01:45 | GMT: 23:45 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Blog Piotra Kuczyńskiego
Archiwum maja 2013

Hossa na sterydach

    Przyszła pora na typowo rynkowy tekst. Może nie będzie to tekst opisujący w pełni to, co widzimy na rynkach finansowych, ale spróbuję naszkicować w nim sytuację i możliwe scenariusze. Jak wiemy indeksy w USA i w Niemczech biją systematycznie rekordy wszech czasów. Przy czym europejskie indeksy są czasem wręcz na siłę wyciągane w górę przez Amerykanów. Tam nawet bardzo słabe dane makro (na razie) nie doprowadzają do spadków.    Skąd taki optymizm na giełdach? Przede wszystkim panuje ciągle przekonanie, że gospodarki strefy euro są już bliskie dna koniunktury, a amerykańska gospodarka będzie się szybciej rozwijała. To, że publikowane są słabe dane wręcz pomaga bykom, bo utwierdza je w przekonaniu, że gorzej już nie będzie. Potwierdzać to przekonanie może nieoczekiwany wzrost zamówień przemysłowych i produkcji przemysłowej w Niemczech. Jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale zwiększa prawdopodobieństwo tego, że publikowane dzisiaj dane sygnalizują osiągnięcie tegorocznego dna koniunktury.     Poza tym, a może wręcz powinienem to postawić na pierwszym miejscu, przed fundamentami, banki nadal trzymają stopy na niezwykle niskich poziomach (ECB obniżył niedawno do 0,5 proc.) i drukują pieniądze. Do „drukarzy” dołączyła niedawno Japonia, co doprowadziło do wzrostu indeksu Nikkei o 75 procent w ciągu pół roku. Mało tego indeks naruszył ponad dwudziestoletnie górne ograniczenie kanału trendu spadkowego. Potwierdzenie tego naruszenia dałoby bardzo mocny, długoterminowy sygnał kupna. Japońskie pieniądze rozpływają się też po innych rynkach.    Po trzecie, wbrew obawom bardzo wielu analityków i ekonomistów (również moim), inflacja pozostaje na niezwykle niskim poziomie. W USA w kwietniu wyniosła 1,1 proc r/r, a w strefie euro 1,2 proc. r/r. Nawet w Polsce była nieznaczna (0,8 proc.). Oczekiwano tego, że druk pieniędzy musi doprowadzić do dużego wzrostu inflacji, a tymczasem tego wzrostu nie widać. Nie widać, bo gospodarki zys...
Czytaj całość »