01:46 | GMT: 23:46 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Blog Piotra Kuczyńskiego
Archiwum października 2012

Państwo pomoże przy pokonywaniu mielizny?

Wystąpienie programowe premiera Donalda Tuska (zwane nieprawidłowo „drugim expose”) jest już za nami, a media zajęły się innymi tematami. To wystąpienie było jednak na tyle ważne, że warto do niego powrócić. Warto też na początku tekstu określić, z jakich pozycji się go pisze. Jasne jest bowiem, że polityk opozycji (lub jej zwolennik) wszystko skrytykuje, a polityk koalicji (lub jej poplecznik) wszystko poprze. Oczywiste jest też, że piszący z pozycji skrajnie wolnorynkowej, monetarystycznej, czy neoliberalnej będzie propozycjami negatywnie wstrząśnięty (podobno Leszek Balcerowicz szykuje ostra krytykę), a neokeynesista propozycje pochwali. Niestety, nie ma u nas, w Polsce, zwyczaju odnoszenia się do przedstawianych propozycji z próba zachowania obiektywnego na nie spojrzenia. Nie twierdzę, że ja jestem obiektywny. Z pewnością dużo bliżej mi do Keynesa niż do Balcerowicza. Jestem jednak obiektywny, jeśli chodzi o stosunek do rządu. Przypomnę, że nieraz bywałem krytyczny w stosunku do decyzji rządzącej koalicji. Od początku uważałem, że organizacja EURO 2012 jest błędem i odbije się nam czkawką. Tak się stało, a mówienie, że dzięki temu budowaliśmy infrastrukturę jest nieporozumieniem (i tak byśmy ją budowali: wolniej i lepiej). To jednak osobny temat. Bardzo krytykowałem podwyżkę VAT, bo uderza w ludzi mniej zamożnych i szkodzi popytowi wewnętrznemu. Ludzi zamożnych mało dotyka, a retoryka mówiąca o opodatkowaniu konsumpcji jest jedynie mgłą mającą zasłonić prawdziwe cele. Krytykowałem też złe przeprowadzenie reformy emerytalnej. Twierdziłem, że wiek emerytalny wydłużać trzeba, ale sposób przyjęcia „ustawy67”był fatalny. Ludzie w moim wieku zostali potraktowani niewłaściwie. Podłożono też (o tym ostrzegałem) polityczną bombę zegarową pod Polskę. Oczywiste przecież było, że przy znikomym poparciu dla zmiany wieku (można było to znacznie poprawić) partie opozycyjne zapowiedzą powrót do starych regulacji. Tym będą zdobywały głosy, a próba zrealizowanie takiego zwrotu...
Czytaj całość »

Drukuj do końca (świata)?

Książka Adama Fergusson „Kiedy pieniądz umiera” jest fascynującą lekturą, mimo tego, że po raz pierwszy wydana została w 1975 roku, czyli w zamierzchłych czasach. W latach siedemdziesiątych nie znano jeszcze neoliberalnych reform, nie panowała kultura kredytu i świat nie był tak zadłużony jak jest obecnie, więc zapewne publikacja tej książki nie szokowała. Z pewnością jednak na początku lat osiemdziesiątych XX wieku była bardziej czytana. Wtedy to inflacja konsumencka (CPI) w USA przekraczała 13 procent, a to musiało zachęcać do czytanie książek o hiperinflacji. Książka Fergussona opisuje właśnie hiperinflację panującą w Niemczech, Austrii i na Węgrzech po I Wojnie Światowej (dokładnie w latach 20. tych zeszłego wieku). Dla klarowności pojęć: według Fergussona ekonomiści mówią o inflacji, wtedy, kiedy przekracza ona 50 procent…. miesięcznie. Jeśli przyjąć tę definicję to hiperinflacja nam nie grozi. Przynajmniej nie z tych powodów, o których niżej. Fascynujące było w tej książce to, że bardzo często przewijał się motyw niezrozumienie przez polityków, ekonomistów, a nawet prezesa Banku Niemiec prostego faktu – tego, że drukowanie papierowego pieniądza, czyli znaczne zwiększenie podaży pieniądza, musi doprowadzić do inflacji. Bank Niemiec uważał, że jego głównym celem jest dostarczenie wystarczającej ilości banknotów do potrzebującej tego gospodarki. Oczywiście teraz działałoby to zupełnie inaczej, ale w czasach przedkomputerowych obciążenie drukarń i transport gotówki do banków były potężnymi problemami logistycznymi. Mimo tego, że w trakcie tych 37 lat zaszły w finansach potężne zmiany, warto tę książkę przeczytać. Można bowiem znaleźć w niej elementy przypominające to, co dzieje się w obecnych czasach. Są uniwersalne. Obecnie panująca „kultura kredytu” powoduje, że ubolewa się nad niemożnością sięgnięcia przez mniej zamożnych ludzi po kredyt. Można by powiedzieć, że prawo do kredytu jest równie ważne jak prawo do ochrony zdrowia czy edukacji. Za chwilę powstanie...
Czytaj całość »