365mld CHF i jest to najwyższy tygodniowy wzrost od marca 2013 roku.
Jeżeli przyjmiemy, że bańka spekulacyjna jest faktem, to jak każda bańka kiedyś pęknie a jak tak, to następne pytania są następujące:
kiedy?
kto ma szpilkę, żeby tą bańkę przekuć?
Czy tą szpilką może być szwajcarska ujemna stopa procentowa, która obecnie wynosi -0,75% i czy dalsze znaczne obniżenie jej nie spowoduje gwałtownego odpływu franków i drastycznego spadku wartości CHF do innych walut.

Żeby nie zamulać dalszymi pytaniami na razie kończę."

Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

PS. I jeszcze jedno, ta Maruda Piskorski chyba nie zauważyła, że na blogu nie ma płaczących frankowiczów i dlatego pisze w dalszym ciągu o frankowych pierdołach.....

547
15:10, 29 stycznia 2015
PIOTR pisze:

#545 Ryszard
"Po pierwsze – banki jedynie w niewielkim zakresie posiadały otwarte dla nich linie kredytowe w CHF lub papiery wartościowe denominowane w CHF, co wynika z ich prospektów. ". Czyli krak ma rację ? Kredyty w większości były INDEKSOWANE kursem CHF ?

548
15:57, 29 stycznia 2015
fv pisze:

# 543 Warszawiak

Każesz się sprężać, a sam się nie skupiasz i wypisujesz takie rzeczy:
"Polska może próbować sztucznie to euro osłabić przeznaczając na to "duże" pieniądze, "

chyba osłabić pln

te "duże" pieniądze to pln, którego emitentem jest NBP

np. Szwajcarzy żeby osłabić CHF drukują i obniżają stopy,
Rosja żeby bronić rubla pozbywa się rezerw walutowych i podnosi stopy

Polska na razie nie będzie drukować, ale obniżać stopy procentowe
------------

"Cel spekulantów jest jeden - przejąć od Polski daną kwotę przeznaczoną na osłabienie złotówki"

pln chcą przejąć ? :)
ostateczny el spekulantów jest zawsze taki sam, chcą zarobić w "swojej" walucie,
bez względu czy grają na osłabienie czy umocnienie pln

549
16:06, 29 stycznia 2015
ryszard pisze:

@Piotr
Nie widziałem i nie czytałem nigdy żadnej umowy "franciszkanów". Wiem, że są zróżnicowane, tak jak zróżnicowana jest
sytuacja kredytobiorców walutowych ( zależna od czasu zawarcia umowy itp). Moim bliskim nie chcę zaglądać do umowy,
bo mi nie wypada, wszak to młodzi prawnicy ( sędzia i radca prawny);-)). Każdemu kredytobiorcy w CHF radziłbym,
bardzo dokładne zapoznanie się ze swoją umową i próbowania szukania korzystnego werdyktu w sądzie. Propozycja
KNF to sugestia, że banki narozrabiały i nie są bez winy. Skoro tak, to "franciszkanie" powinni ruszyć do sądów i nie
odpuszczać chciwym bankom. Nie od razu, ale w miarę rozwoju sytuacji.

550
16:29, 29 stycznia 2015
krzys pisze:

@Warszawiak, Doris, Ryszard
Dodruk powinien splynac na RF (marzec 2015-wrz2016) i warto pod ta fundamentalna wiadomosc zagrac juz dzisiaj, bo poczatek lutego moze byc powtorka lutego 2014 a wtedy szortowcy zobacza pionowe sciany i nie pozbieraja sie z wrazenia.
WIG20 powinien szarpnac w gore. Nie powinnismy konczyc miesiaca na czerwono.
Poziomy zaopatrzeniowe 2303-2311 rozprowadzanie powyzej 2350 (oczekuje powyzej 2370). W lutym jeszcze wyzej. 2450 do zaliczenia.:)

551
16:45, 29 stycznia 2015
krzys pisze:

@Doris @Ryszard
Zobaczcie co sie szykuje na EPOL-u, MACD wskazuje kupno, podwojne dno bedzie testowane na dniach. W razie pokonania powstanie silny sygnal kupna na mocno wyprzedanym EPOL-u. WIG20 walczy z gornym ograniczeniem 3mies trendu spadkowego, jesli utrzyma sie ponad 2370 to rozpoczniemy jazde w gore:
http://stockcharts.com/h-sc/ui?s=EPOL

552
17:00, 29 stycznia 2015
krzys pisze:

@Ryszard @Doris
Wchodza na rynek Wielcy Spekulanci moze na chwile, moze na dluzej, bo PLN zalicza mocne umocnienie.
USDPLN, EURPLN, NOKPLN spadaja i maja z czego. Wykupienie bylo ekstremalne. Negatywnych niespodzianek nikt nie oczekuje. Pod co mieli by grac szortowcy na wig20? Kontynuacja spadkow? Lada dzien przekrocza gorny limit trendu!
W dol przestrzen spakow jest ograniczona przez poziomy 2225-2250, ktore wyznaczaja dno poprowadzone po 3-letnich minimach.

553
18:16, 29 stycznia 2015
Warszawiak pisze:

FV, Krzysiu!

Dziękuję za rozwinięcie tematu i postawienie kropki nad i.
Przepraszam za literówki, które FV zauważył.

Warszawiak.

554
18:55, 29 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@ryszard 541

""...Kolega pobierał nauki w "Lesie Kabackim" i stąd kłopoty z ortografią ?;-))) Zgodnie z ortografią przyimek "spod" piszemy podobnie jak "spoza" i jak antonim "znad"."""

Serio??? Tak samo jak antonim??? No paczpan, jakie dziwy :)))))

#545

""...Kiepskie prawo bankowe do poprawy..."""

A na czym kolega opiera swoją tezę?? Kiepskie prawo - bo zmienił się kurs CHF??
---------------------
"""...Zabezpieczeniem banku powinna być nieruchomość....""

No i jest.
-----------------------
""...Klient nie mogący z różnych powodów spłacać kredytu hipotecznego opuszcza nieruchomość, oddaje klucze do banku i wychodzi z niego jako wolny od zadłużenia człowiek ( jak w Stanach)...."""

W PL też już może oddać klucze i ogłosić upadłość. Nie wiem tylko, dlaczego "franciszkanie" nie ogłaszają?
---------------------------
"""...Nasze banki natomiast robią z klientów niewolników XXI. ..."""

Rozumiem - że robią łapanki na mieście, następnie pod groźbą użycia fuzji zmuszają do podpisania 30 letnich umów :):):):):) - tośmy się pośmiali.
--------------------------
"""..Natomiast oferowanie klientowi kredytu w CHF, bo nie kwalifikował się on do przydzielenia mu kredytu złotowego, to bezsporne zaniedbanie obowiązków przez banki. ...""

Jakich obowiązków?? I z czego wynikających??
--------------------------------
""...Śmieszna jest propozycja możliwości przewalutowania kredytu po obecnym kursie CHF/PLN --to nic nowego...."""

Kolega zaproponuje coś mniej śmiesznego.
------------------------------
""...Naganne było ustalanie wysokości rat w oparciu o korzystne dla banków tabele spreadowe...."""

Rozumiem - że jakby tabele spreadowe dla banków korzystne nie były - to w samych tabelach nie byłoby nic nagannego.
----------------------------------
""...Wielu "franciszkanów" ma duże szanse wygrania z chciwymi bankami. ..."""

Ciekawi mnie, na czym opiera kolega swoją tezę?? Ja uważam, że szansę ma każdy :))))
-------------------------------
#549

"""...Skoro tak, to "franciszkanie" powinni ruszyć do sądów i nie odpuszczać chciwym bankom. Nie od razu, ale w miarę rozwoju sytuacji...."""

:):):):), to jest najlepsze. Oczywiście to jest dobra rada, najpierw niech przetrą szlak "franciszkanie" zwiadowcy, bo jak będzie klapa - to stracą kasę ci pierwsi (zwiadowcy), a pozostali nie.


HP

555
19:06, 29 stycznia 2015
Hubert Piskorski pisze:

@Amino 530, 540

Proponuję rozważyć jeszcze pozwanie banków w zakresie zwrotu kredytobiorcom utraconej wartości rynkowej nieruchomości.
Przypominam - że kredytobiorcy kupowali swoje nieruchomości w szczycie hossy, a następnie wartość ich nieruchomości spadła niejednokrotnie o połowę - a stało się to z winy banków, które ograniczyły lub zaprzestały udzielania kredytów walutowych. A jako że "franciszkanie" to głównie spekulanci, więc na swojej inwestycji ponieśli dużą stratę, której banki nie uwzględniły i nie obniżyły im rat, o równowartość straty na spadku wartości rynkowej inwestycji.

Po drugie gdyby nie kredyty walutowe - to dzisiejsi "pokrzywdzeni" - nie otrzymaliby kredytu, więc nie ponieśliby strat z tytułu zakupu przewartościowanych nieruchomości.
Zatem banki powinny pomóc kredytobiorcom obniżając im wartość kredytu - do aktualnej wartości nieruchomości. To byłoby z korzyścią również dla banków - bowiem poprawiłaby się jakość kredytów - których wartość nie wykraczałyby poza aktualną wartość hipotek.

Szansa na wygranie w sądzie jest duża (można napisać - bułka z masłem :):)), a materiał dowodowy nader obfity. Tylko pisać pozwy (najlepiej zbiorowe) i do dzieła :)))))

HP