16:50 | GMT: 15:50 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
eXtremalnyPL_baner_podstrony
Aktualności
Wyświetlane 1-10 z 20922 pozycji.
15.02.2019 14:03

Kalendarium wystąpień przedstawicieli głównych banków centralnych w dniach 18-24 lutego 2019


Wtorek, 19 lutego 2019

11:15 Luis de Guindos, ECB
weźmie udział w panelu "Euro za 20 lat: droga przed nami" podczas konferencji 2019 European Parliamentary Week, zorganizowanej przez Parlament Europejski, w Brukseli, w Belgii
14:50 Loretta Mester, prezes oddziału Fed w Cleveland
będzie przemawiała na temat sytuacji ekonomicznej i polityki monetarnej podczas konferencji 2019 Economic Forecast, zorganizowanej przez University of Delaware Center for Economic Education and Entrepreneurship oraz Lyons Companies, w Newark, w USA
16:00 Peter Praet, ECB
weźmie udział w panelu dyskusyjnym "Europa pomiędzy rozłamem a frustracją: w jaki sposób osiągnąć większą integrację i stabilność?" podczas konferencji zorganizowanej przez Aliianz SE orazd Stiftung Marktwirtschaft, w Berlinie, w Niemczech
18:30 Stefan Ingves, prezes Riksbanku
będzie rozmawiał na temat sytuacji ekonomicznej i bieżącej polityki monetarnej podczas wizyty w Nowym Jorku, w USA


Środa, 20 lutego 2019

08:00 Peter Praet, ECB
weźmie udział w spotkaniu zorganizowanym przez Frankfurt Main Finance e.V., we Frankfurcie, w Niemczech


Czwartek, 21 lutego 2019

02:00 Mary Daly, prezes oddziału Fed w San Francisco
weźmie udział w spotkaniu "Osiągnięcie pełnego zatrudnienia w nowoczesnej gospodarce" zorganizowanym przez Stanford University, w Stanford, w USA
09:00 Peter Praet, ECB
będzie przemawiał podczas międzynarodowej konferencji dot. statystyki rynku nieruchomości, zorganizowanej przez Eurostat, w Luksemburgu
14:30 Peter Praet, ECB
weźmie udział w panelu dyskusyjnym "Czy EBC w końcu powraca do standardowej polityki?" podczas spotkania zorganizowanego przez Centre for European Policy Studies (CEPS), w Brukseli, w Belgii
14:50 Raphael Bostic, prezes oddziału Fed w Atlancie
będzie przemawiał na temat sytuacji ekonomicznej i polityki monetarnej podczas Terry Third Thursday, w Atlancie, w USA
18:50 Stephen Poloz, prezes Banku Kanady
będzie przemawiał  podczas spotkania zorganizowanego przez Chamber of Commerce of Metropolitan Montreal, w Montrealu, w Kanadzie
23:30 Philip Lowe, prezes Banku Rezerw Australii
będzie zeznawał przed Komisją ds. Ekonomicznych Izby Reprezentatów, w Sydney, w Australii


Piątek, 22 lutego 2019

14:40 Raphael Bostic, prezes oddziału Fed w Atlancie
wygłosi słowo na otwarcie konferencji First Annual Joint Research Day on Quantitative Tools for Monitoring Macroeconomic and Financial Conditions zorganizowanej przez Oddział Fed w Atlancie i Oddział Fed w Nowym Jorku, w Nowym Jorku, w USA
16:15 John Williams, prezes oddziału Fed w Nowym Jorku
weźmie udział w panelu dyskusyjnym na temat inflacji podczas 2019 Monetary Policy Forum, zorganizowanego przez The Initiative on Global Markets, University of Chicago Booth School of Business, w Nowym Jorku, w USA
16:30 Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego
będzie przemawiał podczas uroczystości wręczenia mu nagrody honoris causa przez Universita degli studi di Bologna, w Bolonii, we Włoszech
18:00 Richard Clarida, członek zarządu Fed
weźmie udział w 2019 Monetary Policy Forum, zorganizowanym przez The Initiative on Global Markets, University of Chicago Booth School of Business, w Nowym Jorku, w USA
19:30 James Bullard, prezes oddziału Fed w St. Louis
weźmie udział w panelu "Przyszłość bilansu Rezerwy Federalnej" podczas 2019 Monetary Policy Forum, zorganizowanego przez The Initiative on Global Markets, University of Chicago Booth School of Business, w Nowym Jorku, w USA
19:30 Randal K. Quarles, członek zarządu Fed
weźmie udział w panelu "Przyszłość bilansu Rezerwy Federalnej" podczas 2019 Monetary Policy Forum, zorganizowanego przez The Initiative on Global Markets, University of Chicago Booth School of Business, w Nowym Jorku, w USA
23:30 John Williams, prezes oddziału Fed w Nowym Jorku
wygłosi słowo zamykające konferencję First Annual Joint Research Day on Quantitative Tools for Monitoring Macroeconomic and Financial Conditions zorganizowaną przez Oddział Fed w Atlancie i Oddział Fed w Nowym Jorku, w Nowym Jorku, w USA



Wszystkie godziny podano wg czasu polskiego.

15.02.2019 13:34

Inflacja konsumencka w styczniu br. wyniosła nieco poniżej oczekiwań rynkowych. Indeks CPI zanotował najniższy poziom od ponad dwóch lat. Zdaniem analityków, inflacja przyspieszy w najbliższym czasie, utrzymując się w okolicach dolnej granicy pasma odchyleń (1,5%).

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), inflacja konsumencka wyniosła 0,9% r/r w styczniu br. wobec 1,1% r/r w grudniu. W ujęciu miesięcznym inflacja wzrosła o 0,1%.

Opublikowane dane wskaźnika CPI w styczniu są szacunkiem wstępnym, gdyż zostały sporządzone w oparciu o system wag w koszyku inflacyjnym, który obowiązywał w 2018 r. Analitycy szacują, że za obniżeniem wskaźnika w styczniu stał spadek rocznej dynamiki cen paliw na rynku detalicznym za sprawą niskich cen ropy naftowej i  zamrożonych cen energii.

Część analityków ocenia, że w lutym powinno nastąpić odbicie inflacji powyżej 1% z uwagi na niską bazę odniesienia w przypadku paliw i żywności.

Analitycy oceniają, że w całym 2019 rok presja inflacyjna będzie umiarkowana, a część z nich prognozuje powrót inflacji w okolice celu 2,5% pod koniec br.

Dzisiejsze dane są neutralne dla krajowej polityki pieniężnej. Większość analityków spodziewa się stabilizacji kosztu pieniądza przez cały 2019 rok. Zdaniem niektórych, pierwsza podwyżka stóp procentowych może nastąpić najwcześniej w I kw. 2020 r. lub po 2020 roku.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

"W kontekście oczekiwanego spowolnienia gospodarczego rok 2019 upłynie pod znakiem umiarkowanej inflacji, a powrót w okolice celu nastąpi nie wcześniej niż w grudniu. Oczekujemy, że na przestrzeni całego roku stopy NBP pozostaną bez zmian, a do pierwszej podwyżki może dość dopiero w 1Q20" - starszy ekonomista Banku Pekao Adam Antoniak.

"Wybiegając w przyszłość: w nadchodzących miesiącach spodziewamy się inflacji poniżej niższego pasma odchyleń (1,5%) celu inflacyjnego. Dlatego też, rewidujemy naszą prognozę CPI na 2019 rok - nieco poniżej obecnej 1,9%. Podtrzymujemy, że nie dojdzie do zmian w polityce pieniężnej w tym roku" - analityk Erste Group Research Katarzyna Rzentarzewska.

"Uważamy, że inflacja CPI osiągnie szczyt w połowie roku (2,3%r/r), jednak wzrost dalej bazować będzie głównie na cenach żywności i paliw. Bardziej zrównoważona struktura widoczna będzie dopiero w 2 poł. roku" - główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki i ekonomista ING Banku Śląskiego Jakub Rybacki.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

"W styczniu inflacja CPI obniżyła się do 0,9% r/r, z 1,1% r/r w grudniu. Roczne tempo wzrostu żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz wyrobów tytoniowych obniżyło się do 0,9% r/r, z 1,0% r/r w grudniu. Ceny w kategorii transport zwiększyły się w styczniu o 2,6% r/r, po wzroście o 4,0% r/r w grudniu, do czego w naszej ocenie przyczynił się niższy niż miesiąc wzrost cen paliw w ujęciu rocznym. Dane mają charakter wstępny i oparte są na strukturze koszyka inflacyjnego z 2018 r. Warto odnotować, że w obliczeniach wskaźników konsumpcyjnych energii elektrycznej GUS uwzględnił przepisy ustawy z dnia 28 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, które de facto zamrażają ceny energii elektrycznej. Inflacja obniżyła się w styczniu do najniższego poziomu od ponad dwóch lat, a presja inflacyjna pozostaje umiarkowana. W kontekście oczekiwanego spowolnienia gospodarczego rok 2019 upłynie pod znakiem umiarkowanej inflacji, a powrót w okolice celu nastąpi nie wcześniej niż w grudniu. Oczekujemy, że na przestrzeni całego roku stopy NBP pozostaną bez zmian, a do pierwszej podwyżki może dość dopiero w 1Q20" - starszy ekonomista Banku Pekao Adam Antoniak.

"Wstępny szacunek CPI wyniósł 0,9% r/r (0,1% m/m) w styczniu, nieco poniżej konsensus rynkowego i powyżej naszej agresywnej wyceny 0,7% r/r. W naszej opinii relatywnie niskie ceny ropy naftowej i powolny wzrost cen żywności działał delacyjnie. Dostrzegamy wiele niepewności w związku dalszym rozwojem inflacji w tym roku, biorąc pod uwagę zamrożenie cen energii na poziomach z 2018 roku. W wyniku publikacji danych o inflacji the long-end of the curve went down. Obecnie rentowność 10 letnich obligacji znajduje się poniżej 2,7%. Wybiegając w przyszłość: w nadchodzących miesiącach spodziewamy się inflacji poniżej niższego pasma odchyleń (1,5%) celu inflacyjnego. Dlatego też, rewidujemy naszą prognozę CPI na 2019 rok - nieco poniżej obecnej 1,9%. Podtrzymujemy, że nie dojdzie do zmian w polityce pieniężnej w tym roku" - analityk Erste Group Research, Katarzyna Rzentarzewska.

"Osłabienie CPI związanego było z cenami energii - w naszej ocenie ten komponent obniżył wskaźnik o 0,2pp. Jest to efekt ustawy, która zmniejszyła wysokość opłaty przejściowej o 95% oraz akcyzy i zamroziła pozostałe elementy cen prądu. W efekcie Regulator (URE) nie uchwalił taryf, które pozwoliłyby podnieść pozostałe komponenty rachunku (tj. koszt zużytej energii). GUS wskazał na spadek opłat za mieszkanie w styczniu z 1,9% do 0,6% r/r, pomimo silniejszego wzrostu opłat cen niezwiązanych z elektrycznością. Według naszych szacunków komponent cen energii spadł około 5%m/m w styczniu. Wyższa od oczekiwań była najprawdopodobniej inflacja bazowa - wzrost z 0,6 do ok. 0,9%r/r. Bieżące dane nie pozwalają jednak poznać przyczyny zaskoczenia – prawdopodobną przyczyną jest podwyżka opłat za usługi transportowe lub innych ustalanych lokalnie, czy wzrost cen samochodów. W lutym oczekujemy odbicia dynamiki CPI do ok. 1,3% r/r. Będzie to efekt wzrostu ceny żywności (podwyższy CPI o ok. 0,3 pp) i paliw (o 0,1 pp). Ceny energii pozostaną na ujemnym poziomie – dalej nie doszło do zmian taryf URE. Nieznacznie podniesie się również dynamika inflacji bazowej (o 0,1pp). Wzrost wynikać będzie jednak głównie z efektów statystycznym – wygaśnie efekt wprowadzenia darmowych kont bankowych, który obniżał CPI przez większą część 2018. Silniejszego wzrostu inflacji bazowej spodziewamy się dopiero w kolejnych miesiącach. Uważamy, że inflacja CPI osiągnie szczyt w połowie roku (2,3% r/r), jednak wzrost dalej bazować będzie głównie na cenach żywności i paliw. Bardziej zrównoważona struktura widoczna będzie dopiero w 2poł roku. Dzisiejsze dane nie zmieniają istotnie obrazu sytuacji odnośnie stóp. Wciąż spodziewamy się wielu kwartałów bez ich zmian. Dzisiejsze dane i szacunki bazują na niepełnych informacjach, ale wciąż wyłania się z nich obraz nie zagrażający obecnemu nastawieniu Rady. Inflacja bazowa (wg wstępnych szacunków) jest nieco wyższa od oczekiwań, ale po wielu miesiącach zaskoczeń po niższej stronie w 2poł18 nie zmieni podejścia RPP, bo szczyt CPI wciąż będzie niższy od celu NBP na poziomie 2,5% r/r" - główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki i ekonomista ING Banku Śląskiego Jakub Rybacki.

"Wstępny odczyt styczniowej inflacji wyniósł 0,9% r/r, podczas gdy rynek oczekiwał 1,0%. To nie oznacza, że odczyt należy uznać za „gołębi" - pokazujący słabość dynamiki CPI. Naszą prognozą było 0,7% r/r i słusznie założyliśmy, że GUS uwzględni znaczący, prawdopodobnie ok. 5-procentowy spadek cen prądu dla gospodarstw domowych (nie było to oczywiste, z uwagi na wątpliwości Komisji Europejskiej co do ustawy zamrażającej ceny oraz na brak szczegółowych rozporządzeń do ustawy). W dół zaskoczyły nas ceny żywności rosnąc o 0,9% m/m zamiast 1,3%, a mimo to główny odczyt inflacji znalazł się 0,2 pkt. proc. powyżej naszej prognozy. Wyciągamy z tego wniosek, że w styczniu doszło do istotnego odbicia inflacji bazowej, z 0,6% r/r do ok. 1% (ograniczony zakres informacji od GUS pozwala na szacunki z zakresu 0,9-1,1%). Wygląda więc na to, że narastająca w trakcie ub.r. presja na marże doprowadziła do szerokiego podnoszenia cen własnych z początkiem nowego roku. Styczniowy odczyt CPI był oparty na wagach obowiązujących w 2018 r. i zostanie zrewidowany w marcu z wykorzystaniem nowych wag, ale nie powinno to prowadzić do dużych zmian (może ewentualnie lekko podnieść odczyt). Zakładamy, że dynamika CPI i inflacji bazowej będą stopniowo narastać w tym roku i obie te miary znajdą się na koniec 2019 powyżej 2% r/r, możliwe, że również powyżej 2,5% (zwłaszcza bazowa). W naszej opinii dane o inflacji nie będą miały istotnego wpływu na rentowności obligacji, które powinny dalej spadać w reakcji na pogarszające się dane w otoczeniu gospodarczym. Jednocześnie mogą one hamująco wpływać na spadki stawek IRS, ze względu na mniejsze przekonanie rynku o perspektywie obniżek stóp w reakcji na oczekiwane spowolnienie. Szczególnie, że z punktu widzenia globalnych inwestorów scenariusz krajowy jest spójny ze scenariuszem regionalnym, gdzie także oczekujemy wzrostu inflacji bazowej przy niskich odczytach głównych miar inflacji" - ekonomiści Santander Bank Polska Grzegorz Ogonek i Konrad Soszyński.

"Opublikowane dane nt. styczniowego wskaźnika CPI mają charakter wstępny, gdyż zostały sporządzone w oparciu o system wag w koszyku inflacyjnym, który obowiązywał w 2018 r. Jak co roku, ze względu na szacunkowy charakter dzisiejszej publikacji, GUS podał zmiany cen jedynie dla kilku najważniejszych kategorii dóbr i usług. Na podstawie dzisiejszych danych można jedynie szacunkowo określić czynniki wzrostu styczniowej inflacji, niemniej generalnie tendencje cenowe w styczniu przebiegły zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Według naszych szacunków w styczniu w kierunku spadku wskaźnika oddziaływał przede wszystkim wyraźny spadek rocznej dynamiki cen paliw na rynku detalicznym za sprawą niskich cen ropy naftowej (co przeważyło nad efektem wprowadzonej z początkiem roku wyższej stawki opłaty paliwowej). Dodatkowo obniżająco na inflację działał lekki spadek rocznej dynamiki cen żywności (najprawdopodobniej efekt obniżenia dynamiki cen tłuszczów oraz owoców). Szacujemy, że w przeciwnym kierunku (ograniczając spadek CPI) oddziaływał  lekki wzrost wskaźnika inflacji bazowej do 0,7% wobec 0,6% r/r (m.in. efekt podwyżki opłat za wywóz śmieci). Jednocześnie nieco niższy od naszej prognozy odczyt styczniowego wskaźnika CPI (przy m.in. niepewności co do rozłożenia w czasie podwyżek opłat za wywóz śmieci) wskazuje na spore ryzyko niższego od naszej prognozy odczytu inflacji bazowej. Pełne dane nt. styczniowego wskaźnika CPI i jego struktury (w oparciu o nowy system wag w koszyku inflacyjnym) zostaną opublikowane za miesiąc, wraz z publikacją wskaźnika inflacji za luty. Przy tej okazji nie można wykluczyć korekty wskaźnika inflacji za styczeń w wyniku zmiany wag w koszyku inflacyjnym. W ostatnich 14 latach, korekty styczniowego wskaźnika wahały się w przedziale (-0,3) - 0,0 pkt. proc., przy średniej korekcie -0,14 pkt. proc. Przed rokiem ostateczny wskaźnik inflacji za styczeń 2018 r. nie uległ zmianie w stosunku do wstępnej publikacji. Z powodu niepełnych styczniowych danych tradycyjnie w lutym NBP nie opublikuje danych dot. miar styczniowej inflacji bazowej. Wskaźniki inflacji bazowej za styczeń i luty, zostaną opublikowane w połowie marca. Dostępny ograniczony zasób informacji nt. tendencji cenowych w styczniu, niepewność co do zachowania niektórych składowych cen na początku roku (m.in. skala podwyżek cen administrowanych, w tym opłat za wywóz śmieci) oraz standardowy czynnik niepewności związany ze coroczną zmianą koszyka inflacyjnego utrudniają precyzyjne prognozowanie ścieżki inflacji w kolejnych miesiącach. Niemniej, biorąc pod uwagę ukształtowanie statystycznych baz odniesienia oraz przewidywane tendencje cenowe w trakcie roku już dziś można zaryzykować tezę, że styczniowy wskaźnik inflacji będzie najniższym poziomem notowanym w 2019 r. Już w lutym powinno nastąpić odbicie inflacji ponownie powyżej 1,0%, biorąc pod uwagę bardzo niską statystyczną bazę odniesienia w przypadku paliw  oraz w przypadku żywności (przed rokiem silny, ponad 10-proc. spadek cen cukru, a także nabiału i tłuszczów). W trakcie roku oczekujemy powrotu inflacji powyżej 1,5% i stabilizowania się wskaźnika CPI w przedziale 1,5% - 2,0% r/r. Szacujemy, że średnioroczny poziom inflacji w 2019 r. lekko wzrośnie do 1,8% wobec 1,6% w 2018 r. W bieżącym roku oczekujemy systematycznego wzrostu inflacji CPI po wykluczeniu cen żywności, energii oraz pozostałych kategorii o istotnym wpływie decyzji administracyjnych na ceny. Analizując dane dot. tej miary inflacji można wskazać na stopniowy wzrost cen w większości kategorii w 2018 r., który z drugiej strony niwelowały w II poł. 2018 r.) solidne spadki w wybranych kategoriach (opłaty za telewizję, telefonię komórkową, ubezpieczenia). Zakładając, że warunki makroekonomiczne w dalszym ciągu będą wspierać bardzo stopniowy trend wzrostu inflacji, a ceny w tych wybranych kategoriach nie będą już obniżać indeksu, oczekujemy sukcesywnego, aczkolwiek stopniowego wzrostu inflacji bazowej w kolejnych kwartałach. Zakładając kontynuację stopniowego wzrostu cen ropy naftowej w stosunku do poziomów z przełomu 2018 / 2019 oczekujemy stopniowego wzrostu cen paliw, niemniej przy podwyższonych bazach odniesienia począwszy od maja br., roczna dynamika cen paliw w II poł. roku najprawdopodobniej jeszcze obniży się. W efekcie, całym 2019 r. oczekujemy niższej dynamiki cen paliw (ok. 5%) w porównaniu z wynikiem za 2018 r. (8%). W trakcie roku oczekujemy natomiast stopniowego wzrostu indeksu cen żywności. Przy obserwowanej i oczekiwanej stabilizacji bieżących indeksów cen surowców żywnościowych na roczny indeks cen żywności silniej wpływać będą zmiany efektów bazy tj. wygasanie podwyższonej bazy dla cen żywności przetworzonej (które skutkowały solidnym spadkiem rocznej dynamiki cen w tej grupie w 2018 r.) oraz silne obniżenie baz odniesienia w grupie owoców w połowie roku (bardzo dobry urodzaj w 2018 r.)" - główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa.

"Inflacja spadła w styczniu do 0,9% r/r (PKO: 0,9%, konsensus: 1,0%) z 1,1% r/r w grudniu osiągając naszym zdaniem tegoroczne minimum. Po odsezonowaniu wzrost inflacji wyniósł 0,1% m/m wobec 0,0% m/m w grudniu. Dane mają charakter wstępny i będą zrewidowane po aktualizacji wag koszyka w marcu. Wtedy też podane będą miary inflacji bazowej za styczeń i luty. Styczniowy spadek inflacji jest w głównej mierze zasługą cen energii (naszym zdaniem, ponieważ GUS nie opublikował pełnych danych) oraz paliw, które kontynuowały spadki związane z ubiegłorocznym obniżeniem cen ropy. Ceny energii spadły ze względu na obniżenie akcyzy oraz opłaty przejściowej dla energii elektrycznej ustawą z końca grudnia. Jednocześnie URE nie podniósł jeszcze cen taryfowych prądu. Na podstawie opublikowanych danych szacujemy, że kategorie bazowe kontrybuowały pozytywnie do odczytu, a inflacja bazowa wzrosła do ok. 0,8-0,9% r/r. Szczątkowość danych uniemożliwia wskazanie dokładnych przyczyn wzrostu. Styczeń jest naszym zdaniem ostatnim miesiącem spadku inflacji, a poziom 0,9% r/r stanowi tegoroczne minimum. Odbicie cen ropy oraz niska baza statystyczna z ubiegłego roku przyczynią się do znaczącego wzrostu inflacji w lutym i marcu, w okolice 2,0% (przy założeniu normalizacji cen energii po wprowadzeniu rozporządzeń do ustawy o cenach prądu). W dalszej części roku inflacja będzie utrzymywać się w przedziale 1,5-2%, a spadek dynamiki cen paliw będzie równoważony przez wracającą do długookresowej średniej inflację cen żywności. Naszym zdaniem do wzrostu inflacji CPI przyczyni się również inflacja bazowa (czynniki popytowe i podażowe). Dane są neutralne dla krajowej polityki pieniężnej. Przy nieprzejednanie gołębiej retoryce RPP i zmienionej funkcji reakcji Rady nie spodziewamy się podwyżki stóp nawet do końca 2020" - analitycy PKO Banku Polskiego.

"Zgodnie z danymi GUS inflacja CPI zmniejszyła się w styczniu do 0,9% r/r wobec 1,1% w grudniu ub. r., kształtując się poniżej konsensusu rynkowego (1,0%) oraz naszej prognozy (1,2%). Dane o styczniowej inflacji są niepełne i mają charakter wstępny ze względu na coroczną rewizję wag w koszyku inflacji, co ogranicza możliwości wnioskowania na podstawie danych. Pełne dane o wzroście cen w poszczególnych kategoriach w styczniu i lutym br., w tym zrewidowany wskaźnik inflacji w styczniu, zostaną opublikowane w marcu. W swoim komunikacie GUS zwrócił uwagę, iż "w obliczeniach wskaźników cen konsumpcyjnych energii elektrycznej zostały uwzględnione przepisy ustawy z dnia 28 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r., poz. 2538)" – czyli ustawy zamrażającej ceny energii. Oznacza to, że w szacunkach cen energii uwzględniona została narzucona ustawą obniżka opłaty przejściowej. W efekcie doszło do spadku dynamiki cen nośników energii, co było jednym z głównych powodów obniżenia inflacji w styczniu. W kolejnych miesiącach wraz z uwzględnieniem przez GUS wzrostu zmiennych składników rachunków za prąd oczekujemy zwiększenia dynamiki cen energii elektrycznej. W kierunku spadku inflacji oddziaływało również niższe tempo wzrostu cen paliw. Przeciwny efekt miała natomiast wyższa inflacja bazowa, która zgodnie z naszymi szacunkami zwiększyła się względem swojego poziomu z grudnia (0,6% r/r). W najbliższych miesiącach oczekujemy dalszego łagodnego zwiększenia rocznej dynamiki cen do 1,6% r/r w II kw. (lokalne maksimum), wspieranej przez stopniowy wzrost inflacji bazowej i przyspieszenie wzrostu cen żywności. W konsekwencji, w całym 2019 r. inflacja utrzyma się na poziomie wyraźnie poniżej celu RPP, a punkt startowy (I kw. 2019 r.) dla marcowej projekcji inflacji NBP znajdzie się znacząco poniżej wartości oczekiwanej w projekcji listopadowej. Czynnikiem ryzyka dla naszej prognozy są coroczne rewizje wag w koszyku inflacji. Spodziewane przez nas wyraźne obniżenie ścieżki inflacji w marcowej projekcji NBP jest zgodne z naszym scenariuszem stabilizacji stóp procentowych NBP w całym 2019 r. (pierwsza podwyżka w marcu 2020 r.). Dzisiejsze dane o styczniowej inflacji są lekko negatywne dla kursu złotego i rentowności obligacji" - ekonomista Credit Agricole Jakub Olipra.

(ISBnews)

 

15.02.2019 13:17
15.02.2019 11:16
15.02.2019 10:55

Sytuacja gospodarcza w Polsce będzie w tym roku nieco trudniejsza, ale dynamika wzrostu PKB ma szansę wynieść 4% wobec 5,1% zanotowanych w 2018 r., uważa minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

"Ten rok będzie nieco trudniejszy, dlatego, że zmieniają się m.in. warunki u naszych sąsiadów. Pamiętamy o spadku dynamiki gospodarczej, ale będzie to przy zbudowanej bardzo dużej bazy, którą udało nam się osiągnąć w ciągu 3 lat. Prognozy zagranicznych instytucji najczęściej były zaniżone w stosunku do tych, które faktycznie zostały przez nas osiągnięte" - powiedziała Emilewicz podczas konferencji prasowej.

"Nie bałabym się mówić o 4% z przodu" - dodała minister, odpowiadając na pytanie, ile w tym roku może wynieść wzrost gospodarczy w Polsce.

Prognozy Komisji Europejskiej na ten rok zakładają, że w Polsce dynamika wzrostu PKB w tym roku wyniesie 3,5%, Bank Światowy zakłada 4%, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zakłada wzrost na poziomie 3,6%. Szacunki na ubiegły rok tych instytucji wynosiły odpowiednio: 4,2%, 4% i 4,1%, przypomniał resort.

Emilewicz podkreśliła, że Polska jako trzeci kraj w UE zakończył ubiegły rok na poziomie 5,1% pod względem wzrostu gospodarczego.

"Na dynamikę PKB na ten rok patrzymy ze względnym optymizmem. Poduszki mamy dosyć napięte i myślę, że przejdziemy suchą stopą zmiany cyklu koniunkturalnego" - stwierdziła minister.

Dodała, że w tym roku również należy oczekiwać nowych projektów ze strony zagranicznych inwestorów zainteresowanych inwestycjami w Polsce.

"Biorąc pod uwagę zagraniczne bezpośrednie inwestycje w Polsce, myślę, że w tym roku będziemy mieli jeszcze kilka niespodzianek m.in. z szeroko pojętej branży motoryzacyjnej" - powiedziała także minister.

Według niej, inwestycje w ub.r. wzrosły o 7%. "Pozytywnie odbieramy inwestycje firm w urządzenia i maszyny. Biorąc pod uwagę podpisywane umowy dot. funduszy unijnych to patrzymy optymistycznie i oczekujemy stabilnego wzrostu w tym roku" - dodała.

(ISBnews)

15.02.2019 09:30

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) - prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych - spadł o 0,2 pkt m/m w lutym, podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) w raporcie.

"Tempo spadku wskaźnika w porównaniu z kilkoma poprzednimi miesiącami wyraźnie wyhamowało. Przyczynił się do tego powrót wzmożonych oczekiwań inflacyjnych wyrażanych przez menadżerów przedsiębiorstw i przedstawicieli gospodarstw domowych. Najbliższe miesiące prawdopodobnie upłyną pod znakiem malejącej inflacji, jednak w drugiej połowie roku tendencja ta ulegnie odwróceniu. Nadal czynnikami działającymi proinflacyjnie będą rosnące koszty pracy, czynnikami podwyższonego ryzyka - światowe ceny surowców, kurs złotego i skala spowolnienia gospodarczego w naszym najbliższym otoczeniu" - czytamy w raporcie.

Spośród siedmiu składowych wskaźnika cztery działały w lutym w kierunku nasilenia presji inflacyjnej, a trzy działały w kierunku zmniejszenia presji inflacyjnej.

"Najsilniej w kierunku potencjalnego wzrostu cen oddziaływały oczekiwania przedstawicieli przedsiębiorstw produkcyjnych na temat kształtowania się cen na oferowane przez nich towary. To już drugi z kolei tak wyraźny wzrost tych oczekiwań. Przedstawiciele wszystkich branż przemysłu przetwórczego oraz wszystkich grup wielkości zamierzają w najbliższym czasie podnosić ceny na swe wyroby" - czytamy dalej.

Odsetek konsumentów spodziewających się wzrostu cen w ciągu najbliższych miesięcy wzrósł m/m do 73%, przed rokiem odsetek ten wynosił 63%.

"Spośród czynników kosztowych kształtujących inflację w dalszym ciągu silne znaczenie dla przedsiębiorstw odgrywają koszty zatrudnienia. Tempo wzrostu wynagrodzeń jest nadal wysokie a problemy ze znalezieniem pracowników zmuszają pracodawców do ich ciągłego podnoszenia" - wskazują analitycy.

"Nieznacznemu obniżeniu uległy koszty związane z utrzymaniem mocy produkcyjnych. Wynika to ze spadku średniego odsetka ich wykorzystania w polskim przemyśle (z 83% w październiku 2018 do 81% w styczniu 2019). Prawdopodobnie ma to związek z naturalnym zużyciem maszyn i urządzeń i wyłączeniem ich z produkcji" - podsumowano.

(ISBnews)

15.02.2019 09:20

Obecne warunki rynkowe nie wskazują na możliwość poprawy sytuacji finansowej polskich firm budowlanych, ocenia Euler Hermes. Według firmy, pierwsze symptomy poprawy - m.in. dzięki planowanej indeksacji kosztów - będą miały miejsce w perspektywie kilku kwartałów, może nawet dwóch lat.

"Duża skala trwających inwestycji wymaga adekwatnie dużej skali zaangażowania kapitałowego samych firm budowlanych jak i firm współpracujących. Aby skorzystać na zwiększonej fali zamówień, trzeba najpierw zaangażować - przynajmniej częściowo - środki własne. I z tym wiele firm ma problem. Niska rentowność w budownictwie nie jest zjawiskiem nowym, a raczej występującym obecnie ze szczególnym natężeniem" - czytamy w komunikacie.

Z analizy Euler Hermes wynika, że wiele firm już w latach ubiegłych zarabiało stosunkowo mało w stosunku do skali prowadzonych prac i aby finansować swoje zobowiązania podejmowało się coraz to nowych zleceń. Firmy nie zwiększały więc rentowności - i w ślad za tym nie gromadziły środków własnych, ale zamiast tego zwiększały swoją ekspozycję na ryzyko i zadłużenie. Ta chroniczna słabość finansowa polskich firm budowlanych, a przynajmniej dużej części z nich (może poza spółkami publicznymi), jest jedną z przyczyn obecnej fali niewypłacalności w budownictwie, współwystępującą obok wskazywanych zdecydowanie częściej: wzrostu kosztów materiałów oraz zatrudnienia i problemów ze znalezieniem pracowników.

"Branża doświadcza stałego wzrostu liczby niewypłacalności - 14-proc. wskaźnik dla całego sektora w skali 2018 roku nie świadczy może o powszechnym załamaniu, ale nadal jest to widoczny problem w sektorze infrastrukturalnym, gdyż firmy wyspecjalizowane w tych pracach stanowią obecnie 70% przypadków niewypłacalności. Pociągają za sobą na dno wiele zaopatrujących firm produkujących materiały budowlane (łącznie wiec budownictwo odpowiada za minimum 40% liczby niewypłacalności polskich przedsiębiorstw)" - czytamy dalej.

Profil niewypłacalnych firm wskazuje na to, że największe problemy mają obecnie firmy mniejsze i średnie, wyspecjalizowane w pracach towarzyszących inwestycjom infrastrukturalnym, głównie drogowym i kolejowym. Nie najmniejsze oraz nie te największe - pierwsze są najbardziej elastyczne, najszybciej mogą zarówno opuścić plac nierentownej budowy, jak i znaleźć nową, natomiast te większe - mimo że to w tej kategorii zanotowano największy spadek osiąganych marż, mają z reguły na tyle zdywersyfikowane portfolio oraz własne zaplecze finansowe (spółka matka dająca, lub gwarantująca finansowanie), że z reguły nie słyszy się o problemach tej grupy wykonawców. Z reguły - ponieważ co jakiś czas uaktualniane są wyniki lub ich zapowiedzi ze strony spółek publicznych i pojawiają się w tym gronie zaskakujące in minus wyjątki.

Wg Euler Hermes nic nie zapowiada radykalnych zmian na rynku - im większa skala inwestycji, tym większe z reguły problemy z rentownością prowadzących je wykonawców, a więc i skala potencjalnych strat. Dodatkowo - wspomniana słabość finansowa widoczna jest nie tylko w trakcie czy na finiszu tychże prac, gdy kontrakt "nie spina się" z poniesionymi kosztami, ale już często na początku, gdy szerszy front prac wymaga adekwatnie większych nakładów, na które brak środków. Zbyt rzadko stosowane są już np. formalnie dostępne rozwiązania w tym zakresie (finansowanie zakupu materiałów budowlanych do 90% ich wartości jeszcze przed realizacją prac do których są niezbędne, na plac - jak jest np. na kolei).

"Nie widzimy obecnie warunków, aby sytuacja miała się odwrócić czyli między innymi: kontrakty byłyby na większą skalę renegocjowane za zgodą zamawiających, ceny materiałów i koszty pracy miałyby spaść, a dostępność pracowników i możliwości przewozowe materiałów zaopatrzeniowych miałyby się szybko zwiększyć" - skomentował członek zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka Tomasz Starus, cytowany w komunikacie.

"Zapowiedzi indeksacji kosztów - większej elastyczności zamawiających dotyczą nowych kontraktów, więc niezależnie od uwag i wątpliwości związanych z przedstawionymi propozycjami, dotyczyć one będą dopiero planowanych i rozstrzyganych kontraktów. Wydaje się więc, ze realny wpływ na rynek - o ile jak wspominaliśmy on nastąpi - będzie miał miejsce w odroczonej perspektywie kilku kwartałów, może nawet dwóch lat. Czyli zapewne w końcówce obecnego boomu budowlanego. Do tego czasu nie spodziewamy się poprawy sytuacji - nie tylko z powodu braku takiego mechanizmu indeksacji cen, ale także m.in. z powodu braku w tak krótkim okresie realnych możliwości zmiany budżetów po stronie zamawiających instytucji publicznych" - wyjaśnił Starus.

Jedyne, co może zmniejszyć tempo przybywania nowych niewypłacalności w branży to efekt statystyczny dużej już bazy w minionym roku. Ponadto, kolejna już (po 2012 roku) fala inwestycji pociągająca za sobą falę niewypłacalności wpływa na oczyszczenie się rynku, eliminuje z niego firmy najgorzej sobie radzące w tym niełatwym przecież modelu polskiego budownictwa. To czynniki ograniczające niewypłacalności w sposób naturalny, w dłuższej perspektywie, nic nie zapowiada bowiem innych, bieżących determinantów spadku niewypłacalności, podsumowano w materiale.

Euler Hermes działa na rynku ubezpieczeń należności handlowych oraz gwarancji ubezpieczeniowych i windykacji należności.

(ISBnews)

14.02.2019 14:04

Produkt Krajowy Brutto (ceny stałe średnioroczne roku poprzedniego, niewyrównany sezonowo) wzrósł o 4,9% r/r w IV kw. 2018 r. wobec 5,1% wzrostu r/r w poprzednim kwartale, co było wynikiem nieco wyższym od konsensus rynkowego. Ekonomiści szacują, że tempo wzrostu gospodarczego PKB w całym 2019 roku może zawierać się w przedziałach 3,6-4% r/r w zależności od skali osłabienia popytu zewnętrznego i odporności polskiej gospodarki w strefie euro i w Niemczech.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) poinformował dziś, że produkt krajowy brutto (PKB) niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł o 4,9% r/r w IV kw. 2018 r. wobec 5,1% wzrostu r/r w poprzednim kwartale. PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2010) zwiększył się realnie o 0,5% w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 4,6%.

Część analityków wskazuje, że w IV kw. ub. r nastąpiło zarówno spowolnienie w sferze konsumpcji prywatnej jak i nakładów inwestycyjnych. Ekonomiści podtrzymują swtierdzenie, że polska gospodarka osiągnęła swój szczyt cyklu koniunkturalnego w 2018 roku.

Analitycy oceniają, że opublikowany szybki szacunek wzrostu PKB w IV ub. r. jest neutralny dla krajowej polityki pieniężnej, spodziewając się stabilizacji stóp procentowych w tym i co najmniej przyszłym roku. Częś ekonomistów wskazuje, że następnym ruchem Rady Polityki Pieniężnej może być obniżka stóp.

Pełną strukturę wzrostu PKB GUS opublikuje 28 lutego br.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze komentarze analityków:

"Dynamika PKB ma szansę nadal utrzymywać się powyżej 4.0% w pierwszej połowie 2019 r. i dopiero w drugiej połowie roku może znaleźć się poniżej tego progu. W całym 2019 r. spodziewamy się wzrostu PKB o 4.0%" - główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"Kluczowym pytaniem na dziś pozostaje, na ile względna odporność gospodarki na obserwowane osłabienie popytu zagranicznego będzie się utrzymywać. Wczorajsze dane o handlu zagranicznym za grudzień na razie potwierdzają, że spowolnienie gospodarki globalnej nie przekłada się istotnie na wyniki polskich eksporterów. Spodziewamy się, że słabość popytu zagranicznego utrzyma się jeszcze w 1q19, potęgowana dodatkowo wysoką niepewnością (m.in. negocjacje handlowe USA-Chiny, Brexit)" - analitycy PKO Banku Polskiego.

"Uważamy, że słabość wzrostu gospodarczego u naszych głównych partnerów handlowych będzie miała bardziej negatywny wpływ na tempo PKB w Polsce niż zakłada konsensus. Spodziewamy się tempa PKB w 2019 na poziomie 3,6%r/r, nieco niżej od konsensusu oraz prognoz MinFin (3,8%r/r), a także NBP (ostatnio prezes mówił o 4% wzroście w 2019 roku)" - główny ekonomista ING Bank Śląski Rafał Benecki.

Poniżej przedstawiamy najciekawsze wypowiedzi ekonomistów in extenso:

"Zgodnie z oczekiwaniami i wyliczeniami bazującymi na opublikowanych wcześniej przez GUS danymi rocznymi, dynamika PKB w czwartym kwartale 2018 r. wyhamowała i znalazła się poniżej 5.0%r/r. Nadal nie jest znana struktura wzrostu gospodarczego w tym okresie (szczegóły podane zostaną w końcu lutego), niemniej jednak szacunki wskazują na nieznaczne wyhamowanie dynamiki konsumpcji gospodarstw domowych (w okolice 4.0%r/r) oraz inwestycji (w okolice 7.0%r/r). Kolejne kwartały nieść będą najprawdopodobniej dalsze hamowanie tempa wzrostu PKB, przy czym w naszej ocenie nie będzie ono gwałtowne. Dynamika PKB ma szansę nadal utrzymywać się powyżej 4.0% w pierwszej połowie 2019 r. i dopiero w drugiej połowie roku może znaleźć się poniżej tego progu. W całym 2019 r. spodziewamy się wzrostu PKB o 4.0%. Słabsza niż w 2018 r. koniunktura będzie pochodną przede wszystkim wyhamowania aktywności gospodarczej na świecie, a zwłaszcza u naszego głównego partnera handlowego, tj. w Niemczech. Ryzykiem jest także „twardy" Brexit oraz ewentualna eskalacja wojny handlowej na linii Chiny-USA-UE. Silny powinien pozostać natomiast popyt krajowy, gdzie dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych wspierać powinna nadal konsumpcję, a środki finansowe z unijnej perspektywy 2014-2020 - inwestycje. Opublikowany dziś wstępny szacunek PKB w czwartym kwartale 2018 r. nie jest zapewne zaskoczeniem dla RPP. Rada od długiego już czasu powtarza w komunikatach że spodziewa się wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego w Polsce. Jednocześnie niska pozostaje inflacja, w związku z czym RPP nie ma żadnych przesłanek do zaostrzania swojego stanowiska dotyczącego stóp procentowych. Nie ma także powodów do jego łagodzenia. Spodziewamy się stabilizacji stóp procentowych w tym i co najmniej przyszłym roku" - główny ekonomista Banku Pocztowego Monika Kurtek.

"Wzrost PKB w IV kw. sięgnął 4,9% r/r, spadając poniżej 5% po raz pierwszy od połowy 2017 roku. Wzrost wyrównany sezonowo sięgnął 0,5% kw/kw i był najniższy od II kw. 2016 roku, potwierdzając, że polska gospodarka weszła już w fazę spowolnienia. Do pewnego stopnia wyniki IV kwartału pozostawały pod wpływem efektów kalendarzowych (dni przypadające na Boże Narodzenie skłaniały do dłuższych urlopów). Jest to szybki szacunek, a więc analiza wzrostu w IV kw. nie została opublikowana. Jednakże, opierając się na wstępnych danych za cały rok, można szacować że ostatni kwartał spotkał się już ze spowolnieniem w sferze konsumpcji prywatnej i nakładów inwestycyjnych (odpowiednio do 3,9% r/r I 6,9% r/r) oraz zaskakująco pozytywnym wkładem eksportu netto (pomimo tego, że dane o bilansie handlu zagranicznego wykazały na wyraźne spowolnienie w zakresie produktów i usług). Ogółem nie było zaskoczenia w opublikowanych danych. Oczekujemy dalszego umiarkowanego spowolnienia średnio na poziomie 3,8% r/r w 2019 roku" - ekonomista Santander Bank Polska Piotr Bielski.

"Pomimo sygnałów pochodzących z otoczenia zewnętrznego polskiej gospodarki, które prawdopodobnie zaważą na dynamice wzrostu nachodzących kwartałów, uważamy, że opór czynników wewnętrznych, takich jak silna konsumpcja prywatna i wzrost inwestycji zamortyzuje wzrost PKB w 2019 roku. W przyszłym tygodniu, po publikacji danych o produkcji przemysłowej I sprzedaży detalicznej będziemy mogli oszacować zarys wzrostu PKB w I kw. 2019 roku. Oczekujemy dynamiki wzrostu w kierunku 4% w I kw. 2019 roku" - analityk Erste Group Research Katarzyna Rzentarzewska.

"Wzrost PKB w 4q18 wyniósł 4,9% r/r (wg szybkiego szacunku GUS, wobec 5,1% r/r w 3q18), potwierdzając nasze szacunki dynamiki PKB dokonane po publikacji danych rocznych. Po odsezonowaniu dynamika kwartalna wzrostu PKB obniżyła się wyraźnie sugerując, że wzrost gospodarczy wytraca impet  i wpisując się m.in. w wyniki badań nastrojów firm z przetwórstwa przemysłowego. Po zannualizowaniu wzrost w 4q18 spowolnił do 2,0% k/k saar z 6,6% k/k saar w 3q18. Dane są neutralne dla RPP, która nadchodzące spowolnienie wzrostu już w zasadzie w pełni zdyskontowała. Opublikowane wcześniej roczne dane implikują, że motorem wzrostu w 4q18 nadal był popyt krajowy, a kontrybucja eksportu netto do wzrostu PKB, mimo spowolnienia za granicą, była także dodatnia. Opublikowane dziś rano dane z Niemiec, naszego głównego partnera handlowego pokazały, że tamtejsza gospodarka o mały włos nie wpadła w (techniczną) recesję w drugiej połowie 2018. Wśród komponentów popytu krajowego w Polsce dynamika konsumpcji obniżyła się w 4q18 prawdopodobnie do 4,0% r/r (z 4,5% w 3q) a dynamika inwestycji do ok. 7,0% (z 9,9% w 3q). Kluczowym pytaniem na dziś pozostaje, na ile względna odporność gospodarki na obserwowane osłabienie popytu zagranicznego będzie się utrzymywać. Wczorajsze dane o handlu zagranicznym za grudzień na razie potwierdzają, że spowolnienie gospodarki globalnej nie przekłada się istotnie na wyniki polskich eksporterów. Spodziewamy się, że słabość popytu zagranicznego utrzyma się jeszcze w 1q19, potęgowana dodatkowo wysoką niepewnością (m.in. negocjacje handlowe USA-Chiny, brexit). Dane wpisują się w nasz scenariusz spowolnienia wzrostu PKB w 2019. Podtrzymujemy nasze prognozy, że polska gospodarka osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego w 2018, a tempo wzrostu PKB w 2019 wyniesie 3,7%" - analitycy PKO Banku Polskiego.

"GUS przedstawił kwartalne szacunki PKB za 4kw18 - tempo wzrostu gospodarczego wyniosło 4,9%r/r wobec 5,1%r/r w 3kw18. Oznacza to iż w 4kw18 było nieznacznie wyższe od szacunków jakie można było wydedukować (4.8%r/r) z opublikowanych niedawno przez GUS danych o całorocznym wzroście PKB w 2018 roku, ale to mało istotne. Wciąż nie znamy też komponentów PKB w 4kw18, bo te zostaną podane w kolejnej publikacji GUS. Warto natomiast zwrócić uwagę, że w dzisiejszych danych widać już negatywny wpływ spowolnienia w Eurolandzie. Odsezonowane tempo PKB w ujęciu kw/kw było słabe i wyniosło jedynie 0,5%r/r. Szacunki kw/kw ulegają licznym rewizjom, niemniej jednak przekaz jest jasny - to najniższy wzrost kw/kw od 3kw16 kiedy polska gospodarka zanotowała silne spowolnienie. Jeszcze przez pewien czas roczne tempo PKB będzie „pchane" przez bardzo solidne wzrosty kw/kw z poprzednich kwartałów, niemniej jednak dzisiejsze dane pokazują że koniunktura w Polsce nie oprze się negatywnym tendencjom u naszych głównych partnerów handlowych. W tym kontekście bardzo ważne jest diagnoza stanu koniunktury zagranicą, tj. odpowiedź na pytanie czy spowolnienie w Eurolandzie i Niemczech w 3-4kw18 to tylko zasługą czynników przejściowych (np. kłopotów z certfikacją diesli, niskiej żeglowności Renu itp.), czy przeciwnie poważniejszy problem.  Zapewne te dwa czynniki przejściowe odegrały ważną rolę i może nastąpić odreagowanie (widać pewne sygnały stabilizacji w niemieckim przemyśle), niemniej jednak zwracamy uwagę na inne czynniki o znaczeniu bardziej długoterminowym, tj. silnie spowolnienie handlu międzynarodowego. Globalne indeksy wyprzedzające pokazują iż popyt na samochody oraz maszyny i urządzenia w styczniu cały czas dramatycznie spadał, a odpowiedni indeks osiągnął poziom z 2016 roku. Dlatego uważamy, że słabość wzrostu gospodarczego u naszych głównych partnerów handlowych będzie miała bardziej negatywny wpływ na tempo PKB w Polsce niż zakłada konsensus. Spodziewamy się tempa PKB w 2019 na poziomie 3,6%r/r nieco niżej od konsensusu oraz prognoz MinFin (3,8%r/r), a także NBP (ostatnio prezes mówił o 4% wzroście w 2019 roku). Osłabienie koniunktury w Eurolandzie to duże ryzyko dla inwestycji w Polsce. Prywatne w 2018 roku wzrosły (wg naszych szacunków) zaledwie około 4%, zaś publiczne niemal 23%. Wypłaty środków unijnych zbliżyły się do szczytu, więc trudno będzie potworzyć tak wysoką dynamikę nakładów publicznych w 2019 roku. Zaś prywatne inwestycje (które w 2018 były słabe) ucierpią z powodu spowolnienia zagranicą (eksporterzy dominują wśród firm inwestujących, inwestycje małych i średnich były bardzo słabe już w ub. roku). Lepiej wyglądają perspektywy dla popytu konsumpcyjnego, ten zapewne spowolni po 2 latach boomu, ale może liczyć na wsparcie z budżetu w ramach programów przedwyborczych. Szacujemy, że przedwyborczy impuls może wynieść 15-20 mld. To mniej niż po wyborach 2015 roku (i zdecydowanie mniej niż podczas spowolnienia w latach 2008-09). Zostanie on także rozłożony na dwa lata. Niemniej jednak konsumpcja może zaskoczyć po wyższej stronie (spodziewamy się tempa konsumpcji 3.7%r/r w 2019 roku wobec 4.3%r/r w 2018). Podsumowując, nasze przewidywania odnośnie tempa PKB w 2019 roku są ostrożniejsze niż konsensus, widzimy ryzyko słabszych inwestycji niż nasza prognoza (5.7%r/r wobec około 7.3%r/r w 2018) oraz nieco lepszej konsumpcji od naszych oczekiwań. Taki scenariusz oznacza, że stopy pozostaną bez zmian przez wiele kwartałów a następnym ruchem może być obniżka stóp" - główny ekonomista ING Bank Śląski Rafał Benecki.

"Według opublikowanych przez GUS danych flash, w IV kw. br. dynamika wzrostu PKB wyniosła 4,9% r/r, obniżając się lekko z poziomu 5,1% r/r odnotowanego w III kw. Opublikowane dane ukształtowały się na poziomie wyższym od naszej prognozy i mediany prognoz rynkowych (4,7% r/r). Standardowo przy okazji publikacji danych flash GUS nie podaje informacji dot. struktury wzrostu. Z drugiej strony, publikacja sprzed dwóch tygodni dot. szacunku dynamiki PKB za cały 2018 r., wraz ze składowymi, pozwala na przedziałową ocenę dynamiki wzrostu poszczególnych składowych PKB. Największą zmienność kontrybucji odnotowano w przypadku zapasów (silny spadek) oraz eksportu netto (silny wzrost). Jak już wielokrotnie wskazywaliśmy, uważamy, że ta zmienność jest ze sobą związana, może wynikać z efektów kumulacji zapasów importowych bardzo często w kolejnych kwartałach te składowe podlegają silnym korektom, nie wpływając jednak istotnie na wyniki PKB ogółem (znoszące się efekty). Zakładamy, że w IV kw. 2018 r. dynamika roczna eksportu utrzymała się blisko poziomu z III kw., przy silniejszym spadku dynamiki importu. W IV kw. odnotowano spadek dynamiki i kontrybucji spożycia gospodarstw domowych, dane na PKB publikowane pod koniec miesiąca dadzą ostateczną informację jak silny był spadek tej dynamiki. Szacowane (3,9% – 4,2% r/r) sporo niższe niż w III kw. (4,5% r/r) tempo wzrostu spożycia gospodarstw domowych nieco zaskakuje biorąc pod uwagę utrzymanie bardzo wysokiej dynamiki dochodów w II poł. 2018 r. oraz wciąż bardzo dobrych wskaźników nastrojów konsumentów. Po tym jak wyniki konsumpcji prywatnej przez długi okres zaskakiwały zdecydowanie in plus, w II poł. 2018 r. skala spowolnienia była silniejsza. Biorąc pod uwagę wskazywaną przez nas niejednokrotnie konieczność odbudowy oszczędności gospodarstw domowych oraz wolniejsze tempo wzrostu dochodów z pracy w 2019 r., oczekujemy niższej dynamiki wzrostu konsumpcji prywatnej w 2019 r. Podtrzymujemy jednak nasze zdanie, że dynamika spożycia gospodarstw domowych nie powinna spaść poniżej 4,0% r/r, przy wciąż solidnym wzroście dochodów z pracy (wspieranych utrzymującą się wysoką dynamiką wynagrodzeń),  wyższym wzroście dochodów ze świadczeń społecznych. Siłę nabywczą dochodów gospodarstw domowych w 2019 r. będzie wspierać także nasza prognoza niskiej inflacji, w tym dzięki stabilizacji cen energii elektrycznej. Nie można też wykluczyć okresowego luzowania polityki fiskalnej w okresie wyborczym i nowych transferów. Z pewnością luzowanie fiskalne będzie podtrzymywało na podwyższonym poziomie dynamikę spożycia publicznego, przynajmniej w I poł. 2019 r. Kontrybucja tej kategorii we wzrost PKB w ostatnich miesiącach roku najprawdopodobniej wyraźnie wzrosła. Nie znamy jeszcze pełnych danych dot. dynamiki nakładów brutto na środki trwałe, zakładamy że spowolnienie tej dynamiki (6,7% - 6,9% r/r) wobec III kw. (9,9% r/r) jest w decydującym stopniu efektem ograniczenia inwestycji sektora finansów publicznych po ich kumulacji w III kw. (efekt terminarza wyborów samorządowych).Choć kalendarz wyborczy w naszej ocenie będzie wspierał podwyższone wydatki publiczne na poziomie centralnym, to wyraźnie niższa dynamika wzrostu inwestycji JST przełoży się w całym 2019 r. na niższą dynamikę inwestycji sektora finansów publicznych. Jednocześnie jeżeli spełni się nasz scenariusz ograniczonej skali spowolnienia popytu zagranicznego, oczekujemy utrzymania w 2019 r. mocniejszych dynamik wzrostu inwestycji przedsiębiorstw (których wynika poprawiły się w II poł. 2018 r.), przy utrzymaniu wysokich wydatków firm publicznych, kumulacji wydatków inwestycyjnych współfinansowanych ze środków UE, bardzo wysokiej skali wykorzystania mocy wytwórczych w gospodarce. Publikowane w ostatnim czasie wyniki najnowszego badania NBP dot. koniunktury w sektorze przedsiębiorstw wskazujące na wyraźną poprawę wskaźników planów inwestycyjnych firm (zarówno w horyzoncie kwartalnym jak i rocznym) wspierają to założenie. Dla materializacji założenia o solidnym wzroście inwestycji firm kluczowe będzie jednak spełnienie scenariusza ograniczonej skali spowolnienia gospodarki globalnej, w tym materializacja założeń o braku dalszej ekspansji geograficznej protekcjonizmu w globalnym handlu oraz braku scenariusza brexitu bez umowy. Choć dane makroekonomiczne ze sfery realnej strefy euro wskazują na podwyższone ryzyko dla tego scenariusza, to uważamy, że wygasanie niepewności oraz czynników okresowych zaniżających wyniki gospodarcze (np. sektor motoryzacji w przemyśle) może w średnim terminie przekładać się na stabilizowanie się sytuacji w gospodarce strefy euro. Oczywiście mniej spektakularne wyniki gospodarki globalnej w porównaniu do wyników z 2017 r. i z I poł. 2018 r. będą skutkowały wolniejszym tempem wzrostu krajowej sprzedaży importowej, co będzie ważnym czynnikiem spowolnienia aktywności w 2019 r. Na takie prognozy wskazują już coraz powszechniejsze i wyraźne spadki wskaźników koniunktury gospodarczej (indeks PMI, wskaźniki GUS, badanie NBP). Oczekujemy obniżenia dynamiki PKB w 2019 r. do 4,0% r/r. Szacujemy, że w I poł. 2019 r. dynamika PKB będzie utrzymywała się jeszcze powyżej 4,0% r/r, na co wpływać będzie kumulacja wydatków publicznych przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi, po czym w II poł. br. dynamika spowolni w kierunku 3,5% r/r. W kontekście analizy ryzyka skali spowolnienia dynamiki PKB w 2019 r. może niepokoić bardzo niskie (na tle kwartałów minionych) tempo wzrostu PKB w ujęciu danych kwartalnych oczyszczonych z wahań sezonowych (0,5% kw/kw wobec nie mniej niż 1% kw/kw od III kw. 2017 r.). Jednocześnie pozostajemy ostrożni co do wyciągania zbyt dalekich wniosków dot. tych wyników, biorąc pod uwagę sporą skalę korekt tego szeregu w kwartałach minionych oraz wysokie kwartalne tempo wzrostu PKB w III kw. Być może dużo słabsze wyniki pod koniec roku są właśnie w większym stopniu korektą po bardzo silnym wzroście w III kw. (zaskakującym, biorąc pod uwagę wtedy wiele sygnałów spowolnienia aktywności) niż zapowiedzią dużo niższego tempa wzrostu PKB w najbliższych kwartałach. W minionych miesiącach wskazywaliśmy na zbilansowany bilans ryzyka: in minus sytuacji w gospodarce globalnej oraz in plus potencjalnego silniejszego skumulowania wydatków publicznych w okresie wyborczym. Słabsze dane z gospodarki europejskiej z początkiem br., przedłużający się okres niepewności (polityka handlowa, brexit) i przede wszystkim silniejsze od oczekiwań spowolnienie dynamiki konsumpcji prywatnej pod koniec roku skutkuje przesunięciem tego bilansu ryzyka w kierunku niższej dynamiki PKB" - główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa.

(ISBnews)

14.02.2019 13:40
14.02.2019 13:14

Warsaw Enterprise Institute (WEI) apeluje do rządu o jak najszybsze wycofanie się z zakazu handlu w niedzielę, oceniając, że koszt dla gospodarki niedzielnych zakazów handlu będzie większy niż początkowo sądzono, a ponadto wysoka może być cena, jaką partia rządząca zapłaci w kolejnych wyborach parlamentarnych. WEI rekomenduje jednocześnie wpisanie na stałe do Kodeksu Pracy gwarancji dwóch wolnych niedziel w miesiącu dla wszystkich pracowników etatowych.

"Ustawa zakazująca handlu w niedziele ma znacznie więcej przeciwników niż zwolenników. Projekt pomyślany jako ukłon w stronę pracowników wielkich sieci, nie zadawala ani pracodawców, ani klientów, ani nawet samych 'obdarowanych'. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami WEI, najbardziej na zakazie cierpią właściciele małych sklepów. Zamiast rosnąć w siłę, bankrutują. Dalsze zaostrzanie zakazów będzie ewidentnym działaniem na szkodę gospodarki całego państwa, a co za tym idzie musi się odbić na notowaniach rządu" - czytamy w komunikacie.

Instytut zwraca uwagę, że zakaz handlu w niedzielę, "który miał być wybawieniem dla małych, rodzinnych sklepów", nie zatrzymał postępującego procesu ich likwidacji. W ostatnim roku z rynku zniknęło 11 tys. placówek. Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja finansowa osiedlowych sklepów warzywnych, podobnie ma się sytuacja księgarni czy sklepów obuwniczych, podkreślono.

"W ostatnim roku zbankrutowały aż 234 firmy handlowe, o 7% więcej niż przed rokiem. W tym aż 148 hurtowni, czyli o 6% niż w 2017 roku. Nawet jeżeli jutro rząd wycofałby się z felernej ustawy, to straty - głównie te związane z bankructwami przedsiębiorców, zaskoczonych nowymi regulacjami, będą trudne do odrobienia przez kilkanaście lat" - ostrzega WEI.

Jak wynika z danych Polskiej Izby Handlu, cytowanych w materiale, w listopadzie 2018 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych do 300 m2 była o 9,2% niższa niż w październiku 2018 r. Liczba transakcji w listopadzie br. była aż o 13% niższa niż miesiąc wcześniej i o około 2% niższa niż w listopadzie 2017 r.

"Podobne obostrzenia w Unii Europejskiej ma 10 z 28 państw. Przy czym większość ogranicza się do zakazów handlu w święta narodowe. Nawet w krajach, gdzie ograniczenia należą do najbardziej restrykcyjnych jak Niemcy czy Austria, stopniowo się od nich odchodzi, rozluźniając dotychczasowe regulacje" - wskazano w komunikacie.

W związku z tym WEI rekomenduje:

1.           Zniesienie zakazu handlu w niedzielę ze skutkiem natychmiastowym, czyli wyrzucenie do kosza ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (Dz.U. 2018 poz. 305).

2.           Napisanie nowej ustawy, przywracającej handel w niedzielę.

3.           Podjęcie natychmiastowych rozmów z przedstawicielami branży handlowej, przy szczególnym uwzględnieniu środowiska MŚP, co do innych barier i przeszkód administracyjno-podatkowych w handlu.

4.           Powołanie stałego forum do dyskusji nad bieżącymi problemami dotyczącymi sektora MŚP. Ze szczególnym uwzględnieniem branży handlowej, która to wypracowuje 20% polskiego PKB.

5.           WEI rekomenduje również wpisanie na stałe do Kodeksu Pracy gwarancji dwóch wolnych niedziele w miesiącu dla wszystkich pracowników etatowych. Takie rozwiązanie byłoby kompromisowe i nie powodowałoby strat dla przedsiębiorców i frustracji u klientów, podano w materiale.

(ISBnews)