01:45 | GMT: 23:45 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Blog Piotra Kuczyńskiego
Archiwum sierpnia 2012

Koniec ogórków zaczynają się schody

Kończy się okres urlopowy i sezon ogórkowy. W tym roku potwora z Loch Ness zastąpił u nas Amber Gold (AG) i jego prezes. Napiszę o tym kilka zdań, mimo że prawie wszystko zostało już powiedziane. W czwartek ma się w tej sprawie odbyć debata sejmowa, co uważam za lekką aberrację. Sejm ma obradować nad oszukańczą działalnością jakiejś firemki? A jeszcze do tego może powołać kolejną, nudną z założenia, komisję śledczą? Nie wystarczy porządne przeprowadzenie śledztwa? Niezbyt to poważne. Od początku wiadomo było, że działalność tej firny wydziela nieprzyjemny zapaszek. Słysząc reklamy AG dostawałem dosłownie furii, bo przecież oczywiste było, że to nie jest uczciwa działalność. W tej sprawie jedynie Komisja Nadzoru Finansowego zrobiła to, co zrobić powinna i na co pozwalało jej prawo. Warto zauważyć, że gdyby AG uwierzyła w swoja bajkę to małżeństwo Plichta mogłoby się teraz ze wszystkich śmiać. Przecież firma zaczęła przyjmować „lokaty” w listopadzie 2009 roku. Od tego czasu, do szczytu z sierpnia 2011, złoto zdrożało o 90 procent… Gdyby AG naprawdę kupowało złoto to w szczycie miałoby kilkadziesiąt procent zysku. Wielkość zysku zależałby od dynamiki napływu pieniędzy. Miałoby też zapewne 1-2 ton złota w skarbcach. Złota, które staniało w ciągu roku o około 15 procent, ale po pierwsze to nie jest koniec jego hossy – balansuje na górnym ograniczeniu rocznego kanału trendu spadkowego i jeśli go przełamie to poziom 2.800 USD może osiągnąć w 2 lata. Po drugie zaś dokładanie przez firmę z zysku do obiecanego oprocentowania wcale nie byłoby bolesne. Szef AG musiał tylko posiadać te, powiedzmy dwie, tony złota ;-) . A on ich nie ma. Nawiasem mówiąc firmę założył podczas przerwy w karze, kiedy siedział w więzieniu, bo nie miał marnych 30 tysięcy złotych, które sąd kazał zwrócić bankowi. Wyszedł na przerwę w karze, znalazł pieniądze, spłacił, a w następnym miesiącu założył AG. Trzeba być półgłówkiem, żeby nie widzieć, że coś tu nie gra i żeby nie podejrzewać, o co tu chodzi....
Czytaj całość »

Zerowe oprocentowanie i nadzieje pomagają bykom

Po urlopie powinienem kilka zdań napisać o sytuacji na rynkach finansowych. Końcówka pierwszego tygodnia sierpnia była zdecydowanie zwariowana. Giełdy (szczególnie europejskie) zareagowały w czwartek 2 sierpnia na wyniki posiedzeń FOMC i ECB ostrą wyprzedażą. Jednak już w piątek indeksy wzrosły zdecydowanie mocniej niż w czwartek spadły. W przypadku francuskiego, czy niemieckiego rynku były to wzrosty po trzy, cztery procent. Mocno wzrósł też kurs EUR/USD. Wyjaśnienia wymaga powód takiej zmienności. W piątek, kiedy usiłowano wytłumaczyć zwyżki, mówiło się w komentarzach na przykład o tym, że fundusz EFSF szuka kredytu w bankach komercyjnych (w domyśle po to, żeby kupować obligacje Hiszpanii i Włoch). Nie znalazłem potem niczego na ten temat. Cieszono się też podobno tym, że Hiszpania nosi się z zamiarem skorzystania z pomocy funduszy ratunkowych. Dość kuriozalny byłby to powód uciechy, ale rzeczywiście wtedy ECB zgodnie z zapowiedzią uruchomiłby program (ograniczony) zakupu obligacji. Tak naprawdę piątkowa euforia wynikała z reinterpretacji tego, co na swoich posiedzeniach postanowiły FOMC, a przede wszystkim w czwartek ECB. Ben Bernanke, szef Fed nie uruchomił co prawda kolejnego skupu obligacji (QE3), ale komunikat po posiedzeniu sygnalizował, że bankowcy są zdecydowanie bliżsi podjęcia decyzji o uruchomieniu tego programu. Bernanke wyraźnie powiedział, że jeśli sytuacja na rynku pracy się nie poprawi to Fed będzie musiał program uruchomić. Jak widać nie dostarczył tego, czego rynki żądały, ale dał nadzieję na podjęcie działań we wrześniu. Mario Draghi, szef ECB pozornie rozczarował, bo przecież 26. lipca obiecywał, że uczyni wszystko, co może zrobić ECB (w ramach swoich uprawnień, czyli bez nieograniczonego skupu obligacji), żeby obronić strefę euro. Teoretycznie 2. sierpnia nie zrobił nic. Powiedział nawet, że w obecnym stanie prawnym fundusz ESM nie może dostać licencji bankowej. Gdyby dostał to mógłby pożyczać z ECB, a gdyby to robił i mógł kupować obligacj...
Czytaj całość »