23:55 | GMT: 22:55 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Blog Piotra Kuczyńskiego
Archiwum marca 2013

Polskie echa cypryjskiego kryzysu

Cypr od 18. marca jest w centrum uwagi (prawie) całego świata. Kraj o populacji połowy Warszawy i generujący 0,2 procent PKB strefy euro niepokoi świat? To kuriozum, a jednak tak się stało. Wszystko dzieżki eurokratom, którzy podjęli w „sprawie Cypru” decyzje będące według mnie szaleństwem i przekroczeniem Rubikonu. Trochę o historii. Cypr wpadł w olbrzymie kłopoty finansowe przede wszystkim dlatego, że był swoistym rajem podatkowym. Czas przeszły, bo z pewnością takim rajem już nie będzie, czego żałować nie należy, bo raje podatkowe są rakowatymi naroślami na globalnym systemie podatkowym. Powiem więcej – bez względu na to, jakie rozwiązania zostaną przyjęte to Cypr i tak jest już bankrutem. Kapitały z niego uciekną jak tylko będą mogły to zrobić. Raj podatkowy w łonie UE nigdy nie powinien istnieć. Przecież Unia Europejska doskonale wiedziała, że Cypr jest takim rajem i tolerowała to przez wiele lat. Widać eurokratom odpowiadało to, że w UE jest raj podatkowy. Nagle przestało odpowiadać? Nie znaczy to, że Cypryjczycy są niewinni i nie powinni ponieść kosztów. Wystarczy przeczytać wywiad w „GW” z profesorem Hubertem Faustmannem z Uniwersytetu w Nikozji, żeby nabrać przekonania, że za bezmyślność trzeba płacić. Profesor mówi, że na Cyprze niesamowicie nadmuchany był na przykład sektor publiczny. Urzędnicy pracowali do 14.30, zarabiali dwa, trzy razy więcej niż średnia w sektorze prywatnym, nie płacili żadnych podatków ani składek (zdrowotnych, emerytalnych|). Jednocześnie podatki dla całej reszty były bardzo niskie. To musiało się źle skończyć. Ja nie protestuję przeciwko temu, że Cypryjczycy muszą za swój kryzys zapłacić. Protestuję przeciwko formie tej zapłaty – opodatkowaniu depozytów bankowych. Cypr tak skutecznie ściągał kapitały, że w jego bankach zebrało się ponad 68 mld euro, czyli blisko cztery razy więcej niż wynosi PKB tego kraju. Aktywa banków cypryjskich były siedem razy większe od PKB tego kraju. Mając tak duże depozyty banki mogły inwestować na wie...
Czytaj całość »

Polityków czeka diabelska alternatywa

Niedawno medialną burzę rozpętał profesor Krzysztof Rybiński, doradca profesora Piotra Glińskiego kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera rządu technicznego. Nawiasem mówiąc kandydowanie przez inteligentnego (to nie ulega wątpliwości) człowieka na stanowisko, którego z całą pewnością nie dostanie rodzi wiele pytań, ale są to pytanie czysto polityczne, a polityką staram się z oczywistych powodów w swoich tekstach nie zajmować, mimo że czasem mnie język świerzbi. Wróćmy więc do naszych baranów (francuskie powiedzenie „revenons à nos moutons”), czyli do propozycji doradcy profesora Glińskiego. Krzysztof Rybiński zaproponował coś, co wielu ludziom podniosło włosy na głowach. Chciałby przyjęcia regulacji, którą nazwała „stypendium demograficznym”. Po jej wejściu rodzina, w której urodzi się dziecko miałaby dostawać jeden tysiąc złotych miesięcznie do ukończenia przez dziecko osiemnastu lat. Dostałaby więc łącznie 216. tysięcy złotych za jedno dziecko. Premier Donald Tusk natychmiast odrzucił tę propozycję uznając ja za nierealną i sugerując, że autor być może chce doprowadzić do katastrofy i dzięki temu wspomóc utworzony przez siebie fundusz Eurogeddon (gra na upadek strefy euro lub na kolejny potężny kryzys), w którym inwestorzy tracą już blisko czterdzieści procent (tracą, gdyby zamknęli pozycje posiadane w tym funduszu). Premier wspomniał też o tym, że propozycja Rybińskiego kosztowałaby budżet 90 miliardów złotych. Oczywiście pierwsza część rządowej krytyki była piarowskim żartem, bo nie posądzam profesora Rybińskiego o takie niskie motywy kierujące nim przy tworzeniu takiej propozycji. Być może chodzi rzeczywiście o wspomożenie demografii, a być może tylko o to, żeby o propozycji i jej autorze się mówiło. Nie mnie o tym sądzić. Ważne jest jedno: czy jest ona realna? Odpowiedź jest prosta: nie jest realna. Profesor Rybiński ma rację mówiąc, że zgodnie z jego propozycją stypendium dostawałyby tylko te rodziny, które urodziłyby się po wejściu w życie regulacj...
Czytaj całość »